Wędrówka z Chrystusem na Kalwarię

Miesiąc temu papież Franciszek przypomniał nam o ludzkiej słabości. Podczas próby wiara wzywa nas do kroczenia Kalwarią z Chrystusem, przekształcając cierpienie w drogę pokory i nadziei.

2 kwiecień 2025-Czas czytania: 2 minuty

Miesiąc temu my, katolicy, żyliśmy z ciężkim sercem: doniesienia na temat Zdrowie papieża Franciszka nie były zbyt zachęcające i nawet dzisiaj każdy komunikat z Polikliniki Gemelli lub od jakiegokolwiek innego organu dotyczący zdrowia papieża jest odbierany z pewnym węzłem w żołądku.

To były trudne tygodnie, czasami nawet pełne napięcia, w których katolicy po raz kolejny stanęli twarzą w twarz z ludzką słabością, z czającą się śmiercią, z najbardziej wyraźnym dowodem naszego stworzenia i niemożności całkowitej kontroli nad naszą egzystencją.

Niewiele rzeczy jest tak strasznie otrzeźwiających, jak kroczenie ścieżką pokory, jaką jest choroba. 

W świecie, który uważa się za samowystarczalny i aseptyczny, po raz kolejny przeszliśmy, wraz ze schorowanym papieżem, przez "chwile próby", w których chociaż "Nasze ciało fizyczne jest słabe, ale mimo to nic nie może powstrzymać nas od kochania, modlitwy, dawania siebie, bycia dla siebie nawzajem, w wierze, świecąc znakami nadziei". (Papież Franciszek, Anioł Pański, 16-III-2025).

"Możemy próbować ograniczyć cierpienie, możemy z nim walczyć, ale nie możemy go stłumić. Właśnie wtedy, gdy ludzie, próbując uniknąć wszelkiego cierpienia, próbują uniknąć wszystkiego, co może oznaczać cierpienie, gdy chcą oszczędzić sobie zmęczenia i bólu prawdy, miłości i dobroci, popadają w puste życie, w którym być może nie ma już bólu, ale w którym mroczne uczucie bezsensu i samotności jest jeszcze większe. Tym, co uzdrawia człowieka, nie jest unikanie cierpienia i ucieczka przed bólem, ale zdolność przyjmowania ucisku, dojrzewania w nim i odnajdywania w nim sensu poprzez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpiał z nieskończoną miłością".W kontekście Jubileuszu naznaczonego nadzieją, warto przypomnieć słowa Benedykta XVI w Spe Salvi.

W tych dniach męki i śmierci Chrystus pyta także o nas. Pytanie, które Bóg zadaje człowiekowi, nie dotyczy tego, czy chce cierpieć, czy nie, czy będzie czuł się słaby, opuszczony, samotny..., ale czy to wszystko, co pewnego dnia stanie się częścią naszego życia, chcemy przeżywać razem z Nim, czy samotnie.

Iść z Bogiem w kierunku Kalwarii, jak Cyrenejczyk, pomagając trochę pokonanemu Bogu w oczach ludzi; jak święte niewiasty, z daleka, nie zbliżając się zbytnio; jak apostołowie, zawstydzeni i już proszący Boga o przebaczenie za małość naszych serc; lub jak Matka, wspierana przez Jana, który przechodzi prawie niezauważony, ale dociera do stóp krzyża.

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.