Kultura

Luis López Anglada: "Nie przegapcie mnie jutro".

Mistrz sonetu, jego głos poetycki jest łatwo rozpoznawalny ze względu na jego klasyczność, przejrzystość, żarliwość, płynność, ludzką prostotę i pozytywną zachętę, udaje mu się stworzyć z najżywszych emocji bardzo osobisty świat, w którym piękno jest stałym źródłem inspiracji i radości. 

Carmelo Guillén-10 styczeń 2023-Czas czytania: 5 minuty
anglada

Miałem okazję poznać go po odbyciu służby wojskowej; otworzył dla mnie drzwi swojego domu i rodziny; dał mi dar swojej przyjaźni; zadedykował mi jedną ze swoich książek (Toast), którą dla niego prologowałem; skończyło się na tym, że był jedną z tych osób, za którymi się tęskni, gdy fizycznie znikają. Valdepeñero Paco Creis, jeden z jego najbliższych powierników, wskazał na trzy cechy jego charakteru, które warto mieć na uwadze: czystość miłości, jasność wiary i czystość w ideałach; trzy cechy, które określają go po ludzku i duchowo, ponieważ oprócz tego, że był znakomitym i płodnym poetą, był osobą bliską, żywą, entuzjastyczną, taką, z którą warto przebywać. Jego dom - przede wszystkim ten madrycki pokój otoczony książkami i obrazami, który stanowił jego gabinet - był miejscem wielu spotkań, podczas których czytanie wierszy, zarówno jego własnych, jak i innych gości, płynęło jak wino podczas niekończącej się uczty.

W doskonałej harmonii, zatem, byli zjednoczeni w López Anglada jej bonhomie, jej serdeczność, jej umiejętność słuchania i oczywiście jej twórczość poetycka. W ramach tych ostatnich istnieje subtelny wątek, który ją konfiguruje: naturalność. Potrafiła zmierzyć się z każdym tematem, nadając mu liryczną spójność. W szczególny sposób wyróżnia się miłość oblubieńcza, obecna w całej jej karierze literackiej, choć może należałoby poszerzyć łuk tematyczny na wszystko, co ją otaczało: swoje dzieci, ojczyznę, zawód wojskowy, miasto urodzenia (Ceuta), miasto Fontiveros (gdzie spoczywają jego szczątki wraz z szczątkami Marudży, jego żony), Burgohondo (Ávila), ulubionych autorów (św. Teresa od Jezusa, św. Jan od Krzyża, Antonio Machado, Gerardo Diego), przyjaciół i bez wątpienia Boga, któremu przy wielu okazjach śpiewał w sposób roziskrzony, jako stale obecnego w jego życiu osobistym, szczególnie widocznego w Terytorium marzeńz którą w 1995 roku zdobył Światową Nagrodę Poezji Mistycznej im. Fernando Rielo: książka dojrzała, napisana niemal w "slumsach starości", jak powiedziałby Jorge Manrique, ale świeża, ekscytująca, pełna świetlistości, z mądrym doświadczeniem tego, który jest pewien, że "życie musi być wypełnione nadzieją".

Autobiografia poetycka

To zresztą jego własna biografia, w zgiełku wieku, do której nieustannie śpiewa, jakby egzystencja była "dziś zawsze jest jeszcze" według słów Machada. I widać, że jest zakochany, pisze jedną z najbardziej radosnych, zgrabnych, namiętnych i pięknych historii miłosnych w hiszpańskiej poezji powojennej, gdzie ukochana ma własne imię lub jest nazywana "przyjaciółką", albo "moją miłością", albo jest ciągłym odniesieniem, do którego on nieustannie się odwołuje; i tak, ona inspiruje go sonetem, jak i odą, bo jest:...walka, która podnosi / duszę z piasku i ciało z godzin" i odkąd ją zna, "liczy się tylko ten sad / śniegami i liliami otoczony / gdzie ty, dokładna i niepowtarzalna, / dopełniasz przeznaczenia zabierającego mnie do jutra".". Wszystko to jest poezją rzetelności, pundry, optymizmu, najwznioślejszą ze współczesnych liryków, poezją, która porusza nas do dziękowania Bogu za tak zachęcające źródło inspiracji. I właśnie tu, w wierszach miłosnych, zawarta jest duża część jego najbardziej natchnionych wersów

A obok ukochanej - owoc wzajemnej miłości - dzieci. Od pierworodnego: "płatek prawie, mały / ale obecny, / kontynuujący moje życie / na zawszedo tej, która poświęca się rzemiosłu garncarskiemu: "...".Jedna z moich córek jest garncarką. Wiedzcie o tym, przyjaciele; swoimi rękami bierze / glinę i robi ze mnie gołębia (...)"; przechodząc przez doświadczenie pierwszych ośmiu potomków, których sławi w natchnionych sonetach połączonych w "Redondel de los ocho niños"lub przez kontemplację całego ich potomstwa:"Ziemia i miłość moje potomstwo; / ziemia na ból i światło, które płonęło / by rozświetlić ciemne miejsca / gdzie dziś jesteście i wszystko jest już białe, / gdzie dziś ziemia jest dziecięca i czysta, / gdzie dziś Bóg i ja widzimy was, moje dzieci.". Z pewnością nie brakuje wierszy sprzyjających jego potomstwu. 

Jednocześnie jego przyjaciele - poeci i malarze - to kolejna z jego preferencji. Ponieważ kompozycje, które do nich pisze są częste, nie będę się skupiał na żadnej konkretnej. Bez teorii, bez abstrakcyjnych podejść, w każdym z nich ukazuje swój wytrwały kult przyjaźni za pomocą godnych pochwały, emocjonalnych tekstów, uważnych na to, by wydobyć z innych, mówiąc słowami Pedro Salinasa, "ich najlepsze ty".

Terytorium marzeń

W sumie, i jak już zaznaczyłem, Bóg jest jego najintensywniejszym doświadczeniem intymnym. Ogólnie rzecz biorąc, w pierwszych wierszach śpiewa o nim lub nazywa go, łącząc go z ukochaną. W miarę upływu lat jego obecność stawała się coraz bardziej solidna, bezpośrednia, surowa i płomienna, niekiedy osnuta na wątku śmierci. Terytorium marzeń jest w tym sensie, jak już powiedziałem, jego wielkim zbiorem wierszy religijnych. Chociaż wydał inne książki, w których z zapałem podchodzi do konkretnych wydarzeń z biografii św. Jana lub św. Teresy od Jezusa, albo przeżywa w wersyfikowanej formie niezapomnianą wizytę, którą odbył w towarzystwie żony w Ziemia Święta w 1983 roku, dopiero w tym zbiorze wierszy osiąga najgłębszy wyraz swojego podejścia do Boga. Tomik przedstawia się więc początkowo jako ciąg niespokojnych, pytających wierszy, w których dominuje kalderońska myśl, że to życie jest ewentualnie snem - prawdziwe będzie to, które nadejdzie później: życie wieczne. Czy tak jest, czy nie, nie kieruje nim pesymizm, spustoszenie, ale przekonanie - wielokrotnie to podkreśla - że Bóg jest po jego stronie: "...Bóg jest po jego stronie".Ty, przy moim boku, słuchając mnie"i że sam fakt myślenia o nim jest więcej niż wystarczającym potwierdzeniem jego istnienia:"Ja myślę, więc ty istniejesz"Rozważania tego nie należy rozumieć jako projekcji własnego sumienia, lecz jako rzeczywistość odrębną od siebie, do której zwraca się zasadniczo z apelatywem "Panie". W ten sposób wiersze następują jeden po drugim w sposób dialogowy, zajmując się jednymi z najbardziej palących problemów jego życia: jego dziećmi, wewnętrzną rozpaczą i uświadomieniem sobie własnego istnienia w świecie.

Temporalność

Po tych pierwszych tekstach następuje ciekawy, pełen surrealistycznych obrazów dział "Parabole", złożony z pięciu wierszy o bardzo różnych orientacjach, ale o wspólnym wątku: czasowość jako miejsce, w którym wykuwa się egzystencja człowieka i w którym można odnaleźć marzenia, nadzieje, radości, a nawet myśl o innym możliwym przyszłym życiu. Po niej następuje "Salida a la luz" (Wyjście do światła): cztery kompozycje również napisane w złożonej, pełnej zachwytu atmosferze, o niemal lorcańskim posmaku, w których pojawiają się różne epizody z dzieciństwa poety, jego walki ze słowami i jego zapału do odkrywania punktów światła, do których można się przylgnąć,

Koniec Terytorium marzeń tworzy sekcja "Twarzą w twarz": dziewięć sonetów o eucharystycznym posmaku - mądrze skonstruowanych, emocjonalnych, poufnych, bardzo zgodnych z linią poezji Anglady, ale pysznych jak falsille do modlitwy - które po raz kolejny ujawniają poetę naładowanego człowieczeństwem i prostotą, jakim był López Anglada, przekonanego, że "żyć to jutro", dlatego pozostawia napisane we wspaniałym wierszu Ręka na ścianie -.Nawiasem mówiąc, także ze wspaniałymi tekstami religijnymi-: "Moje serce pamięta, że żyć to jutro, / (...) Moja dusza, / wszystko jest gotowe. Nie przegap mnie jutro". Mając na uwadze ten cel, żył pełnią życia.

Biuletyn informacyjny La Brújula Zostaw nam swój e-mail i otrzymuj co tydzień najnowsze wiadomości z katolickim punktem widzenia.