Świat

Kardynał Wyszyński i Matka Róża Czacka

12 września kardynał Wyszyński i matka Róża Czacka zostaną beatyfikowani w Warszawie. Proponujemy teraz drugą część artykułu o tych dwóch kluczowych postaciach w najnowszej historii Kościoła w Polsce.

Ignacy Soler-22 września 2021 r.-Czas czytania: 6 minuty
beatyfikacja Polska

Foto: ©2021 Catholic News Service / U.S. Conference of Catholic Bishops.

(Pierwszą część artykułu można przeczytać klikając tutaj. tutaj).

W czasie Powstania Warszawskiego Matka Elżbieta postanowiła założyć w swoim kompleksie szpital polowy. Tam też schronił się ksiądz Wyszyński, który był stale prześladowany przez gestapo. Stefan Wyszyński pozostał w Laskach przez dwa lata pełniąc funkcję kapelana sióstr i kapłana AK. To wtedy poznał i leczył Matkę Elżbietę Różę, a później wspominał: "Patrzyłem na Matkę i zastanawiałem się: skąd ta kobieta ma tyle siły i śmiałości, by w obliczu ciągłego zagrożenia współpracą z Powstaniem wykonywać tę pracę? To był nie tylko szpital, ale także centrum zaopatrzenia i łączności, ciągłe przychodzenie i odchodzenie ludzi. Matka uważała, że trzeba być wypełnionym siłą, bo tego właśnie potrzebował ówczesny świat. Dzięki niej odkryłam zupełnie nową kobietę, która wcześniej poświęciła się modlitwie i opiece nad niewidomymi, a teraz, w ciągłym śmiertelnym niebezpieczeństwie, nadal spełniała wszystkie uczynki miłosierdzia, ale aktywnie pomagała wszystkim. Była dla nas w Laskach Matką, źródłem spokoju, pogody ducha i szybkości w służbie".

Matka Elżbieta Róża zawsze, ale szczególnie w takich chwilach, zachęcała nas do zjednoczenia się z Krzyżem Chrystusa: "U stóp Ukrzyżowanego nie możemy być bezczynni. Jezus Chrystus nie chce, abyśmy tylko rozważali Jego Mękę, litowali się nad Jego obrazem, ale chce, abyśmy pomagali Mu ratować dusze. Jezus chce, abyśmy używali Jego odkupieńczej krwi, aby zmyć nasze grzechy i grzechy tych, którzy nas otaczają, grzechy naszych wrogów i grzechy całego świata. Musimy pozwolić sobie na nasiąknięcie tą Boskością. Musimy pozwolić się nasycić tą Krwią i ofiarować ją Bogu za nasze i całego świata zbawienie.

Pokój i radość w Krzyżu

Motto Matki Elżbiety znajduje się na herbie Zgromadzenia: Pax et gaudium in cruce. Dla nowej Błogosławionej słowa te były zakorzenione w zaufaniu do Boga i w coraz intensywniejszym jednoczeniu się z męką Chrystusa. "Cierpienie jest nieuniknione. Świętości nie da się osiągnąć bez cierpienia. Człowiek, który chce żyć z Bogiem, musi nieść swój krzyż, krzyż, który zsyła mu Bóg. Dlatego stanie przy krzyżu Jezusa jest naszą drogą i naszym powołaniem. I mam na myśli krzyż, który pochodzi z rąk Boga: utratę zdrowia, wolności. Jest to krzyż trudny, ale dobry, jest to krzyż zbawczy, który musimy przyjąć.

Mamy w tych dwóch nowych Blessedach, tak ściśle związanych z miastem Warszawa, podobne charaktery. Stefan Wyszyński zawsze rozpoczynał swoje homilie od pozdrowienia "Drogie dzieci Boże", a jego postać pełna siły i godności, zwłaszcza w obliczu narzuconego Polsce po II wojnie światowej w Jałcie systemu komunistycznego, wyróżnia się jednym rysem: ojcostwa. Był ojcem. Matka Elżbieta Róża, również pełna siły w obliczu nazistów i obrończyni godności osób niepełnosprawnych, wyróżnia się dla wielu ciągłym odniesieniem: była dla wszystkich matką pełną siły, Matką. 

Kardynał Stefan Wyszyński sprawował mszę żałobną za zmarłą w 1961 roku Matkę Elżbietę. W homilii powiedział między innymi: "Mirabilis Deus in sanctis suis! - Bóg jest godny podziwu w swoich świętych. Życie Matki Elżbiety, dla wielu z nas miała tylko ten tytuł: Matka, mówi nam o cudach, jakie Bóg czyni w swoich świętych. W życiu każdego człowieka zawsze jest ukryta tajemnica Boga. On sam jest Deus absconditus. On działa po cichu w głębi duszy. On nigdy nie jest bezczynny, jest nieustannie w pracy. On tworzy, wybiera i pomaga ludziom. Wysyła ich i otacza innymi, aby służyli. Bóg wybiera instrumenty do współpracy. Żaden człowiek Boży nie jest sam, bo sam Bóg sprawia, że wokół niego gromadzi się wielu, jak pszczoły wokół królowej matki w panelu¨. 

Wyszyński - człowiek z ludu polskiego, Czacka - kobieta z arystokracji. Obaj byli intelektualistami, chrześcijanami o głębokiej wierze i nieustannej modlitwie, pełnymi godnego podziwu hartu ducha dla obrony praw Boga i człowieka. Kończę kilkoma słowami nowego Błogosławionego mówiącymi o chrześcijańskim laiku działającym w świecie: "Nie chodzi o to, by być człowiekiem zdominowanym przez gorączkową aktywność, męczącym i bezlitośnie męczącym innych, pochłoniętym ciągłym zajęciem. Współczesny człowiek chrześcijańskiego działania musi mieć w sobie coś więcej niż spokój i miarę dyplomaty, musi mieć pewność płynącą z sumienia, że pomaga Bogu w zbawianiu świata w tej samej mierze, w jakiej pozwala Bogu działać we własnym życiu.

Stefan Wyszyński został wyświęcony sam, ponieważ nie mógł być wyświęcony w dniu swoich święceń, czy to z powodu nawrotu gruźlicy, czy też dlatego, że brakowało mu kilku dni do 23 urodzin, nie jest pewne. Minimalny wiek kanoniczny wynosił 24 lata, ale biskup mógł udzielić dyspensy na jeden rok, ale nie więcej. Stefan został więc wyświęcony w dniu swoich 23 urodzin, 3 sierpnia 1924 roku. Jednak wraz ze wszystkimi towarzyszami, z których wielu było przyszłymi męczennikami wojny światowej, a niektórzy z nich zostali beatyfikowani, odbył obowiązkowe ćwiczenia duchowe przed święceniami. W swoich notatkach zapisał dziesięć postanowień z tych ćwiczeń. Zawsze trzymał ten arkusz w swoim brewiarzu i każdego dnia egzaminował się z tych dziesięciu maksym czy postanowień:

1) Mówić mało - żyć cicho - milczenie.

2. Rób dużo, ale bez pośpiechu, w spokoju.

3) Pracuj systematycznie.

4. Unikaj marzeń - nie myśl o przyszłości, jest ona w rękach Boga.

5. Nie marnuj czasu, bo nie należy on do Ciebie; życie ma swój cel i tak samo każda chwila.

6. We wszystkich rzeczach odkrywa dobrą intencję.

7. Módl się często, gdy jesteś w pracy - sine me nihil potestis facere (beze mnie nic nie możesz zrobić).

8. Szanuj każdego człowieka, bo jesteś gorszy od każdego człowieka: Bóg sprzeciwia się dumnym.

9. Omni custodia custodi cor tuum quia ex ipso vita procedit (Strzeż swego serca z całą troską, bo z niego pochodzi życie).

10. Misericordias Dei in aeternum cantabo (Będę śpiewał miłosierdzie Pana na wieki).

Jego nabożeństwo do Matki Bożej

Ciekawa anegdota o kardynale Wyszyńskim jest następująca:

Jest zdjęcie, na którym widać uśmiechniętego kardynała Wyszyńskiego, a obok niego dwóch przyszłych prałatów biskupów z Opus Dei, błogosławionych Álvaro del Portillo i Javiera Echevarría. Było to we wrześniu 1979 roku. Podróżowali samochodem, w którym towarzyszył im ksiądz Joaquín Alonso i Javier Cotelo jako kierowca. Ten ostatni opowiada swoje wspomnienia w wywiadzie z rodzinnym nagraniem. Przekazujemy stenogram:

"To jest zdjęcie Kardynała Wyszyńskiego z Don Alvaro i Don Javierem. -Czy pamięta pan coś z tego spotkania? - Tak, wiele rzeczy. To spotkanie odbyło się dzień przed naszym wyjazdem 7 września. Chcieli zobaczyć się z kardynałem po prostu po to, by powiedzieć mu, że przejeżdżaliśmy obok i że przewodniczący generalny Opus Dei chce go pozdrowić. Dojechaliśmy do pałacu biskupiego i spotkał nas sekretarz, który mówił po hiszpańsku. Powiedział nam: kardynał zaraz odjedzie samochodem, zaraz odjedzie, bo ma spotkanie z biskupami w innej diecezji i oczywiście nie może ich przyjąć, a jeśli przyjmie, to tylko na minutę. 

Błogosławieni Álvaro del Portillo i Don Javier Echevarría z kard. Wyszyńskim

I rzeczywiście wyszedł i zaprowadził nas do pokoju, w którym zrobiono zdjęcie. Za nami było jeszcze jedno zdjęcie, jeśli dobrze pamiętam, Częstochowy, na którym widać fotel, pusty fotel na środku i dużo ludzi, dużo ludzi przed tym tronem. To był jego tron, siedziba kardynała, ale był pusty, bo był w więzieniu. Podczas gdy my oglądaliśmy te i inne zdjęcia, wkrótce pojawił się Kardynał. Przywitał nas trochę oschle, mówiąc: "Co tu robią ci włoscy księża przyjeżdżający do Warszawy? Jestem bardzo wdzięczny, że przyjeżdżają ubrani w sutanny, bo zazwyczaj księża, którzy przyjeżdżają z Włoch, przyjeżdżają ubrani w każdy inny sposób. Podobało mu się to, że byli w sutannach, ale o wiele bardziej podobała mu się odpowiedź Don Alvaro: "Nie chcę zabierać ci ani minuty. Przybyliśmy do Matki Bożej Częstochowskiej, aby modlić się za Polskę, a szczególnie za papieża Jana Pawła II, oraz aby przynieść Opus Dei do stóp Matki Bożej, odnawiając poświęcenie Dzieła Jej Najsłodszemu Sercu.

Następnie kardynał wzruszył się, gdy usłyszał o modlitwie i Matce Bożej i położył ręce na ramionach Don Álvaro i Don Javiera jednocześnie. I został przemieniony, całkowicie zmienił swój wygląd. Wcześniej był nieco oschły, jakby zmęczony przyjmowaniem księży turystów. A kiedy usłyszał o modlitwie, o Matce Bożej, był wzruszony i powiedział im, że cieszył się słysząc o Matce Bożej i że przyszli się modlić, że był szczęśliwy, że spotkał ludzi z Opus Dei i jej prezydenta generalnego oraz tych, którzy mu towarzyszyli, i że przeprasza, że nie może być z nimi dłużej, bo zaraz bierze samochód i jedzie do innej prowincji, do innego miasta, gdzie miał spotkanie.  

Każdemu z nas dał różaniec, a potem pożegnał się uściskiem i pocałunkiem z księżmi. Dał mi tylko przytulić się do siebie. Wtedy Don Joaquín powiedział do niego: "A czy moglibyśmy zrobić mu zdjęcie? -Tak. Wejdź od razu. I jak widać, stanął między Don Álvaro a Don Javierem. Zrobiłam mu dwa zdjęcia, bo Don Álvaro powiedział mi: "Zrób jeszcze jedno zdjęcie na wypadek, gdyby pierwsze nie wyszło dobrze". Wyszliśmy stamtąd zachwyceni i zadowoleni, jakbyśmy naprawdę byli ze świętym, bo on swoim uśmiechem i spojrzeniem przypominał nam naszego Ojca. Kiedy byliśmy z kardynałem Wyszyńskim, mieliśmy wrażenie, że jest tak jak z naszym Ojcem: naprawdę można było poczuć, że jesteśmy ze świętym". 

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.