Teologia XX wieku

Wprowadzenie do chrześcijaństwa autorstwa Josepha Ratzingera

Pomyślany jako kurs dla studentów uniwersytetu, ówczesny teolog, a późniejszy papież, biorąc pod uwagę trudności i słabości współczesnego umysłu, chciał pokazać w Wprowadzenie do chrześcijaństwa Wiara chrześcijańska jako jedyna droga do spełnienia człowieka. 

Juan Luis Lorda-28 lipca 2022 r.-Czas czytania: 7 minuty
wprowadzenie Chrześcijaństwo

"Przeprowadzka Ratzingera z Münster (w 1969 roku) do protestanckiego miasta uniwersyteckiego Tybinga jest jedną z najbardziej enigmatycznych decyzji w biografii późniejszego papieża", Seewald w swojej biografii pisze. Chociaż w swojej książce Moje życie Sam Ratzinger podaje kilka powodów. 

Z jednej strony czuł się nieswojo z dryfem swojego kolegi z Münster, Johana Baptisty Metza, w kierunku teologii bardzo politycznej. Z drugiej strony pociągało go zaproszenie Hansa Künga do udziału w zespole odnowy teologicznej w Tybindze. Pociągała go też, a jego siostrę jeszcze bardziej, Bawaria, jego ojczyzna. 

Ratzinger był wówczas postacią wschodzącą, wyróżniającą się na Soborze jako zaufany ekspert i inspirator wielu interwencji kardynała Fringsa z Kolonii. Choć początkowo zainteresował się Küngiem, szybko stwierdził, że ich horyzonty nie pokrywają się. Küng przyjechał na uniwersytet czerwonym Alfa Romeo, Ratzinger na rowerze w berecie. 

Spotkają się ponownie w 1981 r., kiedy Ratzinger, jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, musiał zająć się "sprawą Künga". 

Tybinga trudna

W Tybindze pozostał tylko przez trzy trudne lata (1966-1969). "Wydział miał bardzo wysoki poziom kadry dydaktycznej, choć skłaniał się do kontrowersji".. Ponadto całkowicie zmieniła się atmosfera intelektualna na wydziale: "Schemat egzystencjalistyczny upadł i został zastąpiony przez schemat marksistowski".

Była to nadzieja bez Boga, reprezentowana także przez Ernsta Blocha, słynnego marksistowskiego profesora Wydziału Filozofii i autora słynnego eseju o Zasada nadziei. W tym środowisku Ratzinger wspomina: "Widziałem bez zasłon okrutne oblicze tej ateistycznej pobożności".. To był ten słynny '68, w którym już wrzało i dotknęło go to z bliska: "W czasie największej konfrontacji byłem dziekanem swojego wydziału".członek kilku rad i "Komisji zajmującej się opracowaniem nowego statutu uczelni"..  

Ale były nie tylko komplikacje. W 1967 roku przyszła kolej na Künga, by poprowadzić kurs z dogmatyki, a Ratzinger stwierdził, że "Mogłem swobodnie zrealizować projekt, do którego po cichu dążyłem od dziesięciu lat. Wpadłem na pomysł, żeby poeksperymentować z kursem skierowanym do studentów wszystkich wydziałów o tytule Wprowadzenie do chrześcijaństwa". 

Dlaczego Wprowadzenie do chrześcijaństwa

"W 1967 roku" -wspomina w przedmowie do wydania z 2000 roku. "Impulsy niedawnego okresu posoborowego były jeszcze w pełnym wylewu: Sobór Watykański II chciał właśnie tego dokonać: nadać chrześcijaństwu ponownie siłę zdolną do kształtowania historii [...], potwierdzono raz jeszcze, że wiara chrześcijan obejmuje całe życie".

W pewnym sensie połączenia marksizmu i chrześcijaństwa oraz ich projekcja w teologii wyzwolenia chciały tego właśnie dokonać, ale "wiara scedowała na politykę rolę siły zbawczej".. A równolegle istniał zachodni agnostycyzm: "Czy pytanie o Boga [...] nie zostało uznane za praktycznie bezwartościowe?".

Struktura książki 

Na stronie Inicjacja do chrześcijaństwa ma wyraźną trzyczęściową strukturę, odpowiadającą trzem wielkim pytaniom: Bóg, Jezus Chrystus i Duch Święty oraz Kościół. Odpowiada on również trzem częściom Credo. 

Asimiosmo poprzedza je także obszernym wstępem wyjaśniającym, co to znaczy wierzyć, przyjąć wiarę. W przedmowie, napisanej w 1967 roku, tak określił intencję książki: "Chce pomóc w nowym rozumieniu wiary jako rzeczywistości, która umożliwia bycie autentycznym człowiekiem w dzisiejszym świecie".. Lekceważenie "werble, które tylko z trudem mogą ukryć wielką duchową pustkę".

Tym uczniom trzeba było dać żywy i wymagający wyraz wiary. Nie byle co, ale żeby widzieli w nim drogę do pełni swojego życia. Wymagało to bardzo jasnego określenia zarówno punktu wyjścia, czyli sytuacji mentalnej, w której znaleźli się uczniowie, jak i trasy podróży. To wyzwanie z 1967 roku jest zasługą książki. 

Sytuacja w zakresie wiary

Punktem wyjścia jest stwierdzenie, że wiara nie ma znaczenia dla ludzi Zachodu żyjących na marginesie. W przeszłości wiara opierała się w dużym stopniu na przywiązaniu do tradycji, ale to samo w sobie czyni ją przestarzałą dla tych, którzy dziś pokładają ufność w postępie.

Pewien teolog wspomina dziś błazna z opowieści Kierkegaarda, który przybył do wsi, by ostrzec przed niebezpieczeństwem pożaru. Śmiali się z niego i nie spodziewali się, że powie coś wartościowego. Musiałby zmienić kostium, jak teologia. Ale oprócz tego, że nie jest to łatwe, to czy uzyskanie wygody nie byłoby zagubieniem się? To znaczy "niepokojąca siła niewiary".bo zastrzeżenia dotyczą także chrześcijanina, dziecka swoich czasów: a co jeśli nie ma nic? Ciekawe jest to, że niewierzący znajduje się w równoległej sytuacji: co jeśli wiara jest prawdziwa? Bóg jest zasadniczo niewidzialny. Dlatego wiara jest "wybór, w którym to, co niewidzialne [jest] uważane za autentycznie prawdziwe".. Jest to decyzja i "nawrócenie" lub konwersja. Ale jest bardzo wymagająca, bo nie jest to mgliste przekonanie, że "coś" istnieje, ale że interweniowało w naszą historię: "ten człowiek z Palestyny"....

Śledzi itineraria współczesnej myśli i kolejne trudności wiary, od pozytywizmu współczesnej nauki po marksizm. Stwierdza, że wierzyć dzisiaj oznacza przyjąć objawienie chrześcijańskie jako fundament własnego istnienia. 

Dlatego, "pierwsze i ostatnie słowa credo - 'wierzę' i 'amen' - są ze sobą splecione".. I jest to również "Wierzę w Ciebie", właśnie ze względu na to, co oznacza wcielenie i historia. Wierzę w Logos - przyczynę wszystkiego - wcielony. A to oznacza, że w Nim (a nie we mnie) jestem podtrzymywany. Wiara ta ma również wymiar eklezjalny, ponieważ wierzy się wraz z Kościołem i jego wyrazami, czyli wyznaniami wiary. 

Bóg

Od początku zagłębia się w słowo, by nie pracować tylko z utartą nazwą, ale dostrzec wszystko, co ona implikuje, także w odniesieniu do świata i materii. Śledzi historię objawienia Izraelowi, gdzie Bóg ukazuje się jako tak różny od innych bogów, osobowy i niepowtarzalny, i zabrania wszelkiego przebóstwienia chleba (dóbr), erosa czy władzy politycznej. Wychodząc od sceny krzaka gorejącego w Księdze Wyjścia, z powołaniem Mojżesza, przechodzi przez biblijne imiona Boga (Na stronieElohim, Jahwe) Bogu Ojców Izraela i Bogu Jezusa Chrystusa. Z ogromną siłą Imienia sugerującego, że tylko Bóg naprawdę "jest". A echo "Jestem w Nowym Testamencie i w samym Jezusie Chrystusie. Z tym paradoksalnym podwójnym aspektem absolutnej wzniosłości "Ja jestem" i jednocześnie bliskości Boga dla Izraela, dla wszystkich ludzi. I w końcu, ojcze. 

Stamtąd przeskakuje do klasycznego porównania Boga wiary z Bogiem filozofów. Antyk chrześcijański umiał zsyntetyzować swoją wiedzę o Bogu biblijnym z refleksją filozofii klasycznej nad fundamentem wszechświata. I zawsze, w tym samym czasie, Ojciec. To szczęśliwe spotkanie ilustrowało ważną rolę, jaką w wierze chrześcijańskiej odgrywa racjonalna myśl - teologia. We współczesnej refleksji te dwa wymiary pozostają ważne: Bóg jako fundament i Logos kosmosu, a Ojciec jako horyzont wszystkich ludzi. I właśnie z tej potrzeby relacji wynika piękne i rozległe rozwinięcie Trójcy Świętej, którego nie sposób tu streścić, nie wchodząc zbytnio w szczegóły. Ale w tym tkwi klucz do sensu i spełnienia człowieka. 

Jezus Chrystus

Ta druga część jest z kolei podzielona na dwie części: pierwszą, tj. Wierzę w Jezusa Chrystusa, Jego Syna Jednorodzonego, Pana naszegoDrugi - na temat wypowiedzi Credo o Jezusie Chrystusie: narodził się z Maryi Dziewicy, cierpiał..., zmartwychwstał.... Punktem wyjścia jest. "problem wyznawania Jezusa w dzisiejszych czasach".To drugie jest zawsze bardziej skandaliczne: jak cała rzeczywistość kosmosu i ludzkości może obracać się wokół czegoś, co wydarzyło się w jakimś momencie historii? Nie da się tego w pełni osiągnąć ani z fizyki, ani z historii. Co więcej, współczesność próbuje oddzielić Jezusa od Chrystusa, demontując to, co rzekomo zostało ustanowione w historii. Zlekceważenie Syna pozwala pozostać jedynie z rodzajowym Ojcem, bardziej akceptowalnym na arenie międzyreligijnej. A także pozostać przy pozornie bliższym modelu Jezusa Chrystusa.

Ale Jezus jest Chrystusem i ten tytuł Mesjasza (pomylony w swoim czasie) realizuje się przede wszystkim na krzyżu. "Jezus jest Chrystusem, jest Królem o tyle, o ile został ukrzyżowany".z królewskim darem z siebie, z miłości. Y "w ten sposób miłość zamienia się w Logos, w prawdę człowieka".. Ten wątek wzmacnia scena sądu ostatecznego, gdzie Pan prosi swoich, aby widzieli Go w braciach (por. Mt 25). Tożsamość Jezusa z Chrystusem Krzyża jest jednocześnie tożsamością Logosu z miłością. Następnie przechodzi do obszernego omówienia tajemnicy Boga-człowieka. 

Duch Święty i Kościół 

Ostatnia część, która jest znacznie krótsza, również podzielona jest na dwie części. Najpierw zajmuje się krótko jednością ostatnich artykułów Credo, wokół wyznania w Duchu Świętym i Kościele, który On ożywia. 

Następnie rozwodzi się nieco nad dwoma "trudnymi" kwestiami dla tych, którzy go wtedy słyszeli, i dla tych, którzy go dzisiaj czytają: świętość Kościoła i zmartwychwstanie ciała. Jak można wbrew dowodom historycznym stwierdzić, że Kościół jest święty? Rozwiązuje je w oryginalny sposób. Właśnie dlatego, że Kościół jest zbawczy, łączy się z tym, co grzeszne, jak sam Jezus Chrystus. Nie jest to byt świetlisty i transcendentny. Wciela się po to, by zbawiać. "W Kościele świętość zaczyna się od wytrzymałości i kończy się wytrzymałością".. Nie rozumieją tego ci, którzy patrzą tylko na organizację, a nie na sakramenty. Prawdziwi wierni zawsze żyją sakramentami, natomiast organizacja zmienia się lepiej lub gorzej w historii.

Jeśli chodzi o ostateczne zmartwychwstanie zmarłych, to jest ono wymogiem całości, jaką jest człowiek z jego cielesnym wymiarem. I pewne aspekty starożytnego greckiego dualizmu ciało - dusza muszą zostać odłożone na bok, ponieważ koncepcja człowieka w wierze chrześcijańskiej jest koncepcją jednostkową. A jej pełnia nie polega na prostym przetrwaniu duszy, uwolnionej od ciała, ale na "nieśmiertelności dialogicznej", życiu i zmartwychwstaniu opartym na miłości Boga do każdej osoby. Miłość Boża jest tym, co podtrzymuje ludzką osobowość, a zmartwychwstanie jest zbawczym aktem Bożej miłości, który doprowadza ją do pełni. To rozwinie później w swoim Eschatologia.

Co się zmieniło od tego czasu

Wracamy do uwag zawartych w przedmowie, które ówczesny kardynał Ratzinger dodał w 2000 roku. Szczególnie po 1989 roku, wraz z upadkiem komunizmu, "wszystkie te projekty [...] musiały zostać wycofane w chwili, gdy załamała się wiara w politykę jako siłę zbawienia.. Następnie "w ołowianej samotności świata osieroconego z Boga, w jego wewnętrznej nudzie, pojawiło się poszukiwanie mistyki".. W doświadczeniach, surogatach orientalnych itp. A także objawienia. Tak długo jak ludzie "Instytucja jest denerwująca i tak samo jak dogmaty. Instytucja przeszkadza, a dogmat przeszkadza"..

To jest nowość w porównaniu z latami sześćdziesiątymi. Po części okazja, po części zamieszanie. I wzywa ponownie, ale w inny sposób, do ukazania cech Boga chrześcijańskiego, który działa w historii, z Synem, który staje się człowiekiem, wobec tendencji synkretycznych. I do rozmycia idei Boga, coraz bardziej bezosobowego, aby uczynić go akceptowalnym nie tylko dla innych religii, ale nawet dla tych, którzy nie chcą wierzyć.

Ale centrum się nie zmieniło: zawsze chodzi o ukazanie Chrystusa, Syna, jako przedmiotu naszej wiary (Wierzę w Ciebie), z tym podwójnym wymiarem Logosu, przyczyny wszystkiego, i miłości do nas, objawionej i ofiarowanej na krzyżu. Potrzebujemy tego podwójnego wymiaru, aby odnaleźć sens życia i naszego zbawienia. I od tego czasu stanowi klucz do teologii Josepha Ratzingera.

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.