Hiszpania

Dzień w hipermarkecie farmaceutycznym: słuchać i kochać

Omnes-28 marca 2018 r.-Czas czytania: 3 minuty

Kawa, czułość i słuchanie. To wystarczy, by zobaczyć, jak ich oczy się rozświetlają i czują, że ktoś tam jest, u ich boku. Młodzież z Madrytu dzieli swój czas z zaczepionymi ludźmi w różnym wieku.

-tekst Ignacio López Pajarón

Hakuna Hakuna Manager w Compartiriado w La Cañada

Zaledwie 13 km. od Madrytu znajdziemy szantę znaną jako La Cañada Real, która przez lata była główną osadą Madrytu. "supermarket leków największy w Europie. W tym miejscu jest wielu ludzi, którzy w XXI wieku pracują jako niewolnicy, pracując 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu dla samych handlarzy i sprzedawców, cokolwiek by to nie było, za ich małą dawkę jako zapłatę. Są one znane jako "machacas".

Aby zrozumieć, czym zajmujemy się w La Cañadzie, warto zdefiniować, czym jest "compartmentalisation". Tak wyjaśnia to w swojej książce ksiądz José Pedro Manglano, twórca ruchu młodzieżowego Hakuna Santos de copas: "Compartiriado: nie przychodzę, aby ci pomóc dając ci coś mojego, ale przychodzę, aby podzielić się z tobą tym, co mam i abyś ty podzielił się ze mną tym, co masz".

Uśmiech w obliczu koszmaru

Wszystko zaczyna się od troski, z jaką przystępujemy do robienia kaw, kupowania bułek i zbierania się, by tam pojechać. Zakładamy nasze najlepsze uśmiechy, aby zejść do piekła na ziemi. Przywitaliśmy się z naszymi towarzyszami ze Wspólnoty Madrytu, wyczyściliśmy stół. Postawione z krzesłami zapraszamy naszych przyjaciół z La Cañady na kawę, niech usiądą i powiedzą nam, czego chcą, my słuchamy.

Przychodzą ze swoimi czarnymi rękami i ubraniami, które w wielu przypadkach są za małe, brudne i podarte. Ich buty wyglądają jakby przeszły przez niszczarkę od przebytych kilometrów. Słuchamy. I pomału z ich ust wychodzą słowa, na które pewnie nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Kawa, czułość i słuchanie. To wystarczy, aby zauważyć, jak ich oczy się rozjaśniają, jak przechodzą od postrzegania siebie jako naznaczonych przez społeczeństwo do poczucia, że ktoś tam jest, u ich boku, dla nich. Zakres wieku sięga od 18 do ponad 75 lat.

Opowiadają nam o swoim życiu, o uczuciu, jakie żywią do swoich bliskich - którzy w wielu przypadkach się ich wyrzekli - ze smutkiem odkrywają przed nami mroczny moment, w którym zaczęli wchodzić do piekła. Tłumaczą, że to, co mieli pod ręką, nie wystarczyło, by złagodzić pragnienie, które zaczęło się dużo wcześniej. Ludzie w każdym wieku szukający ucieczki od swojego życia i uciekający do alternatywnej rzeczywistości, którą, jak wierzyli, zapewnią im narkotyki. Wszyscy wiedzą, gdzie się znajdują, w najgorszym koszmarze, jaki może spotkać człowieka.

Powrót do domu jest prawie zawsze taki sam. Uśmiechy opadają i pozostaje słodko-gorzki smak, gorzki za to, co przeżyliśmy, a słodki za świadomość, że czas, który spędziliśmy z nimi, posłużył do ponownego odkrycia światła w ich oczach, że mając tak niewiele, osiągnęliśmy tak wiele.

Jako nasi bracia i siostry

W tym podział na grupy Staramy się, aby w tej małej chwili, kiedy są z nami, czuli się jak nasi bracia i siostry. Społeczeństwo próbuje je odczłowieczyć i naznaczyć, my przesuwamy ten krzyż, aby spróbować zamienić go w Krzyż Chrystusa i uczymy się go kochać i przyjmować. Wiemy, że ich wyciągnięcie jest praktycznie niemożliwe, zależy tylko od tego, czy będą chcieli.

W jednym z przeszłych przypadków osoba zdecydowała się na krok i coming out, ponieważ, jak mi osobiście powiedziała, przy nas czuła, że jej życie jest dla kogoś ważne, że dla nas liczy się to, że jest tam i w taki sposób. Możemy tylko modlić się za nich i mieć nadzieję, że On da im siłę, że zobaczą sens, że spróbują to zrobić.

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.