Edukacja

Kongres Edukacji Kościelnej w Hiszpanii. Punkt "wyjazdu i przyjazdu".

Kongres "Kościół w edukacji: obecność i zaangażowanie" zgromadził 24 lutego ponad tysiąc nauczycieli i pracowników oświaty w IFEMA i Fundación Pablo VI.

Maria José Atienza-20 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Ifema i Fundacja Pablo Vi są gospodarzami kongresu, który odbędzie się w sobotę 24 lutego. "Kościół w edukacji: obecność i zaangażowanie".. Kongres jest "punktem wejścia i wyjścia" prac, które rozpoczęły się w październiku ubiegłego roku, napędzanych przez Komisja Episkopatu ds. Edukacji i Kultury Konferencji Episkopatu Hiszpanii.

W siedzibie Konferencji Episkopatu Hiszpanii odbyło się spotkanie informacyjne z udziałem dyrektora sekretariatu Komisji Episkopatu ds, Raquel Pérez Sanjuánoraz dwóch członków "Engine Teams", Antonio Roura Javier i Carlos Esteban Garcés.

Edukacja "nuklearna" w życiu Kościoła

Raquel Pérez Sanjuan podkreśliła, że edukacja jest "centralnym tematem w życiu Kościoła, nie tylko ze względu na szeroką obecność instytucji kościelnych w świecie edukacji, ale także ze względu na zaangażowanie w kształtowanie sposobu bycia osobą w świecie, na obraz Chrystusa, który jest przekazywany w edukacji".

Pérez Sanjuan podkreślił również, że celem tego spotkania "nie jest opracowanie wytycznych lub przepisów, ale otwarcie przestrzeni do dialogu w celu sprostania nowym wyzwaniom". Wyzwania te zostaną zdefiniowane przez samych uczestników spotkania poprzez dynamikę całodziennych obrad.

Carlos Estebam raquel Pérez i Antonio Roura, podczas prezentacji kongresu "Kościół w edukacji: obecność i zaangażowanie".

Rozwój Kongresu

W godzinach porannych uczestnicy zostaną pogrupowani według każdego z dziewięciu obszarów tematycznych, w których Kościół jest obecny i nad którymi pracują od miesięcy. Obszary te to: szkoły chrześcijańskie; nauczyciele religii; specjalne ośrodki edukacyjne; edukacja nieformalna; ośrodki szkolenia zawodowego; uniwersytety; nauczyciele chrześcijańscy; kolegia i rezydencje uniwersyteckie; oraz dobre praktyki koordynacji między parafią a rodziną-szkołą.

Dla każdego z nich odbędzie się krótka prezentacja różnych międzynarodowych prelegentów, a następnie sesja dialogu i społeczności w celu zdefiniowania propozycji i wyzwań przez samych uczestników.

Po południu wszyscy uczestnicy kongresu zgromadzą się w audytorium IFEMA, gdzie wysłuchają przemówień kardynałów José Tolentino de Mendonça, Fernando Reimersa i Consuelo Flecha García, a zakończą się modlitwą.

Organizatorzy podkreślają, że choć odbiór był dobry, to zawsze może być lepiej. Oczekuje się, że w konferencji weźmie udział około 1400 osób. Wśród zarejestrowanych większość stanowią nauczyciele szkół katolickich i nauczyciele religii. W mniejszym stopniu, choć z godną uwagi reprezentacją, spodziewani są również profesorowie uniwersyteccy, chrześcijańscy nauczyciele z innych rzeczywistości edukacyjnych, członkowie ośrodków szkolenia zawodowego, a także nauczyciele ze specjalnych ośrodków edukacyjnych i dyrektorzy ośrodków kształcenia dorosłych.

Carlos Esteban wskazał na trzy cele tego spotkania: zgromadzenie wszystkich tych, którzy są protagonistami projektów edukacyjnych zrodzonych w Kościele; wymiana doświadczeń i odnowienie zaangażowania Kościoła w edukację we wszystkich jej sferach.
W rzeczywistości organizatorzy chcieli zwrócić uwagę na ten "punkt wyjścia", ponieważ praca kongresu "rozpoczyna się po 24 lutego wraz z pracą i rozwojem na poziomie lokalnym lub regionalnym".  

Ponad milion uczniów w szkołach katolickich

Obecność Kościoła w hiszpańskiej edukacji jest więcej niż zauważalna. Według danych ze sprawozdania z działalności Kościoła za rok 2022, ponad półtora miliona uczniów pobiera naukę w 2536 szkołach katolickich w Hiszpanii. Jeśli chodzi o kadrę nauczycielską, w ośrodkach tych pracuje ponad 108 000 nauczycieli.

Liczby te podkreślają siłę i uznanie dla edukacji katolickiej w Hiszpanii, ale nie wydają się przekładać na wzrost lub wzmocnienie wiary w większości społeczeństwa. W obliczu tej rzeczywistości Carlos Esteban powiedział na konferencji prasowej, że "to, czego często się nie podkreśla, to hojność, z jaką Kościół świadczy swoją posługę edukacyjną. Nie robi tego w zamian za sakramentalną odpowiedź" i chciał podkreślić, że istnieją "inne pozytywne skutki edukacji katolickiej w zakresie solidarności, doceniania innych...".

Nieco rozproszony wpływ, który sami organizatorzy tego spotkania mają nadzieję, że będzie początkiem zmian i że mają nadzieję, że "owoce w innym kluczu, takie jak praktyka religijna, również nadejdą".

Hiszpania

Madryt będzie gospodarzem Marsz dla Życia 10 marca

Podmioty tworzące platformę Tak dla życia chcą uczynić stolicę Hiszpanii epicentrum obrony życia najbardziej bezbronnych w dniu 10 marca.

Maria José Atienza-20 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Wielki Tak dla życia Marzec 2024 zgromadzi tysiące ludzi w Madrycie 10 marca 2024 r., aby domagać się prawa do życia każdej istoty ludzkiej - od jego początku do naturalnego końca - a także godności każdego życia, niezależnie od jego zdolności, stanu zdrowia, etapu lub okoliczności.

Marsz chce również pokazać propozycję nowej kultury opieki, w której każde życie jest szanowane, zamiast społeczeństwa, które promuje odrzucanie lub eliminację najbardziej bezbronnych.

Marsz rozpocznie się o godzinie 12:00 na Calle Serrano (na rogu Calle Goya) do Cibeles i Paseo de Recoletos. W tym miejscu będzie znajdować się scena, na której zostaną przedstawione świadectwa, odczytany zostanie manifest Platformy, a uczestnicy marszu będą mieli możliwość wzięcia udziału w marszu. Tak dla życia. Następnie minutą ciszy uczczona zostanie pamięć nienarodzonych i wszystkich ofiar kultury śmierci, wraz z tradycyjnym wypuszczeniem balonów. Wydarzenie zakończy się małym koncertem z okazji Dnia Życia.

Nowe pokolenie na całe życie

Różni przedstawiciele stowarzyszeń tworzących platformę Tak dla życia wzięli udział w konferencji prasowej poświęconej marcowi.

Konferencja prasowa poświęcona prezentacji Marszu dla Życia 2024

Álvaro Ortega, prezydent Fundacja + Życiejedno ze stowarzyszeń pro-life o największej obecności wśród młodych ludzi, wskazało, że "młodzi ludzie wychodzą na ulice, aby uczcić to podstawowe prawo człowieka i pokazać, że nasze pokolenie składa się z ludzi oddanych wartości życia".

Ze swojej strony Alicja LatorreRzecznik platformy Tak dla życia i prezes Hiszpańskiej Federacji Stowarzyszeń Pro-Life podkreślił, że nominacja z 10 marca jest "światłem pośród tak wielu trudności, pewnym, że pozostało mniej czasu, aby każda osoba była ceniona i niezastąpiona. Nasze zaangażowanie jest mocne, a nadzieja niewzruszona".

Duża frekwencja i wolontariusze

Marsz, dla którego organizowane są autobusy i transport z różnych części Hiszpanii, ma na celu zgromadzenie tysięcy ludzi w centrum Madrytu w dniu 10 marca.

Ponadto, jak co roku, osoby, które chcą współpracować jako wolontariusze w przygotowaniach i sprawnym przebiegu wydarzenia, mogą zarejestrować się za pośrednictwem strony internetowej Strona internetowa Yes to Life.

Wsparcie finansowe

W celu dobrej koordynacji tego marszu, Platforma utworzyła zespół ds. kampania crowdfundingowa aby pokryć koszty organizacji tego wielkiego Marszu dla Życia. Współpracować można również za pośrednictwem Bizum ONG: 00589 lub przelewem bankowym: ES28. 0081 7306 6900 0140 Właściciel konta: Hiszpańska Federacja Stowarzyszeń Pro-Life. Koncepcja: Tak dla Życia i wskaż osobę lub stowarzyszenie dokonujące płatności.

Zasoby

Jakie ćwiczenia duchowe wykonuje papież?

Papież Franciszek odbywa ćwiczenia duchowe z członkami Kurii. Rozpoczęły się one w niedzielę 18 lutego i zakończą się w piątek 23 lutego. Ale czym są te ćwiczenia i dlaczego papież odbywa je właśnie teraz?

Paloma López Campos-20 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Papież Franciszek i członkowie Kurii spędzają prawie tydzień na rekolekcjach w Watykanie, wykonując ćwiczenia duchowe. Ale co to właściwie jest?

Jeśli słysząc słowa "ćwiczenia duchowe" myślimy o sporcie, to nie mijamy się zbytnio z prawdą. Celem takich rekolekcji jest przybliżenie rekolektanta do Chrystusa poprzez duchowy wysiłek z jasną metodą.

Jednak najlepszym sposobem na ich wyjaśnienie jest powrót do osoby, która je wymyśliła: świętego Ignacego z Loyoli. W swoim dziele "Ćwiczenia duchowe" święty definiuje je jako "każdy sposób badania sumienia, rozmyślania, rozumowania, kontemplacji, każdy sposób przygotowania i usposobienia duszy, aby usunąć wszelkie nieuporządkowane uczucia (przywiązania, egoizm...) w celu poszukiwania i znalezienia woli Bożej".

Na stronie internetowej Jezuici Hiszpańscy jezuici wyjaśniają, że "Ćwiczenia duchowe są podobne do wewnętrznych ćwiczeń gimnastycznych, które pomagają nam wystawić się na działanie Boga i przyjąć Jego wezwanie do życia pełnią życia, które On nam oferuje".

Oryginalne Ćwiczenia duchowe

Ta "tabela ćwiczeń" może być dostosowana do indywidualnych okoliczności. Tak więc, od pierwotnego podejścia 30-dniowych rekolekcji, można przejść do ćwiczeń trwających od czterech do ośmiu dni, a nawet można je wykonywać z domu w bardzo nowoczesnej formie "online". Najważniejszą rzeczą jest jednak poświęcenie czasu na osobistą modlitwę z Chrystusem, szukając spotkania z Nim twarzą w twarz.

Święty Ignacy Loyola uważał, że towarzyszenie duchowe (przez kapłana, który głosi medytacje) i cisza podczas rekolekcji są bardzo ważne. Do tego stopnia, że zwyczajowo nie prowadzi się rozmów podczas dni rekolekcji, aby sprzyjać wewnętrznemu skupieniu.

Miesięczne rekolekcje założyciel Towarzystwa Jezusowego podzielił na cztery etapy. W pierwszym z nich rekolektanci są zaproszeni do refleksji nad stworzeniem i ich kondycją jako istot powołanych do istnienia przez Boga. W drugim tygodniu medytacja zagłębia się w narodziny Chrystusa, po czym przechodzi do tajemnicy Jego męki w przedostatnim etapie. Ostatni tydzień poświęcony jest Zmartwychwstałemu Jezusowi.

Na czas modlitwy św. Ignacy zalecał konspekt, który rozpoczyna się modlitwą wstępną, aby postawić się w obecności Boga. Następnie zwykle medytuje się nad sceną z Ewangelii, próbując ją sobie wyobrazić i stać się aktywną postacią. Następnie założyciel Towarzystwa Jezusowego zaprasza do rozmowy z Bogiem, aby zastosować w swoim życiu to, co Duch Święty natchnie.

Zwrócenie się ku Chrystusowi

Pomimo dużej ilości czasu poświęconego na refleksję, ignacjańskie Ćwiczenia duchowe nie mają pozostać teoretyczne. Wręcz przeciwnie, chodzi o to, by uczestnicy podjęli jasne i praktyczne postanowienia, które pomogą im zbliżyć się do Boga i żyć Ewangelią.

Ignacy chciał, aby dusza była ćwiczona i doświadczała momentu prawdziwego nawrócenia poprzez medytacje i czas modlitwy. Zgodnie z tymi założeniami Papież Franciszek powiedział w 2014 r., że "ci, którzy przeżywają Ćwiczenia w autentyczny sposób, doświadczają przyciągania, fascynacji Bogiem". Dzięki temu, kontynuował Ojciec Święty, człowiek powraca "przemieniony do zwykłego życia" i niesie ze sobą "perfumy Chrystusa".

Poprzez rachunek sumienia, medytację i czytanie, dusza stopniowo ćwiczy się w rozpoznawaniu głosu Ducha Świętego, odrzucając natchnienia, które nie pochodzą od Niego i preferując zażyłość z Panem.

Mając to na uwadze, papież i inni członkowie Kurii powinni skorzystać z pierwszych dni Wielkiego Postu, aby przeprowadzić te duchowe ćwiczenia. Z tego powodu papież nie będzie miał żadnych audiencji ani publicznych wystąpień w tym tygodniu i wznowi swój harmonogram w piątek 23 lutego po południu.

Świat

Rzym wyznacza agendę Konferencji Episkopatu Niemiec

List od trzech dyrektorów cKomitet Synodalny Stolicy Apostolskiej, zatwierdzony przez Ojca Świętego, prosi, aby statuty tzw. niemieckiego "komitetu synodalnego" nie były rozpatrywane na zgromadzeniu, które rozpoczęło się w poniedziałek, aby dialog między niemieckimi biskupami a Stolicą Apostolską mógł być kontynuowany.

José M. García Pelegrín-19 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

W dniu 11 listopada ubiegłego roku tzw. Komitet Celem komitetu synodalnego jest przygotowanie "Rady Synodalnej" na okres trzech lat, aby utrwalić tak zwaną Niemiecką Drogę Synodalną. Centralny Komitet Katolików Niemieckich (ZdK) zatwierdził statut tego komitetu, ale Konferencja Biskupów Niemieckich (DBK) również musi go zatwierdzić, zanim wejdzie on w życie. Dyskusja nad statutem w ramach DBK została zaplanowana na wiosenne zgromadzenie, które odbędzie się w dniach 19-22 lutego w Augsburgu.

Jednak w ten weekend przewodniczący DBK, biskup Georg Bätzing z Limburga, otrzymał list podpisany przez kardynała sekretarza stanu Pietro Parolina, a także prefektów Dykasterii Nauki Wiary, kardynała Victora M. Fernandeza i biskupów, kardynała Roberta F. Prevosta, datowany na 16 lutego. W liście stwierdza się, że w interesie "kontynuowania dialogu, który już rozpoczęliśmy, który będziemy kontynuować w najbliższej przyszłości i który papież Franciszek poprosił nas o wzmocnienie", pragną oni "wyrazić pewne obawy w tym względzie i przekazać pewne wskazówki, które zostały przedstawione Ojcu Świętemu i przez niego zatwierdzone".

Kardynałowie - za zgodą papieża - przypominają, że sobór synodalny "nie jest przewidziany przez obowiązujące prawo kanoniczne, a zatem uchwała w tym sensie podjęta przez DBK byłaby nieważna, z odpowiednimi konsekwencjami prawnymi". I kwestionują autorytet, który "Konferencja Biskupów musiałaby zatwierdzić statuty", ponieważ ani Kodeks Prawa Kanonicznego, ani Statut DBK "nie stanowią do tego podstawy". I dodają: "Stolica Apostolska również nie wydała mandatu; wręcz przeciwnie, wyraziła opinię, że przeciwny pogląd."

Wcześniej czterech niemieckich biskupów wypowiedziało się przeciwko uczestnictwu w komitecie i finansowaniu projektu za pośrednictwem Stowarzyszenia Diecezji Niemieckich. Według biskupów Gregora Marii Hanke (Eichstätt), Stefana Ostera (Passau), Rudolfa Voderholzera (Regensburg) i kardynała Rainera Marii Woelki (Kolonia), powołanie komitetu synodalnego w celu przygotowania soboru synodalnego jest już bezpośrednio sprzeczne z wytycznymi papieża Franciszka.

Nie ma kompetencji do ustanowienia Rady Synodalnej.

Obecny list przypomina, że kwestia ta była już omawiana między biskupami niemieckimi a Stolicą Apostolską podczas ostatniej wizyty ad limina "a następnie w liście z 16 stycznia 2023 r. od kardynała sekretarza stanu i prefektów dykasterii ds. nauki wiary i biskupów, w którym wyraźnie zażądano, ze specjalnym mandatem od Ojca Świętego, aby ustanowienie takiej rady nie było kontynuowane". W liście tym stwierdzono: "Ani Droga Synodalna, ani organ przez nią powołany, ani konferencja biskupów nie ma kompetencji do ustanowienia Rady Synodalnej na poziomie krajowym, diecezjalnym lub parafialnym".

Chociaż obecny list nie przypomina nam o tym, zarówno Stolica Apostolska, jak i sam Ojciec Święty odnieśli się później do "Rady Synodalnej": w liście Franciszka do czterech byłych uczestników Drogi Synodalnej z 10 listopada mówił o "licznych krokach, przez które duża część tego lokalnego Kościoła grozi coraz większym oddaleniem się od wspólnej drogi Kościoła powszechnego". Wśród tych kroków Franciszek wymienił "ukonstytuowanie Komisji Synodalnej, która ma na celu przygotowanie do wprowadzenia organu doradczego i decyzyjnego, którego nie da się pogodzić z sakramentalną strukturą Kościoła katolickiego".

Pod koniec listopada upubliczniony został list z 23 października od kardynała sekretarza stanu do sekretarz generalnej DBK Beate Gilles. Kardynał Parolin potwierdził w nim, że zarówno doktryna o zarezerwowaniu kapłaństwa dla mężczyzn, jak i nauczanie Kościoła na temat homoseksualności - dwie z głównych zmian, które chce wprowadzić Droga Synodalna - są "nienegocjowalne".

Zatwierdzenie statutu byłoby sprzeczne z instrukcjami Stolicy Apostolskiej.

Tak więc teraz kardynałowie ponownie biorą sprawy w swoje ręce, oczekując, że DBK zajmie się statutami Komisji Synodalnej. Warto zauważyć ciągłość między listem z 16 stycznia 2023 r. a tym z 16 lutego 2024 r.: chociaż zmienili się szefowie dykasterii - kardynał Victor M. Fernandez zastąpił kardynała Luisa Ladarię na czele Dykasterii Nauki Wiary; kardynał Robert F. Prevost zastąpił kardynała Marca Ouelleta w Dykasterii Biskupów - linia przyjęta przez Stolicę Apostolską wobec biskupów niemieckich, argumentacja, a nawet dykcja pozostają takie same.

Stolica Apostolska wypowiada się bardzo jasno, gdy jest to konieczne. Tak więc w liście z 16 lutego można przeczytać: "Zatwierdzenie statutów Komisji Synodalnej byłoby zatem sprzeczne z instrukcją Stolicy Apostolskiej wydaną ze specjalnego mandatu Ojca Świętego i po raz kolejny postawiłoby go przed faktem dokonanym".

Niemniej jednak pozostaje zaangażowany w dialog: kończy przypominając, że "w październiku ubiegłego roku wspólnie uzgodniono, że kwestie eklezjologiczne poruszone przez ścieżkę synodalną, w tym kwestia międzydiecezjalnego organu konsultacyjnego i decyzyjnego, będą dalej omawiane na następnym spotkaniu przedstawicieli Kurii Rzymskiej i DBK". Jeśli statut "komisji synodalnej" - kontynuuje - miałby zostać zatwierdzony przed tym spotkaniem, "pojawia się pytanie o cel tego spotkania i, bardziej ogólnie, o trwający proces dialogu".

List kardynałów odniósł natychmiastowy skutek: według agencji prasowej KNA, która cytuje rzecznika DBK Matthiasa Koppa, przewodniczący Konferencji Episkopatu, Monsignor Georg Bätzing, poinformował już innych biskupów, że punkt ten zostanie na razie usunięty z porządku obrad, a wszystko inne zostanie ustalone podczas zgromadzenia plenarnego w Augsburgu.

Ewangelizacja

19 lutego: dwóch Álvaros beatyfikowanych, ale jeszcze nie kanonizowanych

Błogosławiony Álvaro del Portillo, który położył podwaliny pod życie świętego Josemarii i historię Opus Dei, obchodził swoje święto 19 lutego, w święto błogosławionego Álvaro de Córdoba (XV-wiecznego reformatora dominikańskiego). W tym stuleciu, kiedy Don Álvaro został beatyfikowany (2014), Kościół ustanowił jego święto na 12 maja. Tak więc błogosławieni nie "walczą", ale nadal nie ma świętego Alvaro.

Francisco Otamendi-19 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

19 lutego 1974 roku, na rok i trochę przed swoim odejściem do nieba, święty Josemaria żartobliwie powiedział podczas spotkania z ludźmi z Opus Dei: "Jest coś bardzo dobrego w Don Álvaro: nie ma świętego, ale błogosławionego. A więc, jeśli nie zostanie świętymNie wiem, jak to naprawimy...

19 lutego obchodzone jest święto kilku świętych, w tym błogosławionego Álvaro de Córdoba, urodzonego w Zamorze i będącego członkiem Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Zakon Kaznodziejski OPktóry dał wielcy święci Kościołowi. Minęły wieki, a w kalendarzu liturgicznym wciąż nie ma świętego Alvaro.

Co oznacza imię Alvaro? "Ten, który chroni wszystkich, który czuwa nad wszystkimi, który broni wszystkich", skomentował Flavio Capucci 19 lutego 1984 r., opierając się na znanym słowniku etymologicznym nazw własnych. 

Błogosławiony Alvaro odpowiedział, że osobiście skłania się ku innej interpretacji, opartej nie na germańskim korzeniu, ale na innym semickim "synu". "Ale można to połączyć z tym, co mówisz" - dodał. "Módl się, aby to była prawda, mój synu, abym był dobrym synem, a jednocześnie dobrym Ojcem, który czuwa nad innymi".

Tak opowiada o tym Salvador Bernal w osobistej biografii opublikowanej przez Eunsanapisany po śmierci Don Álvaro (1994), a przed jego beatyfikacją przez Kościół w 2014 roku. Jest bardzo prawdopodobne, że wydarzenie to zostało również odnotowane przez Javiera Medinę w jego biografia Autor przeczytał go w semblanza Bernala, pstrokatym potoku zeznań.

Podobieństwa i różnice między Álvaros

Kilka krótkich informacji o dwóch błogosławionych Alvaros. Jeden był dominikaninem i teologiem, Kordowianinem, sześć wieków wcześniej, a drugi inżynierem, księdzem i biskupem, wiernym synem założyciela i jego pierwszym następcą w 1975 roku.

Przykład wierności, który zawsze pozostanie żywy w Opus Dei, a który dał sam święty Josemaria, gdy nakazał napisanie inskrypcji z Księgi Przysłów na nadprożu pokoju Wikariusza Generalnego (wówczas Don Álvaro) w Rzymie, "vir fidelis multum laudabitur".

Istnieją dwa główne podobieństwa między dwoma Álvaros, mówiąc kolokwialnie, poza ich kapłaństwem i podkreślając fakt, że ten z Kordoby był dominikaninem, a urodzony w Madrycie Del Portillo świeckim księdzem. Po pierwsze, że są błogosławieni. A po drugie, że zajmowali się fundamentalnymi kwestiami w swoich instytucjach i w Kościele. 

Álvaro de Cordoba

Álvaro de Córdoba był "dominikaninem z XIV (i XV) wieku, który promował reformę religijną, zakładając klasztor Scala Coeli w Kordobie. W tym miejscu założył pierwszą znaną lokalną "drogę krzyżową"", pisze Zakon założony przez św. Dominika z Guzman w 2016 i 2017 roku, w sekcji odpowiadającej czytaniom z 19 lutego.

Podsumowując, można powiedzieć, że po pielgrzymce do Ziemi Świętej i Włoch, aby poznać reformę przeprowadzoną przez błogosławionego Rajmunda z Kapui, Alvaro de Córdoba rozpoczął to samo dzieło reformy w Hiszpanii, a konkretnie w Kordobie. Następnie został mianowany przez papieża Marcina V wyższym przełożonym zreformowanych klasztorów w naszym kraju.

Álvaro Huerga Teruelo OP dodaje w komunikacie Królewska Akademia Historyczna który był królewskim spowiednikiem, a jego model reformy był włoski, inspirowany przez świętą Katarzynę ze Sieny i wspomnianego błogosławionego Rajmunda z Kapui. Ale Álvaro de Córdoba ożywił go, przenosząc Święte Miejsca Jerozolimy, tak że wokół klasztoru zbudowano kaplice, które stanowiły "pierwszą drogę krzyżową" w Europie.

Álvaro del Portillo

Błogosławiony Álvaro del Portillo, biskup XX wieku, beatyfikowany w 2014 roku, posiada bogatą dokumentację. Jak wspomniano powyżej, jego liturgiczne święto przypada 12 maja, w dniu, w którym przyjął Pierwszą Komunię Świętą w kościele Nuestra Señora de la Concepción, obecnie bazylice, w Madrycie.

Po odpowiednim procesie został beatyfikowany przed wiernymi z osiemdziesięciu krajów 27 września 2014 r. w Madrycie. Z tej okazji papież Franciszek napisał list Javier Echevarría, ówczesny prałat Opus Dei, i biografowie, tacy jak Salvador Bernal, podkreślają wśród jego cnót miłość do Kościoła i papieża, "kimkolwiek był".

Błogosławiony Alvaro, który przez lata pracował w Stolicy Apostolskiej, zwykł powtarzać takie wyrażenia przy okazji konklawe, które przeżywał: "Będziemy bardzo zjednoczeni z Papieżem, kimkolwiek by nie był. Nie ma znaczenia, czy jest Polakiem, czy pochodzi z Cochinchiny, czy jest wysoki czy niski, młody czy stary: jest wspólnym Ojcem chrześcijan.

Pierwszym papieżem, którego spotkał, był Pius XII w 1943 r., kiedy to wprowadził go, jeszcze jako świeckiego inżyniera, na "nowe drogi otwarte przez Boga, aby osiągnąć świętość pośród świata", jak wspominał Cesare Cavalleri. Wtedy nadejdzie Josemaríą, a następnie sam i ze swoimi wikariuszami), z Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem I i Janem Pawłem II, którzy odwiedzili go w dniu jego śmierci, 23 marca 1994 r., przed jego doczesnymi szczątkami w centralnej siedzibie Dzieła.

Święty Józef Calasanz i święty Ludwik, król Francji

Bernal poinformował nas, że wydał kolejną biografię błogosławionego Alvaro, "I oto jestem"że jego powołanie do Opus Dei i nauki świętego Josemarii potwierdziły miłość Don Álvaro do rodziny, do wszystkich rodzin. I że był szczególnie zainteresowany, naturalnie, tymi z nas, którzy byli mu najbliżsi. 

25 sierpnia powszechny kalendarz liturgiczny przewidywał dwa wolne wspomnienia: św. Józefa Calasanza i św. Ludwika Króla Francji. W tym dniu, w 1977 r., w Solavieya (Asturia), gdzie spędzali kilka dni odpoczynku, wybrano wspomnienie tego pierwszego, związanego z Założycielem Opus Dei z różnych powodów. "Jednak wychodząc z oratorium po dziękczynieniu, Don Alvaro skomentował, że w pamiątce przypomniał sobie moją matkę, Luisę, która obchodziła dzień świętego w Segowii.

Końcowa nota informacyjna 

Na zakończenie coś oczywistego. O Alvaro de Córdoba powiedziano mniej. Nie oznacza to, że był mniej świętym. Po prostu żył 600 lat temu. Po Najświętszej Maryi Pannie w Kościele jest święty Józef. O ile mi wiadomo, Ewangelia nie zawiera ani jednego słowa na jego temat.

Arcybiskup archidiecezji León (Meksyk), Mons. Alfonso Cortés Contreras, zamknął latem ubiegłego roku proces na badaniu rzekomo cudownego uzdrowienia przypisywanego wstawiennictwu Błogosławiony Alvaro del PortilloPrałatura poinformowała, że akta procesu zostaną przekazane w Rzymie do zbadania przez Dykasterię ds.

Od czasu jego śmierci, mężczyźni i kobiety z całego świata gromadzą się wokół niego. wstawiennictwo za pośrednictwem karty modlitewnej dostępnej w ponad trzydziestu językach. Zebrano już tysiące świadectw od osób, które otrzymały pomoc w ponad 60 krajach.

AutorFrancisco Otamendi

Lekcja hemoroidów dla współczesnej kobiety

W Ewangelii Chrystus przemienia hemoroid w kobietę uzdrowioną, podniesioną, przemienioną, przemienioną i błogosławioną. Cud, który może powtórzyć się w naszym dzisiejszym życiu.

19 lipca 2024 r.-Czas czytania: 7 minuty

Bóg kocha kobiety w szczególny sposób i chce, aby były zdrowe, aby były pokarmem miłości, narzędziami pokoju i nosicielkami mądrości w całym swoim otoczeniu. W Biblia Widzimy, jak transcendentne było Boże postępowanie z kobietami, umieszczając je w kluczowych rolach w całej historii zbawienia.

W niektórych biblijnych epizodach Bóg jest ukazany jako wierny żywiciel, opiekun wdów, słabych i potrzebujących kobiet, tak jak to uczynił z wdową z Sarepty, kobietą cierpiącą na krwotok, Samarytanką i córką Jaira.

W innych przypadkach Bóg jest wychowawcą, twórcą i kształtownikiem cnotliwych i odważnych kobiet, tak jak to było z Rut, Esterą, Deborą, Anną i Rachelą. A co możemy powiedzieć o wylaniu cnoty, której udzielił Swojej Matce Maryi! On również ubierze Swój Kościół jako oblubienicę w chwalebnym blasku podczas zaślubin Baranka. Bóg potrzebuje zdrowych kobiet, aby pomogły utkać, złożyć i zakończyć historię zbawienia ku zwycięskiemu końcowi. 

Jak napisano Rut 3, 11Nie bój się więc, córko moja, zrobię z tobą, co każesz, bo wszyscy ludzie w mojej wiosce wiedzą, że jesteś cnotliwą kobietą. 

W tym miejscu musimy zadać sobie pytanie: jeśli kobiety są tak utalentowane, potrzebne i wykorzystywane przez Boga, dlaczego wydaje się, że spośród obu płci to one najbardziej cierpią, są najbardziej zmęczone, najbardziej wybrakowane lub potrzebujące? Problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym dotykają zarówno mężczyzn, jak i kobiety, ale niektóre z nich są bardziej powszechne u kobiet.

Podatność psychologiczna

W dziedzinie psychologii badania wykazują, że kobiety są prawie dwukrotnie bardziej narażone niż mężczyźni na zdiagnozowanie depresji, uogólnionego zaburzenia lękowego, paniki, niektórych fobii i zespołu stresu pourazowego. Podatność ta przypisywana jest skomplikowanej kombinacji kilku czynników ryzyka związanych z ich biologią, psychologią i społeczno-kulturowymi napięciami ról. 

Łatwo zauważyć, że w naszym społeczeństwie, zwłaszcza w niektórych kulturach, wiele kobiet dorasta bez uznania. Dziewczętom nie przypisuje się takiego samego znaczenia i uczy się je, by pozostawały ciche i podporządkowane, do tego stopnia, że biorą na siebie odpowiedzialność za ciągłe dbanie o zdrowie i dobre samopoczucie całej rodziny przed własnym samopoczuciem. Dlatego ważne jest, aby kobiety traktowały priorytetowo swoje zdrowie psychiczne, ponieważ są one 4 razy bardziej narażone na takie choroby jak depresja niż chłopcy.

Od 7 % do 20 % kobiet będzie cierpieć na depresję poporodową, zwłaszcza gdy wystąpi wiele czynników, takich jak problemy małżeńskie, problemy finansowe, problemy ze zdrowiem fizycznym, przyrost masy ciała i izolacja społeczna. Kobiety, które stosowały pigułki antykoncepcyjne w okresie dojrzewania, będą o 130 % bardziej narażone na depresję w wieku dorosłym. Spośród wszystkich osób dotkniętych tymi zaburzeniami psychicznymi prawie dwie trzecie nie otrzyma potrzebnej pomocy.

Czy to depresja, rozczarowanie czy przygnębienie? 

"Jestem obciążony, zgarbiony, chodzę z bólem przez cały dzień. Jestem sparaliżowany i rozbity na kawałki. Serce mi wali, siły opadły, a nawet światło w oczach zgasło. Moi towarzysze są daleko ode mnie, a moi krewni są w oddali; Panie, nie opuszczaj mnie, przyjdź mi szybko na ratunek" (Psalm 38:7-11, 21-22).

Niewątpliwie psalm ten opisuje emocjonalne przytłoczenie człowieka ogarniętego ciężkimi ranami, okrutne odczucia niemocy wysomatyzowane i przekształcone w fizyczne dolegliwości i całkowite opuszczenie. Co doprowadziło go na skraj tej psychologicznej przepaści? Co podtrzymuje naszą delikatną wewnętrzną równowagę, abyśmy pewnego dnia nie obudzili się na skraju szaleństwa?

Wyzwania życiowe są czasami znośnymi ciężarami, które dostarczają ważnych lekcji, a nawet skutecznie przekształcają nas w lepsze istoty ludzkie. Ale w innych momentach, gdy fizyczne, emocjonalne i psychiczne zużycie łączy się, a dusza nie ma już siły, by wierzyć lub modlić się, sens życia zostaje utracony, zrekonfigurowany w tym bezsensownym cierpieniu. To właśnie wtedy niektórzy ludzie woleliby się poddać lub nawet umrzeć, ponieważ po prostu czują, że nie mogą dać z siebie więcej.

I zadajemy sobie pytanie, co stało się z tą szczęśliwą małą dziewczynką, która odważyła się śmiać i marzyć, przytulać i tańczyć ze swoimi lalkami, ubierać je na różowo i marzyć o pięknych fantazjach, które w jej niewinności stały się cytowalną rzeczywistością? Ta mała dziewczynka rosła, tracąc siłę emocjonalną. Pewnego dnia jej życie zmieniło się o świcie, kiedy stanęła w obliczu znęcania się, porzucenia, zdrady, niepewności, chorego dziecka, raka, czując się wykorzeniona ze swoich fantazji, aby chodzić bez siły i bez złudzeń w swojej nowej i niespełniającej się rzeczywistości.  

Pytanie brzmi, czy nawet w tak wyczerpującym stanie będzie gotowa wykorzystać każdą ostatnią kroplę swojej siły i nadziei, aby dać życiu kolejną szansę.

Terapeutyczne działanie wiary

Spośród wszystkich dostępnych terapii leczenia depresji, lęku, zespołu stresu pourazowego i podobnych schorzeń, osobiście uważam, że nic nie zastąpi wiary i osobistej relacji z Bogiem. Rzeczywiście, ostatnie badania przeprowadzone przez naukowców z Rush University Medical Center w Chicago sugerują, że wiara w Boga zmniejsza objawy depresji klinicznej.

Wiara nadaje życiu sens, cel i nowe złudzenia, doświadczenia, które są bardzo rzadkie u osób cierpiących na depresję. To wiara zapewnia nas, że nasza przyszłość jest w rękach Boga, który jest naszą obroną i ochroną, a Jego miłość towarzyszy nam miłosiernymi strumieniami oblewającymi nasze życie, aby uwolnić nas od poczucia winy i rozpaczy. Modlitwa wiary sprawi, że łatwiej będzie skupić się na tym, co negatywne, i skoncentrować się na tym, co jest możliwe i na co mamy nadzieję.

Biblia jest pełna cytatów, które zachęcają nas do odblokowania smutku i zwrócenia się ku radości. Bóg nie pragnie, byśmy byli przygnębieni, bezinteresowni i smutni. On chce, aby Jego radość w nas była możliwa, żywa i pełna.

Hemoroidy

W piątym rozdziale Ewangelii Marka bezimienna kobieta cierpiała z powodu upływu krwi. Gdy inni opowiadali jej historię, nazywano ją krwotoczną, innymi słowy, nietykalną, wleczoną, wyobcowaną. Jak wielu musiało się tak czuć z tak wielu różnych powodów? Jednak te zaimki nie utrzymają się długo. Będą musiały zostać zaktualizowane, ponieważ po spotkaniu z Jezusem wszystko się zmieni.

Jeszcze kilka dni temu roztrwonił cały swój majątek na lekarzy i lekarstwa, które mu nie pomogły. Ktoś przekazał mu wiadomość, że słynny uzdrowiciel z Galilei przybywa do jego okolicy. Musiał pomyśleć: nic nie tracę, podejmując ostatnią próbę uzdrowienia. Ustawił się na rozdrożu i wyciągnął rękę do uzdrowiciela zamieszania. Nie zdając sobie z tego sprawy, wykonał proroczy gest, ponieważ ośmielając się dotknąć rąbka szaty Jezusa, zbliżył się do samego tronu Boga. Ci, którzy znają Słowo, przeczytają w Księdze Izajasza 6:1: "Ujrzałem Pana siedzącego na tronie, wysokiego i wyniosłego. Rąbek Jego szaty okrywał świątynię".

Nie było zbyt wiele czasu. Każdy ruch musiał być szybki i punktualny. Jezus pędził do domu znanego Jaira z umierającą dwunastoletnią córką. Tak więc w umysłach uczniów z pewnością należało ustalić priorytety: którym z tych dwojga powinien zająć się Jezus? Chorą dwunastoletnią kobietą desperacko pragnącą uzdrowienia, czy dwunastoletnią dziewczynką, której nie można pozostawić na śmierć? Który ból jest bardziej realny? Która potrzeba jest pilniejsza? Które z tych dwojga uzyska pilną łaskę Pana? Wybierzmy jedną; nie ma czasu na obie. 

Ale autor czasu zatrzymuje czas. Nie było potrzeby nakładania rąk. Zraniona kobieta już dotknęła serca Pana swoimi jękami i łzami, aż weszła w bezpośredni kontakt z Jego mocą i miłosierdziem.

Nawet nie słysząc słów "jesteś wyleczona ze swojej choroby", poczuła się uwolniona od swojej dolegliwości, od poczucia bezradności, od nieudanych prób dwunastu lat bezowocnego wysiłku, od zmęczenia i zmęczenia koniecznością wleczenia się ulicami i zaułkami cierpiącymi na upokarzającą dolegliwość bez widocznego lekarstwa.

Jej ciało zostało uwolnione od zła, emocjonalny i psychiczny ciężar, który ją upokarzał, został zdjęty z jej serca, a jej dusza odleciała. Tak powinien czuć się każdy, kto kiedykolwiek usłyszy takie słowa: twoje grzechy zostały odpuszczone, albo guz zniknął, albo ktoś spłacił twój dług. Idź w pokoju! 

Jezus pyta: "Kto mnie dotknął? Moc wyszła ze mnie". Zmusza ją do zidentyfikowania się, ponieważ cud nastąpił w dwóch częściach. Kobieta wstaje, rozmawia z Jezusem, który mówi do niej: "Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju". W jednej chwili lub mikrosekundzie wieczności w przygnębionej i pozbawionej nadziei kobiecie dokonały się dwa wielkie cuda: jej fizyczne uzdrowienie i ponowne wprowadzenie do życia jako kobiety uzdrowionej i przemienionej ze starej w nową tożsamość.

Dlatego Jezus chciał ją zidentyfikować, aby ujawnić niewidzialny cud i przyodziać ją w nową widzialną godność. Teraz zmieńmy zaimki, ponieważ ta, która była hemoroidem, jest teraz kobietą uzdrowioną, podniesioną, przemienioną, przestawioną i błogosławioną.

Córka Jairo

Teraz możemy udać się do domu Jaira bez konieczności pozostawiania poprzedniego cudu w połowie ukończonego. Jednak do Jezusa i jego świty podchodzą ci sami pesymiści, co zawsze: "po co przyprowadzać nauczyciela, skoro dziecko Jaira już nie żyje". Zapomnieli, że ten, którego zaprosili, nie był uzdrowicielem, ale drogą, prawdą i życiem. (Jana 14:6). Jezus mówi: "Dziecko nie umarło, lecz śpi". I biorąc dziecko za rękę, mówi do niego: "Talitha kum, dziecko, mówię ci, powstań". Dziewczyna wstała Kiedy zrozumiemy, że w domu wierzących nie ma martwych dzieci, ale tylko śpiące! On przyjdzie, aby je obudzić! 

W kilku wierszach tej samej Ewangelii miały miejsce dwa imponujące cuda: uzdrowienie dorosłej kobiety i uzdrowienie małej dziewczynki. Był czas na oba. Oba zostały podniesione na duchu. Bóg nie ma faworytów, tylko uprzywilejowanych, niezależnie od stanu czy wyróżnienia: kobieta czy dziewczyna, bogaty czy biedny, wolny czy niewolnik, grzesznik czy święty: obietnica jest dla wszystkich.

Dzisiejsze cuda

Cuda z tej Ewangelii można dziś odnaleźć w tak wielu różnych i podobnych kobietach, niegdyś połączonych fizycznym bólem i emocjonalnym rozkładem, ale które po spotkaniu z uzdrowicielem z Galilei były w stanie znaleźć sposób na uzdrowienie siebie., zmieniają się ich historie i imiona. W innych rzeczywistych przypadkach może to być ta sama kobieta, uzdrowiona z ran i plag dzieciństwa, aby stać się dorosłą kobietą podniesioną z dawnego grzechu lub depresji, aby już dłużej się nie płaszczyć. 

Są kobiety, które cierpią na choroby lub dolegliwości, które powodują, że żyją upadłe, zubożałe i pozbawione szczęścia. Jeśli to jesteś ty, nadszedł czas, aby twoje modlitwy, gesty i wiara dotarły do Mistrza. Przyjdź do Niego w jakimkolwiek stanie się znajdujesz, abyś nie został odrzucony lub zignorowany. On ma ci do zaoferowania uzdrowienie, jeśli podejmiesz krok podejścia i pokory.

AutorMartha Reyes

Doktor psychologii klinicznej.

Więcej
Watykan

Na początku swoich ćwiczeń duchowych papież prosi o wewnętrzną ciszę

Na kilka godzin przed rozpoczęciem popołudniowych ćwiczeń duchowych, wraz ze swoimi współpracownikami z Kurii, aż do piątku, papież Franciszek zaprosił nas podczas modlitwy Anioł Pański w Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu do skupienia się w obecności Boga w ciszy i modlitwie. Modlił się intensywnie o przywrócenie pokoju w tak wielu miejscach w Afryce i na świecie.  

Francisco Otamendi-18 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Dziś, w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, Ewangelia według św. Marka przedstawia Jezusa kuszonego na pustyni. Tekst mówi: "Pozostawał na pustyni przez czterdzieści dni, kuszony przez szatana", a na tej czytanie Franciszek medytował dziś rano w Angelus.

"My również w okresie Wielkiego Postu jesteśmy zaproszeni do "wejścia na pustynię", to znaczy do wejścia w ciszaw świat wewnętrznysłuchanie sercem, w kontakcie z prawdą", rozpoczął Papież. Na pustyni - dodaje dzisiejsza Ewangelia - Chrystus "żył wśród dzikich zwierząt, a aniołowie Mu usługiwali".

Dzikie zwierzęta i aniołowie byli jego towarzystwem, wskazał Papież, i są również naszym towarzystwem, w sensie symbolicznym, kiedy wkraczamy na wewnętrzną pustynię. Dzikie zwierzęta, w jakim sensie, zapytał. A jego odpowiedź brzmiała: "W życiu duchowym możemy myśleć o nich jako o nieuporządkowanych namiętnościach, które dzielą serce, próbując je posiąść".

Pragnienie bogactwa, przyjemności, sławy...

"Możemy nadać im imiona "dzikie bestie" duszyWady, żądza bogactwa, która więzi w kalkulacji i niezadowoleniu, próżność przyjemności, która skazuje na niepokój, niepokój i samotność, i znowu żądza sławy, która rodzi niepewność i ciągłą potrzebę potwierdzenia i wyróżnienia".

"Nie zapominajmy o tych rzeczach, które możemy w sobie znaleźć: chciwości, próżności i chciwości. Są one jak "dzikie" bestie i jako takie muszą być oswojone i zwalczane: w przeciwnym razie pożrą naszą wolność. A Wielki Post pomaga nam wejść na wewnętrzną pustynię, aby naprawić te rzeczy" - kontynuował papież.

Anioły: służba

A potem "na pustyni byli aniołowie. Są posłańcami Boga, którzy nam pomagają, którzy czynią nam dobro; w rzeczywistości ich cechą charakterystyczną według Ewangelii jest służba, dokładne przeciwieństwo posiadania, typowego dla namiętności".

Na koniec Franciszek zasugerował, że możemy zadać sobie pytanie, jakie są nieuporządkowane namiętności, "dzikie bestie", które poruszają się w moim sercu, a po drugie, aby pozwolić głosowi Boga przemówić do mojego serca i utrzymać je w dobru, "czy myślę o wycofaniu się trochę na "pustynię", spróbuj poświęcić na to trochę czasu w ciągu dnia? Niech Najświętsza Dziewica, która strzegła Słowa i nie pozwoliła się dotknąć pokusom złego, pomaga nam w kroczeniu tą drogą. Post.

Dla pokoju w Sudanie, Mozambiku, w tak wielu miejscach?

Po modlitwie Anioł Pański papież przypomniał, że minęło dziesięć miesięcy od rozpoczęcia konfliktu zbrojnego w Sudanie, który doprowadził do bardzo poważnej sytuacji humanitarnej. 

Wystosowała "nowy apel do walczących stron, aby położyły kres tej wojnie, która wyrządza tak wiele szkód ludziom i przyszłości kraju. Modlimy się, aby wkrótce znaleziono drogę do pokoju, aby budować przyszłość naszego ukochanego Sudanu.

Z drugiej strony "przemoc wobec bezbronnej ludności, niszczenie infrastruktury i brak bezpieczeństwa nękają prowincję Cabo Delgado w Mozambiku, gdzie w ostatnich dniach podpalono katolicką misję Matki Bożej Afryki w Mazeze. Módlmy się o przywrócenie pokoju w tym udręczonym regionie. Nie zapominajmy też o wielu innych konfliktach, które nękają kontynent afrykański i wiele części świata: także Europę, Palestynę, Ukrainę...".

"Modlitwa jest skuteczna".

"Nie zapominajmy", powtórzył. "Wojna jest zawsze porażką. Gdziekolwiek się toczy, ludzie są wyczerpani, zmęczeni wojną, która jak zawsze jest bezużyteczna i przyniesie tylko śmierć i zniszczenie, i nigdy nie przyniesie rozwiązania problemów. Zamiast tego módlmy się bez zmęczenia, ponieważ modlitwa jest skuteczna, i prośmy Pana o dar umysłów i serc, które są konkretnie poświęcone pokojowi.

Na zakończenie papież pozdrowił wiernych z Rzymu oraz z różnych części Włoch i świata, w szczególności pielgrzymów ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, wspólnoty neokatechumenalne z różnych parafii z Czech, Słowacji i Hiszpanii, a także rolników i hodowców obecnych na placu św.

AutorFrancisco Otamendi

Watykan

"Nie opuszczaj mnie", hasło Światowego Dnia Osób Starszych

IV Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych będzie obchodzony 28 lipca tego roku pod hasłem "Nie opuszczaj mnie" (Ps 71, 9).

Giovanni Tridente-18 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

"Na starość nie opuszczaj mnie" (Ps 71, 9). To będzie serce IV Dzień Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych, wybrany przez papieża Franciszka na obchody, które w tym roku przypadają 28 lipca. W oświadczeniu Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia podkreślono, że samotność jest gorzkim towarzyszem życia wielu osób starszych, często ofiar kultury, która uważa ich za zbędnych. W ramach przygotowań do Jubileuszu, w którym cały rok 2024 poświęcony jest modlitwie, temat Dnia inspirowany jest Psalmem 71, hymnem starca rozważającego swoją długą przyjaźń z Bogiem.

Jak zawsze, od czterech lat, Dzień ma na celu podkreślenie daru dziadków i osób starszych dla Kościoła i społeczeństwa, podkreślając ich wkład w życie społeczne. Celem jest promowanie zaangażowania każdej rzeczywistości kościelnej w budowanie mostów między pokoleniami i przeciwdziałanie samotności, mając świadomość, że, jak mówi Pismo Święte, "nie jest dobrze, żeby człowiek był sam" (Rdz 2, 18).

W nocie kardynał Kevin Farrell, prefekt Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, podkreślił powszechną rzeczywistość samotności wśród osób starszych, często marginalizowanych przez społeczeństwo.

Dlatego zaprosił rodziny i wspólnoty kościelne do promowania kultury spotkania, tworzenia przestrzeni do dzielenia się i słuchania, aby oferować wsparcie i czułość oraz budować razem szersze "my" w komunii kościelnej, obejmującej wszystkie pokolenia.

Ta znajomość, zakorzeniona w Bożej miłości, jest kluczem do przezwyciężenia kultury odrzucenia i samotności. Dlatego wspólnoty są powołane do manifestowania miłości Boga, który nikogo nie opuszcza.

Poprzednie dni

Jak pamiętamy, pierwszy Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych odbył się w 2021 r., kiedy konsekwencje pandemii Covid-19 były jeszcze świeże. W tym roku temat brzmiał: "Ja jestem z wami zawsze" (Mt 28, 20), a Papież zwrócił się do osób starszych, podkreślając znaczenie obecności Pana w ich życiu i przywiązanie Kościoła do nich. Zachęcił ich do znalezienia pocieszenia w wierze i czytaniu Pisma Świętego, pomimo trudności spowodowanych pandemią.

W następnym roku temat brzmiał: "W starości jeszcze owoc przyniesiesz" (Ps 92:15), podkreślając, że starość nie jest czasem bezużytecznym, ale okresem, w którym można pozostać bohaterem, opartym na "rewolucji czułości", którą należy wylać na świat, który stracił na nią ochotę.

W ubiegłym roku zastanawialiśmy się nad fragmentem z Ewangelii Łukasza 1:50 "Z pokolenia na pokolenie Jego miłosierdzie", uprzywilejowując aspekt więzi międzypokoleniowej, z wyraźnym odniesieniem do spotkania młodej Maryi i jej starszej krewnej Elżbiety. W przesłaniu znalazło się wyraźne zaproszenie dla młodych ludzi, aby szanowali swoich starszych i dbali o pamięć poprzez wzajemne relacje, aspekt, który papież Franciszek zawsze podkreślał w swoim Magisterium.

AutorGiovanni Tridente

Kultura

Eucharystia, wieczne źródło poetyckiej inspiracji

Kult Eucharystii był przez wieki odzwierciedlany w licznych dziełach literackich i poetyckich. Co więcej, niektóre odniesienia kulturowe, takie jak Chesterton czy J.R.R. Tolkien, charakteryzowały się wielkim nabożeństwem do Eucharystii.

Maria Caballero-17 lipca 2024 r.-Czas czytania: 8 minuty

"Adorote devote, latens deitas.../ Te adoro con devoción Dios escondido"... Hymn liturgiczny św. Tomasza z Akwinu wraz z innymi, takimi jak powtarzane "Pange lingua", nadal rozbrzmiewa w naszych kościołach po wielu stuleciach. Nie tylko on, św. Bonawentura, św. Jan z Avila, św. Maria Micaela, założycielka Adoratorek i wielu innych, rozpalonych Bożą miłością, przekształca swoje wysokie studia teologiczne w poezję lub eseje i nadal podtrzymuje wiarę Kościoła katolickiego w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii. Jana Pawła II i jego encykliki "Ecclesia de Eucharistia" (2003), a następnie Benedykta XVI, który w swojej adhortacji apostolskiej "Sacramentum caritatis" (2007) podejmuje pochodnię, aby podkreślić centralną prawdę swojego pontyfikatu, dar, jaki Chrystus czyni z samego siebie, objawiając nam swoją nieskończoną miłość do każdego człowieka. Miłości, która pozwala zwykłym śmiertelnikom stać się tym, co otrzymują, stać się jednością z Bogiem. Tomasz z Akwinu, św. Leon Wielki i św. Franciszek Salezy. Przyjmowanie komunii jest bowiem "gaszeniem głodu Chrystusa", jak powiedziała święta Teresa z Kalkuty; a nie czynienie tego byłoby jak "umieranie z pragnienia przy fontannie", jak powiedział święty kurator z Ars, inny wielki wielbiciel Eucharystii. W związku z tym modlitwy, hymny i wiersze eucharystyczne przewijają się w historii Zachodu wokół święta Bożego Ciała i jego procesji, które są nadal obchodzone z niezwykłą okazałością w Sewilli, Toledo i wielu innych miastach. Świadczą o tym również hymny Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych z XX wieku: "Na kolanach, Panie, przed tabernakulum, / Które przechowuje wszystko, co pozostaje z miłości i jedności, / (...) Chrystus we wszystkich duszach i na świecie pokój /" (Pemán y Aramburu, Barcelona 1952). W rzeczywistości Pemán pracował nad tymi tematami w "El divino impaciente" (teatr, 1933) i "Canto a la Eucaristía" (1967). Przed wiekami miłość do Eucharystii wypełniała życie innej świeckiej kobiety, którą papież Franciszek ogłosił czcigodną: "wariatki Sakramentu", doñy Teresy Enríquez, damy Izabeli Katolickiej, która założyła pierwszą siedzibę bractw eucharystycznych w Hiszpanii.

Ślady Eucharystii w literaturze: autos sacramentales

Odłóżmy jednak na bok świętych, pomimo ich metaforycznej pojemności, aby skupić się na innym aspekcie tego pytania: Eucharystia, Boży dar i centralna tajemnica chrześcijanina, wygenerowała wiele literatury od średniowiecza do dnia dzisiejszego. Ze względu na zwięzłość miejsca, poczynimy tylko kilka krótkich uwag na temat tego procesu.

Nic dziwnego, że w teocentrycznym społeczeństwie autos sacramentales pojawiły się w Hiszpanii w Złotym Wieku (XVI-XVII wiek). Były to alegoryczne sztuki wierszem w jednym lub kilku aktach o tematyce eucharystycznej. Wystawiano je w dzień Bożego Ciała z wielkim aparatem scenograficznym i poruszano w nich tematy biblijne, filozoficzne, moralne, a przede wszystkim eucharystyczne. Postacie były abstrakcjami, symbolami, które ucieleśniały idee takie jak dobro i zło, wiara, nadzieja, miłość i Eucharystia. Biorąc pod uwagę ich teologiczną złożoność i doktrynalne subtelności, sukces autos sacramentales w narodzie o bardzo wysokim wskaźniku analfabetyzmu jest paradoksalny. Pisali je prawie wszyscy wielcy autorzy tamtych czasów: Timoneda, Lope de Vega, Valdivielso, Tirso de Molina... Ale szczyt gatunku osiągnął Pedro Calderón de la Barca (1600-1681), pisarz, dramaturg i ksiądz, który napisał ponad osiemdziesiąt autos sacramentales, ze ścisłym teologicznym związkiem między świętem a wystawianą sztuką, której temat eucharystyczny jest zawsze kluczowy. Definiuje je w następujący sposób: "Kazania / umieszczone w wierszu, w idei / reprezentowalne pytania / Świętej Teologii, / których moje rozumy / nie mogą wyjaśnić ani zrozumieć, / i do radości, którą on rozporządza / w aplauzie tego dnia".

Niektóre tytuły: "El gran teatro del mundo", "La cena del rey Baltasar", "El gran mercado del mundo", "El verdadero Dios pan", "La lepra de Constantino", "La protestación de la fe", "Viático cordero"... W pierwszym z nich życie jest teatrem, w którym każda postać odgrywa swoją rolę i jest przyjmowana na końcu przez Autora podczas wielkiej wieczerzy eucharystycznej, która nagradza tych, którzy bronili wartości chrześcijańskich. I tak, we wszystkich z nich pojawia się argument, który zawsze odnosi się do tematu eucharystycznego za pomocą alegorii, zasobu, który zaspokoił jego pragnienie zabawy abstrakcjami i pojęciami. W "Lo que va del hombre a Dios" próbuje odzwierciedlić swoją technikę i intencje w tym gatunku dramatycznym, mówiąc: "To było w stylu, że człowiek powinien zacząć od grzechu, / że Bóg powinien zakończyć się odkupieniem / a kiedy chleb i wino przybyły / wznieść się z nim do nieba / przy dźwiękach szałasów". A sample of his poetic work is "Manjar de los fuertes": "El género humano tiene / contra las fieras del mundo, / por las que horribles le cerquen, / su libertad afianzada, / como a sustentarse llegue / de aquel Pan y de aquel Vino / de aquel quien hoy es sombra éste.../ Nadie desconfíe, / nadie desespere. / Que con este Pan y este vino.../ las llamas se apagan, / las fieras se vencen, / las penas se abrevian / y las culpas se absuelven" (The human race has / against the wild beasts of the world, / by those that encircle it, / its freedom secured, / as if to sustain itself / from that Bread and Wine / of which today it is the shadow.../ Nobody distrust, / nobody despair.

Eucharystia w angielskiej literaturze eseistycznej XIX i XX wieku

Ze względu na zwięzłość artykułu nie mogę się tym zająć, ale mogę przynajmniej nawiązać do literatury angielskich konwertytów, która zaczyna się od kardynała Newmana i ma swoje centrum w G.K. Chestertonie (1874-1936), tak dobrze zbadanym przez Pearce'a w jego książce "Converted Writers" (1999). Fenomen nawróceń łańcuchowych (Belloc, Benson, Knox, Grahan Greene, Waugh, C.S. Lewis, Tolkien...). Większość z nich wywodzi się z protestantyzmu i dla nich temat eucharystyczny jest priorytetem. Pracowali nad nim w esejach, wierszach i powieściach. Dla Chestertona, od czasu jego nawrócenia w miłości do święta Bożego Ciała, wiara w realną obecność Najświętszego Sakramentu była kamieniem węgielnym prawdy, do tego stopnia, że po swojej pierwszej komunii wykrzyknął: "Dzisiaj był najszczęśliwszy dzień w moim życiu". Wyznał, że był przerażony ogromną rzeczywistością Chrystusa w Eucharystii. I dodał: "Dla ludzi mojej wiary jest tylko jedna odpowiedź: Chrystus jest dziś na ziemi, żywy na tysiącu ołtarzy; i rozwiązuje problemy ludzi dokładnie tak, jak robił to, gdy był na świecie w bardziej zwyczajnym sensie".

Poeci śpiewają Eucharystię

Cofając się wstecz, w czasach teocentrycznych wielcy pisarze nie zapominali o Eucharystii, na przykład Miguel de Cervantes (1547-1616) w wierszu "Alégrate alma mía": "Si en pan tan soberano, se recibe al que mide cielo y tierra; / si el Verbo, la Verdad, la Luz, la Vida / en este pan se encierra; / si Aquel por cuya mano / se rige el cielo, es el que convida / con tan dulce comida / en tan alegre día. / O cudowna rzecz, / Zaproś, a Ten, który zaprasza, jest jedną rzeczą, / Raduj się, moja duszo, / Bo masz na ziemi / Tak biały i piękny chleb jak w niebie". Albo Luis de Góngora (1561-1627): "Zagubione owieczki, przyjdźcie / na moje ramiona, bo dziś / jestem nie tylko waszym pasterzem, / ale i pastwiskiem (...) Pastwisko, nareszcie, dziś stało się waszym / Co bardziej zadziwi, / czy moje noszenie was na ramieniu, / czy wasze noszenie mnie na piersi? / Szaty są bliskiej miłości, / że nawet najbardziej ślepi mogą je zobaczyć (...)".

Już w XX wieku zaskakujące jest znalezienie u Miguela de Unamuno (1864-1936), zawsze w agonii poszukującego Boga, pięknego i gęstego wiersza zatytułowanego "Eucharystia", który otwiera się w następujący sposób: "Miłość do Ciebie spala nas, białe ciało; / miłość, która jest głodem, miłość wnętrzności; / głód twórczego słowa, / które stało się ciałem; zaciekła miłość życia, / która nie jest zaspokojona uściskami, pocałunkami, / ani jakimkolwiek związkiem małżeńskim. / (...) Na zakończenie prośba: "A Twe ramiona otwierając jakby na znak / Miłosnego poddania powtarzasz nam: / Chodźcie, jedzcie, bierzcie: to jest Ciało moje!" / Ciało Boga, Słowo wcielone, wcielone / Nasz boski cielesny głód Ciebie!". O wiele bardziej zaskakująca jest "Oda do Najświętszego Sakramentu Ołtarza" (1928) Federico Garcíi Lorki (1898-1936), która pomimo osobistego, swobodnego i niemal dziwacznego charakteru jego pisarstwa, ujawnia zalążek wiary w poecie z Granady. Ponieważ Pokolenie '27, choć na swój sposób, również poszukiwało boskości, którą moderniści dostrzegali już z pewnym egzoteryzmem, co jest namacalne w publikacjach "Adonais", a także zebrane przez Ernestinę de Champourcin w jej antologii "Dios en la poesía actual" (Bóg we współczesnej poezji) (BAC 1976). Jako przykład: poetycki fragment autorstwa samej Ernestiny: "Ponieważ jest późno, mój Boże / ponieważ robi się ciemno / a droga jest pochmurna / (...) Ponieważ płonę pragnieniem Ciebie / i łaknę Twojej pszenicy, / przyjdź, usiądź przy moim stole; / pobłogosław chleb i wino" (...).

"Dios en la poesía española de posguerra", książka autorstwa M. J. Rodrígueza (1977), jest świadectwem religijnego ożywienia po wojnie hiszpańskiej w 1936 r., związanego z udręką poszukiwania i tęsknotą za zbawieniem, choć zasadniczo nie eucharystycznym. L. Panero, Dámaso Alonso, Blas de Otero, M. Alcántara, L. Rosales, C. Bousoño, B. Llorens, J. M. Valverde, M. Mantero, L. Felipe, V. Gaos, J. J. Domenchina, A. Serrano Plaja... Coś, co można wyjaśnić w klimacie egzystencjalizmu i po masakrach kolejnych wojen.

I śpiewają ją do dziś

Co być może nie jest tak przewidywalne, to zwrot, który pod koniec XX wieku, w atmosferze desakralizującego sekularyzmu, pojawił się u wielu młodych poetów i trwa do dziś. Poza Murciano i Martínem Descalzo, na południu Hiszpanii i wokół (choć nie tylko) sewilskiego czasopisma i wydawnictwa "Númenor", C. Guillén Acosta, J. J. Cabanillas (nawiasem mówiąc, obaj koordynowali antologię "Dios en la poesía actual", Rialp, 2018), bracia Daniel i Jesús Cotta, R. Arana... dotknęli poezji religijnej z beztroską i nieskrępowaną naturalnością. Chciałbym zakończyć ten artykuł niewielkim wyborem wierszy.

Fragment "Eucharistia" autorstwa Guilléna Acosty (1955) w jego książce "Redenciones" (2017) otwiera zestaw: (...) "I to jest codzienna potrzeba poznania siebie / zwróconego do jakiegoś tabernakulum, / i stamtąd czekania na nadejście chwili / i dotarcia do odkrycia jej tajemnicy, chleba, / który sprawia, że daję siebie jak ziarno na klepisku / i w którym jestem przemieniany za każdym razem, gdy go spożywam".....

Inny fragment "Por tres" w "Mal que bien" (2019), E. García Máiquez (1969): "Moim najbardziej troskliwym wytryskiem / zawsze było: Sangre / de Cristo, embriágame. / I intonuję inny wytrysk: Ty, / który stworzyłeś mnie na swój obraz, / Trójjedyny Boże, rozmnóż mnie"...

Odwołując się do kontekstu (Sta María del Transtévere) i sugestii, R. Arana (1977) porusza ten temat w "Hagamos tres tiendas", wierszu z "El último minuto" (2020): "Rebañito de ovejas bizantinas / que minuto a minuto yo miré / miré / balar en esa bóveda dorada / en un silencio que también refulge: / a vuestro lado yo me quedaría / si hubiese buen pastor, como lo hay, / al calor del poder mudo y gigante / de aquella diminuta lamparita / y no volver jamás jamás al gris cemento".

Imponujące "Está sucediendo ahora", dziesiątki Daniela Cotty (1974) w "Alumbramiento" (2021), które wyrażają katolicką wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii w momencie konsekracji: (...) "Teraz, tak, w miejscu / gdzie te ręce w locie / właśnie wezwały / Pana ziemi i nieba / na płótnie ołtarza! / Ta biel, która wychodzi / kochająca i dobroczynna / jak wschodzący księżyc / jest Bogiem w ciele obłoku, / jest Bogiem zstępującym w świcie (...) / Bóg przychodzi na świat (...) / i dzieje się to teraz".

Również "Con los ojos cerrados" Jesúsa Cotty (1967), który zaskakująco odważył się na całą książkę o tematyce religijnej, "Acogido a sagrado" (2023), i mówi: (...) "Y llueva tu agua, / agua hecha vino, / vino hecho sangre, / sangre hecha gracia" (I niech twoja woda pada, / woda robi wino, / wino robi krew, / krew robi łaskę).

Świadczy o tym inny bardzo niedawny wiersz, "Venite adoremus" (Esos tus ojos, 2023), autorstwa J.J. Cabanillasa (1958): (...) "Potrzeba było nocy, słońca / zielonego płomienia stojącego kłosa kukurydzy / i uczynić cię twoim białym chlebem i uwielbiam cię / jak ten król śniegu uwielbiał / ciebie, dziecko, moje dziecko, zawsze dziecko"... Poruszał już ten temat w Cuatro estaciones (2008): "Dzwony... Słyszysz? Jest już dzień (...). Kiedy przybyłem w ten czwartek Bożego Ciała / Już tron pod słońcem jest na ulicy / (...). Monstrancja zbliża się jak pochodnia ognia / a okrągłe ciało jest otoczone Miłością"...

Na zakończenie tej sekcji można powiedzieć, że prawie wszyscy piszą ambitne, odważne i niezwykłe zbiory wierszy na obecnej hiszpańskiej scenie poetyckiej i wyrażają swoją radosną wiarę w boskość z codziennych perspektyw. Czymś zaskakującym, równie zaskakującym, była trajektoria młodego Carlo Acutiusa, ogłoszonego czcigodnym w 2020 roku. Bardzo nowoczesny chłopak, zakochany w Eucharystii, który stworzył stronę internetową poświęconą genezie cudów eucharystycznych na świecie.

AutorMaria Caballero

Profesor literatury hiszpańsko-amerykańskiej na Uniwersytecie w Sewilli

Więcej

Nieuleczalne nie oznacza niewymierne

Podczas gdy świat proponuje "śmierć z godnością" dla osób starszych i nieuleczalnie chorych, Kościół mówi o dawaniu "życia z godnością" tym, którzy cierpią.

17 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Papież Franciszek prosi nas o dodanie do naszych modlitw comiesięcznych intencji, które proponuje dla całego Kościoła. Ostatnio modlił się za nieuleczalnie chorych. Użył potocznego wyrażenia, które ma bardzo głębokie znaczenie: nieuleczalny nie znaczy nieuleczalny.

Niedawno zwróciła się do mnie czuła babcia. Otrzymałem od niej mistrzowską lekcję wyższej teologii. Miała na imię Susan. Siedząc na wózku inwalidzkim, z radością przekazała mi dobre wieści: jej wnuczka była cała i zdrowa po poważnym wypadku samochodowym, ale to, co najbardziej ją uszczęśliwiło, to słowa, które przekazała jej wnuczka, kiedy wyraziła wdzięczność, że modlitwy babci ją uratowały. Susan była naprawdę szczęśliwa i wdzięczna.

Nagle zatrzymała się na chwilę i dodała: "I pomyśleć, że chciałam umrzeć, poprosiłam moją rodzinę, żeby pozwoliła mi odejść. Ale zamiast mnie wysłuchać, zaczęli przychodzić do mnie częściej, odwiedzać mnie i obdarzać mnie troską i miłością; poczułam się wartościowa, wcześniej myślałam, że jestem tutaj, przeszkadzając i generując bezużyteczne wydatki. Dziś wiem, że Bóg ma doskonałe plany i że jest Panem życia. Zaproponowałem Mu już, że będę żył, kochał i modlił się i powiedziałem Mu, że jestem gotów przyjąć taką śmierć, jakiej On chce i kiedy chce. Modlę się tylko, aby wysłuchał moich modlitw za tych, których kocham".

Życie z godnością

Podczas gdy świat proponuje "godną śmierć" dla osób starszych i nieuleczalnie chorych, Kościół mówi o dawaniu "godnego życia" tym, którzy cierpią. Konieczne jest promowanie opieki paliatywnej w każdym znaczeniu tego słowa.  

Niektórzy ludzie mówią w bardzo "praktyczny" sposób: ta osoba jest bardzo chora, nie ma rozwiązania dla jej choroby, utrzymanie jej przy życiu wiąże się z dużymi kosztami, a ona nawet nie chce żyć! Na świecie istnieje już 12 krajów, których ramy prawne zezwalają na eutanazja

Jan Paweł II podkreślał, że jest to zawładnięcie śmiercią, dążenie do niej z wyprzedzeniem i w ten sposób "łagodne" zakończenie życia własnego lub innych. W rzeczywistości to, co może wydawać się logiczne i humanitarne, po głębszym zastanowieniu okazuje się absurdalne i nieludzkie. Jest to jeden z najbardziej niepokojących objawów "kultury śmierci", ostrzegł.

Świętość życia

Na stronie Katechizm Kościoła Katolickiego zwraca się do nas z najwyższym apelem: "Życie ludzkie powinno być święte, ponieważ od samego początku jest owocem stwórczego działania Boga i zawsze pozostaje w szczególnej relacji ze Stwórcą, swoim jedynym celem. Tylko Bóg jest Panem życia od jego początku do końca; nikt, w żadnych okolicznościach, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego zabicia niewinnej istoty ludzkiej".

A także: "Ci, których życie jest osłabione lub upośledzone, mają prawo do szczególnego szacunku. Osoby chore lub upośledzone powinny być otoczone opieką, aby mogły prowadzić jak najbardziej normalne życie.

Chrześcijanie są wezwani do wprowadzania zmian - pod prąd, ale z Chrystusem! 

Jest taki wiersz Gabrieli Mistral, który głęboko mnie porusza i dziś dzielę się nim z wami, aby zachęcić was do wypełniania we wszystkim, zwłaszcza w cierpieniu, doskonałej i czasem tajemniczej woli Boga:

Dziś po południu Chrystus z Kalwarii,

Przyszedłem błagać cię o moje chore ciało;

ale kiedy cię widzę, moje oczy wędrują tam i z powrotem.

z twojego ciała do mojego ciała ze wstydem.

Jak narzekać na zmęczone stopy,

kiedy widzę, że twój jest zniszczony?

Jak pokazać ci moje puste ręce?

kiedy twoje są pełne ran?

Jak wytłumaczyć ci moją samotność?

kiedy na krzyżu stoisz sam i sam?

Jak mam ci wytłumaczyć, że nie mam miłości?

kiedy twoje serce jest rozdarte?

Teraz już nic nie pamiętam,

wszystkie moje dolegliwości odeszły ode mnie.

Impulsem do oskarżenia, które przyniosło

tonie w moich rodowodowych ustach.

I proszę tylko, by o nic cię nie prosić,

być tutaj, obok twojego martwego wizerunku,

ucząc się, że ból jest tylko

święty klucz do świętych drzwi.

Amen

Zoom

Procesja do Santa Sabina, początek rzymskiego Wielkiego Postu

Ministranci prowadzą tradycyjną procesję w Środę Popielcową z kościoła San Anselmo do bazyliki Santa Sabina w Rzymie.

Maria José Atienza-16 lipca 2024 r.-Czas czytania: < 1 minuta
Ekologia integralna

Manuel SerranoOpieka paliatywna jest przejawem człowieczeństwa".

Manuel Serrano Martínez, który był dyrektorem medycznym szpitala Laguna zajmującego się opieką paliatywną, mówi w tym wywiadzie o znaczeniu towarzyszenia, humanitarnej pracy lekarza i powszechnym powołaniu do opieki.

Paloma López Campos-16 lipca 2024 r.-Czas czytania: 7 minuty

Manuel Serrano był dyrektorem medycznym w Szpital Laguna Carecentrum opieki paliatywnej w Madrycie (Hiszpania). Dr Serrano pisze artykuły, książki i wygłasza wykłady, ale przede wszystkim to, co charakteryzuje jego pracę, to "troska o ludzi".

Przekonany, że opieka paliatywna "jest podstawową działalnością lekarza" i biorąc pod uwagę znaczenie, jakie opiece paliatywnej nadaje Papież FranciszekDr Serrano rozmawia o nich z Omnes w tym wywiadzie.

Kiedy pacjent jest objęty opieką paliatywną, lekarz wie, że jego misją nie jest już leczenie, ale opieka. Jak zmienia się jego praca?

- Jako pracownicy służby zdrowia wiemy, że to, co powinno nas najbardziej charakteryzować, to troska o ludzi. Leczenie nie zawsze jest możliwe, ale opieka, pocieszanie i towarzyszenie jest zawsze możliwe. Kiedy ludzie chorują, nawet jeśli jest to błaha choroba, wolą mieć u swego boku lekarza, który jest uważny na ich potrzeby, na ich sposób przeżywania tego, co się z nimi dzieje, który z empatią i współczuciem dostosowuje się do ich bólu, do ich cierpienia. Najpierw muszą zostać uspokojeni przynajmniej spojrzeniem, następnie poczuć się zrozumiani, a na koniec zaoferować leczenie, które ich wyleczy lub złagodzi, a także zaoferować troskę o wynik leczenia.

Krótko mówiąc, lekarz staje się szczerym przyjacielem, który dba o fundamentalny aspekt życia: zdrowie, które często można przywrócić, czasem nie, ale zawsze można je złagodzić, towarzyszyć i pocieszyć. A bycie tego świadomym i doświadczanie tego w ten sposób, uwierz mi, jest przywilejem.

Niektórzy uważają, że opieka paliatywna jest podobna do "zabawy w Boga", ponieważ niepotrzebnie przedłuża życie pacjenta. Czy możesz wyjaśnić, czym jest opieka paliatywna, abyśmy nie popadli w tę błędną interpretację?

- Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Opieka paliatywna jest podstawową działalnością lekarza. W rzeczywistości jest ona możliwa zawsze, w każdych okolicznościach choroby. Przybliża ona lekarza do jego bliźnich i rozwija w nim aktywność, która jest owocem miłości między ludźmi, pragnienia pomagania innym, ponieważ są mi równi, z powodu ludzkiej godności, która nas łączy. Nic nie jest dalsze od zabawy w Boga. Są tak bardzo ludzką relacją, że nie mogę sobie wyobrazić żadnej innej bardziej zasługującej na to miano.

Z drugiej strony, opieka paliatywna nie przedłuża życia, ale raczej ułatwia je w czasie, gdy zbliża się groźba końca, i umożliwia oczekiwanie na ten koniec, czyli śmierć, ze spokojniejszym i pełnym nadziei nastawieniem. Ponieważ zajmujemy się nie tylko bólem, niepokojem, bezruchem i osłabieniem, ale także w miarę możliwości rozwiązujemy problemy pacjenta z formalnościami społecznymi lub rodzinnymi, działamy w sferze psychologicznej, co ułatwia mniej lub bardziej akceptowaną świadomość tego, co się z nimi dzieje, a także zajmujemy się tym, co jest nieodłączną częścią choroby terminalnej, towarzyszącym jej duchowym niepokojem.

Kiedy jako lekarz podejmujesz decyzję o przejściu od próby wyleczenia pacjenta do objęcia go opieką paliatywną? Jak uniknąć nadmiernej pobłażliwości terapeutycznej?

- Rozsądne leczenie chorób, zwłaszcza tych o charakterze złośliwym, które niosą ze sobą ukryte ryzyko dla życia, powinno być wdrażane, gdy choroba jest pod kontrolą, bez dowodów na jej rozszerzenie i brak postępującej ewolucji. Czasami okazuje się, że wszystko, co się robi lub można zrobić, wiąże się z większym ryzykiem niż dobro, które ma na celu, ze względu na skutki uboczne lub ryzyko chorób wynikających z osłabienia, które często wywołuje leczenie.

Upór w stosowaniu metod leczenia, w nadziei, że jedna z nich może dostarczyć dowodów na określone działanie, prowadzi do działań poza wszelkimi dowodami naukowymi, a zatem jest równoznaczny ze stosowaniem nieszkodliwych metod leczenia, które powodują cierpienie i zwodniczo oferują nadzieję daleką od wszelkiego rozsądku.

Kiedy złośliwa lub nieuleczalna choroba osiąga pewien stopień zaawansowania, musimy wiedzieć, że pilne jest zapewnienie pacjentowi jak największego komfortu i dobrego samopoczucia oraz, w granicach relacji międzyludzkich, pomóc mu zrozumieć, że wszystko, co ludzkie, zostało już zrobione. Jest to czas na zastosowanie opieki paliatywnej lub opieki zapewniającej komfort.

Jak możemy patrzeć na pacjentów jak na ludzi, nie redukując ich do choroby?

- Pierwszą rzeczą, której uczymy w szkole medycznej jest to, że nie ma chorób, są tylko chorzy ludzie. Choroby same w sobie nie mają leczenia, ale raczej ludzie, którzy na nie cierpią, i chociaż mają tendencję do stosowania w sposób protokolarny, muszą istnieć różnice wynikające z osobistych i biologicznych cech pacjenta, który ma je otrzymać. Jest to bardzo ważne.

Najnowszym podejściem jest medycyna skoncentrowana na osobie, a nie patrzenie na chorobę w sposób bezosobowy. Podobne sytuacje u różnych osób wymagają różnych podejść terapeutycznych.

Z drugiej strony, okoliczności życia, sposób, w jaki choroba wpłynęła na ich życie, wymaga od nas poznania indywidualnych cech szczególnych, które ostatecznie przekształcają pojedynczą chorobę w nieokreśloną liczbę różnych chorób.

Z osobistego, psychologicznego i duchowego punktu widzenia proszą nas, abyśmy traktowali ich inaczej. Życie ludzi jest zawsze inne, a sposób, w jaki ich traktujemy, jest zawsze inny. Takie podejście prowadzi do personalizacji relacji terapeutycznej między lekarzem a pacjentem, który w ten sposób staje się wyjątkowy.

Papież Franciszek mówi o znaczeniu towarzyszenia nie tylko pacjentowi, ale także rodzinie. Jak to osiągnąć poprzez opiekę paliatywną?

- Papież powiedział kilka bardzo motywujących rzeczy o opiece paliatywnej dla pracowników służby zdrowia, takich jak to, że opieka ta ma decydującą rolę i że gwarantuje nie tylko leczenie, ale także ludzkie i bliskie towarzyszenie, ponieważ zapewnia towarzystwo pełne współczucia i czułości. Samo trzymanie pacjenta za rękę sprawia, że czuje on współczucie osoby mu towarzyszącej, a spojrzenie może przynieść komfort, który w innym przypadku jest trudniejszy do osiągnięcia.

Papież podkreślił również, że rodziny nie mogą być pozostawione same sobie w sytuacjach, gdy ukochana osoba jest w ostatnich dniach życia. W takich okolicznościach powstaje zbyt wiele rodzinnego cierpienia. W opiece paliatywnej naszym priorytetem jest zaspokajanie potrzeb rodziny, pomaganie jej i towarzyszenie jej w żałobie.

Niektórzy twierdzą, że biorąc pod uwagę trudną sytuację gospodarczą w niektórych krajach, eutanazja jest sposobem na oszczędzanie zasobów. Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

- Uważam, że istnieje wiele fałszywych argumentów, za pomocą których manipuluje się opinią publiczną. Żaden z krajów, które wdrożyły przepisy zezwalające na eutanazję, nie jest krajem biednym ani krajem o ograniczonych zasobach zdrowotnych. Belgia, Holandia, Kanada, niektóre stany USA itp. nie są przykładami krajów, które muszą oszczędzać zasoby. Leczenie paliatywne chorób złośliwych lub innych chorób, które są skazane na śmierć, w żadnym wypadku nie jest uciążliwe; wszystko, czego potrzeba, to decyzja o zorganizowaniu opieki zdrowotnej w celu zapewnienia opieki i ulgi zamiast nadmiernej i czasami niepotrzebnej technizacji, która znacznie zwiększa koszty opieki zdrowotnej. 

Niektóre kraje są zdeterminowane, aby przeforsować przepisy sprzyjające eutanazji, nie robiąc nic skutecznego w celu promowania organizacji opieki paliatywnej. Z drugiej strony, w niektórych krajach, które wprowadziły przepisy sprzyjające wspomaganemu samobójstwu i ułatwiły rozprzestrzenianie się firm zajmujących się wspomaganym samobójstwem, takich jak Szwajcaria, nie zezwalają one na eutanazję. 

Celowa manipulacja to sposób, w jaki prawo regulujące eutanazję zyskało przyczółek w wielu krajach, w tym w naszym. Istnieją słowa, które zostały zainstalowane jako slogany w społeczeństwie, takie jak na przykład godna śmierć, nie zdając sobie sprawy, że odebranie życia oznacza odebranie godności, a towarzyszenie w chorobie oznacza towarzyszenie komuś podobnemu do nas, tak samo godnemu jak my, w jego ostatnim przeznaczeniu.

Czy trzeba być katolikiem, aby wspierać opiekę paliatywną?

- Wcale nie. Powiedziałbym, że opieka i towarzyszenie to uniwersalne powołanie. Opieka paliatywna jest przejawem człowieczeństwa w jego skrajnej postaci. Mam na myśli to, że prawdziwe człowieczeństwo uznaje godność bliźnich jako posiadającą niematerialną jakość, która czyni ich identycznymi z nami aż do naturalnej śmierci. Odczuwamy więc potrzebę opieki i niesienia ulgi naszym cierpiącym bliźnim tak, jak sami chcielibyśmy być otoczeni opieką.

W tym celu konieczne jest uznanie, że istota ludzka ma transcendencję, która wykracza poza to, co czysto materialne i cielesne, i że jest przeznaczona do tego, by mieć sens w życiu. To, co jest przejawem człowieczeństwa jako całości, jest tym, czego broni chrześcijaństwo, dając człowiekowi wywyższenie, które czyni go dzieckiem Bożym i istotą, która wyrasta z obrazu i podobieństwa Boga.

Dlatego chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy, którzy mają cielesność Chrystusowości i ziemskie życie związane z nami jako ścieżką do życia wiecznego, mają tym większy powód, aby rozwijać opiekę paliatywną jako ścieżkę miłości i braterskiego współczucia.

Czy możemy mówić o opiece paliatywnej w jasny sposób, nie kierując się strachem przed śmiercią i chorobą? Jak myślisz, jaka powinna być perspektywa?

- Oczywiście. W życiu zawsze mamy okazje, by wyciągnąć rękę i poczuć nadzieję. Są ludzie, którzy być może w swoim życiu nie zwracali uwagi lub nie myśleli o końcu, który nadchodzi dla nas wszystkich.

W dzisiejszym świecie ludzie nie chcą rozmawiać o cierpieniu i śmierci, są one usuwane z rozmów i nie zwraca się na nie uwagi, stały się tabu. Kiedy ból staje się zbyt silny, opieka paliatywna przynosi wystarczająco dużo spokoju, aby przemyśleć wszystko, czego być może nieświadomie zawsze oczekiwano.

Przedwczesna śmierć jest pożądana tylko przez tych, którzy cierpią w rozpaczy ulgi, tych, którzy są samotni lub nie mają dobrej opieki, tych, dla których egzystencja stała się ciężarem. Ale często odkrywałem, że leczenie, które zapewnia ulgę w takich sytuacjach, towarzyszenie, czułość i czułość, sprawia, że się zmieniają i odzyskują nadzieję na życie w spokoju. 

Człowiek w żadnym wypadku nie może uczynić siebie panem życia. Przykro mi z powodu tych, którzy opowiadają się za eutanazją, ale nie ma szlachetnego powodu, aby decydować, kiedy życie jest warte życia lub kiedy życie nie ma już godności, która podtrzymuje je w istnieniu. Uznanie godności zależy właśnie od tych, którzy się o nią troszczą.

Koniec życia można rozważać z nadzieją. Każda doświadczana okoliczność może pomóc nam docenić, że życie ma sens, że dokądś zmierza. Aby uniknąć doświadczeń, które mogą prowadzić do niepokoju, udręki i dalszego cierpienia duchowego, opieka paliatywna ma do odegrania nieodzowną rolę w leczeniu i opiece nad wszystkimi osobami cierpiącymi na choroby, które prowadzą do powolnego końca.

Watykan

Uniwersytet Świętego Krzyża i Tutela Minorum podpisać umowę

14 lutego Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża ogłosił nową umowę o współpracy z Komisją ds. Ochrony Nieletnich w celu zapobiegania nadużyciom w Kościele.

Paloma López Campos-15 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Na stronie Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża (PUSC) i Papieska Komisja ds. ochrony nieletnich (Tutela Minorum) ogłosiły, że będą współpracować w celu zwalczania nadużyć wobec nieletnich i bezbronnych dorosłych w Kościele katolickim.

Umowa została podpisana przez kardynała Seána Patricka O'Malleya, przewodniczącego Komisji, oraz Luisa Navarro, rektora Uniwersytetu. Składa się ona z 7 artykułów, które określają charakter współpracy między dwoma podmiotami.

Porozumienie między PUSC a Tutela Minorum

Po pierwsze, obie strony zobowiązują się do "regularnej aktualizacji inicjatyw i działań akademickich w zakresie zapobiegania, ochrony i zabezpieczenia nieletnich i osób wymagających szczególnego traktowania".

W związku z tym Uniwersytet użyczy Komisji bezpłatnie pomieszczeń w "Palazzo di Sant'Apollinare" na działalność akademicką i instytucjonalną związaną z celem Komisji. Ze swojej strony Komisja Watykańska poinformuje Uniwersytet o wykorzystaniu tych pomieszczeń i poniesie wszelkie koszty związane z organizacją takich działań.

Umowa pozostawia otwartą możliwość innych "działań badawczych, seminariów, kursów szkoleniowych (...) i innych form współpracy". Będzie to jednak wymagało dalszych "szczegółowych umów".

Komunikacja między dwoma podmiotami pozostaje w rękach rektora uniwersytetu i sekretarza Papieskiej Komisji, "w celu zapewnienia otwartego dialogu w świetle znaczenia wspólnej misji".

Aby zapewnić przejrzystość, Uniwersytet i Komisja "zobowiązują się do sporządzania rocznego sprawozdania z osiągnięć, które będzie rozpowszechniane wspólnie i w najbardziej odpowiedni sposób".

Współpraca między instytucjami potrwa trzy lata, ale "może zostać przedłużona za wyraźną zgodą umawiających się stron". Jeśli ani Uniwersytet, ani Komisja nie zgłoszą chęci wycofania się z umowy na trzy miesiące przed jej wygaśnięciem, umowę "uznaje się za przedłużoną".

Wspólny wysiłek w Kościele

"Ta umowa jest częścią sieci umów o współpracy, które Komisja podpisuje z innymi podmiotami kościelnymi, aby realizować swoją misję" - powiedział kardynał O'Malley, mówiąc o podpisaniu umowy. Ze swojej strony rektor Luis Navarro wyraził radość zespołu uniwersyteckiego z "bycia w służbie kluczowego i wspólnego wysiłku w Kościele".

Oprócz tej współpracy, Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża realizuje inne projekty mające na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się HIV i AIDS. nadużywanie. Obejmują one kurs szkoleniowy w lutym i marcu oraz okrągły stół zorganizowany przez Wydział Prawa Kanonicznego.

Gospel

Pokusy Chrystusa. Pierwsza niedziela Wielkiego Postu

Joseph Evans komentuje czytania na pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, a Luis Herrera wygłasza krótką homilię wideo.

Joseph Evans-15 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Czytania dzisiejszej Mszy mają wyraźny sens ekologiczny. Pierwsze czytanie przenosi nas do czasów po potopie. Potop się skończył, Noe opuścił arkę, a Bóg zawarł przymierze z całym stworzeniem. Obiecuje, że nie zniszczy świata ponownie i czyni tęczę znakiem swojej obietnicy. 

Ewangelia dzisiejszej Mszy jest wersją Marka o kuszeniu Chrystusa na pustyni, a ta wersja jest najkrótsza ze wszystkich. Daje nam po prostu podsumowanie. Czytamy: "Potem Duch wypędził Go na pustynię. Przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana; mieszkał z dzikimi zwierzętami, a aniołowie Mu usługiwali".

Tutaj liczy się każde słowo. Ma również aspekt środowiskowy. Duch Święty nie przenosi nas z powrotem do Noego, ale do Adama i Ewy. Jezus jest przedstawiony jako nowy Adam. Nie jest w ogrodzie, ale na pustyni, ponieważ grzech Adama i Ewy zepsuł ogród i zamienił go w pustynię. Zamiast zwierząt, z którymi nasi pierwsi rodzice żyli w pokoju, mamy dzikie bestie. Spokojne zwierzęta stały się dzikimi bestiami. Tak więc scena przedstawia spustoszenie: piękny i spokojny Eden jest teraz jałową pustynią z dzikimi zwierzętami. I tak jak w Edenie szatan kusił Adama i Ewę, tak teraz pojawia się, by kusić Jezusa.

Jezus pojawia się tutaj bardzo mocno w swoim człowieczeństwie. Wydaje się, że odłożył na bok swoją boskość. Dlatego potrzebuje wsparcia dobrych aniołów. Diabeł powraca do swoich starych metod. Tak jak sprawił, że Adam i Ewa łapczywie zjedli owoc, tak teraz próbuje sprawić, by Jezus łapczywie zamienił kamienie w chleb. Ale Jezus opiera się, a czyniąc to, uczy nas, jak opierać się pokusom szatana.

Jezus jest tutaj, na pustyni, w jakiś sposób zamieniając ją w raj. Jego ostateczny triumf zostanie objawiony w ogrodzie zmartwychwstania. To jak nowy i lepszy Eden. Chrystusowe dzieło zbawienia dotyczy przede wszystkim ludzi, ale wpływa również na całą przyrodę. Tak jak zbawienie, którego Bóg udzielił Noemu, obejmowało nową, odnowioną i bardziej pełną szacunku relację ze stworzeniem, tak Bóg obiecał nawet, że sam będzie bardziej pełen szacunku, aby nauczyć nas tego samego. Tak jak Bóg odpoczął w szabat, aby nauczyć nas tego samego.

Dzisiejsze czytania mówią nam o ogrodzie Eden i świecie po Noem. Mówią nam o szanowaniu stworzenia i nie nadużywaniu go. Mówią nam, że jeśli chcemy duchowo powrócić do ogrodu, musimy szanować stworzenie. Aby świat był bardziej ogrodem z Bogiem niż pustynią z szatanem, musimy nauczyć się mówić sobie "nie" i ograniczyć naszą konsumpcję.

Homilia na temat czytań z pierwszej niedzieli Wielkiego Postu

Ksiądz Luis Herrera Campo oferuje swój nanomiliaKrótkie, jednominutowe rozważania do tych niedzielnych czytań.

Zasoby

Gestis verbisqueuwaga zrodzona z macierzyńskiego zadania Magisterium

Opublikowana przez Dykasterię Nauki Wiary na początku lutego 2024 r., Nota Gestis verbisque odpowiada na wątpliwości dotyczące ważności niektórych celebracji sakramentalnych.

Rafael Díaz Dorronsoro-15 lipca 2024 r.-Czas czytania: 7 minuty

Na stronie Dykasteria do spraw Doktryny Wiary opublikowana w dniu 2 lutego Nota Gestis verbisque w sprawie ważności sakramentów.

Nota została wydana w związku z rosnącą liczbą zapytań kierowanych do Dykasterii w sprawie ważności niektórych celebracji sakramentalnych, na które musiała odpowiedzieć z żalem, stwierdzając ich nieważność (por. Prezentacja).

Nota ma na celu "pomóc biskupom w ich zadaniu jako promotorów i strażników życia liturgicznego powierzonych im Kościołów partykularnych", oferując "pewne elementy natury doktrynalnej dotyczące rozeznania ważności celebracji sakramentów, ze zwróceniem uwagi również na niektóre aspekty dyscyplinarne i duszpasterskie" (n. 4).

Część doktrynalna rozwija trzy konkretne tematy teologii sakramentalnej: I. Kościół urzeczywistnia się i wyraża w sakramentach; II. Kościół urzeczywistnia się i wyraża w sakramentach; II. Kościół strzeże i jest strzeżony przez sakramenty; oraz III. Przewodnictwo liturgiczne i sztuka celebracji.

Niektóre obrazy zaczerpnięte z Pisma Świętego ukierunkowują refleksję: obraz Kościoła jako oblubienicy i ciała Chrystusa oraz Chrystusa jako głowy Kościoła.

Na końcu każdego tematu wskazano pewne konsekwencje dyscyplinarne i duszpasterskie w harmonii z przedstawioną doktryną.

Sakramentalna natura Kościoła

Pierwszy temat ukazuje sakramentalną naturę Kościoła. Nota rozpoczyna się od wskazania, że Kościół rodzi się z sakramentów. Wymowny jest cytat ze św. Augustyna: "Adam śpi, aby Ewa mogła być uformowana; Chrystus umiera, aby Kościół mógł być uformowany. Z boku Adama powstaje Ewa; z boku Chrystusa, który umarł na krzyżu, zraniony włócznią, wypływają sakramenty, przez które powstaje Kościół" (n. 6: św. Augustyn, In Johannis Evangelium tractatus 9, 10).

Kościół jest zatem powszechnym sakramentem zbawienia (por. n. 7), ponieważ Chrystus założył go poprzez ustanowienie sakramentów. Wracając do porównania między narodzinami Ewy i Kościoła, możemy dodać, że tak jak Bóg ukształtował pierwszego człowieka z prochu ziemi, który stał się istotą żywą, gdy otrzymał tchnienie życia (por. Rdz 2, 7), tak też Kościół został ukształtowany przez ustanowienie przez Chrystusa każdego sakramentu i który zaczął żyć w dniu Pięćdziesiątnicy wraz z zesłaniem Ducha Świętego.

Sakramenty nie należą jednak do przeszłości, ale są celebrowane przez Kościół w całej historii aż do końca czasów. A ponieważ Chrystus wziął Kościół za swoją oblubienicę, tak jak Adam wziął Ewę za żonę, oboje tworzą jedno ciało.

W każdej celebracji sakramentalnej nie tylko Kościół celebruje, ale także Chrystus jest obecny, "tak że gdy ktoś chrzci, to Chrystus chrzci" (Sobór Ekumeniczny, Conc. Ecum. Vat. II, Konst. lit. Sacrosanctum Concilium, n. 22).

W ten sposób rozumie się, że Kościół w liturgii sakramentalnej urzeczywistnia i objawia to, czym jest: "znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego" (n. 7: Conc. Ecumen. Vat. II, Dog. Const. Lumen gentium, n. 1).

Wychodząc od tego stałego Boskiego pochodzenia Kościoła, Nota kończy pierwszy punkt, zauważając, że "interwencje Magisterium w sprawach sakramentalnych zawsze były motywowane fundamentalną troską o wierność celebrowanemu misterium. Kościół ma bowiem obowiązek zapewnić pierwszeństwo Bożego działania i strzec jedności Ciała Chrystusa w tych czynnościach, które nie mają sobie równych, ponieważ są święte "par excellence" ze skutecznością zagwarantowaną przez kapłańskie działanie Chrystusa" (n. 10).

Kościół jako opiekun sakramentów

Refleksja doktrynalna kontynuuje temat Kościół jest opiekunem i strażnikiem sakramentów.. Aby zrozumieć jego treść, warto pamiętać, że Kościół nie stał się wyraźnie świadomy sakramentalnego septenarium aż do XII wieku.

Magisterium zaczęło nauczać tego od XIII wieku, a Sobór Trydencki, w obliczu kryzysu reformacji protestanckiej, która zaprzeczyła boskiemu pochodzeniu siedmiu sakramentów, zdefiniował ustanowienie każdego z siedmiu sakramentów przez Chrystusa jako dogmat wiary. Ponadto na przestrzeni wieków zmodyfikowano niektóre gesty i elementy materialne, które uważano za niezbędne do ważnego sprawowania niektórych sakramentów.

Wszystko to rodzi pytanie o władzę Kościoła do określania liczby sakramentów i znaku sakramentalnego każdego z nich. Odpowiedź można uznać za najbardziej oryginalną refleksję Noty.

Dykasteria wyjaśnia, że władza Kościoła nie jest arbitralna, ponieważ musi on być wiernym małżonkiem swojego Oblubieńca, Chrystusa, który je ustanowił. Aby uzasadnić to, co wydarzyło się na przestrzeni wieków, Nota argumentuje, że władza, jaką Kościół może sprawować nad sakramentami, jest analogiczna do tej, którą posiada w odniesieniu do Pisma Świętego. "W tym ostatnim Kościół uznaje Słowo Boże, spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, ustanawiając kanon ksiąg świętych. Jednocześnie jednak poddaje się temu Słowu, które "słucha z pobożnością, strzeże z dokładnością i objaśnia z wiernością" (Conc. Ecum. Vat. II, Const. dog. Dei Verbum, n. 10). W ten sam sposób Kościół, wspomagany przez Ducha Świętego, rozpoznaje święte znaki, przez które Chrystus obdarza łaską płynącą z Wielkanocy, określając ich liczbę i wskazując, dla każdego z nich, istotne elementy" (n. 11).

Jeśli chodzi o określenie znaku sakramentalnego, Nota dodaje, że Kościół "wie w szczególności, że jego potestas Sakramenty należy rozpatrywać w świetle ich istoty (por, Sesja XXI2). Tak jak w przepowiadaniu Kościół powinien zawsze wiernie głosić Ewangelię Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego, tak w gestach sakramentalnych powinien zachowywać zbawcze gesty powierzone mu przez Jezusa" (n. 11).

Przyznaje ponadto, że "Kościół nie zawsze jednoznacznie wskazywał gesty i słowa, na które składa się ta substancja". divinitus instituta. W każdym razie, dla wszystkich sakramentów te elementy wydają się być fundamentalne, które Magisterium Kościoła, słuchając sensus fidei Ludu Bożego i w dialogu z teologią, nazwał materią i formą, do których dodaje intencję szafarza" (n. 12).

Warunki ważności celebracji sakramentalnej

Poniżej przedstawiono warunki ważności celebracji sakramentalnej.

W pierwszym rzędzie należy uszanować to, co Kościół określił w odniesieniu do materii (gesty i użycie elementów materialnych) i formy (słowa) każdego sakramentu. Podkreśla się, że Kościół nie określił ich dla kaprysu lub arbitralnie, ale strzegąc istoty sakramentów, wskazał je z autorytetem, zakorzenionym w Tradycji i w uległości wobec działania Ducha Świętego, aby lepiej wyrazić łaskę udzielaną przez sakrament (nn. 12-16).

Po drugie, konieczne jest, aby szafarz miał "intencję czynienia przynajmniej tego, co czyni Kościół" (n. 17: Konklawe Trydenckie, Decretum Sacramentiskan. 11).

Podkreśla również wewnętrzną jedność między trzema elementami, które "są zintegrowane w działaniu sakramentalnym w taki sposób, że intencja staje się zasadą jednoczącą materię i formę, czyniąc z nich święty znak, przez który udzielana jest łaska". ex opere operato" (n. 18).

Dlatego znak sakramentalny objawia intencję szafarza, a "poważna modyfikacja istotnych elementów również poddaje w wątpliwość prawdziwą intencję szafarza, wpływając w ten sposób na ważność sprawowanego sakramentu" (n. 19).

Temat kończy się krótkim odniesieniem do integracji znaku sakramentalnego z celebracją całej liturgii sakramentalnej, zauważając, że nie jest to "znak sakramentalny". ornatus Nie jest on ani ceremonialnym aspektem sakramentów, ani dydaktycznym wprowadzeniem w rzeczywistość, która się wypełnia, ale jest w całości wydarzeniem, w którym dokonuje się osobiste i wspólnotowe spotkanie między Bogiem a nami, w Chrystusie i w Duchu Świętym" (n. 20).

Różnorodność sakramentalnych obrzędów liturgicznych

Liturgia "pozwala na różnorodność, która chroni Kościół przed 'sztywną jednolitością'" (n. 21). Z tego powodu Kościół przyjmuje w swoim łonie wielką różnorodność sakramentalnych obrzędów liturgicznych, a same obrzędy przewidują możliwość dostosowania celebracji do okoliczności.

Liturgia jest działaniem Kościoła i aby ta różnorodność nie zaszkodziła jedności, Nota przypomina, "że z wyjątkiem przypadków wyraźnie wskazanych w księgach liturgicznych, "regulacja świętej Liturgii jest wyłączną kompetencją władzy kościelnej" (Conc. Ecumenical Council. Vat. II, Konst. lit. Sacrosanctum Concilium(n. 22), który rezyduje, w zależności od przypadku, w biskupie, w terytorialnym zgromadzeniu biskupim, w Stolicy Apostolskiej" (n. 22).

Ostateczny wniosek z tego drugiego tematu jest taki, że "zmiana formy celebracji sakramentu z własnej inicjatywy nie stanowi zwykłego nadużycia liturgicznego, jako przekroczenie pozytywnej normy, ale szkodę wyrządzoną jednocześnie komunii kościelnej i uznaniu działania Chrystusa, która w najpoważniejszych przypadkach czyni sam sakrament nieważnym, ponieważ natura działania ministerialnego wymaga, aby to, co zostało przyjęte, było wiernie przekazywane (por. 1 Kor 15, 3)" (n. 22: Kongregacja Nauki Wiary, Nota doktrynalna na temat modyfikacji formuły sakramentalnej chrztu świętego, 8).

Trzeci temat, zatytułowany Przewodnictwo liturgiczne i sztuka celebracjiW centrum uwagi znajduje się postać ministra, który świętuje in persona Christi Capitis i w nomine Ecclesiae (por. n. 23). Nota precyzuje, że aby świętować in persona Christi Capitis nie przyznaje ministrowi prawa do arbitralnego wykonywania władzy podczas uroczystości. Świętować in persona Christi Capitis oznacza, że prawdziwym celebransem jest Chrystus (por. n 24). Gdybyśmy trzymali się teologii scholastycznej, powiedzielibyśmy, że głównym pośrednikiem jest Chrystus, a szafarz jest pośrednikiem instrumentalnym. Jest zatem zrozumiałe, że Nota nadal naucza, że władza szafarza jest diakonią (por. n. 24).

Ministrant celebruje również w imieniu Kościoła. Ta "formuła wyjaśnia, że podczas gdy reprezentuje on Chrystusa Głowę przed Jego Ciałem, którym jest Kościół, to również czyni to Ciało, a nawet Oblubienicę, obecną przed swoją własną Głową jako integralny podmiot celebracji" (n. 25).

Wniosek jest taki, że "minister musi zrozumieć, że prawdziwy ars celebrandi to ten, który szanuje i wywyższa prymat Chrystusa i aktywnego uczestnictwo całego zgromadzenia liturgicznego, także poprzez pokorne posłuszeństwo normom liturgicznym" (n. 26).

Mamy do czynienia z dokumentem zrodzonym z ojcowskiego i macierzyńskiego autorytetu Magisterium, które czuwa nad zbawieniem Ludu Bożego i wszystkich dusz.

Nic więc dziwnego, że na zakończenie Nota zachęca nas do strzeżenia całego bogactwa zawartego w sakramentach, aby ludzka słabość nie przesłoniła prymatu zbawczego dzieła Boga w historii.

W tym zadaniu, które jest obowiązkiem całego Kościoła, ministrowie ponoszą szczególną odpowiedzialność za "zapewnienie, aby piękno chrześcijańskiej celebracji" było żywe i nie zostało "zniekształcone przez powierzchowne i redukcyjne rozumienie jego wartości lub, co gorsza, przez jego instrumentalizację w służbie jakiejś ideologicznej wizji, jakakolwiek by ona nie była" (n.29: Francesco, C. App. Desiderio desideravi, n. 51).

AutorRafael Díaz Dorronsoro

Profesor teologii sakramentalnej, Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża (Rzym)

Watykan

Papież wygłasza Rekolekcje na rok 2024

Raporty rzymskie-14 lipca 2024 r.-Czas czytania: < 1 minuta
rzym raporty88

Papież rozpoczyna rekolekcje wielkopostne. Odbędą się one w jego rezydencji w Watykanie, a papież będzie na rekolekcjach od 18 lutego do piątku wieczorem, 23 lutego.

W rekolekcjach wezmą udział różni członkowie Kurii Rzymskiej.


AhTeraz możesz skorzystać z rabatu 20% na prenumeratę Raporty Rzymskie Premiummiędzynarodowa agencja informacyjna specjalizująca się w działalności papieża i Watykanu.

Watykan

Środa Popielcowa: Papież zachęca do przezwyciężenia lenistwa i modlitwy

Na początku Wielkiego Postu, w Środę Popielcową, papież Franciszek zachęcił do wzmożonej modlitwy o pokój na świecie oraz do walki z acedią i lenistwem, z cierpliwością wiary, wytrwałością w obecności Boga w trudnych sytuacjach "tu i teraz", dziękując kardynałowi Simoniemu za jego świadectwo.

Francisco Otamendi-14 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Czułe słowa i publiczne pozdrowienia papieża dla 95-letniego kardynała Ernesta Simoniego, który przeżył 28 lat w komunistycznym więzieniu w Albanii i nadal "daje świadectwo, pracując dla Kościoła, nie tracąc serca", były przykładem antidotum Ojca Świętego na pokusę acedii lub lenistwa, jednej z jej konsekwencji.

Papież medytował nad Publiczność tej Środy Popielcowej, początku PostW ósmej sesji swojego cyklu katechez na temat "Wad i cnót" mówił o acedii, którą "częściej zastępuje lenistwo, które jest jednym z jej skutków". 

Wybrano czytanie z Ewangelii Mateusza, rozdział 26, odpowiadające początkowi modlitwy Jezusa w Getsemane, kiedy Pan zastaje uczniów śpiących i przypomina im o potrzebie modlitwy, ponieważ Duch jest chętny, ale ciało słabe.

Cierpliwość wiary

"Acedia jest bardzo niebezpieczną pokusą, która prowadzi nas do postrzegania wszystkiego jako szarego, monotonnego i nudnego" i "może skłonić nas do porzucenia dobrej drogi, na którą weszliśmy, a nawet doprowadzić nas do utraty sensu naszej własnej egzystencji", powiedział Franciszek pielgrzymom w różnych językach, po podsumowaniu dokonanym w Auli Pawła VI przez czytelników, dziś wszystkie kobiety, zakonników i świeckich, z wyjątkiem czytelnika arabskiego.

Acedia oznacza "brak troski o własne istnienie", dodał, i "przypomina depresję: życie traci sens, modlitwa wydaje się nudna, każda bitwa wydaje się bez znaczenia. To trochę jak przedwczesna śmierć.

Wśród środków zaradczych "mistrzowie duchowości wskazują na cierpliwość wiary. Nawet gdy pod wpływem acedii chcemy uciec od rzeczywistości, musimy mieć odwagę pozostać i przyjąć w moim "tu i teraz" obecność Boga. "Nawet święci, którzy uczą nas cierpliwie przeżywać noc wiary, nie zostali oszczędzeni przez acedię" - powiedział.

"W tych mrocznych chwilach musimy być cierpliwi, akceptując nasze ubóstwo i zawsze ufając Jezusowi, który nigdy nas nie opuszcza".

Towarzyszyć Jezusowi modlitwą, postem i jałmużną.

Nawiązując do Środy Popielcowej, papież przypomniał pielgrzymom z różnych krajów, że "dziś rozpoczynamy Wielki Post. Zachęcam was, abyście w tym czasie towarzyszyli Jezusowi na pustyni poprzez modlitwę, post i jałmużnę, dając świadectwo wiary z radością i pokorą".

Na koniec, w swoim przesłaniu do włoskich wiernych i podkreślając wiadomość główne wydarzenie tego dnia: "Dziś rozpoczyna się PostPrzygotujmy się na przeżycie tego czasu jako okazji do konwersja i wewnętrznej odnowy w słuchaniu Słowa Bożego, w trosce o naszych braci i siostry, którzy potrzebują naszej pomocy oraz w zintensyfikowaniu modlitwy, zwłaszcza o dar pokoju na świecie".

Franciszek w końcu zwrócił się z ostatnią prośbą w tych miesiącach. "Nigdy nie zapominajmy o zamęczonej Ukrainie, Izraelu i Palestynie, które tak bardzo cierpią. Módlmy się za wszystkich naszych braci i siostry, którzy cierpią z powodu wojny. Idźmy naprzód, słuchając Słowa Bożego, intensyfikując naszą modlitwę, aby prosić o pokój na świecie. Wszystkim błogosławię.

Droga do budowania pokoju 

Przed pozdrowieniem kard. Simoniego Ojciec Święty przypomniał, że wszyscy słyszeliśmy lub czytaliśmy historię pierwszych męczenników, tak wielu w Kościele, wielu zostało pochowanych tutaj, w wykopaliskach znajdujemy te groby, ale "nawet dzisiaj jest tak wielu męczenników, być może więcej niż na początku. Jest tak wielu prześladowanych...". I zwrócił się do starszego kardynała, którego określił jako "żywego męczennika".

Wcześniej, w słowach skierowanych do polskich pielgrzymów, którzy głośno demonstrowali, papież poinformował ich, że "dziś we wszystkich kościołach waszego kraju odbywa się zbiórka na pomoc Ukrainie. W obliczu tak wielu wojen nie zamykajmy naszych serc na potrzebujących. Niech modlitwa, post i jałmużna będą drogą do budowania pokoju, a ja błogosławię was i wasze rodziny". nałożenie popiołu w bazylice Santa Sabina, od godziny 16:30 .

AutorFrancisco Otamendi

Zasoby

40 rzeczy, które możesz zrobić, aby przeżyć Wielki Post

Od niekrytykowania napotkanych kierowców po zadzwonienie do kogoś, z kim nie rozmawialiśmy od dłuższego czasu. Zaproponowaliśmy 40 małych działań, które są częścią jałmużny, pokuty i modlitwy, aby przeżyć te dni Wielkiego Postu.

Maria José Atienza-14 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Modlitwa, pokuta i jałmużna to trzy główne linie, zgodnie z którymi chrześcijanie tradycyjnie przeżywają czterdzieści dni poprzedzających obchody męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Doświadczenie Post Są to dni, w których przygotowujemy się wewnętrznie na spotkanie z Panem, jakie niesie ze sobą celebracja wielkich tajemnic wiary.

Chociaż małe dary i praktyki pobożności są osobiste, wybraliśmy 40 rzeczy, które mogą pomóc przeżyć ten czas wokół trzech osi i które mogą być pomocne dla wszystkich ludzi.

Możesz wykonywać jedną czynność każdego dnia lub kilka, albo stworzyć kalendarz Post.

  1. Zadzwoń do kogoś, do kogo nie dzwoniłeś od dłuższego czasu. Nie pisz wiadomości, nie. Zadzwoń i poświęć przynajmniej kilka minut na wysłuchanie osoby, do której od dawna nie dzwoniłeś.
  2. Przekaż pieniądze z kawy. Ubogiemu, parafii lub wspólnocie zakonnej w formie darowizny (lub zaproś ubogiego w swojej parafii na kawę).
  3. Odmów jedną tajemnicę różańca (lub dwie, lub cały różaniec).
  4. Chodzenie po schodach. O ile to możliwe i pozwala na to stan zdrowia.
  5. Idź na mszę. Jeśli nie wiesz jak lub gdzie, to aplikacja może ci pomóc.
  6. Odwracaj telefon komórkowy do góry nogami podczas posiłków.
  7. Zmówmy Zdrowaś Maryjo za osobę, którą skrytykowaliśmy.
  8. Podziękuj każdemu, kto wita Cię w supermarkecie.
  9. Zostaw napiwek w barze śniadaniowym (lub lunchowym).
  10. Przeczytaj Gospel dnia i medytować.
  11. Nie przeklinaj kierowcy przed tobą (ani jego rodziny). Bardzo praktyczny sposób na ćwiczenie cierpliwości.
  12. Kończyć pracę na czas. I dbać o rodzinę w domu.
  13. Nie ma deseru.
  14. Zaproś znajomego na działanie charytatywne. Jeśli nie weźmiesz udziału, w porządku, możesz tego nie robić.
  15. Módl się Droga Krzyżowa. Praktyka pobożności ściśle związana z Wielkim Postem, którą można odmawiać nawet w domu.
  16. Zamień jeden dzień rozdziału serii na godzinę czytania.
  17. Uporządkuj schowek (lub sypialnię, lub komodę).
  18. Odmów modlitwę Ojcze nasz za papieża.
  19. Przekazanie ubrania (lub przekazanie pieniędzy, które wydalibyśmy na zakup ubrania, na cele charytatywne).
  20. Pójść na obiad lub posiłek do jadłodajni. Sam lub z rodziną.
  21. Zrobić rekolekcje duchowe. Szczyt Wielkiego Postu, ponieważ łączy modlitwę, pokutę i czas jałmużny.
  22. Napraw mebel, urządzenie, rower... i uniknij niepotrzebnego zakupu (jeśli jest to problem wysokiego poziomu lub elektryczny, lepiej wezwać profesjonalistę).
  23. Czyść okulary, których używasz w pracy i w domu.
  24. Wyjmij zmywarkę (zanim zrobi to ktoś inny w domu).
  25. Pozdrów sąsiadów, a także nieprzyjazną rodzinę w korytarzu (lub, jeśli to niemożliwe, mniej przyjemnych współpracowników).
  26. Módl się przez pięć minut w ciszy. Jeśli już to robisz, wydłuż ten czas o kolejne pięć minut.
  27. Nie narzekaj na temperaturę otoczenia, deszcz lub wiatr.
  28. Przejdź do Spowiedź. Jeśli robimy to często, zróbmy spowiedź generalną.
  29. Świętuj dobrze i razem z innymi święta, które przypadają w tym czasie.
  30. Gratulowanie/dziękowanie współpracownikowi za jego/jej pracę.
  31. Podarowanie komuś czegoś osobistego, co za bardzo lubimy: swetra, kolczyków, notatnika lub długopisu. Coś naszego, bez czego "nie możemy żyć".
  32. Wieczorem warto zrobić małe rozeznanie.
  33. Zaproś swojego proboszcza do domu na obiad (lepiej w sobotę, kiedy nie ma problemu z menu).
  34. Wypij o jednego drinka/piwo mniej na imprezie.
  35. Obejrzyj film lub serial, który pomoże ci przeżyć Wielki Post. Wybrańcy jest dobrym rozwiązaniem.
  36. Podaruj książkę, która pomoże komuś się modlić (dotyczy e-booków).
  37. Odmów Anioł Pański lub krótką modlitwę (bardzo przydatne jest ustawienie alarmu w telefonie komórkowym).
  38. Nie odbierać telefonu komórkowego po południu i słuchać tych, którzy mieszkają z nami.
  39. Przerywany "post" od mediów społecznościowych.
  40. Udać się na pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej, aby prosić Ją o pomoc w tym czasie.
Ewangelizacja

Wielki Post, 40 dni nawrócenia

Dzisiaj, 14 lutego, przypada Środa Popielcowa, początek Wielkiego Postu, okresu liturgicznego poświęconego przygotowaniu do Wielkanocy.

Loreto Rios-14 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Wielki Post trwa czterdzieści dni, na pamiątkę czterdziestu dni, które Jezus spędził na pustyni po przyjęciu chrztu z rąk świętego Jana Chrzciciela. W tym okresie Chrystus był również kuszony przez szatana. Kiedy pokusy zostały przezwyciężone, "diabeł odszedł do innego czasu" (Łk 4:13).

W odniesieniu do tych czterdziestu dni Jezusa na pustyni i pokus, których doświadczył, Katechizm wskazuje, że "ewangeliści wskazują na zbawcze znaczenie tego tajemniczego wydarzenia. Jezus jest nowym Adamem, który pozostał wierny tam, gdzie pierwszy Adam uległ pokusie. Jezus doskonale wypełnił powołanie Izraela: w przeciwieństwie do tych, którzy wcześniej prowokowali Boga przez czterdzieści lat na pustyni, Chrystus objawia się jako Sługa Boży całkowicie posłuszny woli Bożej. W tym Jezus jest zwycięzcą nad diabłem: "związał mocarza" i pozbawił go tego, co sobie przywłaszczył. Zwycięstwo Jezusa na pustyni nad kusicielem jest przedsmakiem zwycięstwa Męki, najwyższego posłuszeństwa Jego synowskiej miłości do Ojca" (Katechizm, 539).

Następnie dodaje, że "Kościół jednoczy się każdego roku, podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu, z Tajemnicą Jezusa na pustyni".

Środa Popielcowa wyznacza początek Wielkiego Postu i w tym dniu obowiązuje post i wstrzemięźliwość. Aby zaznaczyć początek tego okresu pokuty i nawrócenia, podczas mszy w tę środę odbywa się nałożenie popiołu.

Przesłanie papieża na Wielki Post

W jego wiadomość W czasie Wielkiego Postu papież zastanawiał się nad czterdziestoma latami, które lud Izraela spędził na pustyni.

"Aby nasz Wielki Post był konkretny, pierwszym krokiem jest chęć zobaczenia rzeczywistości. Kiedy Pan przyciągnął Mojżesza do płonącego krzewu i przemówił do niego, natychmiast objawił się jako Bóg, który widzi, a przede wszystkim słucha" - mówi Franciszek.

Dodaje, że "Bóg nie męczy się nami. Przyjmijmy Wielki Post jako mocny czas, w którym Jego Słowo jest ponownie skierowane do nas. [Jest to czas nawrócenia, czas wolności. Sam Jezus, jak pamiętamy każdego roku w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, został wyprowadzony przez Ducha na pustynię, aby zostać wypróbowanym w swojej wolności. Przez czterdzieści dni będzie przed nami i z nami: jest Synem wcielonym. W przeciwieństwie do faraona, Bóg nie chce poddanych, ale synów. Pustynia jest przestrzenią, w której nasza wolność może dojrzeć do osobistej decyzji, by nie popaść z powrotem w niewolę. W Wielkim Poście znajdujemy nowe kryteria osądu i wspólnotę, z którą możemy wyruszyć w drogę, której nigdy wcześniej nie przebyliśmy".

Możesz przeczytać pełną wiadomość tutaj.

Konwersja

Katechizm mówi o dwóch nawróceniach: pierwsze wezwanie do nawrócenia skierowane jest "przede wszystkim do tych, którzy nie znają jeszcze Chrystusa i Jego Ewangelii". Tak więc chrzest jest podstawowym miejscem pierwszego i fundamentalnego nawrócenia. Przez wiarę w Dobrą Nowinę i chrzest człowiek wyrzeka się zła i osiąga zbawienie, to znaczy odpuszczenie wszystkich grzechów i dar nowego życia" (Katechizm, 1427).

Istnieje jednak drugie nawrócenie po chrzcie: "Jednak wezwanie Chrystusa do nawrócenia wciąż rozbrzmiewa w życiu chrześcijan. To drugie nawrócenie jest nieprzerwanym zadaniem całego Kościoła, który "przyjmuje grzeszników na swoje łono" i który, będąc "zarówno świętym, jak i potrzebującym ciągłego oczyszczenia, nieustannie szuka pokuty i odnowy" (Lumen gentium, 8). Ten wysiłek nawrócenia nie jest jedynie dziełem ludzkim. Jest to ruch "skruszonego serca" (Ps 51, 19), pociągniętego i poruszonego przez łaskę (por. 6:44; 12:32), aby odpowiedzieć na miłosierną miłość Boga, który pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4:10)" (Katechizm, 1428).

Przykładem tej potrzeby nawrócenia ochrzczonych jest skrucha Piotra po tym, jak zaparł się Jezusa: "Spojrzenie nieskończonego miłosierdzia Jezusa wywołuje łzy skruchy (Łk 22, 61), a po zmartwychwstaniu Pana potrójne potwierdzenie jego miłości do niego (por. J 21, 15-17). Drugie nawrócenie ma również wymiar wspólnotowy. Pojawia się ono w wezwaniu Pana skierowanym do całego Kościoła: "Nawracajcie się" (Ap 2, 5.16).

Ambroży mówi o dwóch nawróceniach, że "w Kościele są woda i łzy: woda chrztu i łzy pokuty" (Epistula extra collectionem1 [41], 12)" (Katechizm, 1429).

Ważne daty

W tym roku Wielki Czwartek i Wielki Piątek przypadają odpowiednio 28 i 29 marca. Dzień Wielkanocy obchodzony będzie 31 marca.

Więcej
Kultura

"The Chosen", czwarty sezon hitowego serialu

Nadchodzi czwarty sezon serialu "Wybrani". Przez cały luty ukazywać się będą nowe odcinki tego serialu ukazującego życie Jezusa i jego pierwszych uczniów.

Paloma López Campos-14 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Czwarty sezon "Wybranych" pojawi się w lutym 2024 roku. Odbywa się to w szczególny sposób, ponieważ kino jest pierwszym miejscem, w którym widzowie mogą oglądać nowe odcinki.

Po sukcesie na platformach i we wdrażaniu "Angel StudiosReżyser "The Chosen", Dallas Jenkins, postanowił zaoferować fanom serialu inne doznania dzięki kinowej projekcji nowego sezonu. Jednak po tygodniach premierowych ci, którzy nie byli w stanie usiąść przed dużym ekranem, będą mogli oglądać zawartość na zwykłych platformach.

Od 1 lutego mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Kanady mogą udać się do kina, aby zobaczyć pierwsze odcinki. W przypadku Hiszpanii premiera odbędzie się 16 lutego. Z drugiej strony, prawie wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej będą musiały poczekać do 22 lutego, podczas gdy Argentyna i Paragwaj będą mogły zacząć cieszyć się nowym sezonem 29 lutego.

Czwarty sezon serialu "Wybrani".

Czwarty sezon rozpoczyna się szokującym odcinkiem. Gdy Jezus zaczyna przygotowywać się do Męki, napotyka ekstremalne sytuacje, które odbijają się na jego uczniach. Nadszedł czas, aby wyjaśnić lekcję: znaczenie przebaczenia.

Jak pokazuje zwiastun, Rzymianie i Żydzi jednoczą się w prześladowaniu Jezusa. Wątpliwości niektórych uczniów w obliczu decyzji Mistrza i wiara innych poruszają widza. Sam Jezus niejednokrotnie zalewa się łzami, ukazując najbardziej ludzkie oblicze Boga.

Wspólny projekt

Niewiele więcej można powiedzieć o fabule, ze względu na ryzyko zdradzenia szczegółów. Można natomiast powiedzieć, że jakość serialu wzrosła. Wraz z rosnącymi inwestycjami, producentom "The Chosen" udało się stworzyć wysokiej jakości produkt, który otacza widza, uczucie, które wzrasta, gdy masz okazję zobaczyć odcinki w kinie.

WYBRANI

Pierwszy odcinek: 24 grudnia 2017 r. (Stany Zjednoczone)
Na podstawie: Życie Jezusa
Reżyseria:: Dallas Jenkins
Czas trwania: Około 20-71 minut.
Język oryginału: Angielski
Pory roku:: 4
Odcinki: 32

Serial jest najbardziej crowdfundingowym projektem audiowizualnym w historii, ponieważ sami fani mogą przyczynić się do produkcji poprzez darowizny. Na platformie "Angel Studios" producenci zachęcają do wspierania tworzenia "The Chosen". Duża ilość wpłat finansowych pozwoliła na to, by wszystkie dotychczasowe sezony były całkowicie darmowe.

Przybliżanie oblicza Chrystusa

Od początku serii "The Chosen" przybliżył wszystkim publiczne życie Chrystusa (i niektóre szczegóły z jego dzieciństwa) w zupełnie nowy sposób. Opierając się na Ewangeliach, ale także używając dużej wyobraźni, Dallas Jenkins tka historię Jezusa przed światem w innym tonie niż zwykle. Nie tracąc z oczu znaczenia narracji - życia Syna Bożego, nie mniej - "Wybrany" pokazuje oblicze Jezusa przyjaciela.

Dzięki równowadze "perfectus Deus, perfectus homo", serial daje możliwość wyobrażenia sobie Chrystusa jako prawdziwej osoby, z jego zmęczeniem, śmiechem i wyglądem. Cel, który aktor osiągnął z nawiązką Jonathan RoumieRola Jezusa.

Jonathan Roumie grający Jezusa w serialu

Zakochany popiół

Dobrym sposobem na świętowanie dnia patrona zakochanych jako para w tym pokutnym dniu jest pójście razem do parafii, aby nałożyć na nas popiół. Ponieważ jesteśmy popiołem, jesteśmy prochem, ale zakochany pył.

14 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Tegoroczny zbieg Środy Popielcowej z Walentynkami generuje, oprócz żartów i memów, interesującą refleksję na temat potrzeby odnowienia naszych relacji, uwolnienia ich od tego, co je zabija.

Walentynki stały się, podobnie jak wszystko inne, co dotyka naszego społeczeństwa rynkowego, nowym pretekstem do wydawania lub, jeśli kieszeń na to nie pozwala, przynajmniej do chęci: wydajemy na prezenty dla naszych partnerów, na kolacje lub wycieczki dla par, na filmy, które idealizują miłość jako para... A jeśli nie mamy partnera, wydajemy na ubrania, akcesoria, makijaż i perfumy, aby zadowolić osobę, którą chcemy podbić w ten romantyczny dzień. Jedzmy i pijmy, jutro umrzemy!

Środa Popielcowa jest zatem jego antagonistą, ponieważ jest to dzień deprywacji i oszczędności. Post, wstrzemięźliwość, modlitwa i jałmużna. Dzień, w którym uznajemy, że umrzemy, że jesteśmy kruchi i zmienni jak proch, a zatem musimy pojednać się z Bogiem, aby to On dał nam życie.

Ta Walentynkowa Środa, ten Dzień Popielca, jest okazją do refleksji nad tym, jakie są nasze relacje, nad ich znaczeniem, nad tym, czego od nich oczekujemy. Ponieważ nasze małżeństwa również potrzebują nawrócenia, o które zabiegamy w tym czasie Wielkiego Postu, który dziś inaugurujemy.

Jaka szkoda, że tak wielu zredukowało miłość do uczucia! Jeśli "czuję" coś do ciebie (nie wiemy, który z pięciu zmysłów pozwala nam "czuć" coś do kogoś), będę cię kochać; a jeśli przestanę to "czuć", przestanę cię kochać. Odwoływanie się do tego rodzaju magii uczuć ukrywa jako duchowe to, co zwykle jest bardzo materialne.

Mówimy o uczuciu, gdy tak naprawdę mamy na myśli wygodę. Jeśli druga osoba mi odpowiada (przyciąga mnie, troszczy się o mnie, pozwala mi spełnić moje pragnienie rodzicielstwa, wnosi wkład finansowy, dotrzymuje mi towarzystwa itp.), będę ją kochać; ale jeśli druga osoba mi nie odpowiada (nie ma już młodzieńczej atrakcyjności, jej wady mnie przerastają lub ma problemy zdrowotne), moje uczucie miłości znika. Magia znika, gdy bycie razem z drugą osobą nie rekompensuje mi tego.

Właśnie w homilii na Środę Popielcową papież Franciszek przypomniał nam, że "popiół ujawnia nicość, która kryje się za gorączkowym poszukiwaniem doczesnych nagród. Przypomina nam, że światowość jest jak pył, że wystarczy odrobina wiatru, by ją zdmuchnąć. Siostry, bracia, nie jesteśmy na tym świecie, by gonić za wiatrem; nasze serca pragną wieczności".

Bo prawdziwa miłość, gdy nie jest tylko sentymentem rodem z komedii romantycznej Netflixa, opiera się nie tylko wiatrowi, ale każdej wichurze: jest wieczna. Czy można przestać kochać swoje dziecko? Czy można się dziwić, że wdowiec tęskni za żoną, z którą świętował ich złotą rocznicę ślubu, nawet jeśli ona nie żyje od lat?

Kochać to nie znaczy szukać wygody, "miłość nie szuka swego", jak powiedziałby święty Paweł. Kochać to oddać życie za wybraną osobę. W ten sposób Bóg wybrał nas i umiłował do tego stopnia, że oddał za nas swoje życie. Istnieje wola kochającego wobec ukochanego, która nie jest podtrzymywana jedynie przez uczucie, ale jest wspierana przez zrozumienie, przez rozum, przez pragnienie czynienia dobra. A to czasami jest trudne. Łatwo jest dać się ponieść sentymentowi (na przykład do bardziej atrakcyjnej kobiety lub bardziej uważnego męża), ale to nie czyni nas bardziej wolnymi, ale bardziej niewolnikami tej światowości, do której nawiązuje Franciszek i której obietnice szczęścia są rozwiewane przez wiatr.

W tym pełnym miłości początku Wielkiego Postu 2024 r., jakie rzeczy stawiam przed osobą, którą dobrowolnie zdecydowałem się kochać? Jaki mój egoizm sprawia, że postrzegam drugą osobę jako przeszkodę na drodze do mojego szczęścia? I, co najważniejsze, w jaki sposób mógłbym uczynić drugą osobę szczęśliwszą u mojego boku?

Czy pokuta może być romantyczna?

Podobnie jak Jezus na pustyni, będziemy doświadczać pokus: "Jeśli jesteś Synem Bożym, dlaczego ta druga osoba nie zmieni się, by bardziej ci się podobać"; "Tak dobry jak ty, dlaczego ta druga osoba nie ma cię na ołtarzu"... Konieczne jest ustanowienie przestrzeni dialogu, aby wspólnie zadać sobie te pytania i odkryć, że druga osoba ma dokładnie takie same wątpliwości i pokusy, a także czuje się niezdolna do kochania tak, jak chcemy być kochani.

Bez poznania siebie, bez odkrycia rany grzechu, która podważa naszą zdolność do kochania i czucia się kochanym, niemożliwe jest utrzymanie małżeństwa, zalotów czy jakiegokolwiek chrześcijańskiego powołania.

Dobrym sposobem na świętowanie dnia patrona zakochanych jako para w tym pokutnym dniu może być pójście razem do parafii, aby nałożyć na siebie popiół, a następnie wspólna kolacja w domu lub poza nim, podczas której możemy prosić się nawzajem o przebaczenie i uznać naszą słabość, naszą potrzebę nawrócenia, ponieważ jesteśmy prochem, jesteśmy prochem, ale prochem w miłości.

AutorAntonio Moreno

Dziennikarz. Absolwent Nauk o Komunikacji oraz licencjat z Nauk o Religii. Pracuje w diecezjalnej delegaturze ds. mediów w Maladze. Jego liczne "wątki" na Twitterze dotyczące wiary i życia codziennego cieszą się dużą popularnością.

Watykan

Książka opowiada o relacjach między papieżem Franciszkiem a Benedyktem XVI

The Successor", nowa książka, która bada relacje między papieżem Franciszkiem a Benedyktem XVI, wkrótce się ukaże.

Raporty rzymskie-13 lipca 2024 r.-Czas czytania: < 1 minuta
rzym raporty88

Trafi on do sprzedaży w nadchodzących tygodniach, "Następcaksiążka-wywiad napisana przez watykanistę Javiera Martíneza-Brocala, byłego dyrektora i współpracownika Rome Reports oraz korespondenta gazety ABC i telewizji La Sexta.

Tom jest kroniką relacji między Papież Franciszek i emerytowany papież Benedykt XVI w ciągu dziesięciu lat życia tego ostatniego, wycofał się z kierowania Kościołem.


AhTeraz możesz skorzystać z rabatu 20% na prenumeratę Raporty Rzymskie Premiummiędzynarodowa agencja informacyjna specjalizująca się w działalności papieża i Watykanu.
Kultura

"Piękni wierni", czyli jak przekazać atrakcyjność wiary w dzisiejszych czasach w wierny i kreatywny sposób

Profesor komunikacji Alberto Gil dzieli się swoim ogromnym doświadczeniem w retoryce w 160-stronicowej książce, oferując ją w służbie komunikacji wiary.

José M. García Pelegrín-13 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

"Nie chodzę już do kościoła, kazanie nic mi nie mówi". Podobny komentarz można usłyszeć w odniesieniu do katechezy, kół formacji religijnej, medytacji itp.: "Przestałem chodzić; te rzeczy nic dla mnie nie robią". Redukowanie przyczyn niskiego zainteresowania sprawami religijnymi do braku dobrej retoryki byłoby uproszczeniem problemu.

Skuteczne przekazywanie wiary jest jednak tak ważne, że papież Franciszek poświęcił mu cały list apostolski (Antiquum Ministerium, 10.05.2021), proponując wierność prawdom wiary w połączeniu z kreatywnością w przedstawianiu treści w sposób dostosowany do czasów, słuchaczy i kultur.

Taki jest cel Alberto Gila, profesora na Wydziale Komunikacji Uniwersytetu w Barcelonie. Papieski Uniwersytet Świętego Krzyża w Rzymie, w tej książce.

Autor wykorzystuje swoje bogate doświadczenie w nauczaniu, badaniach i praktyce retoryki w służbie komunikacji wiary, kondensując na 160 stronach najważniejsze zasady dobrej dykcji dla tych, którzy chcą poprawić swoje kompetencje komunikacyjne w przekazywaniu wiary.

Gil używa jako przykładu powszechnego problemu w tłumaczeniu, gdzie wyrażenie "Les belles infidèles" ("piękni niewierni"), które pochodzi od filologa Gillesa Ménage'a, jest przysłowiowe. W 1654 roku, odnosząc się do tłumaczenia greckiego satyryka Lucjana z Samosaty (zmarłego około 200 roku), dokonanego przez niejakiego Nicolasa Perrot d'Ablancourt, powiedział: "To tłumaczenie przypomina mi pewną damę z Tours, w której się zakochałem. Była piękna (belle), ale niewierna (infidèle). W każdym tłumaczeniu pojawia się konflikt między pisaniem zrozumiałym, pięknym i bliskim językowi, na który jest tłumaczone, bez poświęcania wierności oryginałowi.

Gil podkreśla, że głoszenie jest zasadniczo tłumaczeniem lub przenoszeniem objawienia lub nauczania Kościoła na zrozumienie odbiorców.

Ale czy musi temu towarzyszyć nielojalność wobec oryginału? Dobrzy tłumacze dbają o to, aby ich przekład był nie tylko łatwy w odbiorze, czyli "piękny" (belle), ale także wierny oryginalnemu tekstowi (fidèle), ponieważ tłumacze nie są autorami oryginału. Podstawowe pytanie brzmi: jak sprawić, by tłumaczenie wiary stało się "Les belles fideles" (pięknymi wiernymi)?

Hermeneutyka i odpowiedzialność

Pierwszy rozdział, zatytułowany "Hermeneutyka i odpowiedzialność", dotyczy tego, co technicznie nazywa się hermeneutyką, czyli interpretacją: ktokolwiek chce mówić jasno i zrozumiale, musi najpierw zrozumieć i zinterpretować przesłanie, które chce przekazać.

Autor, i na tym polega oryginalność jego przesłania, mówi w tym kontekście o hermeneutyce sub specie communicationisInnymi słowy, aby prawidłowo dotrzeć do odbiorców komunikatu, musi on być rozumiany umysłem i oczami słuchaczy, praktycznie angażując ich w przygotowanie przemówienia.

Jako przykład podaje, że nie chodzi o odpowiadanie na pytania, których nikt by nie zadał, parafrazując papieża Franciszka. Wymaga to wielkiej odpowiedzialności, nie zmiany objawienia lub nauczania Kościoła, ale uczynienia go bardziej zrozumiałym i atrakcyjnym, tak aby słuchacze identyfikowali się z tym, co słyszą i byli bardziej zainteresowani jego przyjęciem, oferując pomysły i rozwiązania, aby przekazywać wiarę z większą jasnością i dostępnością, pozostając wiernym Objawieniu.

Jak jasno przekazywać wiarę i motywować słuchacza?

AutorAlberto Gil
Redakcja Amazon. Niezależnie opublikowane
Strony : 162

Odbiorca

Drugi rozdział dotyczy innego wymiaru odbiorcy, jego emocjonalności. Silne argumenty nadawcy są nieskuteczne, jeśli odbiorca nie czerpie z nich korzyści, tj. jeśli nie dostrzega żadnego użytecznego wpływu na swoje życie. Owa "użyteczność", zdaniem autora, musi być wyraźnie odróżniona od czystego, nastawionego na zysk utylitaryzmu. To, co jest użyteczne, jest dobrem, co Łacinnicy nazywali "dobrem użytecznym" (bonum utile).

Przydatność ta rozciąga się od rozwiązywania problemów materialnych, poprzez pomoc duchową, aż po najwyższą korzyść dla ludzkości: odkupienie przez śmierć Chrystusa. Gil oferuje pomysły i porady, jak sprawić, by wykłady z religii były bardziej motywujące dla słuchaczy, którzy postrzegają je jako konkretną pomoc w ich własnym duchowym rozwoju.

Temat

Tylko na tej podstawie przydatne są klasyczne techniki retoryki, o których mowa w trzecim rozdziale, w którym autor podkreśla w szczególności znaczenie skupienia się na problemie lub aspekcie tematu, wokół którego będzie obracał się cały wykład.

Wiele kazań lub wykładów jest nudnych, ponieważ wydają się zbyt ogólne lub moralizatorskie. Po fazie refleksji następuje faza strukturyzacji, dzięki czemu słuchacz nie gubi się w gąszczu argumentów, ale zawsze może podążać za zrozumiałym wątkiem.

Techniki produkcji mowy, zarówno werbalne, jak i niewerbalne, których uczy się w klasycznej i nowoczesnej retoryce, są skuteczne tylko na podstawie dobrych wskazówek.

Różne przykłady

Czwarty rozdział zawiera przykładowe scenariusze rozmów szkoleniowych, pogrupowane według dwóch różnych typów słuchaczy: młodych ludzi w trakcie szkolenia i profesjonalistów zarówno w życiu rodzinnym, jak i zawodowym.

W przypadku pierwszego z nich przedstawiono takie tematy, jak szczerość w kierownictwie duchowym, porządek w planie życia, święta czystość i skromność, nauka i praca, a także związek między wolnością a odpowiedzialnością.

Dla drugiej grupy są skrypty dotyczące życia nadprzyrodzonego, modlitwy, obecności Boga w ciągu dnia, umartwienia, Ducha Świętego i Kościoła, a także cnoty radości i jej apostolskiego wymiaru.

Ta książka nie jest prostym przewodnikiem, ale jest dostosowana do poziomu intelektualnego katechetów i wszystkich tych, którzy uczą religii lub są formatorami wiary, nie będąc książką naukową dla specjalistów.

Uważne przeczytanie i przestudiowanie tej książki, która została już przetłumaczona na język niemiecki, włoski i portugalski, może w znacznym stopniu przyczynić się do udoskonalenia środków formacji duchowej. Jest ona zatem wysoce zalecana wszystkim tym, którzy bardzo poważnie traktują swoją rolę formatorów i pragną nieustannie doskonalić się w tej ważnej pracy.

Kultura

Circe Maia, domowa poetka

Ledwo znana w Hiszpanii, niedawna Międzynarodowa Nagroda Poetycka im. Federico Garcíi Lorki przyniosła urugwajskiej autorce Circe Maia zasłużone uznanie za jej zdolność do przekształcania twórczości poetyckiej w sposób wyjaśniania rzeczywistości, opartej na doświadczeniach domowych, za pomocą precyzyjnego języka.

Carmelo Guillén-13 lipca 2024 r.-Czas czytania: 5 minuty

Istnieje wielu poetów, którzy dzięki muzycznej adaptacji swoich wierszy przez piosenkarzy, którzy je spopularyzowali, dotarli do szerokiej publiczności. W Hiszpanii najbardziej znane są przypadki Antonio Machado y Miguel HernándezWiersze były interpretowane przez Serrata, który poprzez swoje piosenki ułatwiał słuchaczom przyswojenie ekspresyjnego bogactwa słowa. W Urugwaju poezję Circe Maia spotkał ten sam los. Teksty takie jak "Por detrás de mi voz" czy "Versos de lluvia", by wymienić tylko kilka przykładów, są częścią zbiorowej pamięci jej kraju.

W ostatnich miesiącach, z okazji nagrody przyznawanej przez miasto Granada (Międzynarodowa Nagroda im. Federico Garcíi Lorki), głos tej intelektualistki, matki licznej rodziny, stał się bliższy i bardziej żywy dla czytelnika, który szuka w jej lirycznej twórczości sposobu na rozpoznanie siebie poprzez "...sposób na rozpoznanie siebie poprzez "...sposób widzenia siebie...".bezpośredni, trzeźwy, otwarty język, który nie wymaga zmiany tonu rozmowy".jak podkreśla sama Maia w swoim pierwszym zbiorze wierszy, Z czasem (1958). Do czego dodaje: "Misją tego języka jest odkrywanie, a nie zakrywanie, ujawnianie wartości, znaczeń obecnych w egzystencji, a nie zanurzanie nas w ekskluzywnym i zamkniętym poetyckim świecie"..

Wierny tym poetyckim zasadom, jego twórczość zyskuje zwolenników nie tylko ze względu na różnorodne obrazy codziennego życia, które przedstawia za pośrednictwem przedmiotów, bliskich mu osób lub inspirowane pamięcią o zmarłych bliskich, ale także ze względu na trudną prostotę jego wierszy, tak pełną jasności. 

Pierwsza aktywność

Co zaskakujące, chociaż w wieku 92 lat jest znana i chwalona za swoją twórczość poetycką, przez długi czas było to (i jest) jej drugorzędne zajęcie, jak wyznała w niektórych wywiadach i jak stwierdza w wierszu "Drugie zajęcie": "...".Już to siadanie / żeby wziąć gazetę, to wychodzenie / - gdzie, dokąd? / Bo ktoś biegnie albo dzwoni, a ciebie wciąż, / a raczej nie ma, bo poszedłeś gdzie, dokąd? / Jest wręcz żenujące. Jednak ostatnią rzeczą, jakiej byśmy chcieli, jest odejście. [...] Kręcić się w kółko z dźwiękami, z rytmami / podczas gdy wszystko wokół drży, głosy, istoty i prawdziwe rzeczy kiełkują"..

Jej mąż, wychowanie dzieci - z których jedno zginęło w wypadku samochodowym, gdy miała 18 lat - i poświęcenie dla dziesięciorga wnucząt są głównym źródłem jej uwagi. Ani - celowo - zwykłe wielkie tematy, ani podejścia wykraczające poza ziemski wymiar człowieka, ale raczej najprostsze zwykłe sytuacje biograficzne, z którymi żona, matka i babcia musi sobie radzić w codziennym życiu, stanowią powód jej liryki.

W rzeczywistości uzasadnia to w "Esta mujer", jednej z jego najbardziej znanych kompozycji: "Tę kobietę budzi krzyk: / Wstaje na wpół śpiąca / Przygotowuje mleko w ciszy / Przecinanej drobnymi kuchennymi odgłosami / Zobacz, jak owija swój czas, a w nim to życie / Jej godziny / ciasno tkane / są zrobione z mocnych włókien / jak prawdziwe rzeczy: chleb, owies, / wyprane ubrania, tkana wełna / Każda rzecz kiełkuje inne godziny i wszystkie są stopniami / po których się wspina i rezonuje / Wychodzi i wchodzi i porusza się / a jej działanie ją oświetla".

Argentyńska profesor i pisarka Lara Segade wyraża z inteligentną jasnością quid o bogactwie jego poezji: "Kiedy spędzasz dużo czasu w pomieszczeniach, zaczynasz zauważać drobne różnice w codziennych rzeczach. Na przykład, jak światło porusza się po obiektach. Wzrost roślin lub dzieci. Zaczynamy dostrzegać ciągłą transformację wszystkiego, nawet tego, co wydawało się nieruchome, stabilne lub trwałe. To jest spojrzenie, które Circe Maia rozwija w swoich wierszach"..

Najważniejsze słowo w czasie

W twórczości poetyckiej tego urugwajskiego poety dominuje przeżyte doświadczenie, które znajduje kategoryczne uzasadnienie w rozumieniu go jako "...".animowana odpowiedź na kontakt ze światem".który Circe Maia przyswoiła od swojego mistrza, Antonio Machado, i który służy jej do nawiązania stałego i owocnego dialogu z otoczeniem jako ramy dla lirycznej ekspresji. Tak więc dla niej życie jest życiem w czasie, rozmową z czasem i w czasie, nigdy monologiem.

Człowiek - jak pozwala nam zobaczyć - jest stworzony, jak wszystko, co zrozumiałe, z czasu. W ten sposób przeżywa przeszłość ("Za moim głosem / - słuchaj, słuchaj - / śpiewa inny głos. / Dochodzi z tyłu, z daleka; / dochodzi z pochowanych / ust i śpiewa. / Mówią, że nie umarli / - słuchaj, słuchaj - / podczas gdy głos wznosi się / który ich pamięta i śpiewa".) lub przybliża nieuniknioną przyszłość do teraźniejszości ("...").inny Thomas, Anglik, Sir Thomas More, / marzy o swojej fantastycznej Utopii / podczas gdy topór kata jest ostrzony".). 

W "Różnych zegarach", swoim kluczowym wierszu na ten temat, rozwija te rozważania i dochodzi do wniosku, że czas jest nie tylko wszechogarniający, ale przybiera różne formy. Warto go odtworzyć w całości: "Kilka niewidzialnych zegarów mierzy / upływ różnych czasów. Powolny czas: kamienie / zamieniają piasek i koryto / rzeki / Czas / odcinków: powolny, niewidzialny / roślinny zegar daje zieloną godzinę / czerwoną i złotą godzinę, purpurową / popielatą / Wszystko w rytmie, ciche, / lub z ciemnym dźwiękiem, którego nie słyszymy. / Oparta jednocześnie o skałę i drzewo / Istota migotań i uderzeń / Istota z pyłu pamięci / Zatrzymuje się tam / I chce przeniknąć chytrze / W inny rytm, w inny czas / Obcy"..

Ponieważ wszystko to jest tymczasowe, łatwo zauważyć, że poezja Circe Maia, choć oparta na sprawach domowych lub rodzinnych, dzięki swojej własnej poetyckiej sile prowadzi czytelnika w poszukiwaniu nieuchwytnego, nieznanego, tego, co wykracza poza zwykłą i zwykłą widzialną rzeczywistość, aby stać się, w wyniku jej ogromnego liryzmu, środkiem poznania egzystencji i jej mniej namacalnych wymiarów. 

Dokładność jakościowa 

Pamiętam, jak w jednej z audycji radiowych powiedziała, że podczas gdy nauka dąży do precyzji ilościowej, poeci poszukują precyzji jakościowej. Właśnie słowo "precyzja" pojawia się w komunikacie, za który otrzymała Międzynarodową Nagrodę im. Garcíi Lorki; słowo, które napędza jej twórczość poetycką i które jest widoczne w jej wyjątkowej umiejętności doboru odpowiednich przymiotników, które ujawniają rzeczywistość każdego z jej wierszy.

W przeciwieństwie do dzisiejszej poezji, w której spojrzenie, kontemplacyjne lub nie, jest punktem wyjścia do pisania, poezja Circe Maia jest generowana w szarpany sposób, jak błyskioparte na doznaniach, głównie natury akustycznej ("Wołają do nas. Wołają ze wszystkich stron / głosy, zadania / Z podwórek, ulic, okien / głosy są podniesione / wzburzone, rozproszone".) lub dotykowe ("Czasami, tak, możesz / otworzyć zamknięte drzwi do odległych dni".).

Są to odczucia, które poruszają jego wiersze. Ani wybuchy, ani namiętne wersy w podniosłym romantycznym stylu, ani pozorny ślad najbardziej ognistych emocji. Z subtelności, powściągliwości, nawet z otoczki ciszy, wyłaniają się jego teksty, zdolne do zamknięcia potężnych, nadających się do zamieszkania, przemijających obrazów, dostępnych dla każdego czytelnika, który na nie spojrzy. Doświadczanie ich jest niewątpliwie warte zachodu, ponieważ, jak sama dąży w swojej działalności poetyckiej, ułatwia tworzenie ludzkich mostów, które są zawsze tak potrzebne: "W banalnym geście, w pozdrowieniu, / w prostym spojrzeniu, skierowanym / w locie, ku innym oczom, / buduje się złoty, kruchy most, / wystarczy tylko to, / choćby na chwilę".W ten sposób poezja staje się miejscem spotkania, objawienia i wzbogacenia dla tych, którzy włączają ją do swojego życia.

Aktualności

Pierwsze głoszenie: zadanie świeckich w dzisiejszym Kościele

Około 700 osób, głównie świeckich, spotka się w Madrycie w dniach 16-18 lutego 2024 r. na Spotkanie świeckich w sprawie pierwszego ogłoszenia który pod hasłem "Lud Boży zjednoczony w misji" ma na celu ożywienie świadomości misyjnej i pracy chrześcijan w głoszeniu wiary.

Maria José Atienza-12 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Impuls do uświadomienia sobie, że wszyscy ochrzczeni są podmiotami duszpasterskimi. Taki jest, w skrócie, cel programu Spotkanie świeckich w sprawie pierwszego ogłoszenia która zgromadzi w stolicy Hiszpanii ponad pół tysiąca osób w siedzibie Fundación Pablo VI.

Spotkanie odbywa się po zakończeniu Kongresu Świeckich Lud Boży w drodze który w lutym 2020 r. chciał promować cztery sposoby pracy dla hiszpańskiego laikatu: pierwsze głoszenie, towarzyszenie, procesy formacyjne i obecność w życiu publicznym.

Cele spotkania

Ten Spotkanie świeckich w sprawie pierwszego ogłoszenia Spotkanie podejmie to dziedzictwo w celu pogłębienia roli świeckich w przekazywaniu wiary poprzez głoszenie Ewangelii. Tak powiedział podczas prezentacji tego spotkania ksiądz Luis Manuel Romero, dyrektor sekretariatu Komisji Episkopatu ds. Świeckich, Rodziny i Życia.

Romero podkreślił dwa cele tych dni roboczych: z jednej strony "uświadomienie sobie, że wszyscy jesteśmy powołani do głoszenia orędzia Chrystusa słowem i świadectwem z racji naszego chrztu, że wszyscy jesteśmy duszpasterzami i że nie jest to tylko sprawa wyświęconych szafarzy lub życia konsekrowanego", a z drugiej strony "potrzeba, aby cały Kościół odkrył, że podstawową rzeczą jest misja".

Spotkanie podejmie również niektóre z tematów wypracowanych w wyniku krajowej fazy Synodu Synodalności zwołanego przez papieża Franciszka.

Cztery tematyczne "przystanki

Ze swojej strony Maria Bazal, członkini Rady Doradczej Świeckich, podsumowała wydarzenia i grupy robocze, które będą miały miejsce podczas dni spotkania. Konferencja będzie zorganizowana wokół czterech bloków lub "przystanków", które będą koncentrować się na pierwszym ogłoszeniu w życiu codziennym, z takimi obszarami jak praca, rodzina, relacje społeczne i edukacja; pierwsze ogłoszenie i wspólnota kościelna: towarzyszenie po pierwszym ogłoszeniu i procesy formacyjne w pierwszym ogłoszeniu.

Każdy z tych bloków będzie obejmował prezentacje, doświadczenia i okrągłe stoły, podczas których omawiane będą wyzwania, trudności i różne sposoby radzenia sobie z nimi w różnych obszarach. W tym punkcie, mimo że jest to spotkanie osób świeckich, obecność kapłanów oraz konsekrowanych mężczyzn i kobiet jako liderów lub moderatorów obszarów tego spotkania przyciągnęła uwagę, podobnie jak obecność większości mężczyzn. Zapytani o to organizatorzy chcieli podkreślić, że większość uczestników to osoby świeckie, choć przyznali, że "jest jeszcze wiele do zrobienia w zakresie obecności świeckich w Kościele i uznania tej obecności" i mają nadzieję, że to spotkanie posłuży właśnie "poznaniu i ujawnieniu pracy tak wielu świeckich" w tej dziedzinie.

Jeśli chodzi o konkretne zastosowanie omawianych tematów w życiu wspólnot chrześcijańskich, zarówno Romero, jak i Bazal przyznali, że "trudno jest, aby to wszystko dotarło do zwykłych chrześcijan", choć wyrazili nadzieję, że "tak jak w ostatnich latach zauważyliśmy wzrost siły i pracy Delegatur Apostolstwa Świeckich w diecezjach oraz żywotność ruchów i stowarzyszeń, tak te dni posłużą do rozbudzenia pracy, która będzie przenikać stąd do wspólnot za pośrednictwem tych delegatur".

Świeccy, kapłani, osoby konsekrowane i biskupi

Na stronie Spotkanie świeckich w sprawie pierwszego ogłoszenia, weźmie udział około 700 potwierdzonych uczestników ze wszystkich diecezji, stowarzyszeń i ruchów. Ponadto weźmie w nim udział około 75 kapłanów i 40 biskupów, a także liczna reprezentacja osób życia konsekrowanego.

Konferencja rozpocznie się spotkaniem modlitewnym w piątek po południu, a zakończy w niedzielę rano odczytaniem dokumentu końcowego, który będzie odzwierciedlał pracę z soboty oraz celebracją Mszy Świętej pod przewodnictwem kardynała arcybiskupa Madrytu, José Cobo.

Watykan

Papież przypomina nam o odpowiedzialnym korzystaniu z kreatywności

Papież Franciszek spotkał się dziś rano z członkami Papieskiej Akademii Życia w Pałacu Apostolskim w Watykanie.

Loreto Rios-12 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Audiencja z papieżem odbyła się w ramach programu zgromadzenie ogólne Doroczna konferencja Akademii, która odbędzie się w Rzymie w dniach 12-14 lutego w Centrum Konferencyjnym Augustinianum pod hasłem "Człowiek. Znaczenia i wyzwania".

Na początku przemówienia do członków Papieskiej Akademii Życia papież podziękował im za "zaangażowanie w dziedzinie badań, zdrowia i opieki w naukach przyrodniczych, zaangażowanie, które Papieska Akademia Życia realizuje od trzydziestu lat".

Istoty ludzkie

Następnie Franciszek odniósł się do zgromadzenia ogólnego, które Akademia rozpoczyna dziś w Rzymie: "Kwestia, którą zajmujecie się na tym zgromadzeniu ogólnym, jest najważniejsza: jak możemy zrozumieć, co kwalifikuje istotę ludzką. Jest to starożytne i wciąż nowe pytanie, na które zdumiewające zasoby umożliwione przez nowe technologie prezentują się w jeszcze bardziej złożony sposób".

W związku z tym Ojciec Święty wskazał, że "wkład naukowców zawsze mówił nam, że nie można być a priori 'za' lub 'przeciw' maszynom i technologiom, ponieważ taka alternatywa, odnosząca się do ludzkiego doświadczenia, nie ma sensu. Nawet dzisiaj nie jest możliwe uciekanie się wyłącznie do rozróżnienia między procesami naturalnymi i sztucznymi, uznając te pierwsze za autentycznie ludzkie, a te drugie za obce lub nawet sprzeczne z tym, co ludzkie. Chodzi raczej o umieszczenie wiedzy naukowej i technologicznej w szerszym horyzoncie znaczeniowym, unikając w ten sposób technokratycznej hegemonii (por. Laudato si', 108)".

Wieża Babel

Ponadto papież podkreślił, że nie jest możliwe "odtworzenie istoty ludzkiej za pomocą środków i logiki technologii. Takie podejście implikuje redukcję istoty ludzkiej do agregatu powtarzalnych przedstawień na podstawie języka cyfrowego, który udaje, że wyraża wszystkie rodzaje informacji za pomocą kodów numerycznych. Ścisła zgodność z biblijnym opisem wieży Babel pokazuje, że pragnienie nadania sobie jednego języka jest wpisane w historię ludzkości; a interwencja Boga, która jest zbyt pochopnie rozumiana jedynie jako niszczycielska kara, zawiera zamiast tego celowe błogosławieństwo. W rzeczywistości manifestuje ona próbę skorygowania dryfu w kierunku "jednej myśli" poprzez wielość języków. Istoty ludzkie są w ten sposób konfrontowane z ograniczeniem i bezbronnością oraz wzywane do poszanowania inności i wzajemnej troski".

Pokusa myślenia o sobie jako o Bogu

Franciszek wskazał również, że "rosnące możliwości nauki i technologii prowadzą ludzi do poczucia, że są protagonistami aktu twórczego podobnego do boskiego, który wytwarza obraz i podobieństwo ludzkiego życia, w tym zdolność do posługiwania się językiem, którym wydają się być obdarzone "mówiące maszyny". Czy zatem w mocy człowieka byłoby tchnięcie ducha w materię nieożywioną? Pokusa jest podstępna. Jesteśmy zatem proszeni o rozeznanie, jak odpowiedzialnie korzystać z kreatywności, którą człowiek sobie powierzył".

Wymagające badania

Papież wskazał dwa sposoby podejścia Papieskiej Akademii Życia do tego problemu: wymianę interdyscyplinarną i synodalność. "Jest to wymagający styl badań, ponieważ implikuje uwagę i wolność ducha, otwartość na zapuszczanie się w niezbadane i nieznane ścieżki, uwalniając się od wszelkiego sterylnego "indyferentyzmu". Dla tych, którzy są zaangażowani w poważną i ewangeliczną odnowę myśli, niezbędne jest kwestionowanie nawet nabytych opinii i założeń, które nie zostały poddane krytycznej analizie".

"W tej dziedzinie chrześcijaństwo zawsze wnosiło istotny wkład", dodaje Franciszek, "czerpiąc z każdej kultury, do której zostało wprowadzone, tradycje znaczeniowe, które tam odnalazło: reinterpretując je w świetle relacji z Panem, objawionej w Ewangelii, i wykorzystując zasoby językowe i pojęciowe obecne w poszczególnych kontekstach". "Jest to długa droga rozwoju, zawsze podejmowana na nowo, która wymaga myślenia zdolnego objąć kilka pokoleń: jak u tego, kto sadzi drzewa, których owoce będą jeść jego dzieci, lub jak u tego, kto buduje katedry, które dokończą jego wnuki", zakończył swoją refleksję papież.

Luter, Kant i św. John Henry Newman 

Marcin Luter, Immanuel Kant i John Henry Newman to trzy najbardziej znane nazwiska współczesnej filozofii i teologii.

12 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

Nazwiska Marcina Lutra, Immanuela Kanta i Johna Henry'ego Newmana nie pozostają niezauważone w historii filozofii i teologii ostatnich stuleci. Każdy z nich, z własnymi osobliwościami, wniósł idee lub dał początek prądom, które naznaczyły historię w jej najszerszym znaczeniu.

Marcin Luter

Niemiecki Marcin Luter (1483/1546), pochodzący z Eisleben (Saksonia), wyprzedził Kartezjusza i Pascala.  

2 lipca 1505 roku, zaskoczony przez burzę, po tym jak poczuł uderzenie pioruna bardzo blisko siebie, złożył obietnicę zostania zakonnikiem. Dwa tygodnie później wstąpił do klasztoru augustianów.

W klasztorze, jak wspominał po latach, "bledliśmy na samo imię Chrystusa, ponieważ zawsze jawił się nam jako surowy, zirytowany sędzia przeciwko nam wszystkim".

Jako doktor teologii był wielkim czytelnikiem Biblii, choć ze względu na swój wyraźnie subiektywny sposób bycia nie akceptował jej w całości jako Słowa Bożego, odrzucając całe księgi, takie jak List Jakuba i Apokalipsa.

Mroczne cechy jego subiektywnego poglądu na Boga wzbudziły w nim poważną obawę o swoje zbawienie. Chciał schronić się czytając Nowy Testament, ale nie udało mu się to, ponieważ natknął się na tekst Listu św. Pawła do Rzymian 1:17; jego lektura początkowo go irytowała, ponieważ widział w samej Ewangelii sprawiedliwość Boga, za którą Luter widział gniewnego Sędziego, który tak go przerażał.  

Po pewnym czasie, w połowie roku akademickiego 1513-14, uspokoił się i poczuł się pewnie, rozumiejąc Bożą sprawiedliwość jako sprawiedliwość, którą Bóg daje tym, którzy mają wiarę, w której żyją sprawiedliwi.     

W trakcie sporu o odpusty, który rozpoczął się w 1517 roku, Luter posunął się nawet do stwierdzenia, że jedyną normą wiary jest sola scripturaGłosił również swobodne badanie Pisma Świętego, niezależnie od Magisterium i Tradycji Kościoła, a także utrzymywał, że chrześcijaństwo, jako zgromadzenie wiernych, nie jest widzialnym zgromadzeniem, ani Chrystus nie ma wikariusza na ziemi.

Immanuel Kant

Kilka wieków później, Immanuel Kant urodził się w 1724 roku w niemieckim mieście Królewcu, gdzie spędził życie aż do śmierci w 1804 roku.

Pochodzący ze skromnej pietystycznej rodziny luterańskiej, w młodości, dystansując się od wiary rodziców, zaczął skłaniać się ku etyce świeckiej. Od 1770 r. był profesorem logiki i metafizyki na uniwersytecie w swoim rodzinnym mieście.

Zgodnie z jego myśleniem, w człowieku, oprócz jego struktury psychofizycznej - związanej z prawami natury - istnieje racjonalny duch, który rządzi się prawem wolności: ale istota ludzka ma sumienie obowiązku, co pozwala zapewnić, że człowiek jest istotą moralną, istotą, która jest nie tylko wolna, ale także odpowiedzialna.

W 1781 roku opublikował swoje Krytyka czystego rozumu gdzie stwierdza, że znamy rzeczy tak, jak przedstawia je nam nasza inteligencja, ale nie takimi, jakimi są same w sobie. W konsekwencji trzy wielkie rzeczywistości - dusza, świat i Bóg - są przedstawiane myśli kantowskiej jedynie jako idee, ponieważ nie ma zmysłowego doświadczenia duszy, świata ani Boga, a tylko to doświadczenie gwarantuje skuteczne istnienie przedmiotów naszego myślenia.

Następnie, w swoim Krytyka praktycznego rozumu (1788), napisał: "Dwie rzeczy napełniają moją duszę podziwem i szacunkiem, które są stale odnawiane i zwiększane, gdy myśl zajmuje się nimi bardziej wytrwale: gwiaździste niebo nad moją głową i prawo moralne we mnie... Pierwsze spojrzenie na tę niepoliczalną mnogość światów niszczy moje znaczenie jako istoty zwierzęcej, której materia, z której jest uformowana, po krótkim czasie cieszenia się siłą życiową, musi zostać zwrócona na planetę, którą zamieszkuje, która z kolei jest tylko punktem w całości wszechświata. Drugie spojrzenie, przeciwnie, zwiększa moją wartość poprzez moją osobowość, a prawo moralne objawia mi życie niezależne od zwierzęcości i całego czującego świata...".

Kant uważał również, że pełne ludzkie dobro składa się z cnoty i szczęścia; a ponieważ na tym świecie pełne szczęście nie idzie w parze z cnotą, głos sumienia domaga się istnienia kogoś, kto stawia rzeczy na swoim miejscu: tym kimś dla Kanta jest Bóg, który, aby zapewnić szczęście cnotliwym ludziom, zaaranżował dla nich życie wieczne.   

John Henry Newman

Na początku XIX wieku w 1801 roku w Londynie urodził się John Henry Newman, syn Johna, brytyjskiego biznesmena, i Jeminy, potomkini rodziny francuskich kalwinów, którzy schronili się w Wielkiej Brytanii.  

W wieku piętnastu lat nastąpiło jego pierwsze nawrócenie, w którym odkrył jedyne dwie istoty, które według młodego Newmana można poznać w sposób oczywisty: siebie i Stwórcę (Apologia, I).

W 1824 roku został wyświęcony na kapłana Kościoła anglikańskiego, do którego należał do czterdziestego czwartego roku życia. Pod koniec studiów nad Rozwój doktryny chrześcijańskiejDoszedł do wniosku, że to właśnie w Kościele katolickim zachowana jest wiara pierwszych chrześcijan. 9 października 1845 r. został przyjęty do Kościoła katolickiego. 

Wyświęcony na katolickiego księdza w 1847 r., został mianowany rektorem nowo utworzonego Katolickiego Uniwersytetu w Dublinie, które to stanowisko piastował przez około dziesięć lat. W 1870 roku opublikował swoją pracę Esej wspomagający gramatykę zgody (transl. esp. Religious Assent. Esej o racjonalnych motywach wiary).

W 1879 r. został mianowany kardynałem przez papieża Leona XIII, a Newman wybrał motto Cor ad cor loquitur. Zmarł 11 sierpnia 1890 roku. Został beatyfikowany w 2009 r. za pontyfikatu Benedykta XVI, a kanonizowany w 2019 r. przez papieża Franciszka.                                                               

W swojej pracy Apologia pro vita suaMówi, że pewność jest konsekwencją skumulowanej siły pewnych danych powodów, które, wzięte jeden po drugim, byłyby tylko prawdopodobieństwami. Wierzył w Boga na podstawie prawdopodobieństwa, wierzył w chrześcijaństwo na podstawie prawdopodobieństwa, wierzył w katolicyzm na podstawie prawdopodobieństwa. Wierzył również, że Ten, który nas stworzył, chciał, abyśmy w matematyce osiągnęli pewność poprzez rygorystyczną demonstrację, ale że w dociekaniach religijnych powinniśmy osiągnąć pewność za pomocą nagromadzonych prawdopodobieństw; i że ta pewność prowadzi nas, jeśli nasza wola współpracuje z Jego wolą, do przekonania, które wznosi się wyżej niż logiczna siła naszych wniosków.

W tym samym dziele mówi: Jestem zmuszony mówić o nieomylności Kościoła jako usposobieniu z woli miłosierdzia Stwórcy, aby zachować religię na świecie i powstrzymać tę wolność myśli, która jest jednym z naszych największych naturalnych darów, aby uchronić ją przed własnymi autodestrukcyjnymi ekscesami.

Kultura

Katoliccy naukowcy: Francisco Javier Balmis, siła napędowa szczepionki przeciwko ospie prawdziwej

12 lutego 1819 r. zmarł Francisco Javier Balmis, siła napędowa Królewskiej Filantropijnej Ekspedycji Szczepionkowej, która uratowała tysiące istnień ludzkich. Wraz z nim inaugurujemy serię krótkich biografii katolickich naukowców dzięki współpracy Stowarzyszenia Katolickich Naukowców Hiszpanii.

Gonzalo Colmenarejo-12 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Francisco Javier Balmis (2 grudnia 1753 - 12 lutego 1819) urodził się w Alicante i po kilku latach praktyki wojskowej uzyskał uprawnienia chirurga od Sądu Protomedycyny w Walencji, biorąc udział w oblężeniu Gibraltaru jako chirurg wojskowy.

Został przydzielony do Ameryki, gdzie został mianowany starszym chirurgiem w Hospital de San Juan de Dios w Meksyku, kończąc studia artystyczne na Uniwersytecie w tym mieście. Tam badał zastosowanie różnych roślin w nowym sposobie leczenia chorób wenerycznych, który został przyjęty w całej Europie.

Publikował różne prace na te tematy i współpracował z Ogrodem Botanicznym w Madrycie. W Hiszpanii został mianowany chirurgiem Karola IV i otrzymał tytuł doktora medycyny.

Balmis był zaznajomiony z pracami Jennera nad szczepionką przeciwko ospie i w tym samym roku opublikował "Wprowadzenie do przechowywania i podawania szczepionki oraz do ustanowienia rad zajmujących się nią", z innowacyjnym projektem.

Zaproponował on królowi Karolowi IV zastosowanie szczepionki na terytoriach Korony Hiszpańskiej. W 1803 r. Rada Chirurgów Kameralnych zatwierdziła jego projekt "Derrotero que se debe seguir para la propagación de la vacuna en los dominios de Su Majestad en América", a on sam został mianowany dyrektorem Królewskiej Filantropijnej Ekspedycji Szczepionkowej.

Ekspedycja filantropijna, która okrążyła kulę ziemską w latach 1803-1806, rozprzestrzeniła szczepionkę w obu Amerykach i Azji, docierając aż do Chin i na wyspę Świętej Heleny. Szacuje się, że bezpośrednio zaszczepiła ona od pół do 1,6 miliona osób, a dzięki zorganizowaniu, gdziekolwiek się udała, infrastruktury niezbędnej do jej stałego podawania, jej średnio- i długoterminowy wpływ był jeszcze większy. Sam Jenner powiedział o niej, że "nie mogę sobie wyobrazić, że w annałach historii istnieje szlachetniejszy i bardziej wszechstronny przykład niż ten".

Balmis miał głębokie przekonania katolickie, co poświadczył w swoim testamencie, który sporządził przed wyjazdem na wyprawę. Całkowicie altruistyczny charakter ekspedycji jest zgodny z jego wiarą chrześcijańską. Na jego cześć hiszpańska armia nazwała operację wojskową mającą na celu walkę z COVID-19 w Hiszpanii "Operacja Balmis".

AutorGonzalo Colmenarejo

Doktorat. IMDEA Food. Członek Stowarzyszenia Katolickich Naukowców Hiszpanii.

Gospel

Skrucha i wola. Środa Popielcowa

Joseph Evans komentuje czytania ze Środy Popielcowej.

Joseph Evans-12 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Kościół wzywa nas dziś do pokuty, a pokuta obejmuje dwa kluczowe kroki. Po pierwsze, uznanie winy: "To moja wina. Jestem zraniony, to ja muszę zmienić swoje zachowanie, a nie ktoś inny". Ta wina może być obiektywna, ale przynajmniej brakuje mi cierpliwości lub cnoty w radzeniu sobie z tą winą. Szczególnie dobrym sposobem na pokutę jest sakrament spowiedzi, kiedy to właśnie obwiniamy siebie - otwarcie, publicznie - a nie innych.

Drugim aspektem jest chęć zrobienia czegoś w tym kierunku. Niektórzy ludzie uznają swoją winę, ale nie chcą się zmienić, albo z powodu zatwardziałości serca, albo z desperacji. Pokuta wiąże się więc z nadzieją, że jest to możliwe. Jeśli Bóg wzbudzi w mojej duszy pragnienie, da mi łaskę, by je zrealizować.

Nawrócenie prawdopodobnie nie jest zbyt dramatyczne dla większości z nas, jest to wspinanie się na kolejny krok w kierunku świętości, na kolejny poziom. Zmiany, o które Bóg prosi nas w życiu, mogą być coraz mniejsze, nawet jeśli czasami są coraz trudniejsze. Liczy się walka, nawet jeśli ponosimy porażkę, i ciągłe zaczynanie od nowa.

W Ewangelii Jezus zaleca trzy tradycyjne środki nawrócenia: modlitwę, post i jałmużnę. Poprzez modlitwę poświęcamy Bogu coraz więcej czasu. Modlitwa jest działaniem nadziei. Nawrócenie, którego pragniemy, ale trudno nam je zrealizować, zaczyna się od modlitwy, w której stawiamy się przed Bogiem z naszymi słabościami, aby zostać uzdrowionymi i wzmocnionymi. Następnie przychodzi post, odmawianie naszemu ciału, także jako modlitwa za tych, którzy cierpią. Powinno to mieć aspekt solidarności i dlatego następuje jałmużna. Błagamy Boga o miłosierdzie, starając się okazywać miłosierdzie innym, naszym czasem i pieniędzmi. 

Post musi boleć, przynajmniej trochę. Musimy być gotowi stracić, aby zyskać: "stracić" trochę czasu na modlitwę lub pomoc innym, a także stracić trochę przyjemności cielesnych. Jak powiedział kiedyś papież Franciszek: "Nie zapominajmy, że prawdziwe ubóstwo boli; żadne samozaparcie nie jest prawdziwe bez tego wymiaru pokuty. Jestem ostrożny wobec dobroczynności, która nic nie kosztuje i nic nie boli.".

Możemy prosić Matkę Bożą, aby dała nam odwagę, której potrzebujemy, aby dobrze przeżyć Wielki Post w tym roku, nie bojąc się podejmować postanowień, które bolą i walcząc o ich dotrzymanie. A jeśli nam się nie uda, ponieważ są ambitne i stanowią wyzwanie, możemy odwołać się do Bożego miłosierdzia i pomocy i zacząć od nowa bez zniechęcenia.

Watykan

"Miłość nie może być zredukowana do selfie lub wiadomości tekstowych" - mówi papież.

Dziś, w niedzielę 11 lutego 2024 r., papież odmówił przed wiernymi modlitwę Anioł Pański i wygłosił krótkie rozważanie na temat Ewangelii. Ponadto dziś rano odbyła się kanonizacja Mamy Antuli, pierwszej argentyńskiej świętej.

Loreto Rios-11 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Dziś, w święto Matki Bożej z Lourdes i kanonizację nowej argentyńskiej świętej, Mamy Antuli, papież rozpoczął swoją refleksję nad Ewangelią, wskazując, że szybkość, z jaką Jezus odpowiada na słowa trędowatego, pokazuje nam "styl Jezusa wobec tych, którzy cierpią: niewiele słów i konkretne czyny".

"Zawsze robi to w ten sposób: mówi niewiele, a za słowami idą czyny: kłania się, trzyma za ręce, leczy. Nie rozwodzi się nad przemówieniami czy przesłuchaniami, a tym bardziej nad pobożnością i sentymentalizmem. Okazuje raczej łagodność kogoś, kto słucha uważnie i działa z troską, najlepiej bez zwracania na siebie uwagi" - wyjaśnił Franciszek.

Następnie Ojciec Święty podkreślił znaczenie kochania w konkretny sposób: "Miłość potrzebuje konkretności, miłość potrzebuje obecności, miłość potrzebuje spotkania, potrzebuje czasu i przestrzeni: nie można jej zredukować do ładnych słów, obrazów na ekranie, selfie lub pospiesznych wiadomości tekstowych. Są to użyteczne narzędzia, które mogą pomóc, ale nie wystarczą, by kochać. Nie mogą zastąpić konkretnej obecności".

Kanonizacja Mamy Antuli

Po modlitwie Anioł Pański papież przypomniał, że dziś odbyła się kanonizacja Mamy Antuli i poprosił o oklaski dla nowej świętej.

Dziś również przypada święto Matki Bożej z Lourdes i Światowy Dzień Chorego. "Pierwszą rzeczą, której potrzebujemy, gdy jesteśmy chorzy, jest bliskość naszych bliskich, bliskość pracowników służby zdrowia, a w naszych sercach bliskość Boga. Wszyscy jesteśmy wezwani do bycia blisko tych, którzy cierpią, do odwiedzania chorych, jak uczy nas Jezus w Ewangelii" - wyjaśnił Franciszek.

Papież przypomniał również o wojnach na Ukrainie, w Palestynie, Izraelu i Mjanmie, a na zakończenie poprosił wiernych, aby nie zapomnieli modlić się za niego.

Ewangelizacja

Lourdes i jego pielgrzymi: Zakon Maltański, Prowansalczycy i rowerzyści

Lourdes co roku przyjmuje tysiące pielgrzymek, a niektóre z nich są wyjątkowo malownicze. Do najbardziej znaczących należą pielgrzymki Zakonu Maltańskiego, Prowansalczyków, Gwardii Szwajcarskiej i motocyklistów.

Xavier Michaux-11 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Przybywając na platformę LourdesXIX wiek i jego neogotycka sztuka są wszędzie. Nie jest to jedyna malownicza rzecz, którą można tu zobaczyć. Platforma wita ludzi z całego świata: prawie 3 miliony pielgrzymów rocznie, którzy wyrażają swoją wiarę w inny sposób.

Pielgrzymi do Lourdes

Irlandczycy, blondyni lub rudowłosi, o jasnej lub rumianej skórze, silni i szczęśliwi, często wypełniają Lourdes na początku sierpnia ponad 5000 pielgrzymów. A celtyckie pieśni, pełne tęsknoty i ufności, rozbrzmiewają w grocie z rustykalną pobożnością.

15 sierpnia i w październiku to właśnie Francuzi są najczęściej widziani w Lourdes, jako przypomnienie czasów, gdy Dziewica była patronką kraju, który ją kochał i czcił publicznie. Państwo się zmieniło, ale nie Francuzi, którzy nadal modlą się do niej w szczególny sposób 15 sierpnia.

W tym czasie przybywają eleganccy współpracownicy Zakonu Maltańskiego, a następnie popularna pielgrzymka Wniebowziętych, którzy mają wiele czasopism, audycji radiowych i stron internetowych, aby przekazywać wiarę. W październiku dominikanie odbywają pielgrzymkę różańcową. W swoich czarno-białych habitach niosą dziedzictwo głosicieli kontemplowanej prawdy i wypełniają sanktuarium tysiącami pielgrzymów.

To właśnie w tym miesiącu Prowansalczycy przybywają do Lourdes ze swoimi białymi końmi typowymi dla Rodanu oraz kolorowymi i eleganckimi strojami (les Gardians i les Arlésiennes). Jest to jedyna procesja, która dopuszcza konie do sanktuarium i gromadzi do 7000 pielgrzymów. Jego język ma cechy wspólne z trzema językami wywodzącymi się z łaciny: francuskim, hiszpańskim i włoskim, a także ma podobieństwa do katalońskiego.

Zima nie jest zazwyczaj dobrym czasem na procesje mszalne. Ale jedna po drugiej, francuskie diecezje przynoszą swoich chorych do groty, aby Bóg pomógł im znieść chorobę z odwagą i, jeśli zechce, przez Maryję, uzdrowił ich. Kapłani świadczą, że najgłośniejsze cuda nie są fizyczne (tylko 70 zostało oficjalnie uznanych za cudowne), ale duchowe; wielu spowiada się i nawraca.

Wiosenne pielgrzymki

Wiosną pielgrzymi z całego świata przybywają ponownie. W tym czasie odbywa się pielgrzymka wojskowych, z ich mundurami i flagami wszystkich krajów. Nie brakuje też szwajcarskich gwardzistów watykańskich w swoich XVI-wiecznych mundurach, którzy modlą się o pokój, któremu poświęcają całe swoje odważne poświęcenie. Następnie pojawiają się Cyganie, którzy wypełniają esplanady sanktuarium muzyką, a ulice Lourdes rozmowami.

W międzyczasie wciąż przybywają pielgrzymki z włoskich diecezji, z ich gościnnymi świeckimi kobietami, ale elegancko ubranymi jak zakonnice. Po Francuzach, Włosi są najczęstszymi gośćmi w sanktuarium w Lourdes. Na trzecim miejscu są Hiszpanie, którzy muszą pokonać naturalną barierę Pirenejów. W sumie przez sanktuarium w Lourdes oficjalnie przewija się prawie 80 narodowości. W sanktuarium obowiązuje aż 5 oficjalnych języków (francuski, hiszpański, włoski, angielski i holenderski).

Pielgrzymki tematyczne

Istnieją również ciekawe pielgrzymki, ponieważ tworzą się wokół hobby lub tematu zawodowego. Motocykliści zwykle zbierają się raz w roku w Lourdes i są łatwo rozpoznawalni po skórzanych kurtkach, okularach przeciwsłonecznych i tatuażach.

Istnieje również pielgrzymka francuskich kucharzy, którzy nie bez powodu często proszą Boga o inspirację w ich gotowaniu. Są też pielgrzymki tysięcy dzieci i młodych harcerzy. Wypełniają oni łąki sanktuarium z radością, modląc się i ucząc służby. Harcerzy często można rozpoznać po mundurach, ale wiadomo, gdzie są, przede wszystkim dlatego, że śpiewają - o każdej porze dnia i nocy!

Wreszcie, pielgrzymi przybywający do Lourdes są często bardzo zróżnicowani pod względem pochodzenia, kultury i pobożności, ale Dziewica Maryja zwykle opiekuje się każdym z nich tak, jak powinna, ponieważ wracają co roku!

Tak jest w niektórych miejscach, gdzie Niebo dotknęło ziemi i dzięki nim można doświadczyć rodziny Bożej, Kościoła Pana Naszego Jezusa.

AutorXavier Michaux

Kultura

Lourdes: wizyta Maryi, źródło łaski

Święto Matki Bożej z Lourdes obchodzone jest 11 lutego. Historia sanktuarium rozpoczęła się w XIX wieku, kiedy to małą Bernadettę Soubirous odwiedziła Matka Boska.

Loreto Rios-11 lipca 2024 r.-Czas czytania: 7 minuty

W 1858 roku Matka Boska objawiła się Bernadecie Soubirous w Lourdes. Od tego czasu miliony pielgrzymów przybywają do sanktuarium, aby modlić się, pojednać z Bogiem i wykąpać w źródlanej wodzie. Oto niektóre z kluczowych punktów historia sanktuarium.

Dzieciństwo Bernadette

Bernadetta urodziła się 7 stycznia 1844 r. w młynie Boly w Lourdes. W 1854 r. rodzina zaczęła borykać się z trudnościami z powodu złych zbiorów. Ponadto wybuchła epidemia cholery. Bernadetta zaraziła się nią i przez całe życie odczuwała jej skutki.

Kryzys gospodarczy doprowadził do eksmisji rodziny. Dzięki krewnemu udało im się przenieść do pokoju o wymiarach 5×4 metry, lochu w byłym więzieniu, który nie był już używany z powodu niehigienicznych warunków.

Bernadette nie umiała czytać ani pisać. Z powodu ubóstwa swojej rodziny zaczęła pracować jako pokojówka w bardzo młodym wieku, oprócz zajmowania się obowiązkami domowymi i młodszym rodzeństwem. W końcu ona i jedna z jej sióstr zaczęły zbierać i sprzedawać złom, papier, karton i drewno na opał. Bernadette robiła to, mimo że jej zdrowie było słabe z powodu astmy i skutków cholery.

Pierwsze pojawienie się

To właśnie przy jednej z tych okazji, kiedy Bernadetta, jej siostra i przyjaciółka wyszły z wioski po drewno na opał, miało miejsce pierwsze objawienie. Było to 11 lutego 1858 r., a Bernadetta miała 14 lat (wszystkie objawienia miały miejsce w tym roku, w sumie osiemnaście). Miejscem, do którego się udali, była grota Massabielle.

Dziewczyna wspominała później, że usłyszała szelest wiatru: "Za gałęziami, wewnątrz otworu, od razu zobaczyłam młodą kobietę, całą w bieli, nie wyższą ode mnie, która przywitała mnie lekkim skinieniem głowy" - powiedziała później. "Na jej prawym ramieniu wisiał różaniec. Przestraszyłam się i cofnęłam [...] Nie był to jednak strach podobny do tego, który odczuwałam przy innych okazjach, ponieważ zawsze patrzyłam na nią ("aquéro"), a kiedy się boisz, natychmiast uciekasz. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł modlitwy. [Modliłem się moim różańcem. Młoda kobieta zsunęła paciorki swojego, ale nie poruszyła ustami. [...] Kiedy skończyłem różaniec, przywitała mnie z uśmiechem. Wycofała się do zagłębienia i nagle zniknęła" (słowa Bernadetty i Dziewicy pochodzą ze strony internetowej Szpitalnictwa Matki Bożej z Lourdes oraz z oficjalnej strony sanktuarium).

Zaproszenie Matki Bożej

Drugie objawienie, które miało miejsce 14 lutego, również było ciche. Dziewczynka polała Dziewicę wodą święconą, Dziewica uśmiechnęła się i pochyliła głowę, a kiedy Bernadetta skończyła odmawiać różaniec, zniknęła. Bernadetta powiedziała rodzicom w domu, co się z nią dzieje, a oni zabronili jej wracać do groty. Jednak znajomy rodziny przekonał ich, aby pozwolili dziewczynce wrócić, ale w towarzystwie, z papierem i piórem, aby nieznana kobieta mogła napisać swoje imię. Bernadetta wróciła więc do groty i miało miejsce trzecie objawienie. Na prośbę o napisanie jej imienia, kobieta uśmiechnęła się i zaprosiła Bernadettę gestem do wejścia do groty. "To, co mam do powiedzenia, nie musi być zapisane" - powiedziała. I dodała: "Czy mogłabyś wyświadczyć mi przysługę i przyjść tu na dwa tygodnie? Później Bernadette powiedziała, że po raz pierwszy ktoś powiedział do niej "ty". "Spojrzał na mnie tak, jak człowiek patrzy na inną osobę", powiedziała, wyjaśniając swoje doświadczenie. Te słowa małej dziewczynki są teraz napisane przy wejściu do Wieczernika w Lourdes, miejsca rehabilitacji dla osób z różnymi uzależnieniami, zwłaszcza od narkotyków.

Bernadetta przyjęła zaproszenie, a Matka Boża dodała: "Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, ale na przyszłym". Kolejne cztery objawienia miały miejsce między 19 a 23 lutego. W międzyczasie wieści się rozeszły i wiele osób towarzyszyło Bernadetcie do groty Massabielle. Po szóstym objawieniu dziewczynka była przesłuchiwana przez komisarza Jacometa.

Wiosna

Pierwsze wystąpienia, w sumie siedem, były dla Bernadetty szczęśliwe. Podczas pięciu kolejnych, które miały miejsce między 24 lutego a 1 marca, wydawała się smutna. Matka Boża prosiła ją o modlitwę i pokutę za grzeszników. Bernadetta modliła się na kolanach i czasami chodziła w tej pozycji po grocie. Jadła również trawę zgodnie z instrukcjami mistrzyni, która powiedziała jej: "Idź, napij się i umyj w fontannie".

W odpowiedzi na tę prośbę Bernadetta trzykrotnie udaje się nad rzekę. Ale Dziewica każe jej wrócić i wskazuje miejsce, w którym musi kopać, aby znaleźć źródło, o którym mówi.

Dziewczyna jest posłuszna i rzeczywiście odkrywa wodę, z której pije i którą się myje, chociaż będąc zmieszaną z błotem, brudzi sobie twarz. Ludzie mówią jej, że jest szalona, robiąc takie rzeczy, na co dziewczynka odpowiada: "To jest dla grzeszników". Podczas dwunastego objawienia miał miejsce pierwszy cud: wieczorem kobieta umyła rękę, sparaliżowaną od dwóch lat z powodu zwichnięcia, w źródle i odzyskała mobilność.

Niepokalane Poczęcie

W objawieniu z 2 marca Matka Boża dała jej zadanie: poprosić kapłanów o zbudowanie tam kaplicy i udać się tam w procesji. Posłuszna temu poleceniu Bernadetta udała się prosto do proboszcza. Ksiądz nie przyjął jej zbyt ciepło i powiedział jej, że zanim spełni jej prośbę, tajemnicza kobieta musi wyjawić swoje imię. Bernadetta nigdy nie powie, że widziała Dziewicę, ponieważ kobieta, z którą rozmawiała, nie zdradziła jej swojego imienia.

25 marca dziewczynka udała się do groty we wczesnych godzinach porannych w towarzystwie swoich ciotek. Po odmówieniu tajemnicy różańcowej pojawiła się kobieta, którą Bernadetta poprosiła o podanie jej imienia. Dziewczynka zapytała ją o imię trzy razy. Za czwartym razem kobieta odpowiedziała: "Jestem Niepokalane Poczęcie". Dziewica nigdy nie rozmawiała z dziewczynką po francusku, ale w ojczystym dialekcie Bernadetty i to właśnie w tym języku zapisane są słowa pod rzeźbą Dziewicy z Lourdes, która obecnie znajduje się w grocie: "Que soy era Immaculada Concepciou" (Jestem Niepokalanym Poczęciem).

Termin ten, odnoszący się do faktu, że Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego, był nieznany Bernadetcie i został ogłoszony dogmatem wiary zaledwie cztery lata wcześniej przez papieża Piusa IX.

Rozpoznawanie objawień

Bernadetta udała się do domu parafialnego, aby opowiedzieć o tym, co zostało jej przekazane. Ksiądz był zaskoczony, słysząc słowo na ustach dziewczyny, a ona wyjaśniła, że przeszła całą drogę, powtarzając słowa, aby ich nie zapomnieć. W końcu, 16 lipca, miało miejsce ostatnie objawienie.

Objawienia Matki Bożej z Lourdes zostały oficjalnie uznane przez Kościół w 1862 roku, zaledwie cztery lata po ich zakończeniu i jeszcze za życia Bernadetty.

Po objawieniach dołączyła do wspólnoty Sióstr Miłosierdzia z Nevers jako nowicjuszka w 1866 roku. Zmarła na gruźlicę w 1879 r. Została kanonizowana przez papieża Piusa XI w 1933 r., 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia.

Miejsca sanktuarium

Sanktuarium ma kilka kluczowych miejsc, które należy odwiedzić podczas każdej pielgrzymki.

Grota

Na stronie Grota Massabielle jest jednym z najważniejszych miejsc w sanktuarium. W największej jego części odprawiane są obecnie msze święte. Na skale, na której objawiła się Maryja, znajduje się figura Matki Bożej według opisu Bernadetty: "Miała na sobie białą suknię, która opadała aż do stóp, z których widać było tylko czubki. Suknia była zamknięta u góry, wokół szyi. Biały welon, który zakrywał jej głowę, spływał po jej ramionach i rękach aż do ziemi. Na każdej stopie miała żółtą różę. Szarfa jej sukni była niebieska i opadała tuż poniżej kolan. Łańcuszek różańca był żółty, paciorki białe, grube i bardzo od siebie oddalone". Figura ma prawie dwa metry wysokości i została umieszczona w grocie 4 kwietnia 1864 roku. Rzeźbiarzem był Joseph Fabisch, profesor Szkoły Sztuk Pięknych w Lyonie. Miejsce, w którym stała dziewczynka podczas objawień, jest zaznaczone na podłodze.

Woda z Lourdes

Źródło, które zasila fontanny i baseny Lourdes, pochodzi z groty Massabielle i jest tym, które zostało odkryte przez Bernadettę na sugestię Dziewicy. Woda była wielokrotnie analizowana i nie różni się niczym od wody z innych miejsc.

Tradycja kąpieli w basenach Lourdes wywodzi się z dziewiątego objawienia, które miało miejsce 25 lutego 1858 roku. To właśnie wtedy Matka Boża powiedziała Bernadecie, aby piła i myła się w źródle. W następnych dniach wiele osób ją naśladowało i miały miejsce pierwsze cuda, które trwają do dziś (ostatni zatwierdzony przez Kościół pochodzi z 2018 r.).

Woda ze źródła jest również wykorzystywana do napełniania marmurowych basenów znajdujących się w pobliżu groty, w których zanurzają się pielgrzymi. Zanurzenie, podczas którego pielgrzymi są przykryci ręcznikiem, odbywa się z pomocą wolontariuszy z Hospitalité Notre-Dame de Lourdes.

Zimą lub w sezonie pandemicznym pełne zanurzenie nie jest możliwe. Dostęp do wody i kąpiel są całkowicie bezpłatne. Wiele osób decyduje się również na zabranie ze sobą butelki wypełnionej wodą ze źródła Lourdes, która jest łatwo dostępna przy fontannach obok groty.

W sumie jest 17 basenów, jedenaście dla kobiet i sześć dla mężczyzn. Korzysta z nich około 350 000 pielgrzymów rocznie.

Miejsca, w których mieszkała Bernadette

Oprócz sanktuarium, w Lourdes można odwiedzić miejsca, w których przebywała Bernadetta: Młyn Boly, gdzie się urodziła; miejscowy kościół parafialny, w którym do dziś zachowała się chrzcielnica, w której została ochrzczona; hospicjum Sióstr Miłosierdzia z Nevers, gdzie przyjęła pierwszą komunię; stary dom parafialny, w którym rozmawiała z opatem Peyramale; "loch", w którym mieszkała z rodziną po eksmisji; Bartrès, gdzie przebywała jako dziecko i w 1857 roku; czy Moulin Lacadè, gdzie mieszkali jej rodzice po objawieniach.

Procesje

Bardzo ważnym wydarzeniem w sanktuarium w Lourdes jest procesja eucharystyczna, która odbywa się od 1874 roku. Odbywa się ona od kwietnia do października codziennie o piątej po południu. Rozpoczyna się na łące sanktuarium, a kończy w bazylice św. Piusa X.

Kolejnym ważnym wydarzeniem jest procesja z pochodniami. Odbywa się ona od 1872 roku, od kwietnia do października, codziennie o dziewiątej wieczorem. Zwyczaj ten wziął się stąd, że Bernadetta często udawała się na objawienia ze świecą.

Po objawieniach w okolicy zbudowano trzy bazyliki. Pierwszą z nich była Bazylika Niepokalanego Poczęcia, którą papież Pius IX uczynił bazyliką mniejszą 13 marca 1874 roku. Jej witraże przedstawiają zarówno objawienia, jak i dogmat o Niepokalanym Poczęciu.

Znajduje się tu również romańsko-bizantyjska bazylika Matki Bożej Różańcowej. Bazylika zawiera 15 mozaik przedstawiających tajemnice różańcowe. Krypta, która była kaplicą zbudowaną na prośbę Dziewicy, została zainaugurowana w 1866 roku przez biskupa Laurence'a, biskupa Tarbes, podczas ceremonii, na której obecna była Bernadetta. Znajduje się ona pomiędzy Bazyliką Niepokalanego Poczęcia i Bazyliką Matki Bożej Różańcowej.

Znajduje się tam również Bazylika św. Piusa X, żelbetowy podziemny kościół zbudowany na stulecie objawień w 1958 roku.

Bernadetty, zbudowany w miejscu, w którym dziewczynka widziała ostatnie objawienie, po drugiej stronie rzeki Gave, ponieważ tego dnia nie mogła wejść do groty, ponieważ była ona ogrodzona. Kościół został otwarty ponad sto lat później, w 1988 roku.

Kształcenie serca

Niepokojące zjawisko dostępu nieletnich do pornografii nie może być rozwiązywane jedynie z perspektywy normatywnej: konieczne jest szkolenie w zakresie uczuciowości w rodzinie.

10 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Kilka dni temu z zainteresowaniem przeczytałem wiadomość o zatwierdzeniu ustawy o kompleksowej ochronie nieletnich w Internecie.

Jednym z realizowanych celów jest ograniczenie dostępu do pornografia przez nieletnich. Trwają konkretne prace nad opracowaniem pilotażowego systemu weryfikacji wieku w celu uzyskania dostępu do stron internetowych z treściami dla dorosłych.

Według badań przeprowadzonych przez organizacje eksperckie7 na 10 nastolatków używa pornografia regularnie w Hiszpanii, a 53,8% młodych ludzi w wieku od 12 do 15 lat twierdzi, że oglądało pornografię po raz pierwszy w wieku od 6 do 12 lat.

Wiadomo również, że wczesny dostęp do tego typu treści ma poważne konsekwencje: zniekształcenie postrzegania seksualności, rozwój niewłaściwych i agresywnych zachowań, wpływ na sposób nawiązywania intymnych relacji itp. Ponadto wiadomo, że istnieje poważne ryzyko uzależnienia.

Jednak ograniczanie dostępu do takich treści bez edukacji serca jest po prostu prowizorką.

Model edukacyjny w tej dziedzinie, przynajmniej w szkołach publicznych, promuje liberalną wizję seksualności, oderwaną od jakichkolwiek kryteriów etycznych: promuje zdekontekstualizowane informacje od najmłodszych lat, uczy młodych ludzi, aby dali się ponieść swoim impulsom i zachęca do seksualności rozrywkowej, która nie przygotowuje ich do miłości.

Sama rzeczywistość, taka jak niedawne przypadki gwałtów, coraz częściej ujawnia konsekwencje niewłaściwego podejścia do tej kwestii. Oczekujemy od młodych ludzi heroicznych zachowań, do których ich nie przygotowujemy.

Władze publiczne wydają się zagubione w ideologii i nie potrafią - lub nie chcą - dostrzec rzeczywistości. Uważają, że agresji można uniknąć poprzez zakazywanie zachowań lub zaostrzanie kar, podczas gdy w rzeczywistości, jeśli nie będziemy kształcić serca, jeśli nie nauczymy młodych ludzi kochać, niewiele osiągniemy.

Miłości uczymy się kochając. A najlepiej uczymy się od tych, którzy kochają nas bezwarunkowo. Dlatego rola rodziny w kształtowaniu afektywności jest decydująca. Nie tylko poprzez wyjaśnianie treści, ale głównie poprzez model, który oferują swoim synom i córkom z własnym stylem afektywnym.

Jeśli rodzice i szkoły nie spełniają tej roli, pozostawiają otwartą drogę do poszukiwania informacji w Internecie, sieciach społecznościowych lub od rówieśników.

AutorMontserrat Gaz Aixendri

Profesor na Wydziale Prawa Międzynarodowego Uniwersytetu Katalonii i dyrektor Instytutu Wyższych Studiów nad Rodziną. Kieruje Katedrą Solidarności Międzypokoleniowej w Rodzinie (IsFamily Santander Chair) oraz Katedrą Opieki nad Dzieckiem i Polityki Rodzinnej w Fundacji Joaquima Molinsa Figuerasa. Jest również prodziekanem Wydziału Prawa na UIC Barcelona.

Świat

Mama Antula, argentyńska święta Kościoła powszechnego

11 lutego papież Franciszek kanonizował pierwszą świętą w Argentynie, Mamę Antulę, XVIII-wieczną zakonnicę, która poświęciła się ewangelizacji poprzez ćwiczenia duchowe św.

Marcelo Barrionuevo-10 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

11 lutego, w święto Matki Bożej z Lourdes, Ojciec Święty Franciszek dokona kanonizacji kobieta urodzona w miejscu oddalonym od portu w Buenos AiresSantiago de Estero, pierwsza diecezja w Argentynie.

W ten sposób papież jezuita kanonizuje kobietę, która z ducha ignacjańskiego uczyniła swoją drogę do świętości. Podobnie jak Cura Brochero, święty kapłan ze wzgórz Kordoby w Argentynie, "Mama Antula" uczyniła z ćwiczeń duchowych drogę do spotkania z Bogiem, pracując niestrudzenie nad ewangelizacją z doświadczenia poszukiwania i znajdowania woli Bożej, jak naucza święty z Loyoli.

Badacze historyczni i religijni zapewnili, w rozmowie z mediami relacjonującymi kanonizację, że María Antonia de Paz y Figueroa starała się "dotrzeć do wszystkich potrzebujących, wzywając wszystkie klasy społeczne" i opisali jej pracę jako jeden z "najsilniejszych przejawów ewangelizacji ludowej w kraju".

Urodzona w 1730 r. w Santiago del Estero, Mama Antula była potomkinią znamienitej rodziny, która rozpoczęła swoją praktykę religijną, zwracając się do jezuitów "z wolną i spontaniczną decyzją, która zrodziła się z miłości w wyniku jej chrześcijańskiego powołania", według historyka Gracieli Ojeda de Río, która od 1980 r. poświęciła się rozpowszechnianiu życia tej błogosławionej.

"To kobieta wiary, świecka, oddana Kościołowi. Była jak pierwsze beatnicy w historii, bardzo kulturalni, którzy czytali, kształcili się i służyli społeczeństwu, nie patrząc na kogo, i starali się dotrzeć do wszystkich potrzebujących, wzywając wszystkie klasy społeczne", skomentował również historyk.

Po procesie, który rozpoczął się w 1767 roku, jezuici zostali wydaleni z regionu. Jednak Mama Antula kontynuowała głoszenie kazań w różnych prowincjach kraju, co wymagało od niej przejścia ponad 5000 kilometrów.

Nigdy nie możemy zapominać o kontekście historycznym i geograficznym każdego świętego. Mama Antula rozpoczęła swoją pracę w niegościnnej rzeczywistości, bez środków i z jedynym przekonaniem, jakie dawała jej wiara i świadomość misji, którą otrzymała. W swoim życiu nie stała się mieszczanką, ale "wyszła na peryferie swoich czasów", aby przybliżyć Boga wszystkim mężczyznom i kobietom swoich czasów.

Kazania Mamy Antuli

Zaczął głosić kazania w wieku 49 lat i "Przeszła tysiące kilometrów przez pola, wioski i miasta, miasteczka i przedmieścia, szukając serc" - mówi Aldo Marcos de Castro Paz, członek argentyńskiej Rady Historii Kościelnej, który napisał dokumentalny portret błogosławionej. "Jej praca jest jednym z najsilniejszych przejawów ewangelizacji ludowej w naszym kraju. W czasach, w których rządziły honory rodowe, etykieta, dziedziczenie i hierarchia, udało jej się zapewnić, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety uczestniczyli w tych samych rekolekcjach, że wszyscy jedli ten sam chleb" - dodaje de Castro Paz.

Ekspert ds. świętej komentuje również, że "pomogła ona rdzennym społecznościom w budowaniu własnego poczucia tożsamości narodowej", jednocześnie "promując godność pracy" poprzez instruowanie kobiet w zakresie pracy, a mężczyzn w budowie własnych domów.

W Mamie Antuli widzimy przedsmak wiodącej roli kobiet w społeczeństwie i w Kościele. Dzięki swojemu kobiecemu geniuszowi, jak mawiał św. Jan Paweł II, kobiety podtrzymują wartości i tradycje narodu. Nie możemy zapominać, że Mama Antula podjęła "zdecydowaną determinację", o której mówi św. Ignacy po wypędzeniu jezuitów. W Kościele to kobiety podtrzymują wiarę i tradycje.

Kobieta modlitwy

Mama Antula jest kanonizowana w ramach "Roku Modlitwy", który papież zainicjował w styczniu 2024 roku. Jej wielki apostolat poprzez Ćwiczenia Duchowe jest jej skutecznym sposobem ewangelizacji. Ćwiczenia, nawet u bardzo prostych ludzi, są bliskim doświadczeniem samego Boga. Nigdy nie przestał pracować dla mężczyzn i kobiet, aby spotkać miłosiernego Ojca.

Wraz z przybyciem do Buenos Aires w 1779 r., budowa Domu Ćwiczeń Duchownych była jednym z głównych celów Błogosławionej. Cintia Suárez, badaczka postaci świętej, podkreśla, że udało jej się zbudować go na darowanej ziemi i ze środków pochodzących z jałmużny wiernych.

"Chciała pomagać, służyć potrzebującemu i zapomnianemu sektorowi społeczeństwa, ale nie jako zakonnica. W rzeczywistości nie złożyła ślubu posłuszeństwa, złożyła ślub czystości i ubóstwa, ale nie posłuszeństwa w żadnym zakonie", wyjaśnia Suárez.

Ćwiczenia duchowe składają się z medytacji obejmujących ciszę, czytania i rozmowy z kapłanem.

"Dzieje się tak, ponieważ jezuici byli pewni, że Bóg działa osobiście z każdą osobą, a mężczyźni i kobiety mają możliwość bezpośredniego komunikowania się z Nim poprzez swojego ducha i intelekt" - mówi Ojeda de Río, który jest odpowiedzialny za oprowadzanie po Świętym Domu Ćwiczeń Duchowych.

Zaangażowanie na rzecz swoich pracowników

Mama Antula "była pionierką w dziedzinie obrony praw człowieka". ponieważ zmobilizował się na rzecz ludzi, Indian, mulatów, w czasach, gdy klasy społeczne nie mieszały się, a niewolnik nie chodził główną ulicą", mówi historyk Suárez.

Odnosi się również do sierot, które błogosławiona przyjęła, a którym nadała imię "Święty Józef", to samo, które przyjęła, gdy rozpoczęła karierę kościelną. "Udało jej się skłonić do rekolekcji ludzi, którzy w życiu cywilnym byli oddzieleni przez system kastowy: kolor skóry, różne zawody, funkcje i godności amerykańskiego XVIII wieku".

Święci zawsze byli świadkami zasady Wcielenia: wiedzieli, jak zjednoczyć obecność Boga z godnością człowieka i przyjąć człowieka jako pośrednika do boskości.

Niech ta argentyńska święta będzie narzędziem do większego docenienia kobiecej obecności w Kościele, w historii i w świecie.

AutorMarcelo Barrionuevo

Więcej
Powołania

Dykasteria ds. duchowieństwa organizuje kongres formacji kapłanów

W dniach od 6 do 10 lutego odbędzie się Międzynarodowy Kongres Formacji Permanentnej Kapłanów pod hasłem "Rozpal dar Boży, który jest w tobie".

Giovanni Tridente-9 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Przez cały bieżący tydzień, aż do soboty 10 lutego, w Auditorium della Conciliazione, kilka kroków od Bazyliki św. kongres Międzynarodowa konferencja na temat stałej formacji kapłanów, promowana przez Dykasterię ds. Duchowieństwa we współpracy z Dykasterią ds. Ewangelizacji i Kościołów Wschodnich.

Wśród tematów znajdujących się w centrum refleksji jest ponowne odkrycie "piękna bycia uczniem dzisiaj" i potrzeba "wyjątkowej, integralnej, wspólnotowej i misyjnej formacji", jak również przewidziano w "Ratio Fundamentalis", dokumencie tej samej dykasterii ds. duchowieństwa na temat powołania kapłańskiego.

Pilne sprawy

Wśród pytań postawionych przez uczestników znalazło się to, w jaki sposób "zmieniające się czasy" wpływają na misję kapłana, biorąc pod uwagę różne konteksty geograficzne i kulturowe, ale także jak zintegrować własną posługę w Kościele, który chce być synodalny i misyjny. Inne aspekty odnoszą się do znaczenia formacji integralnej (jakie wyzwania i pilne kroki należy podjąć w tej dziedzinie), przezwyciężania samotności i indywidualizmu oraz nowych wyzwań duszpasterskich.

Rozmowa w Duchu Świętym

Działania konferencyjne są przeplatane dynamiką rozeznawania znaną obecnie jako Rozmowa w Duchu, przyjętą na ostatnim Synodzie Biskupów, która obejmuje osobiste przygotowanie, czas ciszy i modlitwy, mówienie i słuchanie na zmianę, kolejny czas modlitwy, a następnie dzielenie się tym, co powiedzieli inni, przed wspólnym dialogiem i końcową modlitwą dziękczynną.

Spotkanie księży z papieżem

W czwartek uczestnicy, w towarzystwie przełożonych zaangażowanych dykasterii, zostali przyjęci na audiencji przez Papież Franciszek w Auli Pawła VI. Papież przede wszystkim zachęcał księży do dzielenia się dobrymi praktykami, stawiania czoła wyzwaniom czasu i skupienia się na przyszłości formacji kapłańskiej.

Następnie wskazał trzy sposoby ożywienia daru powołania kapłańskiego. Po pierwsze, jak zasugerował w ostatnich dniach także osobom konsekrowanym, papież podkreślił potrzebę życia i przekazywania "radości Ewangelii", przypominając, że sercem życia chrześcijańskiego jest przyjaźń z Panem, która uwalnia od smutku indywidualizmu i sprawia, że człowiek staje się świadkiem, a nie nauczycielem.

Dla Papieża konieczne jest zatem kultywowanie "przynależności do ludu Bożego", ludu kapłańskiego, przez który człowiek czuje się strzeżony i wspierany. Dlatego tak ważna jest formacja, która ostatecznie obejmuje każdego ochrzczonego. Wreszcie, musimy dążyć do posługi, która jest generatywna, skoncentrowana na pięknie i dobru, które każda osoba nosi w sobie.

Trenerzy seminariów

Kontynuując te tematy, Uniwersytet Świętego Krzyża gościł w zeszłym tygodniu długi program studiów promowany już ósmy rok przez Centrum Formacji Kapłańskiej, poświęcony tym razem pogłębieniu tematów duszpasterskich. Wzięło w nim udział około pięćdziesięciu księży i formatorów seminaryjnych z różnych krajów. Bp Fortunatus Nwachukwu, sekretarz Dykasterii ds. Ewangelizacji, otworzył sesję, koncentrując się na "duszpasterskim nawróceniu Kościoła".

Carlo Bresciani, biskup San Benedetto del Tronto w regionie Marche we Włoszech, mówił o "ludzkich perfumach duszpasterza", a Giuseppe Forlai, dyrektor duchowy Papieskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Rzymie, o "duchowym ojcostwie". Następnie zastanawiali się nad "kaznodziejstwem i homilią", "ewangelizacją poprzez sieci" oraz "posługą spowiedzi i towarzyszenia duchowego". Tydzień zakończył się wykładem patriarchy Wenecji, bpa Francesco Moraglii, na temat tego, jak zintegrować życie duchowe i misję.

AutorGiovanni Tridente

Więcej
Zasoby

Christoph OhlyRatzinger jest jednym z największych teologów w historii Kościoła".

Christoph Ohly, profesor prawa kanonicznego i rektor Katolickiego Uniwersytetu Teologicznego w Kolonii, jest przewodniczącym Nowego Kręgu Uczniów Josepha Ratzingera. W tym wywiadzie opowiada o początkach tego stowarzyszenia i myśleniu Benedykta XVI.

Fritz Brunthaler-9 lipca 2024 r.-Czas czytania: 10 minuty

Joseph Ratzinger - późniejszy Papież Benedykt XVI- jest jednym z najważniejszych teologów XX i XXI wieku. Był przede wszystkim specjalistą w dziedzinie teologii fundamentalnej i przez dziesięciolecia wykładał na różnych uniwersytetach w Niemczech: w Bonn, Münster, Tybindze i Ratyzbonie. Ze względu na jego erudycję, teologiczną rozległość i głębię, a jednocześnie jego kapłański styl życia i osobistą skromność, wokół niego zgromadził się krąg studentów, doktorantów i habilitantów: "Krąg Uczniów Josepha Ratzingera". Począwszy od 1978 r. regularnie spotykali się oni ze swoim czcigodnym nauczycielem. Nawet po jego wyborze na papieża, spotkania te były kontynuowane w Castel Gandolfo.

Na prośbę samego papieża Benedykta, młodzi teologowie spotykają się od 2008 roku, aby spróbować zbadać jego pracę i - jak można przeczytać na stronie internetowej "nowego" kręgu uczniów - zobowiązali się do kontynuowania jego teologicznego podejścia. Christoph Ohly, profesor prawa kanonicznego i rektor Katolickiego Uniwersytetu Teologicznego w Kolonii, jest przewodniczącym tego nowego kręgu uczniów Josepha Ratzingera. Zapytaliśmy profesora Ohly'ego o pochodzenie i konkretne cele starego i nowego kręgu uczniów.

Jak powstał pierwszy krąg uczniów, czy była to raczej inicjatywa profesora Ratzingera, czy też spontaniczne spotkanie uczniów z ich nauczycielem?

Powszechnie wiadomo, że ówczesny profesor Ratzinger towarzyszył licznym teologom w drodze do doktoratu lub habilitacji w różnych miejscach ich pracy. Oprócz osobistych rozmów, praca profesora obejmowała również kolokwia z doktorantami i habilitantami, na których wielokrotnie poruszane były tematy teologiczne i filozoficzne, często z udziałem znanych ówczesnych teologów katolickich, protestanckich i prawosławnych.

Kiedy Joseph Ratzinger został arcybiskupem Monachium i Freising w 1977 roku, pojawił się pomysł, aby kontynuować ten format pracy naukowej i osobistych spotkań w regularnych odstępach czasu, w miarę możliwości. Pomysł ten dał początek spotkaniom tak zwanego "Schülerkreis" ("Kręgu Uczniów"), który gromadził doktorantów i habilitantów, którzy studiowali i pisali swoje prace z profesorem Ratzingerem. Jeśli dobrze zrozumiałem historie studentów, chodziło o jedno i drugie: troskę studentów o ich nauczyciela akademickiego i inicjatywę profesora, aby spotkać się w celu wymiany naukowej i ludzkiej.

Czy doświadczyłeś tego typu spotkań i czy możesz opisać atmosferę bardziej szczegółowo - w stylu uniwersyteckim, formalnym lub bardziej spontanicznym i nieformalnym?

Nie, nie doświadczyłem tych spotkań kręgu uczniów, ponieważ należę do młodszego pokolenia, które zostało zaproszone na dni spotkań w Castel Gandolfo po raz pierwszy w 2008 roku, z inicjatywy papieża Benedykta XVI i za zgodą kręgu uczniów. Wiem jednak z różnych historii opowiadanych przez uczniów z grupy, że obie cechy dobrze się łączyły w tych spotkaniach. Były to dni teologicznej wymiany wykładów i dyskusji, ale także dni ludzkich, osobistych spotkań. I, według wszystkich relacji, spotkania te były wspierane przez charakterystyczne ramy duchowe, zwłaszcza wspólną celebrację Mszy Świętej i Liturgii Godzin.

Nowy Krąg Uczniów nie obejmuje już doktorantów, ale teologów zaangażowanych w badania nad dziełem Ratzingera. Jak zmienił się charakter spotkań od 2008 roku?

Kiedy w 2007 roku Benedykt XVI obchodził swoje 80. urodziny, niektórzy byli asystenci Wydziału Teologii Katolickiej Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium opublikowali z tej okazji książkę zatytułowaną "Symfonia wiary". Udało nam się w niej zebrać podejścia do myśli teologicznej Ratzingera z perspektywy różnych dyscyplin teologicznych.

Papież Benedykt również otrzymał tę książkę i uczynił ją - wraz z innymi publikacjami z okazji swoich urodzin - powodem zaproszenia przedstawicieli tego młodego pokolenia teologów na doroczne spotkanie Kręgu Uczniów, które odbywa się w Castel Gandolfo od czasu wyboru Ratzingera na Przewodniczącego Piotra. Od samego początku krąg ten, początkowo nazywany "Kręgiem Młodych Uczniów", ale później słusznie przemianowany na "Krąg Nowych Uczniów Josepha Ratzingera / Papieża Benedykta XVI", składał się z teologów katolickich i prawosławnych, a także przedstawicieli innych dyscyplin, takich jak filozofia czy nauki polityczne, ale wszyscy oni mieli w swojej pracy szczególny związek z myślą teologiczną Josepha Ratzingera. Początkowo oba środowiska spotykały się samodzielnie. Tak było również w pierwszych latach.

W międzyczasie wymieniali poglądy na temat swoich dzieł, a w niedzielę program obejmował wspólną celebrację Mszy św. z papieżem Benedyktem i krótkie spotkanie z nim. Z biegiem lat z tych spotkań i dyskusji wyrosło wiele przyjaźni, a oba kręgi mogły dobrze się rozwijać, mając różne pochodzenie i cechy. Aby wzmocnić perspektywy przyszłej pracy, Nowy Krąg Uczniów przyjął formę prawną zarejestrowanego stowarzyszenia w 2017 roku na prośbę papieża Benedykta. Podczas gdy Krąg Uczniów zachował raczej luźną strukturę, Nowy Krąg Uczniów celowo nadał sobie formę prawną, która zapewni dobrą przestrzeń do współpracy akademickiej i osobistych spotkań dla przyszłych pokoleń.

Jak opisałbyś interakcję między dwiema grupami uczniów?

Jak już wspomniałem, interakcja zintensyfikowała się na przestrzeni lat dzięki osobistym relacjom, które rozwijają się poza spotkaniami. Chciałbym podać tylko jeden przykład. Od 2019 r. co roku organizujemy również publiczne sympozjum z okazji dni spotkań w Rzymie, podczas którego chcemy rzucić światło na myśl teologiczną Josepha Ratzingera w związku z tematem dnia, z różnymi wykładami i dyskusjami, a jednocześnie udostępnić ją wielu zainteresowanym stronom.

W ostatnich latach mogliśmy skupić się na ważnych tematach związanych z myślą teologiczną papieża Benedykta: znaczeniu i misji posługi w Kościele, fundamentalnym pytaniu o Boga, przesłaniu o odkupieniu człowieka w Jezusie Chrystusie oraz relacji między wiążącą prawdą wiary a możliwym dalszym rozwojem doktryny Kościoła. Rezultatem była seria tomów wykładów ze wszystkimi wykładami i kazaniami, które zostały opublikowane w Ratzinger-Studien wydawnictwa Pustet-Verlag w Ratyzbonie i dlatego są dostępne dla każdego, kto chce je przeczytać. Szczególnie te publikacje są dobrym przykładem współpracy między dwoma grupami studentów.

Pismo Święte, egzegeza, Ojcowie Kościoła, Kościół, liturgia, ekumenizm to cechy charakterystyczne teologii Ratzingera. Czy spośród tak wielu można wybrać jeden kluczowy punkt?

Rzeczywiście, jest to trudne, biorąc pod uwagę, że Nowy Krąg Uczniów składa się obecnie z prawie 40 członków, którzy w bardzo różny sposób zajmują się głównymi i mniejszymi tematami myśli teologicznej Josepha Ratzingera. Można stwierdzić, że tematy takie jak Pismo Święte i jego egzegeza w świetle jedności Starego i Nowego Testamentu, ponowne spotkanie z Ojcami Kościoła i historią teologii w ogóle oraz inne fundamentalne tematy związane z różnymi teologicznymi obszarami tematycznymi są zawsze poruszane, ponieważ są fundamentalne i wyznaczają trendy.

Ze względu na moją osobistą specjalizację w prawie kanonicznym, jestem naturalnie zainteresowany wszystkimi tematami, które mają związek z kwestiami prawnymi. Z duchowego punktu widzenia można i należy również wspomnieć o Księgach Jezusa lub tomach kazań z serii Gesammelte Schriften (JRGS), które również stanowią niezrównane źródło inspiracji i impulsu w dziedzinie kaznodziejstwa i życia duchowego.

Nagroda "Open Reason Award" odnosi się do "otwartego rozumu" promowanego przez Ratzingera. Czy ten "otwarty rozum" znajduje odzwierciedlenie w fakcie, że jego uczniowie nie należeli do żadnej konkretnej szkoły?

Powszechnie wiadomo, że Joseph Ratzinger nigdy nie chciał założyć "własnej szkoły". I jeśli spojrzeć na grono jego doktorantów i habilitantów mając to na uwadze, dochodzi się do wniosku, że nie jest to jednolita "szkoła". Zbyt różne są na to charaktery i teologiczne specjalizacje badawcze jej studentów. Można jednak powiedzieć, że podstawowe kierunki myślenia teologicznego, które Koło Nowych Uczniów sformułowało później w swoim statucie jako cele i przekonania własnej pracy teologicznej, dają się wielokrotnie zidentyfikować.

Obejmują one fundamentalne znaczenie Pisma Świętego, z jego jednością między Starym i Nowym Testamentem; związek między egzegezą historyczno-krytyczną a teologiczną interpretacją Pisma Świętego; znaczenie Ojców Kościoła dla teologii; niezbędne zakorzenienie teologii i teologów w życiu Kościoła; znaczenie liturgii dla teologii; lub orientację ekumeniczną, zarówno w stosunku do społeczności prawosławnych, jak i reformowanych.

Różne pisma i wypowiedzi Ratzingera pokazują, że dla niego wiara to sam Jezus Chrystus lub spotkanie z Nim. Czy przejawiało się to również w jego praktycznym, codziennym życiu?

Ostatnie słowa wypowiedziane przez papieża Benedykta XVI na łożu śmierci żyją w naszych sercach jako słowa modlitwy i wyznania Chrystusa: "Signore, ti amo" ("Panie, kocham Cię!"). Przypominają nam one natychmiast słowa Piotra, który na trzykrotne pytanie Jezusa, czy Go miłuje, odpowiedział w końcu: "Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham" (J 21, 17). Ten "ostatni akord" jego ziemskiego życia wskazuje na centrum jego życia, którym nie była, jak to sformułował na początku swojej encykliki "Deus caritas est", idea czy konstrukcja, ale osoba, spotkanie z osobą Jezusa Chrystusa, którego Kościół zna jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka.

Z okazji 65. rocznicy kapłaństwa Benedykta XVI papież Franciszek trafnie wyraził ten chrystologiczny rdzeń obecny w życiu i dziele swojego poprzednika: "To jest ton, który dominuje w całym życiu zanurzonym w służbie kapłańskiej i w służbie prawdziwej teologii, którą zdefiniowałeś, nieprzypadkowo, jako "poszukiwanie Umiłowanego". To jest to, o czym zawsze świadczyłeś i nadal świadczysz: że decydującą rzeczą naszych dni [...], z którą wszystko inne przychodzi samo, jest fakt, że Pan jest naprawdę obecny, że tęsknimy za Nim, że jesteśmy wewnętrznie blisko Niego, że Go kochamy, że naprawdę głęboko w Niego wierzymy i naprawdę kochamy Go w wierze.

To jest ta prawdziwa miłość, która naprawdę wypełnia nasze serca, to jest ta wiara, która pozwala nam kroczyć bezpiecznie i spokojnie po wodach, nawet pośród burzy, jak to się przydarzyło Piotrowi. To właśnie ta miłość i ta wiara pozwalają nam patrzeć w przyszłość nie ze strachem czy nostalgią, ale z radością, nawet w podeszłym wieku" (28 czerwca 2016 r.).

Konferencje i publikacje kół uczniowskich są środkiem do realizacji celów stowarzyszenia. Czy istnieje oddźwięk w badaniach na uniwersytetach?

Aby zilustrować Twoje pytanie, chciałbym podać tylko jeden przykład z wielu możliwych formatów publikacji członków dwóch kręgów uczniów. Odkąd zorganizowaliśmy publiczne sympozjum na temat spotkania w ramach dorocznej konferencji w Rzymie, opublikowaliśmy wykłady, wypowiedzi i kazania z tej konferencji jako materiały konferencyjne w serii "Ratzinger-Studien" wydawanej przez Pustet-Verlag w Ratyzbonie.

Od 2019 r. publikacje te wzbudzają żywe zainteresowanie i są mile widziane w osobistych lekturach, a także w recenzjach i dyskusjach. Jesteśmy wdzięczni, że ten instrument - między innymi - przyczynia się również do udostępniania myśli teologicznej Josepha Ratzingera w świetle aktualnych zagadnień, a tym samym do jej upowszechniania. Niezliczone pozytywne reakcje, które otrzymaliśmy, motywują nas do kontynuowania tego w nadchodzących latach, a tym samym do oferowania ważnego wsparcia dla teologii i wiary, którym papież Benedykt XVI służył przez całe swoje życie.

Na stronie internetowej Nowego Kręgu Uczniów głównym językiem jest niemiecki. Czy Kręgowi Uczniów udało się utrwalić teologiczne dziedzictwo papieża poza granicami Niemiec??

Krótko mówiąc, są to dwie strony tego samego medalu. Z jednej strony zakładamy, że członek Nowego Kręgu Uczniów biegle włada językiem niemieckim, aby móc czytać Josepha Ratzingera w oryginale i dyskutować teologicznie. Ważne jest, aby czytać i rozumieć autora w jego języku ojczystym. Dotyczy to również pism Ojców Kościoła oraz wielkich postaci teologii i filozofii w historii Kościoła aż do czasów współczesnych. Tłumaczenia są zawsze także interpretacjami. Dlatego konieczne jest, aby być w stanie wczuć się w specyfikę języka i jego możliwości ekspresji.

Z drugiej strony, w Kręgu Nowych Uczniów mamy również wielu członków, którzy nie są rodzimymi użytkownikami języka niemieckiego, ale pochodzą z innych obszarów językowych. Bardzo ważny jest dla nas również międzynarodowy, można powiedzieć globalny, wymiar Kościoła, który silnie charakteryzuje osobę Josepha Ratzingera. Dzięki tym członkom mamy również możliwość wywierania wpływu na inne obszary językowe. Na przykład teraz transmitujemy sympozjum w Rzymie na żywo w języku angielskim i hiszpańskim z tłumaczeniem symultanicznym, aby mieć wpływ na dwa ważne obszary językowe świata i Kościoła.

Ratzinger powiedział, że podobnie jak inni profesorowie, chciałby napisać kompletne dzieło pod koniec swojej kariery akademickiej. Nie było to dla niego możliwe. Czy będziesz w stanie w jakimś stopniu zrekompensować to swoimi badaniami i publikacjami?

Jeśli chodzi o takie projekty, pierwszą i najważniejszą rzeczą jest pokora. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że w osobie Josepha Ratzingera mamy do czynienia z jednym z największych teologów i postaci kościelnych w najnowszej historii Kościoła, który znacznie przewyższa nas myśleniem. Byłoby arogancją twierdzić, że moglibyśmy napisać tak obszerne dzieło w jego imieniu i w oparciu o jego myśl. Nie, uważam, że Benedykt XVI nie był zainteresowany napisaniem kompletnego dzieła jakiegokolwiek rodzaju - z wyjątkiem trzytomowej książki o Jezusie, która zawsze była jednym z jego głównych zainteresowań i na którą wykorzystywał każdą wolną chwilę i energię, jaką dysponował podczas swojego pontyfikatu.

Raczej jego niezliczone publikacje otwierają się przede mną jak małe i duże elementy mozaiki, które razem tworzą cały obraz. Naszym zadaniem jest zatem otwieranie poszczególnych tematów i powiązanych ze sobą linii oraz kontynuowanie ich w formie jego myśli teologicznej. Biorąc pod uwagę wiele aktualnych tematów, jest to ogromna góra pracy, która czeka nas w nadchodzących latach i dziesięcioleciach. Jestem głęboko przekonany, że przyszłe pokolenia odkryją na nowo papieża Benedykta XVI jako nauczyciela wiary i wielkiego inicjatora myśli i refleksji teologicznej.

Pierwsze spotkanie bez na stronie Papież Benedykt XVI uczestniczył w zeszłorocznym sympozjum w Rzymie 23 września. Czym różniło się ono od poprzednich spotkań?

Pierwsze spotkanie po śmierci papieża Benedykta XVI miało oczywiście swój charakter i było poświęcone jego teologicznej spuściźnie. Tytuł konferencji jasno to wyraża: "Być współpracownikami prawdy. Przekazanie bogatej spuścizny papieża Benedykta XVI przyszłym pokoleniom". Podstawowe aspekty jego myśli zostały omówione w wykładach, wypowiedziach, historiach i kazaniach, a także w szczegółowych pytaniach dotyczących jego teologii i osoby.

Na pierwszym planie znalazły się cztery wielkie tematy Konstytucji Soboru Watykańskiego II, które można również uznać za główne filary jego teologii: Objawienie Boże, Kościół, Liturgia, Kościół i Świat. Szczególne wrażenie wywarła na mnie celebracja Mszy św. przy grobie św. Piotra Apostoła oraz późniejsze wspólne nawiedzenie i modlitwa przy jego grobie w grotach Bazyliki św. Piotra. Przy okazji, wszystkie prezentacje z sympozjum można odsłuchać na stronie Strona internetowa Nowego Kręgu Uczniów przed opublikowaniem pełnych materiałów z konferencji jeszcze w tym roku.

Jeszcze przed publikacją książek o Jezusie z Nazaretu znane osobistości Kościoła uważały papieża za Doktora Kościoła. Czy działalność Kręgu Uczniów może przyczynić się do tego, że wkrótce zostanie nim ogłoszony?

Ważne jest dla mnie, abyśmy jako Nowy Krąg Uczniów dobrze i z pożytkiem zorganizowali naszą pracę w nadchodzących latach. Zgodnie ze statutem naszego stowarzyszenia, praca ta obejmuje promowanie akademickiego rozwoju pracy teologicznej Josepha Ratzingera, ochronę i rozwój jego intelektualnej spuścizny dla teologii katolickiej oraz promowanie międzynarodowej i międzywyznaniowej współpracy między teologami. Wierzę, że wiele zostało nam powierzone w tym zakresie. Jeśli możemy wnieść wkład, który sprawi, że jego znaczenie jako nauczyciela dla Kościoła naszych czasów i przyszłości będzie rozpoznawalne, będę oczywiście bardzo wdzięczny.

AutorFritz Brunthaler

Austria

Gospel

Pokorna wiara. Szósta Niedziela Zwykła (B)

Joseph Evans komentuje czytania na Szóstą Niedzielę Zwykłą (B), a Luis Herrera wygłasza krótką homilię wideo.

Joseph Evans-9 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Trąd, choć obecnie uleczalny, przez długi czas był wysoce zaraźliwą, nieuleczalną i głęboko destrukcyjną chorobą, prowadzącą do przymusowego wykluczenia jej ofiar ze społeczeństwa. Tak było w starożytnym Izraelu i w tym kontekście rozgrywają się wydarzenia z dzisiejszych czytań. Trędowaci musieli żyć osobno i ostrzegać innych o swojej chorobie. 

W dzisiejszej Ewangelii trędowaty przychodzi do Jezusa. Okazuje wielkie zaufanie Panu i nie czuje potrzeby zachowania dystansu: takie zaufanie wzbudza Chrystus. Kościół chce, abyśmy nauczyli się, że nie musimy trzymać się z daleka od Jezusa, nawet jeśli czujemy się duchowo trędowaci z powodu naszych grzechów. Możemy otrzymać Jego zbawczy i uzdrawiający dotyk, zwłaszcza poprzez sakrament spowiedzi. Kiedy Chrystus dotknie nas przez spowiedź, jesteśmy gotowi, aby wszedł do nas w Komunii Świętej.

Trędowatemu udało się przezwyciężyć rozpacz. Wielu innym trędowatym na przestrzeni dziejów prawdopodobnie się to nie udało. Rzeczywistość ich choroby doprowadziła do izolacji, nienawiści do samego siebie i potrzeby ucieczki, a nie dotarcia do innych. Istotną częścią uzdrowienia jest dotarcie do innych, do tych, którzy mogą nas zrozumieć i nam pomóc. Przede wszystkim potrzebujemy zaufania, aby zbliżyć się do Chrystusa w celu głębokiego i trwałego uzdrowienia.

Czynimy to poprzez modlitwę, która nie musi być bardzo wyszukana. Trędowaty miał prostą prośbę: "...".Jeśli chcesz, możesz mnie wyleczyć". To nie jakość czy ilość jego słów poruszyła Jezusa, ale intensywność jego pragnienia i wiary. Pięknie wyrażają to słowa: "...".Błaganie na kolanach". 

Jezus jest poruszony jego pokorą i wiarą. Trędowaty nie zakłada porażki, zakłada możliwość sukcesu, zakłada moc Jezusa, by go uzdrowić. Jedyną wątpliwą rzeczą było to, czy nasz Pan chciał to zrobić. Tak, postawa trędowatego była błędna: kilka innych cudownych historii w Ewangeliach pokazuje ludzi z absolutnym zaufaniem zarówno do mocy Chrystusa, jak i Jego chęci działania. Trędowaty nie jest pewien tego drugiego. Nie rozumie jeszcze głębi współczucia Chrystusa. W ten sam sposób nasz Pan uzdrawia człowieka, wiedząc, że jego nieposłuszeństwo wobec Jego polecenia i brak dyskrecji przysporzą mu kłopotów. Ale to również pomaga nam, ponieważ pociesza nas świadomość, że Jezus nie wymaga doskonałej wiary ani wierności, aby okazać swoje miłosierdzie.

Homilia na temat czytań z V Niedzieli Zwykłej (B)

Ksiądz Luis Herrera Campo oferuje swój nanomiliaKrótkie, jednominutowe rozważania do tych niedzielnych czytań.

Zoom

Biegające zakonnice z Florydy

Juliana Alfonso i Nicole Daly, salezjanki z San Juan Bosco, wzięły udział w półmaratonie na dystansie 13,1 mili w Neapolu i osiągnęły dobry czas: ukończyły bieg w 2 godziny i 21 minut.

Maria José Atienza-8 lipca 2024 r.-Czas czytania: < 1 minuta
Świat

Dokument z Abu Zabi: historyczny i decydujący, ale mało znany

Abu Zabi, stolica Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA), oraz inne stolice, takie jak Madryt, były niedawno gospodarzami wydarzeń upamiętniających podpisanie przez papieża Franciszka i Wielkiego Imama Al Azhar, Ahmeda Al-Tayyeba, w dniu 4 lutego 2019 r., historycznego Dokumentu w sprawie braterstwa ludzi na rzecz pokoju na świecie i wspólnego współistnienia.

Francisco Otamendi-8 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

W stolicy Hiszpanii inicjatywa została podjęta przez Fundację na rzecz Kultury Islamskiej i Tolerancji Religijnej (FICRT), z udziałem jej przewodniczącego Ahmeda Al Jarwana, który przewodniczy również Światowej Radzie na rzecz Tolerancji i Pokoju (GCTP), który był gospodarzem wydarzenia, w którym uczestniczył nuncjusz Jego Świątobliwości, arcybiskup Bernardito Auza; zastępca ambasadora ZEA Ali Al Nuaimi; i inne osobistości. 

Ahmed Al Jarwan podkreślił historyczne znaczenie Dokument Bernardito Auza, który przypomniał, że papież Franciszek jest przekonany, że "decydujący etap, który został zainaugurowany w Abu Zabi, będzie nadal przynosił owoce przyjaźni i dialogu w duchu powszechnego braterstwa". 

Jedną z konsekwencji dokumentu była rezolucja, na mocy której Zgromadzenie Ogólne ONZ postanowiło "ogłosić 4 lutego, począwszy od 2021 r., Międzynarodowym Dniem Braterstwa Ludzi, aby jeszcze bardziej zmobilizować wysiłki społeczności międzynarodowej na rzecz promowania pokoju, tolerancji, integracji, zrozumienia i solidarności".

"Wielkie wyzwanie naszych czasów".

Innym ogromnym owocem, podkreślił abp Auza, "jest encyklika "Fratelli tutti (Bracia wszyscy), podpisana przez papieża 3 października 2020 r. w Asyżu, mieście św. Franciszka", która wzywa do "autentycznego dialogu", co oznacza "zdolność do poszanowania punktu widzenia drugiego człowieka".

"Międzyreligijny i międzykulturowy dialog między Stolicą Apostolską i Kościołem katolickim oraz religią islamską i światem arabskim jest nadal szczery i owocny. Zarówno muzułmanie, jak i chrześcijanie uważają, że dialog ten jest dziś bardziej potrzebny niż kiedykolwiek" - dodał nuncjusz, który powołał się na św. Franciszka z Asyżu i podróże Ojca Świętego do Egiptu i Maroka, podkreślając, że "za pontyfikatu papieża Franciszka dialog ten poczynił historyczne postępy". 

Przypomniał również, że według papieża "prawdziwe ludzkie braterstwo jest wielkim wyzwaniem naszych czasów". "Obyśmy, zarówno wierzący, jak i niewierzący, dawali świadectwo naszej przynależności do jednej ludzkiej rodziny, fratelli tutti, braci i sióstr" - zakończył.

"Publikacja dokumentu".

Kilka minut później delegat ds. relacji międzywyznaniowych arcybiskupstwa Madrytu, Aitor de la Morena, reprezentujący arcybiskupa, kardynała José Cobo, przypomniał jeden z końcowych punktów tekstu z Abu Zabi, w którym "Al-Azhar i Kościół katolicki proszą, aby ten Dokument był przedmiotem badań i refleksji we wszystkich szkołach, uniwersytetach i instytutach kształcenia i szkolenia, aby pomóc w tworzeniu nowych pokoleń, które przynoszą dobro i pokój oraz bronią wszędzie praw uciśnionych i ostatnich".

De la Morena odniósł się do zaangażowanie edukacyjneUjawnił, że podczas niedawnego spotkania z seminarzystami w Madrycie stwierdził, że "żaden z seminarzystów, z którymi rozmawiałem, nie przeczytał Dokumentu, a niektórzy nawet nie wiedzieli o jego istnieniu. Zastanawiam się również: ilu nauczycieli religii katolickiej powiedziało swoim uczniom o tym dokumencie lub o jego treści i znaczeniu".

Pytanie brzmi, czy robimy wystarczająco dużo. Jego zdaniem "nie, nie robimy". Z okazji tych pięciu lat, "w Kościele katolickim, w Arcybiskupstwo MadrytuZ pewnością musimy zrobić znacznie więcej, aby ten dokument stał się znany". Jesteśmy zaangażowani w promowanie braterstwa i pokoju, ale "bardzo cennym środkiem" może być ten Dokument, i tak właśnie postrzegali go seminarzyści, kiedy im go przedstawiłem, powiedział Aitor de la Morena. "Wszyscy możemy zrobić o wiele więcej, aby Dokument stał się znany". 

Pokój jest możliwy", "si vis pacem, para verbum", "si vis pacem, para verbum".

Ojciec Ángel, prezes organizacji pozarządowej Mensajeros de la Paz, prelegent wydarzenia, rozpoczął optymistyczne przesłanie, mówiąc, że "pokój jest możliwy" i że "można to naprawić". Przypomniał również scenę, w której papież Franciszek klęka przed afrykańskimi przywódcami politycznymi, prosząc ich o pracę na rzecz pokoju, ponieważ "wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, dziećmi Bożymi". 

Ze swojej strony Federico Mayor Zaragoza, były dyrektor generalny UNESCO i były minister, który otrzymał nagrodę za swoją pracę w obronie pokoju, odniósł się do faktu, że "każda istota ludzka jest rozwiązaniem, ponieważ jest zdolna do tworzenia, bycia aktorem" i zaproponował w swoich słowach przekształcenie dobrze znanej frazy "Si vis pacem, para bellum" w "si vis pacem, para verbum", czyli "jeśli chcesz pokoju, przygotuj słowo".

W wydarzeniu wzięli również udział przedstawiciele parlamentu, tacy jak Carlos Rojas (Kongres) i María Jesus Bonilla (Senat), Enrique Millo (Junta de Andalucía) oraz inni prelegenci, tacy jak Lorena García de Izarra (Fundación Tres Culturas del Mediterráneo) i Said Benabdennour, prezes Abraham Forum for Interreligious and Intercultural Dialogue w Hiszpanii.

Codzienny kompas

W ciągu ostatnich kilku dni w Abu Zabi seria konferencji, działań i uroczystości upamiętniających piątą rocznicę Dokumentu o braterstwie ludzi. Prefekt Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego, kardynał Michelangelo 

Ayuso Guixot odniósł się w różnych punktach do roli religii w promowaniu i budowaniu pokoju i powtórzył swoje słowa z 31 stycznia. "Dokument o ludzkim braterstwie stanowi nie tylko mapę na przyszłość, ale także kompas w codziennym zaangażowaniu ludzi różnych religii i dobrej woli we wspólną pracę na rzecz każdej kobiety i każdego mężczyzny".

AutorFrancisco Otamendi

Więcej
Watykan

Światowy Tydzień Przeciwko Handlowi Ludźmi kończy się w Rzymie

8 lutego kończy się tydzień modlitw przeciwko handlowi ludźmi, ustanowiony przez papieża Franciszka w 2015 r. w święto św. Bakhity, sudańskiej zakonnicy, która padła ofiarą niewolnictwa.

Hernan Sergio Mora-8 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Od 2 do 8 lutego na całym świecie trwał tydzień mobilizacji i modlitwy przeciwko handlowi ludźmi. Wydarzenie to zostało ustanowione 8 lutego 2015 r. przez papieża Franciszka w święto świętej Bakhity, sudańskiej zakonnicy, która była ofiarą handlu ludźmi i uniwersalnym symbolem zaangażowania Kościoła w walkę z tą plagą.

"Spacer po godność

Z hasłem "Spacer po godność. Słuchać. Marzyć. Działać", 10. Światowy Dzień Modlitwy i Refleksji przeciwko Handlowi Ludźmi zgromadził w Rzymie 50 młodych ludzi ze wszystkich kontynentów.

Wśród inicjatyw, które rozpoczęły się w Rzymie 2 lutego, uczestnicy wzięli udział w modlitwie Anioł Pański na Placu Świętego Piotra w niedzielę 4 lutego. Ponadto, we wtorek 6 lutego odbył się flash-mob przeciwko handlowi ludźmi na placu Santa Maria in Trastevere, który zakończył się ekumenicznym czuwaniem w kościele o tej samej nazwie.

Wczoraj, w środę 7, uczestnicy wzięli udział w audiencji u papieża Franciszka, a dziś tydzień zakończy się pielgrzymką. Podobnie jak w ostatnich latach, spodziewane jest przesłanie papieża Franciszka na temat handlu ludźmi.

"Ta inicjatywa zrodziła się z serca papieża".

Omnes miał okazję porozmawiać z księdzem prałatem Marco Gnavi, proboszczem kościoła Santa Maria in Trastevere, Wspólnoty Sant'Egidio i przewodniczącym Biura i Diecezjalnej Komisji ds. Ekumenizmu, który wskazał, że ta inicjatywa "narodziła się przede wszystkim w sercu papieża", ponieważ "jest on zaniepokojony tym tematem w sposób ewangeliczny". "Starajmy się być - razem z nim - powtarzaczami jego głosu, tej rewolucji czułości, która mierzy się także ze złem", dodał Gnavi.

Ponadto proboszcz parafii wyjaśnia, że inicjatywa ta "znalazła silne wsparcie i synergię w Dykasterii ds. Międzynarodowa sieć Talitha Kum i w wielu innych stowarzyszeniach", a także, że "przede wszystkim łączy wielką nadzieję na wyzwolenie, ponieważ kiedy mówimy w szczególności o handlu kobietami, upokarza on i rani je, czasami w sposób nieusuwalny, ale także poniża człowieczeństwo, którego są nosicielkami".

"Handel ludźmi występuje we wszystkich kontekstach".

Monsignor Gnavi podkreślił, że "często trzeba je ratować bardzo dyskretnie, ponieważ struktury zła są potężne i agresywne" oraz że "handel ludźmi odbywa się we wszystkich kontekstach", nie zapominając, że wiele z tych "upokorzonych kobiet przybywa do Włoch pod szantażem" lub że "z bólem odkrywają, że zostały schwytane przez plany zła".

Proboszcz parafii Santa Maria in Trastevere podkreślił inne podobne zjawiska: na przykład "praca dzieci, więzienia, w których nieletni, najsłabsi, są porzucani. Co więcej, istnieją regiony świata, w których są one umieszczane w więzieniach razem z dorosłymi, a potem nikt nie pamięta o ich istnieniu, ponieważ nie mają nawet prawa do rejestru cywilnego, są niczym dla świata".

"Dzisiaj", przyznaje Don Marco, "istnieje większa świadomość godności kobiet, ale jednocześnie świat staje się bardziej brutalny niż wczoraj. Ponieważ każdy konflikt - nawet trzecia wojna światowa w kawałkach - niesie ze sobą nieprzyzwoitości i potworności. I nie wolno nam opuszczać gardy, ponieważ w czasach konfliktu wszystko staje się zgodne z prawem".

Don Marco podsumował, wskazując, że Talitha Kum, Dykasteria i wszystkie stowarzyszenia, które się zebrały, pomyślały o spotkaniu, podróży, pielgrzymce, która sama w sobie nie kończy się w ciągu tygodnia.

Podmioty współpracujące

Dzień ten, wspierany przez Fundusz Solidarności Globalnej (GSF), jest koordynowany przez Talitha Kum, międzynarodową sieć przeciwdziałania handlowi ludźmi zrzeszającą ponad 6000 sióstr zakonnych, przyjaciół i partnerów, a promowany przez Międzynarodową Unię Przełożonych Generalnych (UISG) i Unię Przełożonych Generalnych (USG).

W inicjatywę zaangażowane są: Dykasteria ds. Służby na rzecz Integralnego Rozwoju Człowieka, Dykasteria ds. Komunikacji, Dykasteria ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Papieska Światowa Sieć Modlitwy, Caritas Internationalis, CoatNet, Ruch Focolare, Jezuicka Służba Uchodźcom, Międzynarodowa Unia Katolickich Stowarzyszeń Kobiet (WUCWO), Grupa Robocza JPIC Przeciwko Handlowi Ludźmi (UISG/UISG), The Clever Initiative, Stowarzyszenie Wspólnoty Papieża Jana XXIII, Międzynarodowa Federacja Akcji Katolickiej, Włoskie Katolickie Stowarzyszenie Przewodników i Skautów (Agesci), Grupa Santa Marta i wiele innych organizacji na całym świecie.

AutorHernan Sergio Mora

Świat

Monsignor Espinoza MateusChcemy odnowić życie eucharystyczne w Ekwadorze": "Chcemy odnowić życie eucharystyczne w Ekwadorze".

Z okazji zbliżającego się Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, który odbędzie się we wrześniu tego roku w Quito, przeprowadziliśmy wywiad z księdzem prałatem Alfredo José Espinoza Mateus. Urodzony w Guayaquil, został wyświęcony na kapłana w 1988 roku, a obecnie jest arcybiskupem Quito i prymasem Ekwadoru.

Juan Carlos Vasconez-8 lipca 2024 r.-Czas czytania: 7 minuty

Rok 2024 ma szczególny wydźwięk dla ekwadorskich katolików: Quito będzie gospodarzem Światowych Dni Młodzieży w 2024 roku. 53 Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. Z tej okazji Omnes przeprowadził wywiad z prymasem Ekwadoru, kraju, który został wybrany na gospodarza ze względu na 150. rocznicę poświęcenia Ekwadoru Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, co uczyniło go pierwszym krajem, który dokonał tego poświęcenia.

Dlaczego papież wybrał Quito na miejsce konferencji? Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny (CIS)?

-Biskupi Ekwadoru, podczas zgromadzenia plenarnego w 2014 roku, ratyfikowali prośbę złożoną kilka lat wcześniej, aby poprosić o zorganizowanie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w 2024 roku z okazji obchodów 150. rocznicy poświęcenia Ekwadoru Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Ekwador był pierwszym krajem na świecie, który poświęcił się Sercu Jezusowemu. Ojciec Święty wziął pod uwagę tę szczególną uroczystość i dał temu wyraz 20 marca 2021 r., kiedy poinformował cały świat, że Ekwador, a w szczególności Quito, będzie miejscem 53. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego.

Co więcej, Ojciec Święty mógł jasno wyrazić swoje pragnienie związane z tym wielkim wydarzeniem Kościoła: "Podczas tego kościelnego spotkania ukaże się owocność Eucharystii dla ewangelizacji i odnowy wiary na kontynencie latynoamerykańskim". Należy pamiętać, że po dwudziestu latach Ameryka Łacińska ponownie gości 48. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Guadalajarze. Jak mówimy, Kongres po raz kolejny ma "latynoamerykańską twarz".

Jakich korzyści spodziewasz się w swojej diecezji w wyniku wyznaczenia jej na siedzibę REC? W jaki konkretny sposób ta decyzja powinna mieć pozytywny wpływ?

-Wielką korzyścią jest niewątpliwie korzyść duszpasterska. Wierzę, jak powiedział mi w Budapeszcie kardynał z Quebecu, Jego Eminencja Gérald Lacroix, że wielkim bogactwem, jakie pozostawia po sobie kongres, jest ścieżka przygotowań w archidiecezji. Intensywnie nad tym pracujemy, nie tylko w Quito, ale w całym kraju. Chcemy odnowić życie eucharystyczne w naszym kraju. Chcemy także, można powiedzieć, naprawić błędy, które pojawiają się w celebracjach eucharystycznych, staramy się pogłębić wielką miłość do Eucharystii i odnowić jako kraj i jako rodzina ekwadorska naszą konsekrację Najświętszemu Sercu Jezusa.

Jak udało ci się skoordynować przygotowania w Quito i jakich rad udzieliłbyś innym krajom stojącym przed podobnymi wyzwaniami?

-Kwestia organizacyjna jest złożona, nie jest to łatwe zadanie. Najpierw odniosę się do aspektów ściśle operacyjnych, a następnie przejdę do szczegółów duszpasterskich.

Od pierwszej chwili, gdy dowiedzieliśmy się o wyznaczeniu Quito na miejsce Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, zaczęliśmy tworzyć różne komisje, przystąpiłem do mianowania sekretarza generalnego kongresu w osobie Juana Carlosa Garzóna, kapłana archidiecezji Quito, komunikowaliśmy się z Międzynarodowym Papieskim Komitetem Eucharystycznym i tutaj muszę być niezmiernie wdzięczny za wsparcie i wspólną pracę z Corrado Maggioni i Vittore Boccardi, z którymi odbyliśmy spotkania zarówno w Rzymie, jak iw Quito. Chciałbym również podkreślić, że współpracowaliśmy z Konferencją Episkopatu Ekwadoru. Zdaję sobie sprawę, że Quito jest miejscem kongresu, ale jestem przekonany, że to Kościół Ekwadoru jest za niego odpowiedzialny. Odbyliśmy spotkania zarówno z najwyższymi władzami kraju i miasta, jak i z różnymi instytucjami publicznymi, aby wspólnie pracować nad sukcesem kongresu.

Od strony duszpasterskiej mógłbym wskazać wiele aspektów. Wyprodukowano tryptyki i dyptyki, aby przekazać, czym jest Kongres Eucharystyczny. Wydano kilka dotacji, wśród których mogę wymienić katechezy Jak żyć Eucharystią, których sprzedano już sto tysięcy egzemplarzy, oraz Eucharystia, serce Kościoła. Obie broszury zawierają katechezy eucharystyczne papieża Franciszka; to, co zostało zrobione, to dać im metodologię do refleksji. W Quito, w tym roku w ramach katechezy inicjacji chrześcijańskiej, pracujemy nad pierwszą książeczką katechezy eucharystycznej.

Interesującą pracą było opracowanie broszury z dziewięcioma celebracjami adoracji eucharystycznej, przeznaczonej specjalnie dla młodych ludzi, którą zatytułowaliśmy Twarzą w twarz.

Istnieje Dokument Podstawowy Kongresu, którego tematem przewodnim jest Braterstwo dla uzdrowienia świata. Droga do Dokumentu Podstawowego była długa, powołano Komisję Teologiczną, która ciężko pracowała. Praca została wysłana do Rzymu, wprowadzono poprawki, zmieniono strukturę. Krótko mówiąc, była to cała praca, mógłbym powiedzieć "rękodzieło", aby dotrzeć do Dokumentu, który ma "latynoamerykański akcent" i stara się być wkładem w Kościół powszechny. Opublikowano dwie broszury, jedną z pełnym tekstem Dokumentu, a drugą z samym Dokumentem, a także celebracją adoracji eucharystycznej i dziewięcioma przewodnikami pomagającymi zrozumieć tekst. Ten proces zapoznawania się z Dokumentem Podstawowym będzie drogą naprzód do roku 2024.

Inne elementy, które pomogły to: logo kongresu, modlitwa kongresowa, już przetłumaczona na kilka języków, w tym Shuar i Quichua. Chciałbym też podkreślić konkurs na hymn. Hymn jest obecnie śpiewany praktycznie we wszystkich dwustu parafiach archidiecezji.

Nie mogę nie wspomnieć o pracy, jaką wykonujemy z Krajową Komisją IEC 2024. Komisja ta składa się z delegatów z dwudziestu sześciu jurysdykcji kościelnych kraju i przewodniczy jej biskup Maximiliano Ordóñez, biskup pomocniczy Quito. Maximiliano Ordóñez, biskup pomocniczy Quito. Wraz z nimi rozpowszechniliśmy kongres i są oni odpowiedzialni za powielanie całej pracy, a także podejmowanie różnych inicjatyw duszpasterskich w swoich jurysdykcjach.

Wreszcie, symbol kongresu, duża księga Ewangelii, pomaga nam ewangelizować. To Słowo Boże wzywa nas do spotkania, gromadzi nas wokół stołu eucharystycznego i zaprasza do budowania braterstwa. Symbol ten jest już obecny w jurysdykcjach kościelnych Ekwadoru.

Kto jest główną siłą napędową w twojej diecezji i jakie są najskuteczniejsze narzędzia, których używasz, aby zapewnić, że przekaz dotrze do wszystkich?

-To jest wspólna misja. Nie mówię, że jest to praca, idę dalej, mówię o misji, ponieważ prowadzimy wielką misję ewangelizacyjną wokół Kongresu Eucharystycznego, który angażuje przede wszystkim biskupów. W przypadku Quito, trzech biskupów pomocniczych i mnie jako arcybiskupa. Obejmuje ona również kapłanów, zakonników i zakonnice, katechistów, którym powierzyliśmy odpowiedzialność bycia "misjonarzami eucharystycznymi", a także ruchy świeckich, które podjęły się tego zadania z wielkim entuzjazmem.

Mogę wyróżnić kilka inicjatyw w jurysdykcjach. W Quito ogłoszono "Rok Eucharystyczny", który jest otwarty na wiele inicjatyw duszpasterskich, które są w toku. W archidiecezji Guayaquil arcybiskup Luis Cabrera właśnie otworzył "Rok Najświętszego Serca Pana Jezusa", ponieważ nie możemy zapominać o głównym celu kongresu, chociaż wszystko koncentruje się na Eucharystii.

W archidiecezji Cuenca Marcos Pérez Caicedo zaplanował zorganizowanie w maju sympozjum zatytułowanego "Maryja i Eucharystia". Cuenca to miasto o wyjątkowym maryjnym zabarwieniu. Pojawiają się nowe inicjatywy, ale pytasz mnie, jak osiągnąć "jednolitość". Odpowiem raczej, że szukamy "jedności", szanując kreatywność duszpasterską w jurysdykcjach kościelnych, w parafiach, ruchach i innych członkach. Istnieje koordynacja ze strony Sekretariatu Generalnego i Komitetu Lokalnego IEC 2024. Komisja Krajowa IEC 2024 pracuje nad osiągnięciem tej jedności, wydawane są wytyczne, opracowywane są materiały i tak, nie mogę temu zaprzeczyć, korygowane są błędy.

Jaka była rola świeckich w organizacji?

-To wspólna praca. Wszyscy jesteśmy zaangażowani, jak powiedziałem wcześniej: biskupi, księża, zakonnicy i świeccy. Zarówno w komitecie lokalnym, jak i w komisjach kongresowych, świeccy odgrywają wiodącą rolę. Można powiedzieć, że "tkamy" sieć pracy i robimy to z wielką odpowiedzialnością, z głębokim poczuciem Kościoła i z wizją duszpasterską.

Jakie osiągnięcia lub owoce można podkreślić do tej pory w archidiecezji w wyniku wyznaczenia jej na siedzibę REC?

-Ośmielę się powiedzieć, że głównym owocem w tej chwili jest to, że Kongres Eucharystyczny jest już przeżywany w naszej archidiecezji. Mówimy to już od roku, kongres w Quito nie odbędzie się w 2024 roku, kongres dla naszej archidiecezji jest "już", musimy nim żyć, a przygotowanie do niego pomaga nam żyć, celebrować, śpiewać, modlić się i pogłębiać Eucharystię w sercu każdego wiernego i każdej parafii.

Jakie argumenty uważasz za najbardziej przekonujące, aby zachęcić ludzi do podróży do Quito i udziału w tym wydarzeniu?

Papież Franciszek, podczas prywatnej audiencji z Radą Prezydialną Konferencji Episkopatu Ekwadoru, której jestem wiceprzewodniczącym, powiedział mi, że pragnie "surowego, ale owocnego" Kongresu Eucharystycznego. Opierając się na tych słowach, mogę powiedzieć, że głównym argumentem jest to, że chcemy przeżyć "owocny" Kongres, który pomoże nam zastanowić się, celebrować i pogłębić w naszym życiu jako chrześcijan, centralne miejsce Eucharystii i podjąć zobowiązanie "braterstwa do uzdrowienia świata".

Każdy Kongres Eucharystyczny ma swoją strukturę lub dynamikę. W sympozjum chcemy zaproponować bardziej realną i duszpasterską wizję, chcemy rozpocząć od refleksji nad braterstwem z siedmiu różnych punktów widzenia: polityki, świata tubylczego, ekonomii, filozofii, edukacji i innych.

Muszę podkreślić, że od samego początku nie chcieliśmy i nie będzie to kongres "sklerykalizowany". I, jak powiedział nam kardynał Mario Grech, "Kongres Eucharystyczny jest czuwaniem Synodu". Pamiętajmy, że odbędzie się on mniej więcej miesiąc przed instalacją drugiej sesji Synodu Synodalności. Dlatego chcemy, aby katechezy w ciągu pięciu dni wygłosili przedstawiciele Ludu Bożego: siostra zakonna, osoba świecka, kapłan, kardynał i biskup, którzy mają związek z rzeczywistością Amazonii. Poszukujemy również osób świeckich, zakonników i zakonnic, kapłanów, rdzennych mieszkańców, do różnych świadectw, które zostaną wygłoszone podczas Kongresu.

Jakich wrażeń mogą spodziewać się uczestnicy tego wyjątkowego wydarzenia w nowej siedzibie IEC?

-Powiedziałbym, że możecie spodziewać się wspaniałego powitania, atmosfery radości, bogactwa doświadczenia ludzi, którzy kochają Boga, którzy żyją Eucharystią i manifestują swoją wiarę, którzy proszą o błogosławieństwo, charakterystyczny znak naszego ludu. Możecie spodziewać się różnorodności kulturowej i wyjątkowego folkloru, a także czegoś, czego nie ma nikt inny, Quito jest "Środkiem Świata", kongres odbywa się na zerowej szerokości geograficznej świata i stąd, dla całego świata, chcemy otworzyć nasze ręce i nasze serca. Czekamy na Ciebie!

Ekologia integralna

Martin FoleyCzytaj więcej : "Około 50 milionów ludzi jest dziś zniewolonych".

Rozmawialiśmy z Martinem Foleyem, dyrektorem generalnym Arise Foundation, organizacji, która od 2015 roku walczy o wyeliminowanie nowych form niewolnictwa na całym świecie.

Maria José Atienza-8 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

Martin Foley jest dyrektorem generalnym w Fundacja Arise, organizacja charytatywna założona w 2015 roku przez Johna Studzińskiego i Luke'a de Pulforda. Od tego czasu Arise walczy o wyeliminowanie nowych form niewolnictwa, które wciąż istnieją na naszej planecie.

Z wizją skoncentrowaną na promowaniu ludzkiej godności i przekonaniem, że nie można odwrócić się od ludzkiego cierpienia, Arise działa poprzez współpracę lokalnych i międzynarodowych sieci, aby położyć kres handlowi ludźmi, handlowi organami, wykorzystywaniu seksualnemu i innym nowym formom niewolnictwa.

Martin Foley i Theresa May, była premier Wielkiej Brytanii na konferencji

Chociaż Arise nie należy do żadnego wyznania religijnego, definiuje się jako przyjazny dla wiaryCzyni to, zwracając uwagę na "moc wiary do wprowadzania trwałych zmian" i wiele projektów realizowanych w tej dziedzinie przez osoby konsekrowane i konsekrowane na całym świecie.

Foley, absolwent prawa na Uniwersytecie w Manchesterze, od wielu lat związany jest z trzecim sektorem. Po okresie pracy w Życiebrytyjskiej organizacji charytatywnej wspierającej osoby zmagające się ze skomplikowanymi ciążami i poronieniami, Martin został brytyjskim dyrektorem wykonawczym międzynarodowej organizacji Stella Marisktórego został europejskim koordynatorem. Obecnie kieruje Arise

Według Arise, obecnie jest więcej niewolników niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Dlaczego nie mówi się o tym tak, jak powinno?

-Dla zbyt wielu ludzi niewolnictwo jest postrzegane jako "przeszłość", przestępstwo zniesione setki lat temu. Jednak straszna rzeczywistość jest taka, że około 50 milionów ludzi jest dziś zniewolonych.

Zbyt często niewolnictwo jest ukrytym przestępstwem, wykorzystującym bezbronne osoby, w tym migrantów, i odbywającym się za zamkniętymi drzwiami w fabrykach, domach publicznych, a nawet prywatnych domach. Brak świadomości przyczynia się do tego, że o niewolnictwie nie mówi się tak, jak powinno.

Innym czynnikiem jest obojętność na wszystkich poziomach społeczeństwa, od rządów po jednostki. Niewolnictwo jest wplecione w wiele łańcuchów dostaw, ale zbyt często rządy nie chcą stawić czoła temu przestępstwu, a my, jako jednostki, przedkładamy nasze pragnienie szybkiej mody, taniej żywności i satysfakcji seksualnej nad prawa człowieka wyzyskiwanych ludzi.

Przypadek dzieci jest rażący: przymusowe małżeństwa, niewolnictwo pracy i handel seksualny - co dzieje się w prawie wielu krajów, że ta rzeczywistość jest nadal obecna w tak wielu obszarach?

-Prawo nie jest egzekwowane. Pozwala to przestępcom uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny. W porównaniu do walki z innymi przestępstwami, takimi jak handel narkotykami, oczywiste jest, że walka z niewolnictwem i handlem ludźmi jest chronicznie niedofinansowana.

Arise pracuje w szczególności nad podstawowymi przyczynami tych sytuacji. Jakie są przyczyny nowych form niewolnictwa? Czy naprawdę można im zaradzić?

-Ubóstwo, brak edukacji i świadomości są podstawowymi przyczynami niewolnictwa, które zwiększają podatność ludzi na działania handlarzy ludźmi. Nie możemy jednak zapominać, że handel ludźmi jest przestępstwem, w którym przestępcy świadomie decydują się na wykorzystywanie swoich bliźnich.

Wierzymy, że możliwe jest zajęcie się przyczynami, poprzez lokalnie kierowane podejście, w połączeniu z energicznym ściganiem tych, którzy popełniają przestępstwa. Osoby i organizacje zakorzenione w społecznościach są w stanie zapewnić znaczące wsparcie tym, którzy cierpią, oraz zidentyfikować i zająć się przyczynami systemowymi, które narażają ludzi w ich społecznościach na ryzyko.

W jaki sposób praca grup pierwszej linii i sieci wsparcia przeciwko niewolnictwu w Arise wzajemnie się uzupełnia? Jak rozwijają projekty w różnych krajach?

-Grupy i sieci pierwszej linii mają kluczowe znaczenie dla pracy Arise. Katolickie zakonnice, osadzone w społecznościach, którym służą, należą do kluczowych grup pierwszej linii, które Arise wspiera. Głęboka troska i zaufanie są niezbędne, aby nastąpiła prawdziwa zmiana. Te cechy obfitują w katolickie zakonnice. Arise ma zaszczyt wspierać je w walce z niewolnictwem.

Poprzez proces słuchania, dialogu i towarzyszenia grupom pierwszej linii pracującym w społecznościach, w których ludzie są narażeni na wykorzystywanie. Wszystko, co robimy, opiera się na naszych wartościach poszanowania ludzkiej godności, pokory i zaufania. Poprzez proces towarzyszenia staramy się określić, jakie są lokalne potrzeby i jak możemy najskuteczniej na nie odpowiedzieć.

Czy uważasz, że możliwe jest osiągnięcie świata bez tych nowych form niewolnictwa?

-Naszą wizją jest świat bez niewolnictwa i handlu ludźmi, w którym godność wszystkich ludzi jest szanowana. Wszyscy możemy przyczynić się do realizacji tej wizji, będąc świadomymi dzisiejszej rzeczywistości niewolnictwa, będąc odpowiedzialnymi konsumentami i wspierając misję Arise polegającą na wzmacnianiu siły, trwałości i bezpośredniego wpływu grup działających na pierwszej linii frontu w celu zapobiegania niewolnictwu i handlowi ludźmi.

Ekologia integralna

Indywidualny wybór stał się ważniejszy od życia

Obecnie w większości krajów europejskich aborcja została znormalizowana. Coraz częściej debatuje się jedynie nad legalnym czasem jej trwania: od 10 do 14 tygodni, od 14 do 16 tygodni... a nawet z powodów psychologicznych, społecznych lub ekonomicznych.

Emilie Vas-8 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

Przedstawienie projektu ustawy w dniu 7 października 2022 r. przez Mathilde Panot może być okazją do wznowienia debaty na temat ważności "prawa" do aborcji, ponieważ jego włączenie do francuskiej konstytucji w dniu 29 października 2023 r. przez Emmanuela Macrona przekształca je w prawo podstawowe. Emmanuel Macron, przekonany europeista i postępowiec, podąża za głównym nurtem myślenia w większości kwestii "społecznych" i zawsze opowiadał się za rozwojem praw jednostki.

Prawo, od średniowiecznego łacińskiego "directum", oznaczającego "to, co sprawiedliwe", musi regulować stosunki międzyludzkie i opierać się na obronie jednostki i sprawiedliwości. Jeśli jest fundamentalne, od łacińskiego "fundamentalis", oznaczającego "podstawę", prawo służy jako fundament systemu, instytucji. Prawo podstawowe musi zatem odpowiadać "niezbywalnym i świętym" prawom, o których mowa w pierwszym artykule preambuły do francuskiej konstytucji z 27 października 1946 r., tj. wszystkim prawom, które każda jednostka posiada na mocy faktu, że należy do ludzkości, a nie do społeczeństwa, w którym żyje. Prawo naturalne, nieodłączne od ludzkości, powszechne i niezmienne, obejmuje w szczególności prawo do życia i zdrowia.

Aborcja, poprzez jej włączenie do francuskiej konstytucji, staje się podstawową normą, prawem, które odpowiada na moralną potrzebę sprawiedliwości, stanowiącą podstawę struktury społeczeństwa.

Sprzeczność praw

Istnieje jednak sprzeczność między aborcją, aktem odebrania życia jednej istocie ludzkiej dla innej istoty ludzkiej, czyli moralnym zakazem zabijania, bo aborcja jest zabijaniem, a naturalnym i niezbywalnym prawem człowieka do życia. Dlaczego więc we Francji nie ma debaty, a sprzeciw Polski wobec tego "prawa" jest uważany za wsteczny i średniowieczny?

Od lat 70. aborcja jest postrzegana jako symbol "walki o emancypację kobiet", co oznacza prawo do autonomii reprodukcyjnej i wolnej seksualności. Prawo to jest zasadniczo indywidualistyczne; dzięki "suwerenności swojego ciała" kobieta jest jedyną osobą, która może decydować.

Intencją otwarcie opisaną w tej ustawie jest "ochrona i zagwarantowanie podstawowego prawa do dobrowolnego przerwania ciąży", wywodzącego się "z ogólnej zasady wolności określonej w art. 2 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1789 r. [...] do przerwania ciąży". Jak zauważyła Françoise Laurant, przewodnicząca Komisji Zdrowia, Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych HCEfh, w gazecie Le Monde z dnia 7 listopada 2013 r., kwestionowanie aborcji oznacza "wywołanie dyskursu, który sprawia, że kobiety czują się winne [...] co może być doświadczane jako upokorzenie".....

Jednak "moje ciało, mój wybór" jest nieuczciwym założeniem, ponieważ płód nie jest częścią ciała kobiety, ale jest w nim tymczasowo umieszczony. Biologiczna rzeczywistość ciąży obejmuje dwa ciała, dwa odrębne i unikalne DNA żyjące w symbiozie przez określony czas.

Dehumanizacja płodu

Dyskurs feministyczny przez długi czas odczłowieczał płód, określając go jako zwykły "zlepek komórek", być może w celu złagodzenia poczucia winy kobiet, które poddają się aborcji... I ta dehumanizacja stała się normalna. Amnesty International uważa aborcję za "podstawową opiekę zdrowotną dla milionów kobiet i dziewcząt", która polega na "usunięciu zawartości macicy".

Dobrze jest przeanalizować tę treść i zobaczyć, że płód jest biologicznie istotą ludzką, ponieważ ma wszystkie specyficzne i naturalne cechy Homo sapiens. W 16 tygodniu braku miesiączki, czasie trwania ciąży od ostatniej miesiączki i legalnym okresie aborcji, płód ma te same narządy, co reszta naszego gatunku, serce, które bije z prędkością 140 uderzeń na minutę, głowę, która się obraca, zwinne małe rączki, które chwytają, ciągną, pchają, bawią się...

Płód posiada wszystkie charakterystyczne dla wieku cechy gatunku ludzkiego, a bycie w wieku poniżej 18 lat można zdefiniować, zgodnie z kryteriami Konwencji UNESCO o prawach dziecka z 1989 r., jako dziecko... które nie ma żadnych praw, chyba że matka zdecyduje inaczej.

Zgodnie z artykułem 6 Konwencji UNESCO z 1989 r. "Państwa-Strony uznają, że każde dziecko ma nieodłączne prawo do życia". Prawo do aborcji jest sprzeczne z prawem do życia, które musi być nadrzędne wobec wszystkich innych, ponieważ bez życia nie ma wolności ani człowieczeństwa.

Termin aborcja, pochodzący od łacińskiego "abortare", oznacza "umrzeć po urodzeniu", ale także to, co nie mogło osiągnąć pełnego rozwoju. Aborcja usuwa "to, co rośnie w ciele", embrion lub płód, "noworodka". Aborcja nie może być "opieką zdrowotną", ponieważ jej celem nie jest leczenie, ale spowodowanie śmierci, i to tylko po to, aby spełnić wolę i pragnienie kobiety, w rzeczywistości wykluczając mężczyzn i przyszłych ojców z tej debaty.

Jeśli Francja, podobnie jak wiele innych państw europejskich, broni naturalnego i świętego prawa do życia dzieci, jak może przekształcić aborcję w prawo konstytucyjne?

Normalizacja aborcji

Obecnie w większości krajów europejskich aborcja została znormalizowana. Coraz częściej debatuje się jedynie nad legalnym czasem jej trwania: od 10 do 14 tygodni, od 14 do 16 tygodni... a nawet z powodów psychologicznych, społecznych lub ekonomicznych.

26 listopada 1974 r., w swoim przemówieniu przed Zgromadzeniem Narodowym, Simone Veil ogłosiła, że "aborcja musi pozostać wyjątkiem, ostatnią deską ratunku w sytuacjach bez wyjścia". Była przekonana, że "żadna kobieta nie ucieka się do aborcji z radością w sercu", a dopuszczenie "możliwości przerwania ciąży oznacza kontrolowanie jej i, na ile to możliwe, zniechęcanie kobiety".

Dlaczego w 2024 r. postępowe społeczeństwa ignorują te przekonania i zamieniają akt zabijania człowieka w indywidualną wolność i prawo? Nie wolno nam ignorować wygórowanych kosztów ludzkich tego prawa, z 44 milionami aborcji na całym świecie w 2022 r., w tym 227 300 we Francji, 90 189 w Hiszpanii i 63 653 we Włoszech. W tym okresie, gdy spadek demograficzny w Europie i na świecie zaczyna być niepokojący, nadszedł czas, aby otworzyć oczy, debatować, a przede wszystkim, jako chrześcijanie, dawać świadectwo Prawdzie.

AutorEmilie Vas

Więcej
Watykan

Papieska zachęta do walki ze smutkiem za pomocą Jezusa i naszej świętości

Bez względu na to, jak pełne jest życie sprzeczności, pokonanych pragnień, niespełnionych marzeń, utraconych przyjaźni, możemy zwalczyć smutek, "przebiegłego demona", myślą o zmartwychwstaniu Jezusa i świętością, powiedział dziś rano papież Franciszek. W swojej medytacji nawiązał do Bernanosa i Leo Bloya.

Francisco Otamendi-7 lipca 2024 r.-Czas czytania: 3 minuty

Podczas sesji katechetycznej Publiczność w najbliższą środę, która od początku roku jest poświęcona "wady i cnotyPapież zastanawiał się nad smutkiem, "przebiegłym demonem, którego ojcowie pustyni opisywali jako robaka serca, który niszczy i pustoszy tych, którzy go noszą". wcześniej

Franciszek zdefiniował smutek jako "przygnębienie duszy, ciągłe cierpienie, które uniemożliwia ludziom doświadczanie radości z ich istnienia". W swojej medytacji wskazał, że Ojcowie dokonali ważnego rozróżnienia. 

"Rzeczywiście, istnieje smutek, który jest właściwy dla życia chrześcijańskiego i który, dzięki łasce Bożej, przekształca się w radość: oczywiście, nie należy go odrzucać i jest on częścią drogi nawrócenia". W tym duchu przytoczył przypowieść o synu marnotrawnym, który doświadczył "przyjaznego smutku", który prowadzi do zbawienia. 

"Ale jest też drugi rodzaj smutku, który wdziera się do duszy i powoduje, że popada ona w stan przygnębienia: to właśnie ten drugi rodzaj smutku należy zwalczać zdecydowanie i ze wszystkich sił, ponieważ pochodzi on od Złego". To rozróżnienie znajdujemy również u św. Pawła, który pisząc do Koryntian, mówi: "Ten smutek Boży rodzi skruchę, która prowadzi do zbawienia i nie należy go żałować; natomiast smutek świata rodzi śmierć" (2 Kor 7:10). 

Uczniowie z Emaus, rozczarowane serce

Tutaj możemy odnieść się do relacji uczniów z EmausPapież mówił dalej: "Ci dwaj uczniowie opuszczają Jerozolimę z rozczarowanym sercem i powierzają się nieznajomemu, który im towarzyszy. "Ci dwaj uczniowie opuszczają Jerozolimę z rozczarowanym sercem i powierzają się nieznajomemu, który w pewnym momencie im towarzyszy: "Mieliśmy nadzieję, że to On - to znaczy Jezus - wybawi Izraela" (Łk 24, 21). 

Dynamika smutku jest związana z doświadczeniem straty, mówi Papież. "W sercu człowieka rodzą się nadzieje, które czasem zostają rozwiane. Może to być pragnienie posiadania czegoś, czego nie można zdobyć; ale także coś ważnego, na przykład utrata uczucia. Kiedy tak się dzieje, ludzkie serce wpada w przepaść, a uczucia, których doświadcza, to zniechęcenie, osłabienie ducha, depresja, udręka". 

Przezwyciężanie smutku świętością

Aby zwalczyć smutek, papież wystosował kilka przesłań, które można podsumować w dwóch. Po pierwsze, smutek "można łatwo zwalczyć, strzegąc myśli o zmartwychwstaniu Chrystusa. Jakkolwiek życie może być pełne sprzeczności, pokonanych pragnień, niespełnionych marzeń, utraconych przyjaźni, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa możemy wierzyć, że wszyscy zostaną zbawieni".

"Wiara wyrzuca strach, a zmartwychwstanie Chrystusa usuwa smutek jak kamień z grobu. Każdy dzień chrześcijanina jest ćwiczeniem w zmartwychwstaniu". 

Drugą bronią jest świętość. "Georges Bernanos, w swojej słynnej powieści "Pamiętnik wiejskiego księdza", sprawia, że proboszcz z Torcy mówi: "Kościół ma radość, całą tę radość, która jest zarezerwowana dla tego smutnego świata. To, co zrobili przeciwko niemu, zrobili przeciwko radości". A inny francuski pisarz, Léon Bloy, pozostawił nam to cudowne zdanie: "Jest tylko jeden smutek, (...) ten, że nie jesteśmy świętymi!

W niedzielę, Matki Bożej z Lourdes, Dzień Chorego

"Niech Duch Zmartwychwstałego Jezusa pomoże nam przezwyciężyć smutek świętością" - modlił się papież, który zwracając się do pielgrzymów w różnych językach, nawiązał także do Maryi Panny. 

W szczególności, przed udzieleniem błogosławieństwa, Ojciec Święty przypomniał święto Matki Bożej z Lourdes w niedzielę 11 listopada, kiedy Kościół obchodzi Światowy Dzień Chorego. "Niech Matka Boża z Lourdes chroni was swoją macierzyńską czułością podczas waszej podróży", modlił się papież, zwracając się do pielgrzymów. pacjenci i do wszystkich wiernych.

Ponadto, jak zwykle we wszystkich swoich orędziach i przemówieniach, Franciszek modlił się za wszystkich, którzy cierpią z powodu wojen, o pokój na zamęczonej Ukrainie, za Palestynę, Izrael, Rohingjów i innych w tak wielu miejscach. "Módlmy się o pokój, potrzebujemy pokoju" - prosił pielgrzymów w Auli Pawła VI.

AutorFrancisco Otamendi

Kultura

Carmen ÁlvarezWojtyła napisał 'Jeremiasza', by wzmocnić wiarę".

27 marca to Światowy Dzień Teatru. Ożywiamy "Jeremiasza", dramat teatralny autorstwa Karola Wojtyły, orazKsiążka została napisana, gdy miał 19 lat, wiosną 1940 roku. Teolog Carmen Álvarez, profesor Uniwersytetu Kościelnego San Dámaso i znawczyni postaci św. Jana Pawła II, wyjaśnia Omnes dzieło młodego Wojtyły.

Francisco Otamendi-7 lipca 2024 r.-Czas czytania: 7 minuty

Napisany w wieku 19 lat, wiosną 1940 roku, "Jeremiasz" to dramat teatralny Karola Wojtyły, który pozostawał nieznany poza Polską. Teraz teolog Carmen Álvarez, profesor Uniwersytetu Kościelnego San Dámaso i znawczyni postaci świętego Jana Pawła II, wyjaśnia Omnes dzieło młodego Wojtyły.

Tuż po wybuchu II wojny światowej, pośród skrajnego bólu i cierpienia narodu polskiego, Niemcy i Rosja, wraz ze swoją okupacją, rozpoczęły ogromną kampanię "depolonizacja, której celem było wymazanie wszelkich śladów polskiej kultury, a zwłaszcza śladów jej chrześcijańskich korzeni. 

Był to najskuteczniejszy sposób na rozpuszczenie tożsamości narodowej i poczucia ojczyzny w Polakach, aby łatwiej nimi manipulować, powiedziała Carmen Álvarez, redaktorka książki "Jeremiah", która po raz pierwszy została przetłumaczona z polskiego oryginału na język hiszpański. Jest to dwujęzyczne wydanie Didaskalospoprzedzone obszernym studium wprowadzającym autorstwa teologa z Święty Damasław i akademickim.

"Wojtyła pisze "Jeremiasza", aby pocieszyć swój lud, dodać mu nadziei i umocnić jego wiarę w Boga, ale także po to, aby zastanowić się nad tym mrocznym momentem historycznym z perspektywy chrześcijańskiej wizji historii i zadać sobie pytanie o przyczyny upadku narodu" - dodaje Carmen Álvarez, która prezentuje dzieło w różnych hiszpańskich diecezjach. Ostatnia z nich, Sewilla.

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku prorok Jeremiaszktóry zapowiedział zniszczenie Izraela, jeśli ludzie nie powrócą do przymierza z Jahwe i swojej tożsamości jako wybranego ludu Bożego. Stąd tytuł dzieła.

Jeremiasz

AutorKarol Józef Wojtyła; Carmen Álvarez Alonso
RedakcjaDidaskalos
Strony: 290
Rok: 2023

Panie Profesorze, skąd wzięło się Pana zainteresowanie dziełami literackimi Karola Wojtyły, a w szczególności "Jeremiaszem"?

-Ponowne odkrycie tych dzieł nastąpiło w trakcie badań. W wyniku mojej pracy doktorskiej z filozofii na temat dzieł literackich młodości Karola Wojtyły odkryłem, że wszystkie źródła dokumentalne są w języku polskim i że są praktycznie nieznane poza jego krajem. Zrozumiałem wtedy, że trzeba je przetłumaczyć i upowszechnić. Do tej pory my, badacze Karola Wojtyły, mieliśmy jako punkt odniesienia włoskie tłumaczenie sprzed ponad 20 lat; uważam jednak, że w tym hiszpańskim wydaniu osiągnęliśmy znaczną poprawę w tłumaczeniu i interpretacji.

Zmontowałeś sztukę z polskiego oryginału bezpośrednio na angielski.  

- Zgadza się, to była wspólna praca z tłumaczem. Byłem odpowiedzialny za całą redakcję, tłumaczenie i ostateczną korektę dzieła. Jest to wydanie dwujęzyczne, którego polski tekst wiernie respektuje oryginalny rękopis, tak jak napisał go Wojtyła. Pracę poprzedza obszerne studium wprowadzające, w którym proponuję pewne klucze lekturowe, aby pomóc hiszpańskojęzycznemu czytelnikowi wejść w kulturowy i historyczny kontekst narodu polskiego. Konieczna była kontekstualizacja dzieła, fabuły i bohaterów, aby przybliżyć to dzieło czytelnikowi niezaznajomionemu z kulturą słowiańską.

Prawie do 2020 roku, kiedy obchodzimy stulecie urodzin świętego Jana Pawła II, nie udało nam się zebrać oryginalnych tekstów tych młodzieńczych utworów. W rzeczywistości zachowały się różne wersje tej samej kompozycji. Z tej okazji diecezja krakowska powołała zespół naukowców i ekspertów, którzy przeprowadzili wyczerpującą kwerendę w bibliotekach i archiwach, a także trudną pracę krytyki tekstowej, która pomogła ustalić oryginalne teksty. Efektem tej żmudnej pracy było wydanie trzech tomów zawierających całość tego młodzieńczego dzieła literackiego w oryginale polskim. Otworzyło to drogę do tłumaczenia i upowszechniania tego wielkiego literackiego skarbu, jaki pozostawił nam młody Karol Wojtyła.

Zawiera również studium wprowadzające, praktycznie inną książkę, w której mówi o odcisku świętego Jana od Krzyża.

- Teatr Karola Wojtyły jest bardzo filozoficzny i konceptualny, trudny do wykonania, ponieważ pojmował go jako "teatr wewnętrzny", a nie teatr rozrywki czy rekreacji. Dlatego krytyczna i wewnętrzna analiza sztuki jest bardzo interesująca, ponieważ wydobyła na światło dzienne hispanoamerykańskie korzenie wczesnej myśli młodego Wojtyły. W swojej sztuce Jeremiasza, Wojtyła dialoguje ze światopoglądem romantyzmu, zwłaszcza polskiego, ale w swojej twórczości Calderón de la Barca, Cervantes i jego wielki bohater, Don Kichot, są również obecni. Ponadto przywoływane są legendy Gustavo Adolfo Bécquera, a przede wszystkim bardzo wyraźny jest ślad świętego Jana od Krzyża. 

Jest to bardzo interesujące, ponieważ wszyscy biografowie Jana Pawła II zgadzają się, że Wojtyła poznał św. Jana od Krzyża za pośrednictwem świeckiego Jana Leopolda Tyranowskiego, którego spotkał w marcu 1940 roku. W pracy Jeremiasz Odcisk San Juan jest bardzo wyraźny i jest to praca, która została napisana jeszcze przed spotkaniem z Tyranowskim. 

Ponadto, zarówno w swojej pracy Pracanapisanych w pierwszych miesiącach 1940 roku, podobnie jak w jego pierwszych wierszach, napisanych wiosną 1939 roku, również znajdujemy wątki i elementy sanjuanistyczne. Dlatego uważam, że informacje podawane przez biografów powinny zostać przeformułowane. Podejście Karola Wojtyły do postaci, doktryny i symboliki poetyckiej Święty Jan od Krzyża jest znacznie wcześniejsza i może nawet sięgać lat jego dzieciństwa w Wadowicach, kiedy to często odwiedzał klasztor karmelitów w tym mieście. Całe to latynoskie tło wczesnej myśli Wojtyły, o którym nie wiedzieliśmy, odkrywamy teraz dzięki studiom i tłumaczeniom tych dzieł literackich jego młodości.

Kontekst. Wojtyła pisze Jeremiasz w pierwszych miesiącach 1940 roku...

- Tak, kiedy Polska została właśnie najechana przez Niemcy i Rosję. To jeden z najtrudniejszych i najciemniejszych momentów w historii Polski. Wraz z okupacją zarówno Niemcy, jak i Rosja rozpoczęły ogromną kampanię "depolonizacji", której celem było wymazanie wszelkich śladów polskiej kultury, a zwłaszcza wszelkich śladów jej głębokich chrześcijańskich korzeni. Był to najskuteczniejszy sposób rozpuszczenia tożsamości narodowej i poczucia ojczyzny Polaków, aby łatwiej ich podporządkować i manipulować nimi. 

Wojtyła pisze Jeremiasz by pocieszyć swój lud, dodać mu nadziei i umocnić wiarę w Boga, obecnego w mrokach próby, ale także by zastanowić się nad tym mrocznym momentem historii w świetle chrześcijańskiej wizji dziejów narodów. Dlaczego Polska upadła, pyta autor. Fabuła sztuki i dialogi bohaterów pokazują, w jaki sposób upadek narodu wiąże się z utratą jego chrześcijańskiej tożsamości i porzuceniem porządku moralnego ustanowionego przez Boga.

Czy tylko dla Polaków?

Karol Wojtyła pisze sztukę "Jeremiasz" w dialogu z historią Polski, ale myliłby się ten, kto sądzi, że ten teatralny dramat przeznaczony jest tylko dla narodu polskiego. Sztuka ma projekcję uniwersalną. Wojtyła nie stara się rozwiązać kwestii polskiej, ale poruszyć m.in. wielką kwestię tożsamości narodowej, a co za tym idzie, zaprosić każdego człowieka do refleksji nad własną tożsamością w świetle swojego pochodzenia. W istocie, kiedy zastanawiam się nad swoją tożsamością narodową, w końcu zadaję sobie pytanie, kim jestem, kim jest człowiek. Ponieważ pojęcie ojczyzny nie jest kategorią polityczną, ideologiczną czy sportową, ale kształtuje każdego człowieka od samego jego pochodzenia. Pierwszymi korzeniami mojej osobistej tożsamości są Bóg, rodzina i ojczyzna. 

Dla Wojtyły los każdego człowieka jest nierozerwalnie związany z historią i losem narodu. Jeremiasz już teraz pokazuje, jak kwestia tożsamości człowieka, która będzie centralnym tematem nauczania Jana Pawła II, jest obecna we wczesnej myśli Karola Wojtyły.

Uderzające wydaje się ostrzeżenie bohatera Skargi, który przyjmuje proroczą misję, podobnie jak Jeremiasz.

- Dzieło zawiera subtelną, acz zjadliwą krytykę mitów narodowych, silnie propagowanych w latach polskiego romantyzmu. Wśród nich Wojtyła omawia zwłaszcza sarmatyzm i mesjanizm, które służyły ideologicznemu uzasadnieniu ekskluzywistycznego zawłaszczenia pojęcia narodowości przez wybraną i elitarną mniejszość. Były to ideologie epoki, która - podobnie jak dzisiejsze ideologie - przemocą i siłą narzucała swoje racje i osobiste interesy nielicznych ponad prawdę i dobro wspólne narodu czy indywidualne dobro podmiotu. 

W tym kontekście niezwykle aktualna jest wielka mowa, którą Wojtyła wkłada w usta jednego z bohaterów dramatu, księdza Piotra Skargi, a która zajmuje cały drugi akt dramatu. Zwracając się do polskiej szlachty, ks. szlachta, którzy uważali się za prawdziwy naród wybrany i prawdziwy polski ród, Skarga surowo upomina ich przed lekceważeniem Prawa Bożego oraz zepsuciem gospodarczym, politycznym, moralnym i kulturalnym, które powoli przygotowywało historyczny upadek Polski i jej zanik jako narodu w XVIII wieku, w okresie zaborów.

To samo wydarzyło się w czasach proroka Jeremiasza, który ogłosił upadek Izraela, ponieważ odwracał się on od swojej tożsamości narodu wybranego i od wypełnienia przymierza z Jahwe. Kiedy naród wpada w pułapkę ideologii i sprzedaje swoją kulturę, historię, religię lub moralność, prędzej czy później odczuwa smak swojej historycznej porażki i traci moralną, historyczną i społeczną siłę swojej specyficznej tożsamości.

 Jakieś dodatkowe komentarze?

- Myślę, że znaczące jest to, że praca jest publikowana w Hiszpanii, w czasie, gdy kwestia tożsamości narodowej jest mocno podnoszona, a także w kontekście 45. rocznicy wyboru Jana Pawła II i początku jego pontyfikatu, który obchodziliśmy 16 października 2023 roku. 

Badanie pracy Jeremiasz Przypomniało mi to podróże Jana Pawła II do Hiszpanii, a w szczególny sposób wydarzenie, które zorganizował w Santiago de Compostela w listopadzie 1982 r., oraz pamiętne przemówienie, które Jan Paweł II skierował do Europy: "Z Santiago przesyłam ci, stara Europo, wołanie pełne miłości: Wróć, aby odnaleźć siebie. Bądź sobą. Odkryj swoje korzenie. Ożyw swoje korzenie. Ożyw te autentyczne wartości, które uczyniły twoją historię chwalebną, a twoją obecność na innych kontynentach korzystną. Odbuduj swoją duchową jedność, w klimacie pełnego szacunku dla innych religii i prawdziwych wolności... Nadal możesz być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata. 

W świetle tego, czym zajmuje się Karol Wojtyła w swoim dziele Jeremiasza, Wierzę, że papież już wtedy zapowiadał moralny i kulturowy upadek i porażkę Europy, którą widzimy dzisiaj, odwracając się od jej chrześcijańskiej tożsamości i moralnego porządku ustanowionego przez Boga.

AutorFrancisco Otamendi

Ewangelizacja

Pielgrzymi nadziei

Logo kolejnego Jubileuszu 2025 przedstawia pielgrzymów przybywających z czterech stron świata, symbolizowanych przez kolory, obejmujących krzyż z kotwicą.

Arturo Cattaneo-7 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Logo Jubileuszu 2025 symbolizuje, że jesteśmy pielgrzymami, idziemy w kierunku niebieskiej ojczyzny i, jak w każdej pielgrzymce, pomagamy sobie nawzajem w pokonywaniu trudności, ale tym, który pomaga nam najbardziej i nas wyprzedza, jest Jezus, który na krzyżu oddał nam swoje życie i nadal daje nam je w Eucharystii, dlatego krzyż pochyla się w kierunku czterech pielgrzymów, którzy reprezentują ludzkość pochodzącą z czterech stron świata. Pielgrzymi obejmują się, wskazując na solidarność i braterstwo, które ich łączy, a pierwszy w szeregu trzyma krzyż Chrystusa, znak wiary, miłości i nadziei.

Jesteśmy pielgrzymami nadziei, gdy przygotowujemy się do świętowania 2025 lat od narodzin Chrystusa, 2025 lat łaski, miłosierdzia, misji i świętości. On sam jest święty, ale zjednoczeni z Nim i ze sobą nawzajem mamy nadzieję wzrastać codziennie w świętości, pomimo fal, które nas nękają, ponieważ w pielgrzymce życia jesteśmy wezwani do stawienia czoła trudnościom, a czasem burzom, ale zjednoczeni z Chrystusem nie zostaniemy rozbici, jak pokazuje kotwica zbawienia, opierając się falom.

Twórca logo, Giacomo Trevisani, powiedział, że "wyobraził sobie ludzi wszystkich "kolorów", narodowości i kultur, przybywających z czterech głównych punktów i podążających naprzód w kierunku przyszłości, jak żagle wielkiego wspólnego statku, rozwijane przez wiatr Nadziei, którym jest Krzyż Chrystusa i sam Chrystus". Kolory również mają swoje znaczenie, jak wyjaśnił: "Czerwony to miłość, działanie i dzielenie się; żółty/pomarańczowy to kolor ludzkiego ciepła; zielony przywołuje pokój i równowagę; niebieski przypomina o bezpieczeństwie i ochronie. Z kolei czerń/szarość krzyża/chorągwi reprezentuje autorytet i aspekt wewnętrzny".

Logo uzupełnia motto Roku Świętego 2025, "Pielgrzymi nadziei", w kolorze zielonym, który przypomina wiosnę, a tym samym nadzieję na nowe życie, które Jezus wciąż nam oferuje.

Logo Jubilee 2025
Więcej
Watykan

Kiedy FBI szpiegowało biskupa Sheena

Raporty rzymskie-6 lipca 2024 r.-Czas czytania: < 1 minuta
rzym raporty88

Podążaj za tym biskupem! Podążaj za tym biskupem! został wybrany jako jeden z trzech finalistów w kategorii najlepszy film dokumentalny na festiwalu Mirabile Dictu 2024.

Dokument odkrywa tajne dokumenty odtajnione przez FBI na temat popularnego amerykańskiego biskupa, Fultona Sheena. Agencja śledcza obawiała się sukcesu biskupa i jego popularności w telewizji, którą w latach 50. oglądały miliony widzów.


AhTeraz możesz skorzystać z rabatu 20% na prenumeratę Raporty Rzymskie Premiummiędzynarodowa agencja informacyjna specjalizująca się w działalności papieża i Watykanu.
Świat

Manos Unidas rozpoczyna kampanię "Efekt człowieka".

Manos Unidas rozpoczęło dziś kampanię "The Human Effect", w której "wzywa do sprawiedliwości klimatycznej dla najuboższych".

Loreto Rios-6 lipca 2024 r.-Czas czytania: 2 minuty

Na stronie Kampania "Efekt człowieka zbiega się z 65. rocznicą Manos Unidas i, zgodnie z dokumentami dostarczonymi przez samą organizację, ma na celu "przekazanie hiszpańskiemu społeczeństwu pilnej potrzeby położenia kresu niesprawiedliwości klimatycznej, jakiej doświadczają najbardziej narażone narody".

Cecilia Pilar Gracia, przewodnicząca Manos Unidas, stwierdziła, że "zamierzamy potępić to, jak złe traktowanie planety wpływa w większym stopniu i ze znacznie bardziej niszczycielskimi konsekwencjami na miliony osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji, które żyją w krajach, które przyczyniły się do tego pogorszenia w niewielkim stopniu lub wcale".

Ponadto Cecilia Pilar Gracia podkreśliła, że "w krajach południowych dotkniętych ekstremalnymi suszami, huraganami, cyklonami lub ulewnymi deszczami, zjawiska te i brak środków na ich złagodzenie lub dostosowanie się do nich są przyczyną głodu, konfliktów, ubóstwa, migracji, a nawet śmierci. I to jest nierówność. I to jest niesprawiedliwość klimatyczna.

W projektach społecznych realizowanych przez Manos Unidas (obecnie łącznie 550 w 51 różnych krajach), Manos Unidas korzysta z pomocy 6460 wolontariuszy "rozmieszczonych w 72 delegaturach organizacji", a także 73100 członków.

Misjonarz w Turkana, Kenia

Manos Unidas działa obecnie w 50 krajach na całym świecie. AfrykaAzji i Ameryce. Jako przykład wpływu zmian klimatycznych w Afryce, w konferencji prasowej wzięła udział María Soledad Villigua, misjonarka na pustyni Turkana w Kenii.

Misjonarz wyjaśnił, że w ostatnich latach deszcze na tym obszarze są rzadsze, co zmniejsza ilość wody w jeziorze Turkana i utrudnia połowy, a także powoduje śmierć zwierząt hodowlanych koczowniczych pasterzy na tym obszarze.

Jednocześnie María Soledad Villigua wskazała na inne trudności, z jakimi borykają się w tych środowiskach, takie jak wymiana dziewcząt na kozy mężczyznom znacznie starszym od nich, którzy mają już kilka żon. W odpowiedzi na to utworzono ośrodek przyjęć dla dziewcząt, zarówno dla sierot, jak i dla tych, które uciekają od swoich rodzin, gdy mają zostać wymienione.

Następnie głos zabrał Donald Hernández, który wyjaśnił skutki kryzysu klimatycznego w swoim kraju, Hondurasie.

Młodzież i zmiany klimatu

Manos Unidas przeprowadziło również badanie, przeprowadzone przez firmę konsultingową Gfk, "aby dowiedzieć się, jak młodzi Hiszpanie postrzegają niesprawiedliwość klimatyczną i ich zaangażowanie w odwrócenie jej skutków".

Wyniki tego badania, krótko przedstawione podczas konferencji prasowej, wskazują, że "76 % młodych ludzi w Hiszpanii wierzy, że kryzys klimatyczny jest realny, a zdecydowana większość jest zaniepokojona sytuacją, ma wysoką wrażliwość na kwestie środowiskowe i jest świadoma, że przyszłość wszystkich jest w dużej mierze związana z naszą zdolnością do dbania o Ziemię i jej zasoby".

Inicjatywy

Godziny mszy. Znajdź mszę w pobliżu za pomocą telefonu komórkowego

Pablo Licheri jest Argentyńczykiem, który 10 lat temu uruchomił prostą aplikację mobilną z harmonogramem mszy w mieście Buenos Aires. Aplikacja ta rozrosła się i obejmuje godziny mszy, spowiedzi i adoracji w kościołach na całym świecie. Aplikacja ma już ponad 1,5 miliona pobrań. 

Maria José Atienza-6 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

Godziny mszy to aplikacja mobilna dostępna dla Android e iOS która gromadzi czasy mszy z kościołów na całym świecie. Jej twórcą jest Argentyńczyk Pablo Licheri, żonaty i ojciec siedmiorga dzieci. Aplikacja, która dziś ma ponad 1,5 miliona pobrań i wciąż rośnie, narodziła się i rozwinęła dzięki niemu, jego żonie i dzieciom. "Zaczęło się w prywatny, świecki sposób. Nie mamy wsparcia żadnego biskupstwa ani ruchu. To osobista inicjatywa, jak wiele start-upów". potwierdza. 

Początki 

W 2014 roku Pablo pracował w banku w swojej rodzinnej Argentynie, gdzie kierował zespołami programistów. W tamtym czasie, jak powiedział Omnes, "Szukałem sposobów, by pomóc innym. To był czas premiery iPada i byłem podekscytowany. Pomyślałem, że muszę nauczyć się na niego programować. W tym czasie uczestniczyłem również w rekolekcjach duchowych. Ksiądz mówił o tym, jak ważne jest codzienne chodzenie na mszę: przypomniał nam, że msza jest najważniejszą rzeczą, jaka dzieje się na świecie każdego dnia. Te rzeczy bardzo mnie poruszyły i połączyły ze sobą".

Początkowy pomysł Licheriego był jednak bardzo różny od tego, który przedstawił Godziny mszy: "Chciałem stworzyć stronę, która transmitowałaby na żywo msze z różnych części świata, przez internet, 24 godziny na dobę. Stronę, na której można byłoby oglądać Mszę na żywo, w dowolnym momencie, a także modlić się lub słuchać jej, jeśli ktoś nie może na nią pójść. Omówił ten pomysł ze swoim przyjacielem, ale ten wskazał na związane z tym trudności i zachęcił go do rozpoczęcia od czegoś prostszego, takiego jak aplikacja mobilna do sprawdzania czasu mszy. 

Paulowi wydawało się "zbyt proste", ale przekonało go to jako pierwszy krok i rozwinął go. "Zrobiłem to bardzo szybko, w soboty i niedziele, rano, zanim moje dzieci się obudziły".wspomina Licheri. "Załadowałem tylko kościoły z Buenos Aires i wysłałem je do moich przyjaciół. Po krótkim czasie korzystało z niego około dwustu osób. Byłem bardzo szczęśliwy i myślałem, że wypełniłem swoją misję. Ale tak nie było. Zaczęli prosić mnie o stworzenie aplikacji na Androida. Oznaczało to stworzenie całej aplikacji od nowa. 

Licheri opracował aplikację dla obu systemów i w krótkim czasie ponad 2000 osób używało jej do sprawdzania godzin mszy. Użytkownicy przesyłali informacje o kościołach, które odwiedzali: zmiany w rozkładach jazdy, błędy w lokalizacji itp. 

Wzrost

Godziny mszy rosła i nadal rośnie dzięki użytkownikom. Użytkownicy aplikacji zaczęli wysyłać informacje o kościołach, które spotkali podczas swoich podróży wypoczynkowych lub zawodowych, poza Buenos Aires, a nawet poza granicami Argentyny. "Zacząłem gromadzić dane z nowych kościołów i raporty o błędach, wspomina Pablo Licheri i "Poprosiłem o pomoc moich starszych synów i córki, którzy mieli około 10-12 lat. Nauczyłem ich kilku podstaw programowania, a oni z entuzjazmem mi pomogli. 

Licheri podkreśla, że przyszedł czas, kiedy zdał sobie sprawę, że musi pracować w sposób sprofesjonalizowany. Firma miała już kilka tysięcy użytkowników. aplikacja a raporty o błędach i nowe informacje piętrzyły się. Zaczął od zespołu wolontariuszy, ale chociaż bardzo pomogli, problem nie został rozwiązany. W tym momencie zatrudnił kilku profesjonalnych programistów i aplikacja nabrała nowych lotów: "...".Mogliśmy zacząć odpowiadać użytkownikom, zniknęły niepoprawione raporty o błędach i błędy itp. Co więcej, tworzy to cnotliwy krąg: ludzie widzą, że odpowiadamy na zgłoszenia błędów i częściej korzystają z aplikacji, polecają ją, wchodzi więcej użytkowników, którzy z kolei wysyłają więcej informacji i więcej poprawek. 

Do zeszłego roku wszystkie koszty ponosił on i jego żona. Dzisiaj Godziny mszy ma możliwość przekazywania darowizn, od pięciu dolarów wzwyż. "Pokryło to przynajmniej podstawowe koszty wdrożenia". zauważa jego twórcaOtrzymujemy darowizny z całego świata, ale wciąż niewielkie. Musimy jeszcze trochę urosnąć, aby zatrudnić jednego lub dwóch pełnoetatowych pracowników, ale jest to krok naprzód"..

Masy z całego świata

Obecnie, Godziny mszy obejmuje godziny celebracji Eucharystii w kościołach na całym świecie: w Europie, Ameryce Łacińskiej, a także w Azji, a nawet w Oceanii. Kiedy użytkownik przesyła informacje, zespół aplikacji wyszukuje ten kościół w sieci, sprawdza dane geolokalizacyjne, czy parafia ma stronę internetową, dodaje inne informacje itp. Za każdą opublikowaną informacją, oprócz pierwszego przesłania informacji, stoją godziny pracy. I nie zawsze jest to łatwe. 

Jak wskazuje Pablo, różnice w informacjach między krajami są bardzo duże. W przypadku Stanów Zjednoczonych, "Parafie mają prawie wszystkie z nich, z ludźmi pracującymi nad nimi profesjonalnie, mają aktualną stronę internetową. Pozwoliło to na uwzględnienie w aplikacji 100% harmonogramów mszy świętych w USA w 2023 roku". W przypadku Europy odsetek ten jest niższy i w wielu przypadkach trudniej jest sprawdzić informacje. Znacznie trudniej jest w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Mimo to, użytkownicy dostarczają wielu informacji, co umożliwia codzienne przesyłanie nowych świątyń. Każdego miesiąca aplikację pobiera około 130 000 osób. 

Jak mówi Licheri, "Na całym świecie jest 1,3 miliarda katolików - wyobraź sobie, ile jeszcze zostało nam do zrobienia i pomocy! Ponadto okresowo Godziny mszy przygotowuje i wysyła biuletyn dotyczący różnych aspektów wiary, nabożeństw lub Eucharystii. 

Przykład zaufania Bogu 

Być może najbardziej wyraźnym doświadczeniem Pablo Licheriego w tej przygodzie jest zaufanie Bogu: "Gdybym robił ten projekt na własną rękę i z myślą o biznesie, zniknąłby".

Oprócz historii aplikacji, sam Pablo i jego rodzina zdobyli dzięki niej nowe doświadczenia, w tym znaleźli miasto, w którym teraz mieszkają: Ave Maria na Florydzie. "Siedem lat temu przyjechałem wygłosić wykład w Miami. Moja żona przyjechała ze mną i zostaliśmy jeszcze kilka dni. Jechaliśmy autostradą i zastanawialiśmy się, gdzie moglibyśmy pójść na mszę. Moja żona otworzyła aplikację i powiedziała "niedaleko jest kościół, w którym za chwilę będzie Msza". Byliśmy na Florydzie, w samym środku Everglades. Pojechaliśmy objazdem i tak poznaliśmy to miasto. Piękne miasto, zbudowane wokół katolickiego uniwersytetu zbudowanego przez Toma Monaghana, założyciela Domino's Pizza, z imponującą historią. Pokochaliśmy je jako miejsce do wychowywania naszych dzieci i przyjechaliśmy tutaj. Wszyscy nadal tu jesteśmy, z wyjątkiem mojego najstarszego syna, który studiuje w Rzymie, ponieważ chce zostać księdzem, mówi Pablo Licheri. Podsumowuje: "Chciałbym, aby historia Mass Timetables posłużyła jako przykład dla innych ludzi, aby zaczynali różne rzeczy i ufali Bożej Opatrzności"..

Powołania

Święta Jadwiga, święta, która łączy świat germański i słowiański

Kanonizowany W 1267 r., ze względu na jej oddanie ubogim i silne życie pobożne, kult św. Jadwigi szybko rozprzestrzenił się w Polsce i Niemczech.

José M. García Pelegrín-6 lipca 2024 r.-Czas czytania: 4 minuty

Niektórzy święci odegrali rolę budowniczych mostów między narodami i krajami, zapisując się w historii pod różnymi imionami. Dobrze znanym przykładem jest Święty Antoni z Padwy (c. 1195-1231). Pochodzący z Lizbony, większość życia spędził we Włoszech, gdzie znany jest jako Antonio di Padova, podczas gdy w Portugalii nazywany jest António de Lisboa. To samo można powiedzieć o św. Elżbiecie Węgierskiej (1207-1231), nazywanej tak ze względu na miejsce urodzenia, ale znanej w Niemczech jako Elżbieta z Turyngii, ponieważ poślubiła landgrafa Ludwika z Turyngii-Hesji.

To samo dotyczy św. Jadwigi (Hedwig), ciotki Elżbiety z Turyngii, której matka, Gertruda, była jej siostrą. W Bawarii znana jest jako Jadwiga z Andechs, od wioski - wówczas tylko zamku - nad brzegiem jeziora Ammersee, gdzie urodziła się w 1174 r. jako córka hrabiego Bertholda IV z Andechs. Do historii przeszła jednak jako Jadwiga Śląska, gdzie mieszkała przez większość swojego życia. W języku polskim nazywana jest Świętą Jadwigą Śląską: ze względu na wpływ jej męża Henryka I Śląskiego, pierwotnie słowiański region doświadczył mieszanki ludności polskiej i niemieckiej do końca II wojny światowej.

Małżeństwo z Henrykiem I Śląskim

Po spędzeniu dzieciństwa w opactwie w Kitzingen, kształconym przez benedyktynki, których opatką była jej ciotka, ojciec wydał ją za mąż - jak już wspomniano - za przyszłego hrabiego Henryka I Śląskiego i księcia Polski. Pod koniec XII wieku dzieciństwo skończyło się wcześnie: Jadwiga miała 12 lat, kiedy wyszła za mąż i 13 lat, kiedy urodziła swoje pierwsze dziecko; z biegiem lat miała jeszcze pięcioro dzieci. Zgodnie z tradycją, po 22 latach małżeństwa Jadwiga i Henryk złożyli ślub wstrzemięźliwości; nie wpłynęło to jednak na szczęście ich małżeństwa. Wbrew powszechnemu przekonaniu o małżeństwach politycznych, wiele z nich okazało się szczęśliwych, podobnie jak małżeństwo jej siostrzenicy Elżbiety z landgrafem Ludwikiem z Turyngii.

W 1201 r. Henryk I został księciem śląskim i uzyskał południową część Wielkopolski oraz księstwo krakowskie, dlatego nazywał siebie "księciem Śląska, Polski i Krakowa" i dlatego w różnych średniowiecznych i współczesnych kronikach Jadwiga jest często określana jako "księżna Polski".

Podczas gdy jej mąż był zajęty umacnianiem swojego majątku, Jadwiga pracowała nad szerzeniem idei chrześcijańskich, z oddaniem opiekowała się biednymi i chorymi, zakładała klasztory żeńskie i wspierała różne zakony w zakładaniu filii. Zgodnie z tradycją, zawsze nosiła ze sobą figurkę Matki Boskiej, na którą spoglądała z nabożeństwem, nawet w obliczu przeciwności losu, takich jak zniszczenie jej miejsca urodzenia, zamku Andechs. Jej siostra Gertruda - matka Elżbiety Węgierskiej lub Turyngskiej - padła ofiarą zamachu. Ponadto musiała poradzić sobie z przedwczesną śmiercią trzech synów i dwóch córek, ponieważ jedynym z sześciorga dzieci, które ją przeżyły, będzie córka, również o imieniu Gertruda. Jadwiga znosiła to z pociechą wiary i codziennej modlitwy, co ostatecznie doprowadziło ją do pragnienia prowadzenia życia konsekrowanego.

Wdowieństwo i życie zakonne

Po śmierci męża w 1238 r. i utracie pierworodnego syna, następcy ojca jako księcia śląskiego i princepsa Polski, w bitwie pod Legnicą przeciwko Mongołom trzy lata później, Jadwiga wstąpiła do klasztoru cysterek w Trebnitz, który sama założyła w 1202 r., pierwszego żeńskiego klasztoru na Śląsku. Klasztor szybko rozrósł się do około tysiąca mniszek, uczennic i służących. Zmarła tam 15 października 1243 r. w wieku prawie 70 lat.

Oprócz fundacji Trebnitz, dla której często przedstawiany jest z kościołem w ręku - jak to zwykle bywało w przypadku wielu wizerunków świętych w średniowieczu - i jest przedstawiany na wczesnym XV-wiecznym posągu klasztoru Niedernburg, zbudował także szpitale i przytułki, takie jak Szpital Świętego Ducha we Wrocławiu (Breslau po niemiecku; Wrocław po polsku) i szpital dla trędowatych kobiet w pobliżu Neumarkt.

Reputacja świętości Jadwigi wynika nie tylko z życia klasztornego, do którego wycofała się w ostatnich latach życia, ale przede wszystkim z jej służby ubogim i nieustannej hojności wobec nich. Według kronik, oprócz budowania hospicjów i przytułków, robiła wszystko, by pomagać im osobiście; nauczyła się nawet języka polskiego, by lepiej im służyć. Jej skromność i stonowany ubiór sprawiają, że jest ona wyraźnie obca swojemu statusowi. Jadwiga nie wstydzi się nosić znoszonych ubrań, starych butów, a nawet chodzić boso: na niektórych obrazach trzyma buty w dłoni, co jest aluzją do tej okoliczności. Hedwig nie chce odróżniać się od biednych, ponieważ, jak mówi swojej córce Gertrudzie, biedni "są naszymi panami".

Kult św. Jadwigi

Twierdzenia te opierają się na głównym źródle historii jej życia, "Vita beate Hedwigis", napisanej po łacinie około 1300 roku przez nieznanego uczonego, która od końca XIV wieku była kilkakrotnie tłumaczona na język niemiecki. Twierdzenia te są poparte dokumentem kanonizacyjnym papieża Klemensa IV, który kanonizował ją 26 marca 1267 r.; jej święto obchodzone jest 16 października.

Wojciecha i Stanisława, była najważniejszą patronką Śląska i Polski, a jej kult rozprzestrzenił się na zachód, od Gdańska i Krakowa po Wiedeń, Trydent i Antwerpię, faworyzowany przez zakonnice cysterskie i polską dynastię Piastów.

W 1773 r. Fryderyk Wielki, król Prus, zbudował katedrę św. Jadwigi w Berlinie, obecnie siedzibie archidiecezji berlińskiej, głównie dla katolickich imigrantów ze Śląska. W ten sposób Jadwiga stała się również patronką Brandenburgii i Berlina, a także swojego miejsca urodzenia, Andechs w Bawarii. W ten sposób św. Jadwiga tworzy szczególny pomost między światem germańskim i słowiańskim.

Więcej