Zasoby

José María Villalón. Dobry Samarytanin w Atlético de Madrid

Żonaty i ojciec 12 dzieci. Lekarz w Atlético de Madrid przez prawie trzy dekady. Zawsze pełna projektów i dostępna dla każdego poza godzinami konsultacji.

Arsenio Fernández de Mesa-28 lipca 2022 r.-Czas czytania: 3 minuty
villalon

Trudno mi hak José María Villalón, szef służb medycznych Atlético de Madrid. Łapię go właśnie lądującego z Kataru i rozmawia ze mną tuż przed wylotem do Santiago de Chile. Piłka nożna jest bardzo ruchliwa, tam i z powrotem, ale nie tylko dla tych, którzy kopią piłkę na boisku. 

Lekarz przypomina mi o tym, z dumą, "dwa powołania jego życiaMa żonę Mariolę, "swoją rodzinę i medycynę sportową. Jest żonaty z Mariolą, "wspaniała kobieta".. José María to mężczyzna o spokojnym spojrzeniu, uśmiechnięty, pogodny, czuły. A to nie może być łatwe przy tym całym zamieszaniu, jakie ma w domu. Jest ojcem 12 dzieci, nie mniej. Rozpoczął pracę w Hiszpańskiej Federacji Lekkoatletycznej, co umożliwiło mu udział w Igrzyskach Olimpijskich w Seulu 88' i Barcelonie 92'. W sezonie 95/96 dołączył do klubu swojej miłości, prowadzonego wówczas przez swojego dobrego znajomego Radomira Anticia. Pamięta okres czyśćca w drugiej lidze: "Nauczyliśmy się wiele z pokory". Musieli wyjechać do obozów o bardzo nieprzyjaznym środowisku. Był to czas refleksji, który dobrze im służył. Potem wrócili do pierwszej ligi i pomału, ciężką pracą, zdobywali tytuły. Ich praca jest w straży tylnej, ale jest niezbędna, aby maszyneria była dobrze naoliwiona i działała: "To już ponad 25 lat w świecie sportu na najwyższym poziomie, zarówno w sporcie, jak i w mediach". Istota jego powołania, mówi mi, tkwi w "służba pacjentowi, towarzyszenie w cierpieniu innych, szukanie uśmiechu i pocieszenia, nadawanie mu sensu".

Dr Villalón jest pewien, że świat, w którym się porusza, nie jest łatwy, a okoliczności mogą na początku dawać się we znaki: "Potrafi być bardzo frywolny, bardzo kulturalny dla ciała, bardzo zamożny i bardzo kontrowersyjny".. Ale nigdy nie męczy się przypominaniem nam, że są to ludzie, tak jak on, z tym samym pragnieniem wielkich rzeczy i tymi samymi podstawowymi obawami: "Czynienie tego na miarę moich możliwości jest ważną częścią mojego powołania, bo to jest moja droga do świętości".. Ujawnia mi, że niektórzy lekarze mają prosty, ale owocny przemysł ludzki: powierzyć aniołowi stróżowi pacjenta, który wchodzi w drzwi gabinetu konsultacyjnego. Bez wiary, bez Eucharystii, bez życia modlitwy zapewnia mnie, że nie byłby w stanie dawać siebie innym, uśmiechać się do każdego pacjenta, służyć bez różnicy. Jego nabożeństwo do Matki Bożej jest wielkie: "Bardzo kocham Virgen de la Fuencisla z Segovii. Moja matka, Doña Matilde, była bardzo segoviańska i nauczyła nas wielkiego nabożeństwa do niej".. Opieka Maryi podtrzymuje go na duchu. 

José María z rozbawieniem wspomina pierwszy raz, kiedy pojawił się w prasie jako lekarz w Atleti. Było to w krótkiej kolumnie, którą czytało się wielkimi literami: "Villalón, dobry samarytanin".. Okazuje się, że w swoim pierwszym sezonie w klubie rozegrał zacięty mecz z Deportivo de La Coruña. Doszło do starcia pomiędzy zawodnikami obu drużyn, w którym jeden z Dépor i jeden z biało-czerwonych zostali na ziemi: "Lekarz z drużyny galicyjskiej poszedł leczyć najgroźniejszego, a ja znalazłem się w sytuacji, że muszę leczyć swojego i drugiego, więc zacząłem zszywać i bandażować głowy obu, nie przywiązując do tego większej wagi".. Następnego dnia zadzwonił do niego ojciec, wielki fan biało-czerwonych od dziecka, dumny z tego, że poświęcili Dobremu Samarytaninowi krótką kronikę. Dr Villalón z sentymentem wspomina dzień, w którym mógł poznać świętego Jana Pawła II: "Wygraliśmy ligę i Copa del Rey i udaliśmy się do Rzymu, aby ofiarować oba trofea papieżowi, na czele z Jesúsem Gilem".. Było to w przypadku Marioli, jego żony: "Mogliśmy być bardzo blisko świętego, przytulić się do niego i powiedzieć mu, ze zdjęciem piątki dzieci, które wtedy mieliśmy, aby modlił się za naszą rodzinę".. Papież spojrzał na nich "z tymi swoimi przeszywającymi niebieskimi oczami". i uśmiechnął się do nich i skinął głową. 

Dr Villalón jest również prezesem Federación Madrileña de Familias Numerosas. Bardzo blisko związany z żoną i 12 dzieci, udało mu się stworzyć środowisko domowe, które z pasją przenosi do środowiska zawodowego, tak aby każdy mógł poczuć to ciepło i bliskość: "Generowanie wokół siebie prawdziwego ducha rodzinnego, czyli tego, czego doświadczamy na co dzień w domu, ma bardzo apostolski wymiar z zawodnikami, sztabem trenerskim, personelem szpitala, pacjentami i innymi kolegami z branży medycznej"..

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.