Teologia XX wieku

Trzy wyjaśnienia wszystkiego

Nasze rozumienie wszechświata zostało przekształcone przez nauki eksperymentalne w ostatnim stuleciu. Wpływa to bezpośrednio na myślenie filozoficzne, a także bezpośrednio interesuje myślenie teologiczne.

Juan Luis Lorda-12 styczeń 2017 r.-Czas czytania: 7 minuty

Na temat pochodzenia człowieka i świata mieliśmy kiedyś tylko relację z Księgi Rodzaju oraz kilka starożytnych mitów i baśni. Od połowy XIX wieku mamy inną relację o pochodzeniu gatunków i człowieka, tę zapoczątkowaną przez Karola Darwina, która była uzupełniana i udoskonalana w miarę jak dowiadywaliśmy się więcej o genetyce. A od połowy XX wieku mamy też nowe ujęcie pochodzenia świata: Big Bang, czyli wielki wybuch. Zgodnie z dowodami, które posiadamy, obecny wszechświat powstał z eksplozji ogromnie gęstego punktu i nadal się rozszerza.

Obie teorie naukowe są czymś więcej niż hipotezami, ponieważ zgromadziły na swoją korzyść dowody, które wydają się wystarczające, aby twierdzić, że oba procesy kształtują historię naszego wszechświata.

Jednolity wszechświat

To sprawia, że nasze wyobrażenie o wszechświecie bardzo różni się od tego, jakie mogło być np. sto lat temu. Dziś możemy opowiedzieć "historię wszechświata" od momentu pierwotnego do chwili obecnej. Oczywiście nie możemy opowiedzieć o szczegółach i nie znamy wielu przejść, ale możemy opowiedzieć o szerokich zarysach i wiemy, że jest to jedna historia: historia, w której powstało wszystko, co dziś istnieje: wszystkie struktury materii i wszystkie żywe organizmy. Wszystko powstało z pierwotnego punktu i wszystko powstaje z tego samego. Możliwe, że coś mogło istnieć wcześniej, ale poza tym, że nie mamy na to żadnych wskazówek, nie wpływa to na twierdzenie, że cały wszechświat, jaki znamy dzisiaj, miał jedną historię i składa się z tej samej rzeczy.

Nigdy nie mieliśmy tak jednostkowego wyobrażenia o rzeczywistości. Ludzie innych czasów żyli w świecie pełnym pozornie niepowiązanych ze sobą tajemnic. Było wiele częściowych wyjaśnień i wiele nieznanych tajemnic. Dziś nie wiemy wszystkiego, ale wiemy, że wszystko pochodzi z tego samego procesu i że jest ze sobą powiązane. Jest to pewna nowość w historii myśli i być może jeden z najważniejszych faktów w historii myśli. Niektórzy ludzie o mentalności, że tak powiem, tylko "literackiej", mają tendencję do uznawania twierdzeń naukowych za stwierdzenia zbyt poszlakowe i z tego właśnie powodu zbędne. Ale wypowiedziane przez nas stwierdzenia są naprawdę uniwersalne, dotyczące całej widzialnej rzeczywistości, i dlatego naprawdę mają status filozoficzny i w tym samym stopniu teologiczny.

Cudowny świat

Historia dziejów obecnego wszechświata jest znacznie wspanialsza niż bajka i mogłaby być nawet opowiedziana jako bajka: "Pewnego razu istniał bardzo mały, ale ogromnie gęsty punkt i nagle wybuchł promieniując bajeczną ilością energii. A potem...".

Dla chrześcijanina ta historia jest niemal oczywistym przejawem Bożej mocy. Z kolei dla ludzi o poglądach materialistycznych jest to czysty przejaw "przypadku i konieczności", cytując słynną książkę Monoda, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i współczesnego przedstawiciela materializmu biologicznego. Wszystko stało się w sposób bezsensowny i nieprzewidziany.

Trzy modele wyjaśniania wszechświata

Ponieważ nasz współczesny naukowy obraz wszechświata stał się tak jednostkowy, możliwe wyjaśnienia zostały znacznie ograniczone: pozostało bardzo niewiele możliwych światopoglądów, bardzo niewiele światopoglądów globalnych. Na wstępie należy wspomnieć o trzech:

Świat pochodzi "z dołu": nie ma Boga, a świat powstał sam z siebie.Wzrost wszechświata jest wynikiem przypadkowego pojawienia się wewnętrznych praw, które kierowały jego wzrostem. Jest to teza materialistyczna, której broni wielu ludzi, w tym ekspertów naukowych, choć na ogół nie sięgając do jej ostatecznych konsekwencji.

Świat pochodzi "z góry": jest stworzony przez istotę rozumną, Boga.. Dlatego wyjaśnieniem jej wewnętrznego porządku, powstawania struktur i samych praw jest to, że została wymyślona przez istotę inteligentną. Galileusz powiedział, że natura ma podstawy matematyczne, ale ten cudowny porządek zasługuje na wyjaśnienie.

Sam świat jest Bogiem, a przynajmniej boski.. To jest trzecia możliwość. Choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać zaskakujące, bo nietypowe, to jednak pozycja ta jest dość rozpowszechniona. Bronią go niektórzy starożytni panteiści oraz niektórzy ważni współcześni naukowcy, jak noblista z fizyki Schrödinger czy wielki popularyzator Karl Sagan. Cechą charakterystyczną tej pozycji jest przekazanie do wszechświata najważniejszej cechy, jaką znamy we wszechświecie - ludzkiej świadomości. Nadają całości pewną świadomość lub przynajmniej uważają ją za fundament wszelkiej świadomości. Tę "całość" można nazwać "Bogiem", choć na ogół nie myślą oni o istocie osobowej. Jest to bardziej coś niż ktoś.

Trzy różne modele męskie

Z trzech globalnych wyjaśnień wynikają trzy modele człowieka:

-Jeśli świat jest bezsensownym przypadkiem, to człowiek też jest bezsensownym przypadkiem. A on nie jest wart więcej niż reszta. Ma to niemożliwe do utrzymania konsekwencje praktyczne. Nasza zachodnia kultura i nasze demokratyczne instytucje opierają się na idei, że każdy człowiek ma szczególną godność, którą należy szanować. Ale jeśli jest to odrobina materii nagromadzona przez przypadek, nie widzimy, dlaczego miałaby być specjalnie szanowana.

-Jeśli świat został stworzony przez Boga, to człowiek może być - jak postuluje przekaz biblijny - "obrazem Boga". Jest osobą na obraz osób boskich. Istota rozumna i wolna, zdolna do dobra i miłości, spełniająca się przez miłość, na obraz osób boskich. Radykalne wyjaśnienie wyjątkowości ludzkiej świadomości pochodziłoby od Boga.

-Jeśli sam świat jest Bogiem lub rodzajem boskiej całości, wszystko jest częścią tego samego. Wszystko jest boskie lub emanacją zjednoczoną z boskością. Wówczas człowiek może być jedynie przejściową iskrą całości, częścią, która chwilowo się oddzieliła i chwilowo przejawia osobową świadomość, ale która jest powołana do zjednoczenia i połączenia się w Całość, jak postulują wschodnie panteizmy (widoczne w tradycji buddyjskiej czy hinduistycznej). Nie może istnieć silna tożsamość osobowa, a jedynie przejściowa. Dlatego też często w tych pozycjach można znaleźć wiarę w reinkarnację lub transmigrację "dusz".

 Problem "wielkich liter"

Jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia o wielkich wymiarach ludzkich, takich jak miłość, sprawiedliwość, wolność i piękno. Wydają nam się one tak ważne, że możemy je napisać wielkimi literami: miłość, sprawiedliwość, wolność, piękno.

Ale jeśli świat jest przypadkiem i koniecznością, te ludzkie wymiary nie mogą mieć wiele treści ani wielkiego znaczenia. Jakie znaczenie może mieć miłość lub sprawiedliwość w partii, która powstaje z cząstek elementarnych przez przypadek? W fizyce jest masa czy ładunek, ale nie ma miłości czy sprawiedliwości. Jeśli nie są wymiarami materii, a nie ma nic poza materią, to mogą być tylko złudzeniami ducha. Miłość nie może być niczym innym jak instynktem, a na dole fizyką. I sprawiedliwość, ludzka konwencja nie mająca podstaw ani w fizyce, która zna tylko atrakcje i odpychanie, ani w biologii, gdzie panuje prawo dżungli.

Tylko jeśli świat został stworzony przez Boga, te bardzo ludzkie wymiary mogą być odbiciem osobowego Boga. Tylko w takim stopniu, w jakim człowiek jest "obrazem Boga", może istnieć w życiu ludzkim coś, co jest naprawdę miłością i sprawiedliwością, wolnością i pięknem.

Praktyczny problem materializmu

Łatwo jest wygłaszać materialistyczne twierdzenia, ale bardzo trudno jest żyć jako konsekwentny materialista, ponieważ przeczy to najbardziej elementarnym dążeniom i uzusom ludzkiej kondycji. Każdy materialista powinien poważnie zastanowić się, czy jest sens, aby kochał swoje dzieci, współmałżonka, rodziców czy przyjaciół. I to samo dotyczy ich dążeń lub roszczeń do sprawiedliwości: dlaczego ktoś miałby dążyć do miłości lub stanąć w obronie sprawiedliwości, zamiast zaakceptować przypadek i konieczność?

A jeśli materializm, który wydaje się tak poważny, okazuje się tak nieludzki, to czy nie ma błędu w naszym podejściu? Jeśli wychodząc od naszej redukcyjnej idei materii, w końcu zaprzeczamy temu, co ludzkie, to czy nie dlatego, że mamy złą metodę? Czy nie powinniśmy zacząć od istnienia tych ludzkich wymiarów, które są co najmniej tak samo realne jak wymiary materii, aby pokazać, że świat jest bogatszy niż wizja materialistyczna? A może sprawiedliwość nie istnieje, ponieważ nie mamy termometru, aby ją zmierzyć?

Problem wolności

Kwestia "wielkiej litery" wolności jest szczególna. Wolność jest wielkim wymiarem człowieka, bardzo wychwalanym w historii naszego współczesnego świata. Ważne posągi Wolności postawiono nawet w Paryżu, a przede wszystkim w Nowym Jorku (dar państwa francuskiego).

Ale jeśli świat jest tylko materią wyewoluowaną przez przypadek i konieczność, nie może być prawdziwej wolności. Chance oznacza czysty przypadek; a konieczność oznacza determinację, brak wolności. Jeśli materia nie jest wolna, a człowiek jest tylko materią, to nie może mieć wolności, przynajmniej tak, jak rozumiano ją w tradycji zachodniej. Wtedy cała współczesna kultura, nawet cała kultura humanistyczna, popadłaby w podstawowy błąd. Dalej żyłaby w micie, a nie w nauce.

Materialistyczne paradoksy w obliczu wolności

Oczywiście i tu nie da się być konsekwentnym. Gdybyśmy uznali, że wolność nie istnieje i że we wszystkim, co robimy, dominuje przypadek i konieczność, wiele musiałoby się zmienić. Ale każda próba poważnego potraktowania tego twierdzenia prowadzi do paradoksu, a nawet żartu. Jeśli bowiem uważamy, że przypadek i konieczność jest wyjaśnieniem wszystkiego, to musimy też przyjąć, że myślimy to właśnie z czystego przypadku i konieczności, a nie dlatego, że jest to logiczne. W zasadzie nie pozostawiłoby to nam żadnych argumentów.

Bardzo dobrze rozwinął ten paradoks papież Benedykt XVI: "W końcu przedstawia się ta alternatywa: co jest u źródeł? Albo twórczy Rozum, twórczy Duch, który uświadamia sobie wszystko i pozwala się rozwijać, albo Irracjonalność, która bez zastanowienia i bez uświadamiania sobie tego wytwarza matematycznie uporządkowany kosmos, a także człowieka z jego rozumem. Ale wtedy rozum ludzki byłby przypadkiem Ewolucji i w efekcie irracjonalny". (homilia w Regensburgu, 12.IX.2006).

Pomyłki dotyczące nieokreśloności

Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Jeśli istoty ludzkie są tylko materią, zdominowaną przez przypadek i konieczność, nie mogą być naprawdę wolne. Jedynym materialistycznym wyjściem z tego argumentu (próbowanym przez wielu) jest schronienie się w mechanice kwantowej. Okazuje się, że cała fizyka jest deterministyczna, z wyjątkiem fizyki cząstek subatomowych, fizyki kwantowej, gdzie nie możemy dokładnie określić położenia i prędkości cząstek elementarnych (elektronów, fotonów) ani ich zachowania (jako fali lub jako korpusu). Jest to w skrócie zasada indeterminizmu Heisenberga. Zgodnie z obecnym poglądem naukowym materia jest całkowicie zdeterminowana, z wyjątkiem tej sfery. Rozwiązaniem byłaby wówczas próba odniesienia ludzkiej wolności do tej sfery nieokreśloności. Tak zrobił na przykład Penrose (.Umysł cesarza). A za nimi podążają inni.

Ale to jest nieporozumienie. Indeterminizm oznacza, że nie wiemy, gdzie coś jest i jak się zachowa. Ale wolność to coś więcej niż brak możliwości przewidzenia, co się stanie. Jest to właśnie decydowanie i tworzenie tego, co się wydarzy. Widziane z daleka zachowanie ludzi może przypominać zachowanie cząstek subatomowych, ponieważ jest nieprzewidywalne. Ale wolni ludzie myślą o tym, co zamierzają zrobić i co się stanie dalej, kierują się inteligencją, a nie indeterminizmem. Można powiedzieć, że katedra w Toledo była nieokreślona zanim została zbudowana, ponieważ nic nie wskazywało na to, że na tym kawałku ziemi powstanie katedra. Ale Katedra w Toledo nie jest owocem indeterminizmu, lecz ludzkiej inteligencji i wolności: jest owocem projektów i wyobraźni oraz twórczych decyzji. Dlatego jest pełna myśli, co nie zdarza się w zachowaniu cząstek elementarnych ani w żadnej innej sferze materii.

Wniosek

Jesteśmy wolni, bo jesteśmy inteligentni. A inteligencja jest prawie tak wielką tajemnicą jak wolność. Jest to najbardziej oczywisty dowód na to, że we wszechświecie istnieje coś więcej niż materia: istnieje inteligencja. Ale jest też, w świecie ludzkim, prawda, sprawiedliwość, piękno i miłość. Dla chrześcijanina wszystkie te wymiary są odbiciem obrazu Boga. I nie mają innego możliwego wyjaśnienia.

Więcej
Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.