Inicjatywy

Kuchnia i schronisko społeczne w Vallecas

Obszar Puente de Vallecas, w Madrycie, wciąż zachowuje wiele z atmosfery sprzed kilkudziesięciu lat. To prawda, że zmiany społeczne są już odczuwalne; na przykład obwodnica Madrytu M-30 praktycznie graniczy z murem parafii San Ramón Nonato.

Juan Portela-6 marca 2016 r.-Czas czytania: 4 minuty

Kościół parafialny, znajdujący się w dzielnicy Puente de Vallecas w Madrycie, ma nieco ponad sto lat. O prostej konstrukcji i skromnych rozmiarach, odpowiada charakterowi parafii na przedmieściach - w tym zakresie, owszem, nastąpiły zmiany od czasu jego budowy, ze względu na to, jak bardzo miasto się rozrosło - i znajduje się w ubogiej dzielnicy miejskiej: cecha, która jednak nie zniknęła. Bezrobocie jest częste, populacja imigrantów jest wysoka. Do parafii uczęszczają ludzie 27 różnych narodowości, choć większość pochodzi z Ameryki Łacińskiej.

Dostawa posiłków

Odwiedzamy parafię późnym rankiem i w tym momencie grupa kobiet animuje swoją rozmową mały prostokątny plac przed kościołem. Gromadzą się przed kościołem, po drugiej stronie placu, przed prostym budynkiem należącym do instytucji religijnej, która udostępnia go parafii na działalność społeczną. Widać, że te kobiety to również imigrantki, i to o skromnym statusie. Gdy pytamy, tłumaczą, że czekają na racje żywnościowe, które wolontariusze dają im codziennie i którymi pomagają swoim rodzinom przetrwać. "Razem z biednymi i rodzinami" głosi strona główna parafii, jakby ją definiując, i widać, że nie ma nic bardziej prawdziwego ani mniej "demagogicznego" niż to stwierdzenie. "Jestem z Peru", "Jestem z Boliwii"... - opowiadają kobiety i dodają, że mają troje lub czworo dzieci, a ich mąż jest bezrobotny, albo wykonuje jakieś dorywcze prace, albo... "Nie mam męża".

Ci, którzy pomagają, i ci, którym się pomaga

Wewnątrz głównej sali budynku, znajdującej się na parterze, wolontariusze gotują i już zaczynają wydawać posiłki kilkudziesięciu osobom, w tym niektórym całym rodzinom. Choć placówka ma prostotę kuchni zupy, atmosfera jest pogodna i dostojna, a nikomu nie przeszkadza rozmowa z gośćmi. Na wyższych piętrach tego samego budynku parafia urządziła również schronisko, w którym oferuje schronienie osobom bezdomnym, starając się jednocześnie pomóc im w rozwiązaniu najpoważniejszych problemów i zorganizowaniu pracy lub jakiegoś trwalszego rozwiązania.

Niektóre z tych szczegółów wyjaśnia nam na przykład mężczyzna o imieniu Angel, który jest podekscytowany perspektywą pracy. Kiedyś żył na ulicy, dopóki nie został przygarnięty w schronisku parafialnym, a teraz jest także dumnym wolontariuszem w kuchni zupy. "Kierownikiem" i organizatorem jest siostra Maria Sara, Peruwianka (dziewica konsekrowana), główna podpora parafii w tej działalności, ale jest też pomoc innych bardzo zaangażowanych osób.
Widzimy, że grupa dzieciaków w szkolnych mundurkach i z (oczywiście) różnych środowisk społecznych pomaga w wydawaniu posiłków: przychodzą na zmianę kilka dni w tygodniu, aby podać rękę, a w zamian uczą się i dojrzewają. Proboszcz zaznacza, że "każdy tutaj jest wolontariuszem, bo staramy się, żeby każdy czuł się odpowiedzialny za tę pracę społeczną, żeby nie przychodził tylko po to, żeby otrzymać, ale żeby czuł, że to jest jego". To jest zobowiązanie, które determinuje wszystkie działania: żeby nie było różnicy między tymi, którzy potrzebują pomocy, a tymi, którzy przychodzą z pomocą, żeby nikt nie czuł się upokorzony. W ten sposób każda osoba, która przychodzi po pomoc czuje się bardzo swobodnie i czuje się jak rodzina.

Od tego, co materialne, do tego, co duchowe

Parafia włączyła te inicjatywy w koncepcję "Obra social Álvaro del Portillo", powierzając je wstawiennictwu błogosławionego Álvaro, pierwszego następcy Najświętszej Maryi Panny. Święty Josemaría w Opus Dei, który w 1934 r. przybył do tego miejsca, aby uczestniczyć jako katecheta w działalności parafii. Wysoka płaskorzeźba w kościele graficznie wyjaśnia ten związek, który przełożył się na wysiłek na rzecz społecznej i chrześcijańskiej promocji dzielnicy.
Jak zaskakujące - a może powinniśmy powiedzieć "nie tak zaskakujące"? - jak działalność w kuchni i schronisku socjalnym jest fakt, że impuls do tych inicjatyw pochodzi z Najświętszego Sakramentu. Pan jest wystawiony na ołtarzu kościoła codziennie rano, a trzy dni w tygodniu przez cały dzień. Nie jest sam, są grupy osób z sąsiedztwa odwiedzających lub modlących się przez dłuższy czas. Również na wyższym piętrze schroniska widzieliśmy małą kaplicę, z Panem w tabernakulum; szczerze mówiąc, w tym kontekście obecność Eucharystii jest poruszająca.

Różne grupy i projekty

Być może dlatego w tej parafii nie ma nic, co przypominałoby brak aktywności, rezygnacji lub troski o przyszłość, pomimo trudności mieszkańców dzielnicy. Istnieją grupy Maryi Tabernakulum, Odnowy Charyzmatycznej, grupki modlitewne. Akcja Katolicka. Oferowane są kursy Alpha dla grup osób, które są daleko od wiary; są "wartownicy", którzy dbają o działalność "Światło w nocy", zapraszając przechodniów na czas modlitwy, z odpowiednią muzyką i atmosferą; Centrum Orientacji Rodzinnej "Nazaret" z zajęciami dla par i dzieci; działalność Caritas; rekolekcje, ćwiczenia duchowe i oczywiście katecheza oraz wystarczająca dostępność do spowiedzi i przyjmowania innych sakramentów.

Proboszcz parafii, Don José Manuel Horcajo, wyjaśnia, że prowadzą "do trzydziestu projektów, które starają się objąć całe dobro każdej osoby, od jej potrzeb materialnych, przechodząc przez trudności rodzinne i docierając do duchowych". Kiedy osoba przychodzi do nas z prośbą o jedzenie, zaczynamy od podania jej talerza w jadalni, ale damy jej indywidualny ciąg dalszy, który pomoże jej w pracy, sytuacji rodzinnej i duchowej. Chcemy, aby ten biedny człowiek stał się osobą szczęśliwą, świętą".

Dlatego też, gdy odwiedza się stronę internetową San Ramón Nonato, po prezentacji parafii i wyrażeniu dyspozycyjności proboszcza, pierwszą rzeczą, którą można znaleźć, jest prośba o pomoc i wolontariuszy: młodych ludzi do ewangelizacji; kogoś, kto zajmie się stroną internetową; furgonetkę do transportu odzieży i żywności; kogoś zainteresowanego pomocą niepełnosprawnym dzieciom. To z pewnością świetny znak. Im więcej wolontariuszy, tym lepiej", mówi proboszcz, "dzięki czemu możemy dotrzeć do większej liczby osób, ulepszyć usługi i rozszerzyć inne projekty, które wciąż czekają".

Więcej
Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.