Ekologia integralna

Od alarmu o przeludnieniu do postępującej depopulacji

Antynatalistyczne środki z "Raportu Kissingera" (1974), które mogły wydawać się rozsądne dla niektórych w tamtym czasie z powodu pierwszego poważnego kryzysu naftowego, w połączeniu ze spadkiem produkcji żywności i ostrzeżeniem o rzekomym przeludnieniu, ustąpiły teraz miejsca demograficznej zimie, która jest głównym tematem październikowego wydania drukowanego magazynu Omnes, dostępnego dla subskrybentów. Oto kilka argumentów na temat zmian demograficznych.

Francisco Otamendi-25 grudnia 2023 r.-Czas czytania: 6 minuty
wyludnienie

Plan działania zawarty w dokumencie opracowanym przez Henry'ego Kissingera, sekretarza stanu USA w latach siedemdziesiątych XX wieku, miał na celu kontrolowanie i zmniejszenie wskaźnika urodzeń w krajach najsłabiej rozwiniętych i opierał się na następujących alarmach: 1) gwałtowny wzrost populacji w dużej części świata, zwłaszcza w Afryce; 2) pierwszy poważny szok naftowy, który spowodował czterokrotny wzrost cen ropy naftowej (1973-1974); 3) rok niekorzystnej pogody (1972) na większości globu z gwałtownym spadkiem produkcji żywności; oraz 4) implikacje tych czynników dla bezpieczeństwa narodowego i interesów USA za granicą.

Raport, początkowo tajny, następnie odtajniony w 1980 r. i upubliczniony w 1989 r., miał skutki, które trudno dokładnie zmierzyć. Można jednak zauważyć m.in: - gwałtowny spadek wskaźnika urodzeń w Ameryce Łacińskiej i Azji, ale nie w Afryce, chociaż w ostatnich dziesięcioleciach spadł on również w Afryce; - oraz konkretne zmniejszenie wskaźnika urodzeń w krajach takich jak Rosja, Chiny, Kuba, Iran i Korea. Strome zbocze nadal się utrzymuje, ze względu na różne skumulowane czynniki analizowane przez czasopismo Omnes, pod tytułem Odwrócenie demograficznej zimy

Ponadto amerykański program antynatalistyczny przewidywał "zapewnienie środków i metody antykoncepcyjne (pigułki, prezerwatywy, sterylizacja, techniki unikania ciąży)".. Jeśli chodzi o aborcję, w raporcie zauważono "że rządowi USA nie wolno promować go za granicą".Jednakże, "Plan stojący za tym raportem jest aborcyjny, nawet jeśli jest podstępny, a nie frontalny".powiedział inżynier Alejandro Macarrón, koordynator projektu Obserwatorium demograficzne Uniwersytetu CEU San Pablo. 

Ponadto plan obejmował poprawę zdrowia i odżywiania w celu zapobiegania śmiertelności niemowląt, walkę z analfabetyzmem oraz inicjatywy w zakresie zatrudnienia kobiet i zabezpieczenia społecznego dla osób starszych, aby zmniejszyć potrzebę opieki nad osobami starszymi przez dzieci.

"Niestety, ze swoją polityką anty-urodzeniową na świecie, rząd USA z pewnością przyczynił się w dużej mierze, a być może nawet w znacznym stopniu, do tego, że obecne ryzyko populacyjne w dużej części świata jest dokładnie odwrotne".demograf wskazał w swojej książceDemokratyczne samobójstwo na Zachodzie i w połowie świata".

Alarmistyczne tezy Malthusa

Zanim zwrócimy uwagę na Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ), być może warto przypomnieć, że obawy dotyczące wzrostu liczby ludności mają swoje korzenie w tezach brytyjskiego ekonomisty Thomasa Malthusa (1766-1834). Krótko mówiąc, Malthus twierdził, że tempo wzrostu populacji jest geometryczne, podczas gdy zasoby rosną w postępie arytmetycznym, więc zbyt duża liczba mieszkańców może doprowadzić do wyginięcia gatunku ludzkiego. Od niego prawdopodobnie zaczęły się dramaty.

 Co na ten temat mówi dziś ONZ? The Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych (UNFPA), pod przewodnictwem Natalii Kanem (Panama), uważa, że "demograficzni sceptycy ci, którzy twierdzą, że "Świat jest pełen ludzi i prawie nie ma miejsca na szpilkę".i sądzi, że "ta narracja nadmiernie upraszcza złożone kwestie"..

Fundusz posuwa się nawet do stwierdzenia, że "Niektórzy politycy, komentatorzy medialni, a nawet intelektualiści twierdzą, że problemy, których doświadczamy w skali międzynarodowej (takie jak niestabilność gospodarcza, zmiany klimatyczne i wojny o kontrolę nad zasobami), mają swoje źródło w przeludnieniu: w nadmiarze popytu w stosunku do braku podaży"..

Nie łącz emisji CO2 z populacją

Ci ludzie, dodaje UNFPA, "Przedstawiają one obraz, w którym wskaźniki urodzeń wymknęły się spod kontroli i są niemożliwe do ograniczenia" i "zazwyczaj są skierowane do biednych i zmarginalizowanych społeczności, które od dawna są charakteryzowane jako rozmnażające się nadmiernie i nieodpowiedzialnie, mimo że w najmniejszym stopniu przyczyniają się do degradacji środowiska, wśród innych problemów".. Argumenty te oraz stanowisko Funduszu ONZ można znaleźć na stronie upna.org.

Ponadto, zgodnie z dostępnymi danymi, "Najbogatsze 10 procent populacji generuje połowę całkowitych emisji: błędem jest zatem łączenie wzrostu emisji (gazów cieplarnianych) ze wzrostem populacji"..

Krótko mówiąc, Fundusz uważa, że należy zmienić dyskurs na ten temat. Na przykład, powinno się mówić o "Jak zmiany klimatu szkodzą najbardziej narażonym ludziom na naszej planecie".że "inkluzywność jest kluczem do odporności demograficznej społeczeństw". a nie, że przybycie migrantów zagraża tożsamości narodowej; i że "Firmy muszą natychmiast zredukować swoje emisje".nie, że zmiany klimatu można spowolnić za pomocą "mniej dzieci"..

Zaleca się jednak planowanie rodziny

Stwierdziwszy te tezy, warto podać pełne informacje lub przynajmniej ich syntezę. Ponieważ ten sam fundusz, który zaprzecza przeludnieniu i krytykuje "demograficzni sceptycyrekomendacje "planowanie rodziny"z naciskiem.

Z jednej strony agencja Narodów Zjednoczonych nalega na terminologię "zdrowie seksualne i reprodukcyjne. Na przykład Fundusz Ludnościowy "wzywa do realizacji praw reprodukcyjnych dla wszystkich i wspiera dostęp do pełnego zakresu usług w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, w tym dobrowolnego planowania rodziny, opieki zdrowotnej nad matkami i kompleksowej edukacji seksualnej"..

Jednocześnie przypomina, że organizacja powstała w 1969 r., w tym samym roku, w którym Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło, że "rodzice mają wyłączne prawo do swobodnego i odpowiedzialnego decydowania o liczbie i odstępach między dziećmi".

"Zamiast dążyć do zmniejszenia liczby ludności, stanowisko to koncentruje się na dążeniu do równości płci i inwestycjach w edukację, opiekę zdrowotną oraz czystą i przystępną cenowo energię, dodaje.

W dniu 5 lipca, w oświadczeniu Funduszu z okazji Światowy Dzień Ludności 2023UNFPA odnotowała między innymi, co następuje: "Powszechne zdrowie seksualne i reprodukcyjne oraz prawa w tym zakresie są podstawą równości płci, godności i możliwości. Jednak ponad 40% kobiet na świecie nie jest w stanie korzystać ze swojego prawa do podejmowania tak ważnych decyzji, jak posiadanie lub nieposiadanie dzieci. Wzmocnienie pozycji kobiet i dziewcząt poprzez edukację i dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcji pomaga wspierać ich aspiracje i umożliwia im dokonywanie wyborów dotyczących stylu życia"..

W innym miejscu oświadczenia Fundusz potwierdził, że promowanie równości płci jest przekrojowym rozwiązaniem wielu problemów demograficznych. Dodano: "W krajach doświadczających szybkiego wzrostu populacji, wzmocnienie pozycji kobiet poprzez edukację i planowanie rodziny może przynieść ogromne korzyści w postaci kapitału ludzkiego i wzrostu gospodarczego sprzyjającego włączeniu społecznemu..

Spadek współczynnika dzietności

Jest to kolejne pytanie zadawane przez Fundusz ONZ, zgodnie z obecnym ostrzeżeniem w wielu krajach: współczynnik dzietności spada poniżej wskaźnika zastępowalności pokoleń wynoszącego 2,1 dziecka na kobietę. Dwie trzecie światowej populacji żyje w krajach, w których płodność jest poniżej lub blisko tego progu, a dzwonki alarmowe zaczynają dzwonić, jak wskazano w dossier Omnes.

Według UNFPA, jedynym regionem świata, w którym spodziewany jest globalny spadek liczby ludności w perspektywie krótkoterminowej (między 2022 a 2050 r.) jest Europa, z ujemnym wzrostem wynoszącym -7 procent. Przewiduje się, że liczba ludności w innych częściach świata - Azji Środkowej, Południowo-Wschodniej i Południowej, Ameryce Łacińskiej i Karaibach oraz Ameryce Północnej - będzie nadal rosnąć do około 2100 roku. Fundusz twierdzi, że w nadchodzących dziesięcioleciach, "migracja stanie się jedynym czynnikiem napędzającym wzrost populacji w krajach o wysokim dochodzie"..

Jednak na początku pandemii czasopismo medyczne The Lancet przewidywane w ambitnym badanie że do końca XXI wieku świat będzie miał mniejszą populację niż 11 miliardów wskazanych przez ONZ, a wyludnienie będzie niższe niż przewidywało Centrum Wittgensteina. 

Stosowanie antykoncepcji i opóźnione małżeństwo

Jedną z głównych przyczyn spowolnienia wzrostu liczby ludności w Polsce, wskazanych w badaniach The Lancet jest to, że doprowadziło to do dramatycznego spadku płodności, ponieważ ludzie w różnych przedziałach wiekowych uzyskali dostęp do edukacji i stosowania środków antykoncepcyjnych, a młodzi ludzie zdecydowali się poczekać z zawarciem małżeństwa do późniejszego wieku.

Czasopismo medyczne przewiduje na przykład, że Ponad 20 krajów, w tym Japonia, Hiszpania, Włochy i Polska, straci połowę swojej populacji do 2100 roku. Również w Chinach liczba ludności spadnie z obecnych 1,4 miliarda do 730 milionów.

Wśród innych interesujących prognoz, The Lancet wskazuje również, że oczekiwana długość życia w roku 2100 będzie niższa niż 75 lat w co najmniej dziesięciu krajach na świecie. Afryka Populacja Hiszpanii wyniesie 22,9 miliona, czyli około 50 % mniej niż obecnie (47 milionów), podczas gdy na przykład w Peru oczekuje się 51,8 miliona obywateli (wzrost o 34 %), ze względu na większą populację w wieku produkcyjnym.

AutorFrancisco Otamendi

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.