Świat

Jacques Rouillard: "Nie jest prawdopodobne, że dzieci z Kamloops umarły i zostały pochowane bez ostrzeżenia".

Wywiad z kanadyjskim historykiem Jacquesem Rouillardem na temat śledztwa w sprawie odkrycia 215 grobów uczniów byłej szkoły z internatem w Kolumbii Brytyjskiej.

Fernando Emilio Mignone-8 lipca 2022 r.-Czas czytania: 8 minuty

Tweet plemienia (narodu) Tk'emlups z 27 maja o "odkryciu" 215 grobów byłych wychowanków szkoły z internatem w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej wywołał tsunami wiadomości. W serii wiadomości i wydarzeń znalazło się palenie kościołów i zapowiedziana wizyta papieża w Kanadzie. Franciszek miałby prosić o przebaczenie za rolę katolików w historycznych kolonialnych nadużyciach wobec rdzennych mieszkańców Kanady. 1 lutego ogłoszono, że delegacja kanadyjskich biskupów i przywódców tubylczych spotka się z papieżem w Rzymie pod koniec marca, aby przygotować się do wizyty.

Dnia 8 czerwca 2021 roku w Omnes, Porównałem kanadyjskie zaginięcia z argentyńskimi zaginięciami w latach 70.. Niefortunne porównanie. Kanadyjski historyk Jacques Rouillard twierdzi, że nie udowodniono jeszcze, że w tej szkole z internatem w Kamloops w stanie B.C. zabito jakichkolwiek rdzennych uczniów. Nie udowodniono również, że władze oświatowe, polityczne lub religijne celowo zabijały uczniów w 130 aborygeńskich szkołach z internatem, które działały od połowy XIX wieku do końca XX wieku.

W 2008 roku premier Stephen Harper przeprosił w imieniu rządu i pozostałych partii w parlamencie za szkoły rezydencjonalne. I w tym samym roku powstała Komisja Prawdy i Pojednania (TRC), która miała zbadać system szkół rezydencjalnych. Komisja zebrała siedem tysięcy świadectw od osób, które nazwała "ocalałymi", a w 2015 roku powołała Narodowe Centrum Prawdy i Pojednania (CNVR), publikując sześciotomowy raport, w którym zebrano świadectwa, dokumentację historyczną, ideologię indagacyjną i konkretne zalecenia, takie jak przyjazd papieża do Kanady z prośbą o przebaczenie. TRC stwierdza, że system szkół mieszkalnych był równoznaczny z "kulturowym ludobójstwem". Raport Komisji Prawdy i Pojednania z 2015 roku to. j'accuse obszerny - ale nigdy nie wspomina o zabójstwach studentów. 

Historyk Jacques Rouillard wątpi, że doszło do zabójstw studentów

Omnes przeprowadził wywiad z 77-letnim Jacquesem Rouillardem, profesorem emeritus historii na Université de Montréal, w Montrealu. Rouillard jest jak dziecko z baśni Andersena, Nowe szaty cesarzaw którym chłopiec krzyczy: "Ależ cesarz jest nagi! Poniżej proponujemy pełny wywiad:

Czy 215 młodych mężczyzn zostało pochowanych bez oznaczenia na cmentarzu rezerwatu Indian Kamloops w latach 1890-1978?

-Byłbym bardzo zaskoczony. Będziemy musieli kopać, żeby się dowiedzieć. Antropolog Sarah Beaulieu analizowała glebę za pomocą "georadaru" na powierzchni i zauważyła deformacje. Ale to urządzenie nie pozwala jej wiedzieć, czy w ziemi znajdują się ciała dzieci. Od lat 90. wśród aborygenów rozpowszechniane są pogłoski o dzieciach chowanych w masowych grobach przez duchownych oraz o złym traktowaniu w tych szkołach. Z każdym dniem coraz mniej w to wierzę: przynajmniej do czasu, aż wykopane zostaną szczątki, by sprawdzić, czy to prawda. CNVR podało nazwiska 50 uczniów, którzy zginęli w szkole z internatem w Kamloops. Siedemnaście osób zmarło w szpitalu, a osiem w wyniku wypadków. Jeśli chodzi o miejsce pochówku, 24 osoby są pochowane na cmentarzu swoich rdzennych rezerwatów, a cztery na rdzennym cmentarzu rezerwatu Kamloops. W przypadku pozostałych osób brakuje informacji lub trzeba sięgnąć po pełne akty zgonu w Archives of British Columbia. Ale nie można nic zrobić z nieznanym: jak chcesz się dowiedzieć, gdzie mogą być pochowani studenci, którzy nie mają nazwisk? W raporcie TRC zastosowano wadliwą metodologię liczenia zgonów. 

To wszystko jest częścią historii francuskiej Kanady, ponieważ misjonarze z francuskiej Kanady wyruszyli na zachód. I są oskarżeni o czyn przestępczy, który byłby najgorszą zbiorową zbrodnią w historii Kanady. Niemożliwe jest, aby wspólnoty religijne dopuściły się takiej zbrodni. To nie ma żadnego sensu. Media nie wyrażają zmysłu krytycznego. 

Czy jest prawdopodobne, że te dzieci w Kamloops zmarły i zostały pochowane bez powiadomienia rodziców i bez aktu zgonu?

-Nie. Ta historia jest dosłownie niewiarygodna. Skarżyliby się przywódcy gangu lub rodzice. To nie są ludzie, którzy milczą. Poszliby do Ministerstwa Spraw Indyjskich, poszliby na policję, to są rodziny tak samo zainteresowane losem swoich dzieci jak każda inna rodzina. Ten pomysł masowych grobów nieznanych dzieci zmarłych bez reakcji rodziców wydaje mi się zupełnie nie na miejscu: toout à fait farfelu.  

Pisarz i archiwista z prowincji Alberta, Éloi DeGrâce, przysłał mi następujący e-mail: 

"Pracowałem jako archiwista dla Oblatów Maryi Niepokalanej, Sióstr Opatrzności i arcybiskupa w Edmonton, Alberta. TRC nigdy nie konsultowała tych archiwów. Są one jednak pełne ważnych dokumentów. W kronikach, które skopiowałem do komputera, udało mi się zapisać wszystkie nazwiska zmarłych uczniów w szkole, w domu lub w szpitalu pięciu szkół indiańskich w prowincji Alberta. Zapisałam nawet nazwiska zmarłych byłych uczennic; Siostry były bardzo zżyte ze swoimi byłymi uczennicami i bliskie rodzinom w ich żałobie. Jest to ważna kwestia, ponieważ mówi się, że dzieci "zniknęły" bez śladu. Pięć szkół Alberty, których kroniki posiadam, znajdowało się w rezerwatach i rodzice zabierali tam swoje dzieci. Gdy dziecko poważnie zachorowało, często informowano o tym rodziców. Z kronik wynika, że zmarłych zabierano na cmentarz misyjny. Żadnych tajemnic. W pięciu badanych przeze mnie szkołach nie było prywatnego cmentarza. Ponieważ szkoły te znajdowały się w rezerwatach, nie było mowy o "wyrywaniu" dzieci z ich rodzin. Nie wierzę w zaginione dzieci ani masowe groby. Uważam, że niemożliwe było, aby dziecko zniknęło. Był tam rejestr. Rząd wiedział, kto chodzi do szkoły. Lekarz i "oficer rezerwowy" musieli wyrazić zgodę na przyjęcie nowego ucznia. A kontroli wszelkiego rodzaju było w ciągu roku bardzo dużo: inspektor szkolny, lekarze, pielęgniarki, agent rezerwowy, urzędnicy ottomańscy. Gdyby zabrakło choćby jednego ucznia, byłoby o tym wiadomo. A w Albercie rodzice mogli swobodnie wysyłać swoje dzieci lub nie. Rodzice wiedzieli, co dzieje się w szkole. Rodzice uczniów, którzy chodzili do szkół, ukończyli je. Gdyby byli źle traktowani, dlaczego mieliby wysyłać własne dzieci do tych instytucji?" 

Jest Pan zawodowym historykiem: jakich środków Pana zdaniem należy użyć, aby rzucić światło na tę kwestię?

-Po pierwsze, rdzenna społeczność Kamloops powinna udać się na policję, aby znaleźć sprawców tej strasznej zbrodni; gdyby taka zbrodnia wydarzyła się gdziekolwiek indziej w Kanadzie, poszliby na policję, aby dowiedzieć się, kim są sprawcy i w razie potrzeby postawić ich przed sądem. W tym dramacie z internatem trzeba będzie więc ustalić winowajców w drodze policyjnego śledztwa.

W przypadku założonego w 1899 roku internatu Cowenesess First Nation w Marieval w Saskatchewan, czyje są groby 751 pochowanych tam osób?

-Ten katolicki cmentarz jest znany miejscowej ludności. Nie należy insynuować, że dzieci zaginęły i są tam pochowane bez uprzedniego odkopania szczątków i zbadania sprawy. Wiadomo, że w tych grobach pochowano wielu dorosłych. Sięgnąłem do rejestrów małżeństw, chrztów i zgonów w okresie tej katolickiej misji. Dostępne są. Nie można sugerować, że na tym cmentarzu są pochowane "zaginione" dzieci. To jest niedokładne. Możliwe, że pochowani są tam niektórzy uczniowie, a także dorośli wszelkiego rodzaju, w tym zakonnice i księża, oraz niemowlęta. Okazuje się, że istniejące niegdyś na tym cmentarzu drewniane krzyże zostały usunięte w latach 60. XX wieku, ponieważ były zbyt zniszczone.

W Williams Lake w Kolumbii Brytyjskiej odkryto 93 niezidentyfikowane groby w pobliżu dawnej szkoły z internatem, Saint Joseph's Mission (1891-1981). Prowadząca śledztwo Whitney Spearing oraz lider zespołu Willie Sellars wysuwają bardzo poważne oskarżenia wobec byłych księży i zakonnic...

-Większość misjonarzy pochodziła z Quebecu. Jest to cmentarz tej katolickiej misji. Ale po raz kolejny jest to kwestia wstępnych badań. Niech wezwą policję, do ustalenia sprawców tej zbrodni i niech kopią. Tamtejsi rdzenni mieszkańcy doszli do własnych wniosków. Mais en soiże wspólnoty religijne są odpowiedzialne za tak straszne zbrodnie jak wrzucanie martwych dzieci do masowych grobów, taka rzeź jest niewyobrażalna. To nie ma sensu. Niech to udowodnią. Nie ma żadnego dowodu. Nikomu nie postawiono zarzutów. Nie ma imion dzieci. Nie ma nazwisk rodziców rzekomo zaginionych dzieci. To wszystko jest bardzo niejasne. Wydaje mi się, że przy tych wszystkich historiach pojawia się antykatolicyzm. podstawowe

W swoim raporcie z 2015 roku TRC zidentyfikowała trzy tysiące dwieście zgonów uczniów w internatach w ciągu prawie półtora wieku. Ale Komisja nie mogła znaleźć nazwisk jednej trzeciej tych studentów; i nie mogła znaleźć przyczyny śmierci dla połowy z nich (lub 1600). Dlaczego byli studenci, którzy zmarli bez nazwisk?

-Wystąpił błąd metodologiczny. Zmarłe dzieci policzyli dwukrotnie. Wyjaśniam to w swoich artykułach: Où sont les restes des enfants inhumés au pensionnat autochtone de Kamloops? ((DOC) Kamloops pensionnat | Jacques Rouillard - Academia.edu) y W Kamloops nie znaleziono ani jednego ciała - The Dorchester Review)

Liczba zmarłych dzieci jest więc zawyżona. Dlatego Komisja mogła znaleźć nazwiska tylko 32 % tych zmarłych dzieci: ponieważ są one liczone podwójnie. Teraz szukają tych "zaginionych" dzieci na cmentarzach w pobliżu internatów. Jest to od początku fałszywa hipoteza. Celem TRC nie był właściwie naukowy rys historyczny, ale wykazanie, że skargi tubylców są uzasadnione, że miały miejsce nadużycia. Nie jest to obiektywna historia internowanych. TRC przedstawia ultrakrytyczny obraz historii szkół rezydencyjnych, a także roli wspólnot religijnych, roli rządu kanadyjskiego. 

Należy pamiętać, że w angielskiej Kanadzie pod koniec XIX wieku wprowadzono obowiązek szkolny i dlatego władze chciały objąć obowiązkiem szkolnym tubylców w wieku od 6 do 15 lat. Rząd kanadyjski, począwszy od 1890 roku, tworzył szkoły z internatem, ponieważ byli w nich szeroko rozproszeni Indianie, którzy nie mogli uczęszczać do zwykłych szkół, i wprowadził obowiązek uczęszczania do nich. Nie był to chyba najlepszy sposób na ich edukację. Chłopcy, którzy musieli iść, mieli od 6 do 15 lat. Wydaje się to niehumanitarne. Powinni byli zostawić rodzicom swobodę w wysyłaniu swoich dzieci lub nie. Być może byłoby to najlepsze rozwiązanie. Celem rządu była ich asymilacja w społeczeństwie kanadyjskim. Dzisiaj są one za to wytykane, a rdzenni przywódcy proszą o ponad milionowe odszkodowania finansowe od rządu federalnego i otrzymują je z tego powodu, a także za utratę ich kultur i sposobów życia. I żądają coraz więcej pieniędzy w ramach odszkodowań, także od Kościoła katolickiego. Zamierzają domagać się rekompensaty finansowej także od papieża. Proponuję sięgnąć po dokument dotyczący roszczeń prawnych ludności tubylczej. Stawką są miliardy dolarów, a na duży zysk może liczyć kilku kanadyjskich prawników: Tom Flanagan, WYDATKI FISKALNE - Wydatki federalne na programy dla ludności tubylczej, 2015-2022.

Czy w swoich badaniach stwierdzasz, że władze i misjonarze chcieli zdusić rdzenne kultury?

-Tak, ale posuwanie się do mówienia o "ludobójstwie kulturowym", jak to robi TRC, jest dyskusyjne. Wolę używać terminów "asymilacja" i "integracja". Próbowano zasymilować ludność tubylczą do kultury pochodzenia europejskiego, do języka angielskiego lub francuskiego, nauczyć ją mówić i pisać w tych językach, liczyć. Taka była rola szkół. Ale ich skutkiem było zdławienie rdzennych kultur i języków. Nie chcieli ich wykluczać, tak jak biali Amerykanie chcieli wykluczać czarnych. Efektem było stłumienie ich sposobu życia, kultury, języka. Dziś, gdy edukacja jest w rękach rdzennych mieszkańców, uczniowie uczą się także pisać po angielsku, liczyć itd. a do tego dochodzą przedmioty związane z rdzenną historią i językiem, i to jest w porządku. Ale realistycznie rzecz biorąc nie mogą wrócić do swoich oryginalnych języków. Bo nie mogą tak funkcjonować we współczesnym świecie. To niemożliwe. 

Stracili więc część swoich kultur. Ale czy mogło być inaczej, czy można było ich również nauczyć swoich języków i historii? Tak. Byłoby to z większym szacunkiem. Ale jest duża różnica z traktowaniem przez długi czas czarnej społeczności w Stanach Zjednoczonych: tam próbowano ich wykluczyć. W Kanadzie od XIX wieku nie starano się wykluczać, ale jak najszybciej integrować rdzennych mieszkańców z dominującymi wartościami i językami. Skupili się na młodzieży. Misjonarze stawiali sobie za cel ich edukację i nawracanie.

Do lat 90. większość rdzennych mieszkańców miała przychylną opinię o szkołach rezydencjalnych. Myślę, że jednym "spiskowcem", który mógł przyczynić się do obecnej sytuacji jest Kevin Annett, były kanadyjski pastor protestancki, potępiony przez Zjednoczony Kościół Kanady (zob. Kevin Annett i Kościół Zjednoczeniowy). 

Więcej
Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.