Eneasz i eutanazja

Mit o Eneaszu dostarcza kluczy do życia. Wyszedł z ojcem i synem, a w nich zachowuje swoje korzenie i troszczy się o przyszłość.

18 lipca 2021 r.-Czas czytania: 3 minuty

Eneasz, legendarny grecki bohater "Eneidy" Wergiliusza, musi szybko opuścić płonącą Troję. Bogini Wenus radzi mu, by to zrobił. Bohater nie chce jednak uciekać, nie zabierając ze sobą tego, co najważniejsze: bierze za rękę swojego syna Ascaniusa, dziecko, i niesie na ramionach swojego ojca Anchizesa, który ze względu na podeszły wiek ledwo chodzi i mógłby zginąć w pożarze.

Konferencja Episkopatu Hiszpanii opublikowała dokument Życie jest darem, eutanazja jest porażką", w którym potępia proponowaną ustawę o eutanazji. Ale niewiele innych głosów zostało usłyszanych w odpowiedzi na tę nową czerwoną linię, którą przekroczyło nasze społeczeństwo.

Ustawa o eutanazji jest radykalnie niesprawiedliwa ze względu na kryteria, jakie ustanawia wokół wartości życia.

Myślałem o kwestii eutanazji i niezależnie od tego, jak bardzo jest ona ubrana w pozory rzekomego "miłosierdzia", jestem przekonany, że jest to radykalnie niesprawiedliwe prawo o nieprzewidywalnych konsekwencjach, nie tylko ze względu na liczbę istnień ludzkich, które kończy, ale ze względu na kryteria, które ustanawia w społeczeństwie na temat wartości życia i relacji między nami.

W punkcie piątym biskupi stwierdzają, że "przyznając to tak zwane prawo, osoba, która jest doświadczana jako ciężar dla rodziny i ciężar społeczny, czuje się uwarunkowana, by prosić o śmierć, gdy prawo naciska na nią w tym kierunku". 

Czy jest coś bardziej niesprawiedliwego niż wzbudzanie poczucia winy u osoby, która potrzebuje naszej pomocy? Czy nie zdajemy sobie sprawy, co może oznaczać dla osoby zależnej i starszej, która często czuje się ciężarem, że państwo i społeczeństwo mówi jej, że istnieje "rozwiązanie" i że jest ono w jej rękach? Że kończąc swoje życie, odbierają problem swoim dzieciom. Że jej własna śmierć jest "aktem miłości" dla jej bliskich.

Społeczeństwo, które nie pielęgnuje miłości i czci dla swoich starszych jest społeczeństwem straconym. To prawda, że w niektórych przypadkach cierpienie wydobywa z nas to, co najlepsze, że zmienia opiekunów i krewnych tej starszej osoby lub osoby na krawędzi w prawdziwych bohaterów. To prawda, że Eneasz musi dźwigać swojego ojca, i że ten ciężar jest ciężki.

Kto rzuca najsłabszego jako ciężar, będzie szedł "szybciej", ale będzie szedł na własną zgubę.

Ale historia Eneasza, jak wszystkie mity, dostarcza nam kluczy do życia. Eneasz uratował to, co najświętsze. Wyszedł z ojcem na plecach i synem za rękę. Wobec prezentyzmu i egoistycznego spojrzenia bierze na celownik ojca i syna. On ratuje najsłabszych. A w nich zachowuje ich korzenie i historię, dba o przyszłość.

Droga, którą zbudowała nasza cywilizacja, to droga miłosierdzia Eneasza. Ten, kto rzuca najsłabszego jako ciężar, to prawda, że będzie chodził szybciej, że będzie mógł nawet biegać, ale zrobi to na własną zgubę.

Pięć miesięcy spędzonych z moim przyjacielem i bratem Manuelem w opiece paliatywnej, miłość okazywana dzień i noc przez jego żonę, modlitwa i czułość, które podtrzymywały ich w tych siedmiu latach walki z rakiem, dają mi pewność, że jest to jedyna droga, która czyni nas prawdziwie ludzkimi: troska o siebie nawzajem, leczenie ran, ochrona życia.

O tym właśnie przypominają nam dzisiaj w tym liście nasi duszpasterze. Że Eneasz znów musi dźwigać swojego starego ojca.

I weź swoje dziecko za rękę. 

Że ostatnie słowo nie powinno należeć do śmierci - eutanazji - ale do miłości.

AutorJavier Segura

Delegat ds. nauczania w diecezji Getafe od roku akademickiego 2010-2011, wcześniej przez siedem lat (2003-2009) pełnił tę posługę w arcybiskupstwie Pampeluny i Tudeli. Obecnie łączy tę pracę z zaangażowaniem w duszpasterstwo młodzieży, kierując Publicznym Stowarzyszeniem Wiernych "Milicia de Santa María" oraz stowarzyszeniem edukacyjnym "VEN Y VERÁS". EDUCACIÓN", której jest prezesem.

Więcej
Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.