Powołania

Świeccy, żyjący w celibacie, z Opus Dei: "Najbardziej cieszy cię to, że cały Kościół jest solą i światłem dla społeczeństwa".

W tym wywiadzie Pablo Álvarez z Asturii wyjaśnia swoje powołanie do Opus Dei i swój wkład w misję ewangelizacyjną poprzez codzienne życie w pracy i z członkami parafii, do której należy.

Maria José Atienza-24 września 2023 r.-Czas czytania: 3 minuty
Pablo Alvarez

Zdjęcie: Pablo Álvarez ©Zredagowane przez rozmówcę

Pablo Álvarez jest dziennikarzem z Asturii, specjalizującym się w tematyce zdrowotnej. Jest także autorem kilku książek, takich jak Odwaga w obliczu raka, Manolo Prieto: sztuka przyjaźni i współautor Carlos Martínez, sprzedawca ryb.

Zaangażowany w swój zawód, jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Prasowego Oviedo i Kolegium Dziennikarzy Asturii. Pablo jest attaché w Opus DeiUtrzymuje bliskie relacje z księżmi ze swojej parafii i członkami wspólnoty parafialnej.

Chociaż jest przyzwyczajony do bycia tym, który "zadaje pytania" w swojej pracy zawodowej, wyjaśnia Omnesowi, co pociąga za sobą jego powołanie i wpływa na jego codzienne życie.  

Co oznacza dla ciebie bycie Opus Dei?

-Bycie członkiem Opus Dei oznacza, że Bóg powołał cię i umieścił na małej działce swojej winnicy, którą masz uprawiać. Owoce, jeśli jakieś są, daje sam Bóg, jeśli nie przeszkadzasz Mu zbytnio. Cieszysz się, że twoja działka jest produktywna, ale najbardziej cieszysz się z tego, że cała winnica, cały Kościół, jest solą i światłem dla społeczeństwa. Cieszysz się z wysokiej wydajności innych działek. W Kościele ci, którzy koncentrują się na własnym partykularyzmie, przegapili sedno sprawy.

W jaki sposób uczestniczysz w ewangelizacyjnej misji Kościoła?

-W tej małej części Opus Dei poszukiwanie świętości jest kultywowane i rozpowszechniane w codziennych zajęciach. The Opus Dei Pomaga mi zajmować się Jezusem Chrystusem tak intensywnie, jak to tylko możliwe, w bardzo konkurencyjnym i szybkim zawodzie w poszukiwaniu wiadomości, wywiadów, raportów... Pomaga mi rozwijać moją pracę jako dziennikarza, unikając niechlujstwa, będąc bardzo szanowanym przez ludzi i starając się przekazywać prawdy, które pomagają obywatelom umiejscowić się w świecie. Zachęca mnie do dążenia do uczynienia życia przyjemniejszym dla tych, którzy mnie otaczają.

Wszystko to przerasta mnie z każdej strony. Dlatego w Opus Dei pomagają mi nie zniechęcać się i wstawać za każdym razem, gdy upadam, co zwykle zdarza się kilka razy dziennie.

Jak Opus Dei wpływa na twoje życie?

-Na wiele sposobów, ale podkreślę jeden: w Opus Dei mówią mi prosto w twarz, co robię źle, starając się mnie poprawić. To, czy mi się to udaje, to inna sprawa, ale lojalność innych daje ci dużo spokoju i wolności: jeśli zrobisz coś złego, powiedzą ci, a nawet będą się modlić, abyś się zmienił. Życie chrześcijańskie jest wspaniałe: to radykalne antidotum na narcyzm, to ciągłe stawianie cię na swoim miejscu.

Kiedy należysz do Opus Dei, są ludzie, którzy myślą, że jesteś lepszy niż w rzeczywistości. Wielu mówi ci: "Módl się za mnie (lub za mojego syna, lub mojego męża...), jesteś bliżej Boga". Ale ty wiesz, co tam jest i z pewną częstotliwością ktoś bierze to na siebie, aby ci o tym przypomnieć. 

Co dla ciebie uosabia postać Ojca w Opus Dei? 

-Ojciec jest tym, który służy wszystkim. Ten, który oczyszcza drogę. Ten, który nie ma ani minuty do poświęcenia na swoje hobby. Ten, który nie ma prawa stawiać swoich upodobań czy pomysłów na pierwszym miejscu. Nigdy nie dowodziłem niczym w Opus Dei, ale wiem, że dowodzenie w Dziele jest obowiązkiem, ponieważ zobowiązuje cię do słuchania nawet najgłupszych ludzi, jakby to, co mówią, było interesujące; aby zawsze stawiać się na miejscu innych...

Sam dawałem "odznaki" tym, którzy byli odpowiedzialni, co dziś wydaje mi się niewyobrażalne. Ojciec robi to wszystko 24 godziny na dobę. A ty modlisz się za niego, aby był bardzo wierny Bogu i bardzo lojalny wobec Kościoła. Do tej pory mieliśmy wielkie szczęście z czterema ojcami, których dał nam Bóg: bardzo inteligentnymi, bardzo świętymi, bardzo pokornymi ludźmi.

Jak współpracować z parafią i lokalnym biskupem?

-Bardzo dobrze dogaduję się z moim arcybiskupem, Jesúsem Sanzem Montesem, mimo że w niektórych wywiadach zadawałem mu raczej niewygodne pytania. Zawsze rygorystycznie szanował moją pracę i nic mi nie wiadomo o groźbach ekskomuniki (śmiech).

Don Jesús docenia Opus Dei i mówił o tym publicznie przy wielu okazjach. W przypadku księży z mojej parafii najbardziej plastyczną rzeczą, jaką mogę powiedzieć, jest to, że dość często przychodzą do mnie na posiłki, nawet w Wigilię Bożego Narodzenia, i że dzielimy się złudzeniami i troskami.

Bardzo lubię poznawać ludzi w mojej parafii i, szczerze mówiąc, nie mam trudności ze zrozumieniem kogokolwiek. Myślę, że ta otwartość jest owocem formacji, którą otrzymałem w Dziele.  

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.